IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 piwnica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: piwnica   Wto 15 Maj 2012 - 7:03




Niesamowicie wąskie, ale długie pomieszczenie. Po obu stronach ciągną się rzędy sosnowych półek z najlepszymi winami, jakie burżujski świat może sobie wyobrazić. Jednak piwniczka nie pełni tylko funkcji zaspokajającej alkoholowe potrzeby - tylko tutaj można wymknąć się z jakiegoś uroczystego, męczącego obiadu pod pretekstem przyniesienia jeszcze jednej buteleczki, bo przecież nie wolno wykorzystywać służby.



_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: piwnica   Sro 11 Lip 2012 - 16:08

Długa droga w dół.
Aiden właściwie nie miał najmniejszego zamiaru iść za Wendy. Chciał siedzieć na tym wygodnym fotelu, męcząc ją tymi lekarzowymi gadkami - musiał skorzystać z okazji, że nie mogła uciec do jakiejś swojej bff, tylko była skazana na jego monotonny napieprz słowny.
Jednak się wymsknęła. Jak to Wendy. I wcale nie był jakimś erotomanem, wcale nie mdlał na widok głębokiego dekoltu, tylko...skoro chciała się ulotnić, to proszę bardzo, on jako dżentelmen jej potowarzyszy. I poobserwuje idealną sylwetkę niknącą w mroku długich korytarzu do piwnic. Półmrok, zapach odświeżaczy powietrza (a nie kurzu! progres), strome schody - tyle razy biegali tędy jako dzieci, raz nawet Aiden wykonał widowiskowy fikołek do przodu, łamiąc sobie prawą rękę, jednak teraz było inaczej.
I gdy zatrzasnęły się za nimi drewniane drzwi piwnicy Collier zdał sobie sprawę jak daleko zaszli. Ze swoimi relacjami. Od dziecięcej przyjaźni poprzez zauroczenie poprzez zadurzenie poprzez seksualny pociąg aż do nienawiści. I z powrotem, magnetyzm, łóżko, wyznania, niemalże siostrzana miłość. Przyjaźń?
Wyminął ją, wyciągając z kieszeni spodni telefon i podnosząc go do ucha. Pięćdziesiąty ósmy telefon do Prudence. Bez odzewu. Słuchał głuchego sygnału patrząc na Wendy, opartą nonszalancko o półkę z winami. Rocznik 2000? Młode. I tanie. Dziadek naprawdę przestaje kontaktować ze światem.
- Po co mnie tutaj ściągnęłaś? - spytał w końcu powoli, rozłączając się i odkładając telefon na pokraczny stolik. W głowie mając istny chaos. Nie był na lekkim rauszu tak jak Wendy, lecz zdecydowanie mieszało mu się pod brązową czupryną. Martwił się potwornie o Prudence. Tak do szpiku kości, mroziło go wyobrażanie sobie wszystkich okropieństw, które mogły się jej przydarzyć. Jednak logika nakazywała spokój. Którego nie potrafił w sobie wskrzesić, rozdarty pomiędzy strachem a mimowolnym podnieceniem. Zapach Wendy był wystarczająco oszałamiający, by zminimalizować niepokój. Może całkowicie przestanie się stresować jeśli ją dotknie? Może przestanie boleć go serce jeśli ją pocałuje?
Przygryzł wargę, przejeżdżając dłonią po włosach. Swoich. Osobistycznych. Zwichrzonych już mocno. - Nie myśl, że zapomnę o lekarzu. Nawet jeśli użyjesz tej swojej sztuczki z manipulacją - zastrzegł słodko, zaciskając ręce na oparciu krzesła, które przed sobą obronnie postawił. Nie bał się Wendy, bał się swoich odruchów, pewien, że jego silna wola jest kurewsko słaba. Ślady po seksie z Habielem jeszcze nie znikły z jego ciała, brzydząc je i sprawiając ból, ale...
Zabębnił palcami o drewniane oparcie, mając nadzieję, że Wendy się zaraz rozpłacze i że będzie ją tylko pocieszać. A nie pieprzyć. Na co miał nieziemską ochotę.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
W. Wingfield-Demarchelier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/04/2012
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: piwnica   Sro 11 Lip 2012 - 17:45

Miała ściśle określony cel, kiedy tutaj szła. Zagłębiając się w korytarze i mroczne strony domostwa Collierów, gdzie kiedyś potrafiła przesiadywać całymi dniami, widząc w tym wiele czaru i tajemnicy - nadal zresztą tak uważała, tylko nie zwracała na to uwagi, podniecona i wstawiona - nie myślała o tym, co będzie, ale o tym, co jest. Och, miła odmiana od humoru sprzed kilku dni, chociaż u Wends takie radykalne zmiany następowały często. Sinusoida jej życia nie miała końca. Jeszcze.
Tak, wymknęła się. Nie tylko Aidenowi i jego racjonalniej argumentacji i czczej paplaninie, a także samej sobie, chcąc zafundować tej ponurej idiotce trochę zabawy. A do przysłuży jej Aiden, przyjaciel na każdą sytuację. Nawet na taką, a może raczej - szczególnie na taką?
Ku jej zdziwieniu jednak, zamiast od razu przejść do rzeczy, wyciągnął telefon i z niepokojem w oczach zastygł z nim przy uchu. Oho, niedobrze było. Panna Wingfield zawsze szanowała jego związek z Prudence, uważając to za coś, co jest chłopakowi potrzebne, a nawet niezbędne, dzięki czemu mogła popatrzeć na niego jak na faceta, który myśli tylko o swojej dziewczynie. To było słodkie. Och, ale że Aiden? Dziwne.
Teraz jednak w zniecierpliwieniu przewróciła oczami, gdyż było to jego kolejne połączenie bez odzewu - trudno było nie zauważyć czuwania przy telefonie - którym się zamartwiał. A nie powinien. Tyle rzeczy miał teraz na głowie. Ona zresztą też. Obydwie powinni się rozluźnić w swoim towarzystwie. Przecież zawsze sobie pomagali.
- Jakim lekarzu... - szepnęła, odrywając się w końcu od szafki, która była mniej niż niewygodna, a jeszcze bardziej niestabilna - jeszcze tylko brakowało narobienia szumu w winnicy - i podchodząc do Aidena, ominąwszy tę śmieszną przeszkodę, jaką było krzesło. Trochę słabo się bronił, jak widać. A ona nie chciała teraz pamiętać o niczym, co pozostało na zewnątrz.
- Nic już nie mów, okej? - ucięła wszelkie konwersacje, nawet jeśli zmierzały do końca, nie zamierzając nic wyjaśniać, z niczego się tłumaczyć.
Co mu się stało? Przez chwilę patrzała na niego ze smutkiem, ale w końcu pogłaskała go po policzku i pocałowała szaleńczo, oddychając coraz szybciej i wsuwając mu ręce pod bokserki.
Czy było w tym pomieszczeniu jakiekolwiek wygodne miejsce? Ewentualnie stół. Na którym leżał telefon Aidena.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: piwnica   Sro 11 Lip 2012 - 18:38

Wywrócił oczami, słysząc jej nic nie rozumiejący szept. Była taka naiwna. Najchętniej przełożyłby ją przez kolano i sprawił porządne lanie, jak małej, niesfornej dziewczynce. Która boi się dentysty. Owszem, mógł też zadziałać jakąś przynętą a nie karą, ale nie do końca wiedział co może Wendy zmusić do racjonalnego myślenia. Przecież miała wszystko, dosłownie wszystko. Oprócz zdrowia. I miłości.
A tylko tego Aiden nie mógł jej zapewnić.
Patrzył więc ze zrezygnowaniem na Wendy, zbliżającą się powoli, z tym flirciarskim uśmiechem, zmrużonymi oczami i prośbą na ustach. O nie mówienie. Nie poruszanie problemów. Zapominanie.
To mógł jej zagwarantować.
Gdy tylko ich usta się spotkały poczuł nagłe spięcie jej ciała, jakby podłączono ją do prądu - albo wibratora? - spomiędzy jej warg wydarł się spazmatyczny wdech; czuł szybsze bicie jej serca i wręcz parzące dłonie pod materiałem bokserek Morato (especially for Chloe :*). Czuł swoje podniecenie, czuł łamiące się blokady, czuł zupełny brak Prudence. Zostawiającej go po raz kolejny.
Przejechał dłonią po plecach Wendy, rozpinając zamek błyskawiczny jej sukienki, tak, że zsunęła się gładko na podłogę. Pozostawiając Wingfield wyzywająco półnagą. I tak bliską, że poczuł się niebezpiecznie przytłoczony.
Z jednej strony chciał ją przyciągnąć jeszcze bliżej, by nie przerywała ruchów dłonią, z drugiej strony w głowie zapaliła mu się lampka ostrzegawcza. Pobudzająca nie erotycznie a...logicznie.
A Aiden nauczył się już słuchać swoich instynktów.
Szarpnął Wendy za włosy do tyłu - czy po chemii będą wypadać? czy będzie nosić peruki? czy będzie zbyt słaba na erotyczne potyczki? - tak, że oparła się gwałtownie o długą szafkę z winem. Chwiejącą się gwałtownie. - Nie traktujesz mnie przypadkiem jak cudownego leku na zapomnienie? - spytał ostro, robiąc krok do przodu i przeginając jej głowę (za włosy, brutalność :C) do tyłu, by mógł spojrzeć jej w oczy. Oczy opanowane jego mocą. - Jestem twoim przyjacielem, nie dziwką zapewniającą Ci dobry humor i chwilowy brak depresji - wycedził prosto w jej usta. Ostro.
Lecz mało konsekwentnie. Nie mógł się powstrzymać od przejechania językiem po jej pełnych wargach i mocniejszego popchnięcia jej na ścianę. To nic, że butelki zadrżały i zapewne korki mocno wbijały się Wendy w plecy. Jakoś - wyjątkowo - o dżentelmeńskości zapomniał, skupiony na irytacji i rosnącym podnieceniu.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
W. Wingfield-Demarchelier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/04/2012
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: piwnica   Sro 11 Lip 2012 - 22:44

Sukienka efektownie zsunęła się pod kostki Wendy, a ona poczuła powiew chłodu na opalonej, rozgrzanej skórze. Gęsia skórka.
Czyli wszystko zaczynało się na nowo. Już zdążyła zapomnieć - w końcu minęło tak dużo czasu, naprawdę - jak seks z Aidenem i wszystkie towarzyszące temu okoliczności mogły być niebezpieczne, pociągające, irytujące i zabawne jednocześnie. A zwłaszcza wtedy, kiedy obydwoje mieli coś do powiedzenia. W tym wypadku było tak tylko z nim, gdyż ona preferowała słodkie zapomnienie...
Wait a second, czyżby on właśnie sugerował, że miała go za nic? Nie, raczej powiedział to dosadnie, a było to coś, co zraniło bądź co bądź wrażliwe serduszko Wendy. Wrażliwe na pewno na przyjaźń i zaufanie, którego teraz brak okazał chłopak, dając się ponieść jakimś chorym wymysłom. Musiała to sprostować, musiała.
Pociągnięcie za włosy bolało, zwłaszcza kiedy walczyła z jego mocnym uściskiem, starając się podnieść głowę nieco wyżej. Twarde kanty na nagich plecach także nie były zbyt komfortowe, ale dziewczyna rozkoszowała się tym szorstkim dotykiem, jakby był sensem jej życia. Może w tej chwili.
Zmrużyła lekko oczy, poddając się niemal całkowicie działaniu jego mocy, która obezwładniała ją i sprawiała, że wszystko było wyraźniejsze. Czuła przyjemny zapach jego skóry, szorstkość zarostu i oddech. Oddech, który także nie pozostawał spokojny.
A po chwili już miała wrażenie, że szafka spada, a za chwilę usłyszy huk roztrzaskującego się szkła. Jednak jedynym dźwiękiem były ich oddechy i stukot szpilek Wendy, kiedy przemierzyła kilka kroków, by się o niego oprzeć i z rozpędu wpakować obydwoje na przeciwległe półki z wiekowym trunkiem.
- Jak możesz mieć jakiekolwiek wątpliwości - warknęła z wyrzutem, ale wyrzutem jękliwym, pragnącym wyraźnie jego ciała. Gdyby nie była przyszpilona mocą Aidena, zapewne obraziłaby się z przytupem, jak na księżniczkę przystało.
Przejeżdżając rękami po jego plecach i brzuchu poczuła bandaż. No tak, piwnica. Nie zainteresowała się wtedy do końca, czy było to coś poważniejszego, ale to było właśnie w jej stylu. I naprawdę kochała Aidena na swój sposób. Jak brata. Nie jak dziwkę.
Bo gdyby nie on, już dawno by zginęła. Utopiłaby się w morzu swoich łez i żalów, a tymczasem naprawiła chociaż część siebie - z drugą częścią nadal miała niemałe problemy.
Złapała go mocno za kark, wbijając w jego skórę także swoje paznokcie, jakby chciała zatrzymać go swoimi szponami i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Później znów zasmakowała jego ust, zatracając się w collierowskim pocałunku, który po chwili przerwała, żeby zjechać do jego szyi. Nie było w tym wszystkim końca.
Czuła, jak w Aidenie rośnie podniecenie wraz z czymś bardziej materialnym i było to tak znajome, miłe uczucie, że przywitała je niemalże z wielkim okrzykiem. Ona już stała na granicy wytrzymałości, półnaga, przylepiona do jego ciała, wczepiająca ręce w jego kark i włosy. Szybko jednak przeniosła je niżej, zsuwając cale jego okrycie od pasa w dół.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: piwnica   Czw 12 Lip 2012 - 10:07

Spoiler:
 

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
W. Wingfield-Demarchelier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/04/2012
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: piwnica   Czw 12 Lip 2012 - 16:05

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: piwnica   Czw 12 Lip 2012 - 16:37

Spoiler:
 

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
W. Wingfield-Demarchelier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/04/2012
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: piwnica   Czw 12 Lip 2012 - 21:26

Spoiler:
 

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: piwnica   

Powrót do góry Go down
 
piwnica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Piwnica sklepu magicznego
» Piwnice
» Piwnica
» Piwnica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Posiadłość Collierów (Kensington)-
Skocz do: