IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 piwnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: piwnica   Nie 26 Lut 2012 - 9:28



Wychodzi i schodzi się do wspaniałej piwnicy po SCHODACH, także się rozsypujących. Światła rzecz jasna nie ma, więc należy bardzo uważać.
Jednak niebezpieczna wędrówka nie pójdzie na marne, bo piwnica to jedno z najciekawszych miejsc dworku.
Jest bardzo rozległa, zakurzona i zagracona.
W części bliżej wyjścia jest prawdziwa piwniczka z winami. Bardzo starymi. Korzystajcie śmiało!
Lecz gdy zapuścicie się nieco dalej, uważajcie. Podobno poprzednimi właścicielami dworku byli dziwni sadomasochiści. Którzy pozostawili w piwnicy sporo swojego ulubionego sprzętu. Dobrej zabawy?



_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: piwnica   Wto 6 Mar 2012 - 18:27

Piwnica. Przed wejściem zdążył ponownie pokłócić się trochu z Franią, kto kogo będzie prowadził w dół. Przed otwarciem zwyczajnie chłopak świeci odwagą i swym niezwyciężonym lewym sierpowym, który może rozwalać ściany( w końcu na cholerę potrzebny by był mu ten LODZIK w rączce). Chociaż tymi ścianami to może trochę przesadzamy, aż tak mściwy to nie jest. Pociągnął wreszcie za klamkę, będąc odwróconym w stronę Leistner, jednocześnie coś tłumacząc, ze to on tam wejdzie pierwszy i przyjmie na klatę wszystko, co z niego wyleci, wyjedzie, krzyknie i w ogóle.
Nie miał pojęcia, ze to co tam zastaną to jedynie kurz i dziwne maszyny do.. OMG. Jego twarz, gdy tylko dotarł na dół, stała się z purpury przez złość, do zrezygnowanej przez wszechogarniający burdel.
- A mogłaś wejść pierwsza, serio.. chyba nie wytrzymam z tym zapachem.. FUJ - Zakaszlał kilkakrotnie, zatykając nos palcami klewej łapki, a prawą buszując w i po kartonach. Od kiedy tu nie było sprzątane? Jeszcze mu coś wpadnie do tych zajebistych oczu i będzie kompletnie ślepy. I czemu jeszcze nikt nie zapalił tu światła?! Gdzie Francesca? Zjechała po schodach w milczeniu, a może porwał ją duch właścicieli?!
Nejt, calmyourtits!
..Ale ja nie mam tits.
- Frania? Nie zleciałaś? Uważaj, schody są rozpieprzone.. Gdzie oneee mogą być? Rusz tyłek na dół! - Brak jakiegokolwiek odezwu z jej strony wskazywało, że powinien się martwić, ale coś ruszyło się za nim, więc zdefiniował to szuraniem butów Francesci. A może ktoś tu się seksi i nie powinien tak drzeć mordy? Cholera wie. Ich problem.. co nie zmienia faktu, iż wolałby aby to była koleżanka z bractwa Lisów.
- Bo rzucę cię pająkiem, taki ładny tu idzie.. sobie.. - Przełknął ślinę i czym prędzej go wysłał do zaświatów. Chlast butem.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: piwnica   Wto 6 Mar 2012 - 18:56

Zanim tu doszli conajmniej trzy razy miala ochotę zrobić mu krzywdę. Chyba właśnie nadszedł moment, kiedy nieco przegina i może to sprawić, że mała Francesca nad sobą nie zapanuje. Skoro tak bardzo się wyrywał ona była skłonna zgodzić się na to, by to on jednak prowadził. Było jej to na rękę, bo jeśli ma tam czekać na nich szaleniec z piłą mechaniczną, to najpierw on, potem Leistner. No chyba, że jest dziura w chodach, w takim razie to tez on musi iść pierwszy. Kiedy wszedł w tą ciemnośc, która trochę ję przerażała rozważała pomysł ucieczki i zostawienie go tam. Takie ciemne, zakurzone piwnice zawsze ją przerażały. Kiedy zaczął jej grozić pająkiem zeszła niepewnie uważając by się nie potknąć. Wkroczyła niepewnie podążając za jego wrzaskami. Skoro był taki super hero, że on pierwszy, zbada teraz iw ogóle to czemu teraz panikował na widok pająka?
- Clements! - zawołała idąc niepewnie tuż przy ścianie. Po prostu czuła się wtedy pewniej, to wszystko.Zatrzymała się tuż przy nim patrząc szeroko otwarty6mi oczami na maszyny, które znajdowały się nieopodal nich. Pociągnęła za jakiś sznurek, który wisiał obok jej głowy. Jaka ona zdolna, sprawiła, że jest jasno.
- Zaciągnąłeś mnie tu, żeby to na mnie użyć? - zawołała robiąc przerażoną minę. Wolała nie myśleć co tutaj się działo, kiedy dom jeszcze nie był jedną wielką ruiną. Odsunęła się od Nathana udając wielce przerażoną. Tak na dobrą sprawę przecież to ona kazała mu tutaj iść, a nie na odwróŧ, więc to chyba ona powinna mieć te złe zamiary i w ogóle. - Tak bardzo się boisz, gdy jestem daleko?
Był na prawdę uroczy. Dopiero w sumie się poznali, a on już nie umiał bez niej żyć, no na prawde uroczo. Wyszczerzyła się do niego zaglądając do najbliżsego pudła. Nic ciekawego. Gdyby był grzeczny ułatwiłaby im tą całą zabawę i spojrzała gdzieś tam w przyszłość gdzie i kiedy znajdą w końcu te całe fajerwerki, ale nie zazłużył i póki co musi się z nią męczyć. W ogóle przed chwilą wpadła na super pomysł, aby odpalić je w piwnicy. W końcu sam chciał zwrócić na siebie uwagę, żeby ludzie mieli o kim gadać. - Odpalmy je tutaj.
Szczerze mówiąc marna były szanse na to, że się zgodzi. Wiadomo to niebezpieczne, głupie i w ogóle bla bla. No ale miała nadzieję, że jednak się zgodzi. Przecież to riuna nic się nie stanie jak trochę jeszcze zburzą, prawda?
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: piwnica   Sro 7 Mar 2012 - 19:16

Najwyraźniej na dole nie czekał na nich facet, latający z piłą mechaniczną i posiadający zainteresowania w Ludożerstwie, jak rekinki, ale prawie podobnie. Wszędzie stały dziwne maszyny, z czego nejt zdążył stwierdzić, iż natknęli się na jakiś szalony kącik masochisty. Boże, nigdy nie chciał przekraczać progu swojego strachu, ale teraz, jak zobaczył to coś wokół niego, sama wyobraźnia zaczęła płatać mu figle i zwyczajnie wyimaginował sobie jakiegoś kolesia przy urządzeniu i.. apfe! Przestań, weź się w garść debilu, nie jesteś tu sam.
No właśnie za nim stała głupio wpatrująca się Francesca, szukająca bez żadnego fe, ble i innych ataków nagłych wymiotów na widok tego draństwa. Zmarszczył nos i odchrząknął. Przeszło mu za szybko. Czuł, że ten kurz zrobi mu jeszcze krzywdę.
Prometeusz! Spojrzał na nią tuż po zapaleniu ledwo żyjącej lampy, nieco go światło zatkało na moment, ale trzymał się twardo, rechocząc uroczo.
- Yhym, bo nie mam nic innego do roboty, tylko dręczyć niewinne dziewuszki i zaciągać je do takiego.. - Odkaszlnął, zakrywając sobie łapą usta - miejsca. Ja wolę jak inicjatywę przejmuje płeć przeciwna, junoł? - Zamrugał rzęsami jak prawdziwa lolitka, wyjęta z programu japońskiego o modzie, po czym obrócił się i stuknął czołem o coś wiszącego nad jego głową, a raczej resztą. Zleciało pod nogi, ukazując rozwalone kajdanki. Parsknął pod nosem i otworzył zrezygnowany kolejne pudło, w którym na szczęście znajdowały się fajerwerki. Już miał je otwierać, ale słysząc wypowiedź Frani, zatrzymał się i pstryknął ją w nos. Co ona znowu wymyśliła?
- Sprawdzam, czy to na serio ty. - Wytłumaczył z zawadiackim uśmiechem. Kolejna część odpowiedzi zabrzmiała nieco złośliwie - Przyuważ na jeden fakt: odpalimy to tutaj, wylecimy w powietrze, zanim zdążymy z ewakuacją się na zewnątrz! Ja jestem za młody na oddanie organów, nie przygotowany psychicznie! - Dodał z nutą ironii i podniósł z ziemi cały arsenał fajerwerków, po drodze wyszukując zimne ognie, tak jak obiecał wcześniej. No może chciał ją trochę podrażnić, bo była strasznie urocza gdy na jej poliki wchodziła ta mina ' zabiję cię!'. Tylko to. Martwić się o nią w sumie nie musiał za bardzo, skoro tak dobrze radziła sobie sama.
Co do burzenia budynku, aż na tyle zdesperowany nie był. Chyba.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: piwnica   Czw 8 Mar 2012 - 17:29

No nie, w sumie owinien się bać, bo na dole mogło czekać coś znacznie gorszego. Mogła na przykład zamknąć mu drzwi i to ona mogła się stać jego najgorszym koszmarem, prawda? W końcu miała pod ręką maszyny rodem z horrorów. Tak więc to chyba jej powinien bać się najbardziej.
Poza tym wcale nie stała wpatrując się głupio. Po prosti podziwiała te maszyny. W przeciwieństwie do Clementsa nie bardzo ją to przerażało. Pewnie dlatego, że była pewna, że Nejt oczywiście ochroniłby ją ze wszystkich swoim sił i w ogóle przed jakimś szaleńcem.
Dotknęła niepewnie najbliższej z maszyn, jednak szybko zabrała rękę i odwróciła się do niego. No nie! Popsuł jej całą zabawę, bo już znalazł. Miała zmaiar pograć z nim w ciepło zimno, czy coś, a nie.
- No, ja tam nie wiem co robisz w wolnym czasie - powiedziała marszcząc brwi. Płeć przeciwna? Czy on właśnie zainsynuował, że ma nadzieję, że to ona będzie próbować na nim tych maszyn? Popatrzyła na niego przekrzywiając lekko głowę. Po cholere mu te zimne ognie? Ona nawet tego nie dotknie, poczułaby się wtedy znieważona, no bo przecież nie była małym dzieckiem i nawet jeśli jes odrobinę pijana nie pozwoli się tak traktować.
- Wiesz, znajdziemy kogoś, kto potrafiłby nas przenieść w inne miejsce, więc odpalimy i puf znikamy - powiedziała do niego uśmiechając się wesoło. Była pewna, że znajdzie się ktoś z taką moc, choć może być nieco trudno ze względu na to, że uczniowie raczej nie chwalą się swoimi zdolnościami. No ale skoro Val, Kai i Franka mieli dziwne dary i o kilku innych też słyszała, więc być może by się ktoś taki znalazł. W sumie chyba nie powinna tego mówić Nejtowi, ale była pijana, więc się zbytnio jakimikolwiek konsekwencjami nie przejmowała. Bez przesady, przecież ona też nie chciała umierać, po prostu to byłoby ciekawsze niż puszczanie fajerwerek ot tak, po prostu.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: piwnica   Pią 9 Mar 2012 - 17:50

Dobra, weźmy się w garść, podciągnijmy spodnie i ruszajmy zapalić dar niebios. Eee, dokładnie mega zajebiste fajerwerki, czy czysta chemia i w ogóle zróbta wielkie kboom!
Nejtan by nawet o tym nie pomyślał, przez głowę mu ten okropny żart nie przeszedł. Zostawić niewinną Francescę na pastwę losu jakiegoś śmierdzącego gostka w gaciach i obroży na szyi, to faktycznie, byłoby bestialskie zachowanie. Już na samo wspomnienie mu się niedobrze robiło, wszakże Sebastiańskie słowa, jak słynne carpe diem, krążyło po jego WIELKIM, obszernym mózgu, jak jakiś rodzaj sępa i w odpowiednim momencie zawsze przypominało o wymyślonym wspaniałym kodeksie rycerskim Nathana Clementsa. I to by było na tyle, jeśli ktoś wątpił w jego odwagę. Każdy ma zasady, których się trzyma; ci co się ich pozbyli to looserzy. Sposób na bycie dumnym po zdjęciu kota sąsiadki z drzewa, albo spokój ogarniający cię po zapaleniu normalnego jointa. Własnoręcznie wykonanego, a nie Kaiowego śmierdziela, po którym gdyby nie moc jelonka, straciłby panowanie nad swoim ciałem. I by było:
Wersja 1:
Dude, I was sooo high. Where were you?!
I was like.. I don't fuckin remember!
Wersja 2:
'Hi, Nathan. I'm XYZ.
I refuse to look upon something so hideous.
To bad. Guess what, I'm pregnant!
You, what?!''

Zawsze wydawało mu się to śmieszne, ale gdyby nagle wpadł, to... takie fajne już by nie było. Popatrzył na Franię, jak na upragnioną młodszą siostrzyczkę, której trzeba tłumaczyć swoje postanowienie.
- Co? Niby odpalić umiesz takie coś, he? Pokaż łapkę - Ujął wolną ręką jej dłoń i westchnął, jakby potwierdził słuszność tego, co wcześniej powiedział - Chcesz oderwać sobie paznokieć? Nie wyglądają jak na doklejane - Ups. To ostatnie mógł sobie darować, bo stwierdził w myślach, ze musiało zabrzmieć bardzo gejowato. Ale w sumie, jeśli każdy uznawał bractwo Jeleniów za gromadkę homoseksualistów i pieprzonych artystów, to nie pofatygował się o krótkie sprostowanie. Bo nim nie był, heloł.
- Enyłej, nawet jeśli znajdziemy.. chwila, coś ty przed momentem powiedziałaś? Ktoś kto nas przeniesie i kabum? Chcesz nas teleportować?! - Krzyknął z przerażenia, w połowie załamującym mu się głosem, jakby go tracił z minuty na minutę. I kto tutaj miał nieprzyzwoite i z piekła rodem pomysły?! Dobra, uspokoił nerwy i położył jej rączkę na ramieniu - Żebyś ómrzyła w trakcie? Słyszałem, że nieopanowana do końca, może cię rozerwać na dwie części, a wtedy.. to nawet do otwierania drzwi się nie przydasz. - Wyszczerzył się zadowolony, od tak sobie.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: piwnica   Pią 9 Mar 2012 - 18:19

Wychodzi chyba jednak na to, że Francesca była tą trzeźwo myślącą. Oczywiście zabiłaby go zaraz po tym, jak uciekłaby psychopacie z kajdankami, czy tam piłą, oczywiście uprzednio potykając się pięc razy, jak to bywa w horrorach. Tak już nieco logiczniej - jeśli by ją zostawił zemściłaby się na nim. Nie miała pomysłu jak mogłaby to zrobić, ale nie bardzo się tym przejmowała. Wiedziała, że ten jej tutaj nie zostawi, w końcu tak strasznie troszczył się o nią na każdym kroku. Był prawie jak starszy brat, prawie, bo choć los ją nim pokarał ona nigdy nie chciała mieć brata. No chyba, że wymienimy go na Kaia, wtedy może dostać rangę jej brata, takiego prawdziwego, kochanego i w ogóle jej opiekuna. Takiego, który odprowadzałby ją pijaną do domu i takie tam. No ale tak na poważnie to wtedy nie wypadałoby im razem pić, więc ewentualnie niech cielona pokraka zostanie jej bratem, skoro już tak musi być.
Gdyby dowiedziałą się kilka tygodni później, że biedaczek wpadł, ona sama by padła ze śmiechu. Nie widomo jak jego, ale Frankę ta myśl śmieszyła strasznie.
- Umiem, pokażę ci! - zawołała zabierając dłoń i krzyżując ręce na piersi. Nie bała się, że złąmie sobie paznokieć, więc bez głupich żartów, proszę. To chyba on tchórzył, a nie, bo ona miała zamiar dobrze się bawić i w ogóle rozwalić to i owo. Najchętniej oczywiście zniszczyłaby te całe ruiny, no ale tamten się nie zgadza. A czemu? Bo uważa to za głupi pomysł. Sęk w tym, że był to genialny pomysł. Wreszcie by go ktoś zauważył, a nie.
Ona nie chciała ich teleportować, bo sama nie potrafiła, chciała aby zrobił to ktoś inny. Nie miała pomysłu jakby to miało wyglądać, znacyz ściągnięcie tego kogoś tu, bo raczej nie wleci do salonu, nie zacznie się drzeć, że posuzkuje takiej osoby i w ogóle. No właśnie salon. Mistrz dedukcji dopiero teraz uzmysłowił sobie, że przecież ponad nimi są ludzie, których mogą zabić. To nie byłoby wtedy takie fajne.
- Okeeej, niech będzie. - Zrobiła smutną minę zawiedziona, że jej pomysł niewypali. Kolejny przykład tego, jak słodko i uroczo się o nią martwi. PRAWIE jak brat. Zerknęła na niego i zmarszczyłą brwi. Z czego on się znowu cieszy? Z tego, że rozerwałoby ją na dwie części?
Może i pomysł Francesci nie wypalił, a przynajmniej zrezygnowała z wcielania go w życie. Nie zmieniało to jednak faktu, że zimnych ognii nie weźmie nawet do ręki, gdyż poczuła by się tym poważnie dotknięta. Kochała bowiem, kiedy ktoś traktował ją jak dziecko. Szczególnie, gdy ktoś byłw tym samym wieku. Stanęła więc koło niego zerkając na niego niecierpliwie. Nie spodziewał się chyba, że pomoże mu taszczyć te budła? No przecież złąmałaby sobie paznokieć, jak sam stwierdził. Ewentualnie mogła jeszcze na nie siąść, by i ją za jednym zamachem stąd wyniósł. I usiadłaby, jednak jego mięśnie i w ogóle uratował fakt, że pudełko była zakurzone, więc nie miała zamiaru na nim siadać. No chyba, że wybierze się z nią kiedyś na zakupy i kupi jej nowe ciuchy, bo przez to, że zachciało mu się szukać fajerwerek jej zniszczyła sobie bluzkę, bo oparła się o coś. No ale wracając do całej scenki. Wychodzi na to, że musi sam wtaszczyć to całe pudło na górę. Przykro mi bardzo.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: piwnica   Pią 9 Mar 2012 - 20:14

/o czym ja w ogóle tutaj napisałam XD

Cielona pokraka, czemu nie czarny, podpalany ogier?
Dobra wstrzymajmy się, bo nie wytrzymam psychicznie razem z przemyśleniami młodego, zgrzybiałego Wertera vel Nejtana Klementynkę, który pomimo faktu, iż nazwała go tą pokraką i towarzyszył jej we wspólnych męczarniach na balu, nie zostawiłby tej kruszynki, lisicy, czy jak tam chce, aby ją nazywać pieszczotliwie.
Zajął się częścią szperania podczas jej protestów, ze niby umie odpalić fajerwerki. Przecież Prometeuszem był facetem.. i tu nie chodzi o jakąkolwiek dyskryminację. Zielony unikając jej wywodów, aby czasami nie palnąć nic obraźliwego, ani złośliwego, uklęknął tuż obok i obejrzał, co tam się znajduje. Jakieś zestawy, kilka pojedynczych, motylki i wielka bomba. Świetnie! Chłopak parę razy uniósł swoje strasznie równe brwi w górę i podał w jej stronę wspomniane, nieszkodliwe ognie. Tym raczej nie powinna rozpętać pożaru w budynku, ani na jego zewnętrznym obszarze. Boże, chroń.
- Dobrze, dobrze Franka. Masz te swoje fajerwerki, puścisz sobie jak już wyjdziemy z tego cholerstwa, 'key? - Odparł stanowczo i znowu podniósł ten karton, zaczynając cofać się w stronę drzwi. Obrócił się w połowie drogi, nie słysząc jej kroków za sobą. Chociaż, to ona powinna lecieć pierwsza, bo pięknie pomogłaby otwierać drzwi! Spojrzał na nią, potem na nie i głową wskazał aby ruszyła przed nim. O, jaki on rycerski. A wsadź sobie w dupę, te rycerskie zapędy Sebastian. Wszędzie, gdzie idzie, rozmawia, słowa kamerdynera mu przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu.Czasami, gdy Nejt nie miał nic innego do roboty, zastanawiał się( tak, on potrafi myśleć), skąd jego rodzice wytrzasnęli takiego służącego, który wszystko wie, wszystko zrobi i załatwi w mgnieniu oka. Niczym demon. Ale zostawmy go w spokoju, pewnie zjebałby młodego Clementsa za zajmowanie się nie swoimi sprawami, jak zawsze.
- Ale głowa do góry, widowisko za chwilę będzie nieziemskie! Więcej optymizmu, lodowa księżniczko, hm? Rozchmurz się, ja tylko dbam, aby nic się tobie nie stało. Kai by mnie zakopał żywcem, gdybyś wylądowała w szpitalu z jedną nogą i w ogóle... A rozjebane przypadki łażą po ludziach. - Odpowiedział na jej nadąsany wyraz twarzy, który spowodował u niego przypływ gorąca. Jakby znajdował się na cholernej pustyni i zabrakło mu wody. Potrząsnął głową i ponaglił chrząknięciem. - Chodźmy, brakuje mi świeżego powietrza - Upomniał, przełykając ostrożnie ślinę i dosyć głośno.
Kurwa, przecież jesteś dzieckiem lodu, nie mów mi, że się zaczynasz roztapiać?!
Ja nigdy się nie topię, ty przygłupie!
Jeszcze w ogóle będzie masakra, jak ona po tych całych fajerwerach znowu zacznie popijać i będzie schlana w trzy... no wiecie co i rozpocznie się walka na słowa, który z nich lepiej dojdzie do domu i który drugiego zaniesie do chaty. Wprost idealnie. Mimo tego swojego chłodu, Nejtan zupełnie nie myślał o innych ważniejszych rzeczach, jego sposób na wyparowanie reszty alkoholu z organizmu powoli zaczynał na nowo go wkurzać.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: piwnica   Sob 10 Mar 2012 - 13:38

Właśnie przemyślenia młodego Nejta były dość ciekawe. Co prawda dobrze dla niego, że połowę z nich nie wypowiedział na głos, bo skopałaby mu tyłek, no ale poza tym małym nieistotnym szczegółem było dobrze. Ja tam nie pamiętam w chwili, kiedy niby nazwała go pokraką, choć on tak strasznie to przezywał. Pewnie jej się wymsknęło, więc nie powinien brać tego do siebie aż tak. Była pewnie pijana, więc czepianie się tego co mówiła wtedy, było trochę nie fair.
Dziwne, że dopiero w tej chwili zaczął analizowac to co mówi, żeby czystym przypadkiem (choć jak dla niej częściej robił to z premedytacją) jej nie obrazić. Poza tym ona na prawde potrafiła samodzielnie odpalić fejerwrekę, nie niszcząc wszystkiego w koło, nie podpalając sobie włosów i w ogóle, tak więc bez przesady proszę. Wzięła od niego grzecznie, to co jej podawał. Zmarszczyła nos, widząc, że wynalazł dla niej coś mało efektywnego, pewnie z troski o nią, no ale zabijał tym samym całą dobrą zabawę. Zmarszczyła brwi rzucając mu pytające spojrzenie. Na prawdę? Ona była przecież trzeźwa (jak spróbuje to podważyć, zaprze się jeszcze bardziej), więc chyba mogła samodzielnie odpalić fajerwerki. Przecież to żadna sztuka. Jak widać on jej po prostu nie doceniał. Mówił do niej, jak do małego dziecka, co już w ogóle ją dotknęło. W tej chwili cofa słowa, że był prawie jak straszy brat. Wcale się uroczo o nią nie martwił ani pod żadnym względem nie był uroczy. Teraz zachowywał się po prostu irytująco. Tak więc wraca na pozycję kolegi lisa, to i tak poziom wyżej od Kaia, więc wychodzi na to, że mimo tej ogólnej irytacji na jego osobę, nadal go lubiła. W końcu nadal wdzięczna mu była za uratowanie jej z tego dziwacznego balu. Stanęła patrząc jak się oddala. Teraz była obrażona ponieważ po pierwsze jej plan nie wypalił, czyli nie będzie żadnego wysadzania, po drugie traktuje ją jak dziecko, co nie jest ani kochane, ani urocze, jak wydawało jej się wcześniej. Mimo to ruszyła jednak niechętnie za nim nie chcąc zostawać dłużej w tej dziwnej norze, w której roiło się od dziwnych maszyn wyjętych z jakiegoś horroru o mardercy sadyście.
- Kai, mianowałby cię jego prywatnym Jezusem, a nie - powiedziała z powagą. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby tak na prawdę zrobił, gdyby Clements przyczynił się do jej śmierci. Niestety nie dane by jej było się o tym przekonać. Tym bardziej nie miała najmniejszej ochoty tego sprawdzać. Gdyby z własnej głupoty zrobiła sobie krzywdę niespecjalnie by się tym przejął, tak więc lepiej nawet nie ciągnijmy tego tematu, bo nie ma po co.
- Okej, chodź. - Jej samej również już powoli robiło się nie dobrze czując zapach stęchlizny, czy czegoś równie odrażającego. Chciała już być na górze, zabrać mu fajniejsze fajerwerki, a co najważniejsze odpalić je samodzielnie. Nie skomentowała nawet tego, że nazwał ją lodową książniczką, bo skończyłoby się tylko to wiecznym fochem Francesci zostawieniem go tutaj samego, ewentualnym zamknięciem go w tym dziwnym pomieszczeniu, z racji jednak tego, że po prostu nie miała siły, ani ochoty darowała sobie taki obrót spraw. Przemilczała więc grzecznie jego słowa i skierowała się w kierunku wyjścia. Miała nadzieję, że nie wygląda jak ileś tam nieszczęść. Nathan by ją przecież o tym powiadomił, prawda? Co do odprowadzania się, to on miał być dziś jej opiekunem, prawda? Wychodzi więc na to, że to on odprowadzi ją pijaną do domu, jeśli oczywiście zechce jej się dalej pić. Na razie jednak fajerwerki stały się jej piorytetem, więc nie zastanawiała się nawet nad dalszą częścią wieczoru. Jednak jako dżentelmen odprowadzi ją pod sam próg pokoju, a potem się upewni, że poszła grzecznie spać, prawda? Inaczej bowiem sobie tego nie wyobrażała.
- Chcę już stąd wyjść, ta piwnica mnie przeraża - powiedziała ciągnąc chłopaka za rękę, którą aktualnie miał wolną, bo nie trzymał w niej swoich fajerwerek. Oczywiście jego były fajne i nie wyglądały jak dla dziecka.

Franka i Nathan zt.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: piwnica   

Powrót do góry Go down
 
piwnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Piwnica sklepu magicznego
» Piwnice
» Piwnica
» Piwnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho :: Koniec świata :: Koniec końca świata i galaktyki :: Wycieraczka końca wszechświata :: Posiadłość Bennettów-
Skocz do: