IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabinet psychoterapeuty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 277
Join date : 26/12/2011

PisanieTemat: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 11:50




Psychiatra i psycholog, do którego udają się wszystkie londyńskie gwiazdki - od zapijaczonego Petera D. poprzez Amy Winehouse na młodej księżnej Pippie kończąc. Nic dziwnego - dr. Brenier jest znanym i poważanym doktorem, ciągle na bieżąco z postępem medycyny i nowych uzależnień.
Gabinety mieszczą się w reprezentacyjnej kamienicy przy jednej z głównych ulic Londynu.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 12:03

Wszyscy Anglicy są zagorzałymi patriotami, machającymi tymi śmiesznymi flagami, niezależnie, czy smażą się na tureckiej plaży czy właśnie schodzą po raz pierwszy na miałki grunt Księżyca.
Aidenowi nigdy to jakoś nie przeszkadzało, chociaż wcale nie czuł się jakoś szaleńczo przynależny do Matki Anglii. Owszem, fascynowała go historia, był na bieżąco z wszystkimi dekretami Królowej i uwielbiał oglądać te wszystkie, pełne przepychu, uroczystości w których uczestniczyła Elżbieta (psiocząc na ilość zmarnowanych pieniędzy podatników), jednak nigdy nie czuł wielkiej tęsknoty za krajem - może dlatego, że egzotyczną urodą nijak pasował do bladych, wymuskanych, angielskich wzorców, może dlatego że urodził się w Turcji, może dlatego, że Collierzy to właściwie francuskie nasienie było. W każdym razie: żadnego homesick. Mocno przywiązany był jedynie do rodziny i siebie samego, co w jakiś sposób tłumaczyło mocne poturbowanie fizyczne, jakiego doznał, wróciwszy z Bawarii.
Bo, siedząc na wyjątkowo uroczystym rodzinnym obiadku w ubiegłą niedzielę, poczuł się tak, jakby wszystko nagle stało się proste. I oczywiste. I jasne.
Bez wdawania się w szczegóły - jako perfekcjonista musiał siebie ogarnąć. Siebie w depresji, siebie zmuszonego do zostania w St. Bernard, siebie w bardzo kiepskiej kondycji psychicznej. A że własnoręczne ogarnianie - polegające głównie na klinicznym puszczalstwie - tylko mocniej wkopywało go w urocze bagno, zdał się na specjalistów.
Z którego gabinetu właśnie wyszedł, po miażdżąco deprymującej pierwszej sesji, w czasie której miał chęć wybiec z wrzaskiem przez balkon, tłukąc przy tym szybę i przechodzącego taksówkarza. Nienawidził mówić o sobie, nienawidził emocji, nienawidził tego wszystkiego, do czego był przed chwilą zmuszony - do obnażenia siebie. Przez obcym czterdziestolatkiem o przeszywającym spojrzeniu, próbującym go zrozumieć.
Gsz. Ale sam tego chciał i sam wiedział, że...to jest najlepsze wyjście. I niejaki...ukłon w stronę Prudence Wright. O której też będzie musiał zacząć mówić. Kto wie, może się nawet rozpłacze i dostanie naklejkę dzielny pacjent.
Przystanął na chodniku, trzęsącymi się dłońmi - jeszcze nie ogarnął SWOJEGO ciała do końca, było bardzo zużyte Blaisem - zapalając zbawiennego papierosa. Pierwszy normalny oddech od ponad stu dwudziestu minut. Horror.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 12:23

Londyn. Wreszcie. Nie dziwne, więc, że pierwsze co zrobiła Francesca po uwolnieniu się z tego horroru, zwanego Bawarią, gdzie zmuszali ją do pracy, do mieszkania w baraku z resztą dziewczyn, to wyprawa na zakupy. Jeden domek na wszystkie dziewczyny, niezależnie od bractwa. Były to przecież iście spartańskie warunki, nie wspominając, że dla wielu lisic, w tym Francesci było to urzeczywistnienie najgorszych sennych koszmarów. Może i również zagorzałą patriotką nie była, bo nie interesowało ja nic dotyczące Anglii, ani polityka, ani to, że ostatnio był jakiś wielki pożar gdzie zginęło ileś tam ludzi, ani nawet czy to państwo się rozwija, czy też stoi w miejscu. Po prostu tu mieszkała. Nic więcej. Jednak chyba nigdy bardziej nie ucieszył ją widok Londynu, a raczej sklepy, wygodne łóżka, bo wracać do domu nie miała zamiaru, więc zatrzymała się w jakiś hotelu. Bieżąca woda, a co najważniejsze masażysta. Musiał ktoś się nią zająć po tych upiornych chwilach jakie tam spędziła.
Tak więc po zafundowaniu sobie długich i bardzo owocnych zakupów ruszyła jedną z głównych ulic Londynu mając zamiar wstąpić sobie na kawę gdzieś po drodze. Mijała właśnie kamienicę, gdzie jako mała dziewczynka chodziła z mamą do psychiatry, kiedy to ojciec rzucił ją dla realizowania kariery aktora porno. Nie lubiła tego miejsca, więc normalnie przyspieszyłaby kroku byle tylko jakiś psychol stamtąd nie wyleciał na nią z nożem. Na jej nieszczęście ktoś właśnie wychodził z tamtego budynku. Zerknęła odruchowo chcąc oszacować swoje szanse ucieczki, bo po tym jak jeden z pacjentów, który wychodził zawsze gdy jej matka tam wchodziła, a ona zostawiana była na korytarzu, zaczął na nią krzyczeć bez powodu miała uraz i takie placówki przerażały ją skutecznie. Stanęła nieco zbita z tropu widząc, że kamienicę opuszcza nie kto inny tylko Aiden. Przystanęła patrząc jak się do niej zbliża. Uśmiechnęła się ironicznie.
- Psychiatra? Wreszcie postanowiłeś wziąć się za siebie? - zapytała bardzo grzecznie. Mimo, iż nadal miała ochotę rozwalić mu łeb o najbliższy kamień, ławkę, obojętnie, panowała nad sobą całkowicie. Ta gówniara chyba nie była warta aż takiego poświęcenia z jej strony. Mogła mu teraz zaproponować kawkę, herbatkę i prywatną rozmowę o problemach, była w każdym razie na tyle opanowana. Nawet starała się nie śmiać mu prosto w twarz z powodu tego, że wreszcie wylądował tam gdzie powinien.Nie no oddział zamknięty byłby odpowiedniejszy dla niego, ale od biedy i psychiatra ujdzie.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 12:43

Gdy zbawcza nikotyna dotarła do płuc, Aiden poczuł się nieco spokojniej. Na tyle, że nie musiał już uskuteczniać jakichś buddyjskich wdechów nosem co dwie i pół sekundy, żeby nie przywalić głową w krawężnik. Nie był zdenerwowany ani zdesperowany tylko nieco...przerażony. Tym wszystkim, co nagle spadło mu na głowę. Ostatnio czuł się tak beznadziejnie, gdy dowiedział się o wypadku Demarchelier. Ale wtedy był...młodszy, głupszy, bardziej skurwysyński? Ucieczka z Wingfield pozwoliła mu na dość bezbolesne przeżycie kryzysu i powrócenie do normalnego życia w wielkim, aidenowskim stylu. Ale teraz było inaczej. Jakoś wyssano go z typowej agresji, za dużo blejsowskiego myślenia krążyło jeszcze w jego żyłach i za dużo zmartwień nękało biedną, collierowską główkę. Choroba Wendy - Wendy coraz słabsza, przybita, przeżyje? dożyje końca szkoły?, będzie musiała mieć odciętą pierś? kolejna chemioterapia? Oxford - żegnaj, największe marzenie dzieciństwa, rok do tyłu w branży prawniczej oznaczało opóźnienie w rozwoju trwające co najmniej dekadę. Przyjaźń - jaka przyjaźń, z kim przyjaźń, tylko etykietki, nieprzyjemne opinie, krzywe spojrzenie, brygada hejtu, czyhająca na każde jego potknięcie. Moc - po przymusowym odebraniu coraz silniejsza i drażaniąca. Książki - wszystkie ukochane, które zabrał do Bawarii, zniszczone, bez szans na odkupienie. Prudence - jaka Prudence? jaka miłość? B z d u r y.
Naprawdę nie był w dobrej kondycji.
Zaciągnął się ponownie, przykładając palce drugiej dłoni do skroni, jakby męczyła go wyjątkowo potężna migrena. Która też nawiedzała go coraz częściej, wraz z mdłościami. Które leczyła tylko kolejna dawka nikotyny. Może też ma raka? Płuc?
Właśnie miał się załamać - może nawet trochę popłakać na środku ulicy, w jasny, letni dzień - gdy usłyszał nieziemsko sympatyczny głos Leistner. Nie, nie tej Leistner z którą sypiał, jeszcze nie.
Drgnął i odwrócił się w jej stronę momentalnie, przybierając normalny wyraz twarzy - zero depresji, zero dramy, ironiczny uśmiech, błyszczące - przygaszone - oczy. - Tak, wiesz, przymusowe leczenie farmakologiczne. Wiesz, zamiast wsadzić mnie do więzienia za pedofilię podają mi takie kolorowe tabletki, niby kastracja. Ale wątpię czy działa, chcesz się przekonać? - powiedział teatralnie zbolałym tonem, robiąc krok w jej stronę i uśmiechając się całkiem przyjemnie. Gdyby nie spojrzenie. Ostatnią osobą, którą chciał spotkać w takim stanie - mocnej rozsypki - była ta irytująca Leistner, która wyglądała jakby właśnie wygrała konkurs na Miss Świata. Zakupy, kosmetyczka, piękno życia, whatever. Aidenowi ponownie zrobiło się mdło. Nie lubił szczęśliwych ludzi.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 13:06

Może i by się nim przejęła. No bo bez przesady Leistner bez uczuć nie jest, a gdyby Aiden nie był takim skurwielem jak jest na co dzień może i by się kiedyś dogadali. W każdym razie nie ma co gdybać. Za przypominanie jej o tym, że przespał się z Mathilde miała ochotę znowu mu przyjebać, jednak stwierdziła, że nie będzie się kompromitować rzucając na niego z pięściami. Nie na środku ulicy. Chciałby pewnie, żeby znów wpadła w furię, ale nie da się sprowokować. Co stało się w Bawarii, zostaje w Bawarii.
Nie rozumiała tym bardziej jak Wendy może darzyć go choćby odrobina sympatii, o Rochelle już nawet nie wspominajmy. Było to dla niej całkowicie niezrozumiałe. Zwykły, nudny, irytujący kretyn.
Nawet się nie odsunęła, gdy zbliżył się na krok. Wyglądał tak tragicznie, że nawet ten ironiczny uśmiech nie był w stanie jej przekonać, że wszystko z nim w porządku. Dlatego nawet nie wzbudzał w niej jakichkolwiek silniejszych uczuć, jak nienawiść chociażby, nie po prostu obrzydzenie tą jego gębą i tyle.
- Wiesz Aiden - zaczęła konspiracyjnym szeptem patrząc na niego z dołu. Bo był wyższy. To była jego jedyna przewaga. - dla ciebie te tabletki to za mało. Jesteś zwykłym zboczeńcem.
Erotomanem chciała dodać, ale nie powiedziała tego, bo brzmiało to prawie jak komplement, w każdym razie pewnie dla niego. Uśmiechnęła się słodko poprawiając okulary, które zsuwały jej się z włosów. Przestąpiła z nogi na nogę nieco znudzona, nadal uśmiechając się jak gdyby spotkała dawną przyjaciółkę sprzed lat, a ta wyjawiła jej sekret o nowej galerii handlowej. W sumie to Collier zaczynał ją nudzić, zawsze to samo, nudne odzywki i wypominanie czegoś.
- Ale wiesz Collier, nie zapomnij wspomnieć swojemu terapeucie, że masz skłonności do pedofilii - powiedziała rzeczowym tonem. Przecież ona tylko chce dobrze dla jego zdrowia, troska, czysta troska. No bo skoro wykorzystał jej młodsza siostrę, poza tym podobno nie tylko ją, kto wie czy czasem nie gustuje również w drugo, czy trzecioklasistkach.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   Pon 20 Sie 2012 - 15:33

Aiden miał naprawdę świętą cierpliwość. Nic nie było w stanie wytrącić go z równowagi, żadne dogryzania, docinki, obelgi (mniej lub bardziej subtelne) i inne nieprzyjemności. Cóż, a przynajmniej tak myślał. Bo ileż można znosić niezbyt czułe wyzwiska, które już właściwie traciły swój obelżywy urok. Tak, jakby to były zwykłe słowa. Zboczeniec, erotoman, pedofil, gwałciciel, psychopata, nazista (do tego okrutny). Epitety a właściwie podmioty stałe. Zmienna tylko intonacja i osoba, która z uśmiechem wypowiadała hejterskie głoski.
Nie, żeby miał zaraz się rozpłakać i zwinąć do pozycji embrionalnej na tym czystym, londyńskim chodniku, żeby Francesca nie musiała się męczyć z fizycznym skopaniem go. Ciekawe, czy szpilka wbita w ramię boli, zastanawiające.
Zaciągnął się powoli, zastanawiając się, ile jeszcze wytrzyma i czy nie powinien raczej zapisać się na zajęcia z opanowywania gniewu a nie popędu seksualnego. I swojego życia, przy okazji. Bo obecnie miał ochotę potrząsnąć Leistner. Żeby się ogarnęła. Z tego swojego cudownego, ckliwego światka, w którym miała wszystko. Nathana, pieniądze, rodzinę, pewną przyszłość i duże pokłady zdrowia.
Nie zrobił jednak nic takiego, rzucając niedopałek na ulicę i gasząc go butem. Chociaż chętnie zgasiłby go na leistnerowym czole. - Jestem po prostu facetem. Nie moja wina, że umawiasz się z ciotą. Pewnie chciałabyś, żeby był zboczeńcem zamiast prawiczkiem, co nie? - spytał wręcz obojętnym tonem, obserwując prawie niewidoczne iskry gniewu w Frankowych oczach. Po czym, pewien, że jeśli jeszcze chwilę pobędzie w czyimkolwiek towarzystwie, to zwariuje do końca (i naprawdę przyda mu się zakład zamknięty), ominął Frankę (ledwie powstrzymując się przed dość MĘSKIM walnięciem jej z bara, osiem-de) i zniknął za rogiem ulicy. Odpalając kolejną fajkę, ofc.

zt.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet psychoterapeuty   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet psychoterapeuty
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabinet Pielęgniarski
» Gabinet Ministra Magii
» Gabinet Śmiechu
» Gabinet Dyrektora
» Gabinet burmistrza (najwyższe piętro)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Chelsea :: King's Road-
Skocz do: