IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 White Hart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: White Hart   Pią 31 Maj 2013 - 9:09

Amsterdam był w pewnym sensie pouczający. Tamta moralność była tak leczniczo odmienna od londyńskiej, brytyjskiej, wymagającej w pewnym sensie bycia... idealnym. Blaise nigdy nie był i może dlatego całe życie uciekał w inne miejsca, by to wylądować nigdzie indziej a w holenderskiej stolicy, ze skrajnie inną mentalnością, umożliwiającą ułożenie sobie życia w wymarzony sposób. Amsterdam dawał mu wszystko, czego potrzebował: jako mąż, partner, ojciec, artysta i Piotruś Pan; był dla niego domem i dlatego tak źle czuł się przebywając w Londynie na dłużej niż kilka godzin między jednym lotem a drugim, odwiedzając umierającego ojca.
Obecność Indiany obok tylko dodała temu wszystkiemu poczucia... niewłaściwości. Brutalnie czy nie, pożegnali się ze sobą dawno temu, dając sobie możliwość, albo przynajmniej Blaise miał możliwość wyleczenia się, zaprzestania rozgrzebywania starych śmieci, które nie miały dłużej racji głosu, czy wręcz bytu. Chciał przestać myśleć i porównywać, dlaczego z Indianą było łatwo, a z Meredith niekoniecznie. Czemu lepiej dogadywał się z jedną, a z drugą już nie. Pragnął wszystko zaakceptować i ruszyć dalej. Nawet fakt, że jego była ukochana jest żoną jego brata i matką jego bratanic i bratanka.
- Tak, widziałem, jak świetnie bawi się z dzieciakami - odparł z nieco wymuszonym uśmiechem na twarzy. Już wolał myśleć o własnych dzieciach, niż sokolskich dziecio-copach, które wychowywali amerykańscy Collierzy.
A jednak spojrzał na nią szczerze zaskoczony, słysząc jej dalsze słowa. Już pominął sam fakt tłumaczenia się. Nie powstrzymał cichego parsknięcia. - Ulubionych miejscach? Od kiedy lubisz wałęsać się po pubach? - spytał, patrząc na nią bardziej jak na koleżankę sprzed lat, niż osobę, która swego czasu mu nieźle nabałaganiła w uczuciach. I mając nadzieję, że powolne analizowanie każdego piega na jej twarzy zakończy się tylko stwierdzeniem, że ma tylko delikatne zmarszczki wokół oczu, a nie pełnym wewnętrznej pasji porównywaniem jej teraz i jej obrazu, który przechowywał we wspomnieniach.

_________________
Powrót do góry Go down
Indiana Lanvin-Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 610
Join date : 24/02/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: White Hart   Sob 1 Cze 2013 - 13:07

- Takie to by było dziwne? – zapytała z lekkim zaskoczeniem. Fakt, nie była typem osoby, która przesiadywała w pubach całymi dniami, stałym bywalcem, znającym wszystkich w około i każdego barmana z osobna. Nowa praca i kariera wymagały jednak od niej spotykania się od czasu do czasu nie tylko w eleganckich restauracjach, ale i tych pomniejszych pubach, a to biznesowo, a to w celu przypodobania się osobie, która mogła umożliwić jej późniejszy awans. Bez wpadania w skrajność oczywiście. – Ludzie się zmieniają Blaise, szczególnie po dziesięciu latach trochę to niemiłe z twojej strony, żeby wciąż oczekiwać, że będę siedziała z nosem w książkach – stwierdziła staro indianowym, nieco karcącym głosem, po czym uśmiechnęła się lekko, ale nieszczerze.
Bardzo się czuła nieswojo podczas tej rozmowy, jakby to było jakieś starcie, a nie zwykłe spotkanie, które musiało kiedyś nastąpić. Przez chwilę zastanawiała się, jakby to mogło wyglądać, gdyby wszyscy zostali w Londynie. Może zostałaby sprzątaczką albo kurą domową z jeszcze większą ilością dzieciaków, ale z drugiej strony byłaby teraz w stanie zachowywać się swobodnie, ba, nawet żartować. Tylko że gruba i prawdopodobnie całkiem obleśna.
Nie patrzyła już w każdym razie w jego stronę, korzystając z obecności technologii w tym miejscu i wpatrując się tępo w ekran telewizora, jakąś powtórkę meczu, myślami za to będąc bardzo daleko. Niestety Londyn sprawiał, że mogłaby się zdobyć na zupełne przeprogramowanie swojego życia i zaczęcie go od nowa już sam w sobie, a spotykanie znajomych z dawnych lat, jednego po drugim, w dziwny sposób dawało jej do zrozumienia, że klamka jeszcze nie zapadła i wszystko mogłaby zmienić. Na przykład zostać bezdomnym w jakimś parku, codziennie wyłudzać pieniądze od ludzi przy London Eye, sypiać gdzie jej się podoba i ogólnie zachowywać zupełnie nie tak, jak ktokolwiek by się spodziewał.

_________________
Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: White Hart   Nie 2 Cze 2013 - 12:32

Wcale nie był zaskoczony jej nagłym... spięciem? Zawsze taka była, trochę opryskliwa, z naglącą potrzebą dorzucenia czegoś od siebie, uświadamiają wszystkich wokół, werbalnie czy też nie, co myśli na dany temat. - Nie, dziwi mnie fakt Twojej niesamowitej dyplomacji w tłumaczeniu się, dlaczego tu jesteś - odpowiedział ze spokojem, decydując się na wbicie wzroku w swoją szklankę.
On też czuł się nieswojo, zwłaszcza z rozpierdolem wewnętrznym po kłótni z małżonką. Fakt, że znaleźli tu się we dwoje, po tak długim czasie ponownie ramię w ramię, odbierał jako wyjątkowy niefart. Był w stanie wyobrazić sobie setki korzystniejszych kompilacji siebie z różnymi miejscami i różnymi ludźmi, bo gdzieś spod kurzu wydostawały się stare wspomnienia, niedokończone sprawy, niewypowiedziane słowa i niejasne zachowania. A przez ostatnie dziesięć lat ułożył swoje życie tak, by było nieskomplikowane i bezpośrednie, umożliwiając mu wygodną egzystencję w swoim nowym, ale już naturalnym środowisku.
- Ludzie się nie zmieniają, zmieniają się tylko sytuacje, w których jesteśmy postawieni i ich okoliczności - powiedział, może delikatnie podirytowany, a jednak sugerując, że wcale nie ma ochoty na wymianę światopoglądów i roztrząsania filozoficznych kwestii życia. W dodatku wroga postawa Indiany, tak jakby zrobił jej coś złego, w żadnym wypadku nie zachęcała go do słodkiego paplania o dzieciach albo urokach obecnego życia.
- Zresztą czy ja czegokolwiek, kiedykolwiek od Ciebie oczekiwałem? - w ogóle nie miał chęci na dalsze uruchamianie strun głosowych, więc skupił się na piwie i leniwym oglądaniu meczu jakiejś bardzo średniej ligi. Który koniec końców średnio go absorbował i w ogóle nie odwracał jego myśli od idiotycznego gdybania. Tak jakby mógł cofnąć czas i cokolwiek zmienić.

_________________
Powrót do góry Go down
Indiana Lanvin-Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 610
Join date : 24/02/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: White Hart   Sro 5 Cze 2013 - 17:59

Av <3

India wcale nie czuła, że jej postawa jest jakoś specjalnie wroga. W końcu nie była nienormalna: nie usiadła obok niego tylko po to, żeby teraz wdać się w jakąś nieprzyjemną rozmowę, bo całe życie nie miała nic innego do roboty, poza nienawidzeniem Blaise’a i pielęgnowaniem w sobie dziecięcej urazy, o której już przecież zapomniała. W końcu szkoła przestała być jej światem, spotykała nowych ludzi i nawet Aiden, pomijając jego wybujałe, rodzicielskie zapędy, był całkiem dobrym wyborem, biorąc pod uwagę to, że spełniła się zawodowo i to w niemałym stopniu (chociaż cały czas miała ambicję na CEO).
Przestało ją już interesować, jak mogłaby wyglądać jej przyszłość z bratem swojego męża, którą niegdyś lubiła sobie przywoływać, układać, bo wtedy wszystko tak idealnie pasowało. Chociaż wielkie miasto raczej nie przewijało się w jej wyobrażeniach, raczej spokój i najwyżej jakieś przedmieścia, co przecież znacznie utrudniłoby jej pracoholizm. A lubiła pracoholizm i centrum miasta. Czyli w pewnym sensie skończyła lepiej. Może nie szczęśliwiej, ale lepiej, bo teraz nic nie kolidowało jej z tym, do czego dążyła, jakkolwiek nudno i banalnie by to nie brzmiało, za to na pewno prawdziwie.
Popatrzyła na niego krótko, właściwie trochę przyznając mu rację: przynajmniej on się nie zmienił. Niby w porządku, a nadal przekonany o tym, że wszystko wie najlepiej. India we krwi miała uświadamianie mu, że akurat teraz nie ma racji, patrząc chociażby na jego rodzonego brata, ale wzruszyła jedynie ramionami. Uśmiechnęła się tylko odrobinę, zdając sobie sprawę, że po dziesięciu latach skończyli siedząc w pubie, pijąc piwo, nie odżywając się i oglądając mecz, który ani jego, ani jej ani trochę nie interesuje. Mimo wszystko nie tego się spodziewała.

_________________
Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: White Hart   Sro 5 Cze 2013 - 21:45

/tak, wiem <345

Czy nie powinien być losowi wdzięczny? Neutralny grunt, neutralne spojrzenia, uwagi jak najbardziej na miejscu, niezłośliwe, ot charakterystyczne, co było czuć nawet po tym jak dziesięć lat i przepaść, która się utworzyła, odcisnęła na wszystkim swoje piętno. O wiele gorzej byłoby, gdyby się spotkali w hotelowej restauracji, huśtając dzieci na rękach, wysłuchując pomiędzy mdłymi frazesami, którymi by siebie raczyli, dziecięce wykrzyknienia "mamo, siku" "tato, piciu". Tu byli niemalże sami, olewani nawet przez barmana pochłoniętego pucowaniem szklanek w oddali. Przynajmniej tyle dobrze, że nie skoczyli sobie od razu do gardeł, co byłoby możliwe, gdyby w egoistyczny i niezdrowy sposób poczuł potrzebę wyżycia się po kłótni z Mer. Chyba, ze właśnie dlatego był o wiele spokojniejszy i nieskory do jakiegokolwiek zaognienia się tego, co już dawno wygasło.
Dopiero po chwili docierało do niego jak wiele się zmieniło. Dziesięć lat, które minęły, były decydujące, odwracające wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Ich drogi się rozeszły, choć teraz wspomnieniami tkwił na wspólnym obszarze, odnajdując zniekształcone przez czas wspomnienia.
Nie wiedział co ma teraz powiedzieć, nie pierwszy raz przy niej. Kiedyś też tak było, gdy w tej swojej zmienności, zapewne nieświadomie, wodziła go i dezorientowała, że nie wiedział jak miał się zachować. Czy miał akurat pocałować czule w czoło, czy być przyjacielem, czy zacząć zabawę w przytyki. Chyba jednak teraz nie miał sił na zgadywanki.
- Ten mecz jest beznadziejny. Jak Wam się układa z Aidenem? - powiedział, z przerwą między stwierdzeniem, a pytaniem na kolejny łyk piwa. Szczerze mówiąc miał nadzieję na usłyszenie czegoś, co go podniesie na duchu. W stylu racjonalnego szczęścia, którego opis przypomniał mu jego własne. Z Meredith, uściślając.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: White Hart   

Powrót do góry Go down
 
White Hart
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Wzór Karty Postaci
» Nabrzeże w pobliżu Hart Island

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
-
Skocz do: