IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Złomowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 277
Join date : 26/12/2011

PisanieTemat: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 11:27

Powrót do góry Go down
Kai Leistner
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 160
Join date : 02/02/2012

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 12:08

Oj tam w tej szkole za takie drobne wykroczenia jak pozwolenie na porwanie przybyszy z Norwegii Indiana zapłaciłaby małą karę bez przesady...Werter by ją tylko wysmagał batem i uwięził w małpim gaju na czas bliżej nie określony.
To naprawdę jest lajtowa szkoła. Dyrektora, kobieta normalnie z takim dystansem do życia.
A tak na seriuszowo to Kai nie zdawał sobie sprawy co może z tego wyjść, bo on i tak i tak gdzieś by zwiał. A poza tym bez przesady Chloe to pupilka dyrektorki z racji bycia tą jakąś tam damą...Szczerze to Kajciola gówno obchodziły te hierarchie ważne było, że shd robiło dobre imprezy i było z czego kraść. Także Chloe nikt by nawet nie tknął...A Indie? Przecież jej brat jest nauczycielem, bez przesady. A poza tym ostatnio jakoś Wertera nie widać, pewnie zajął się tą bidulką co mu przydzielono.
Szczere współczucia w stronę dziewczyny Kajcioch na złomowisko dotarł wraz ze swymi nowymi towarzyszami małym trabantem zakoszonym ogrodnikowi. Swoją drogą nawet spoko z niego koleś. Kai tyle razy kradł mu samochód, a ten nawet się nie skapnął.
Dzięki ziąm!
Trza Norwegom pokazać najlepsze okolice Anglii, bez przesady nie będą się kisić z tymi arystokratycznymi dzieciakami pt muszę mieć prosty kołnierzyk
Z racji tego, że chciał jak najwięcej ukazać, drydnął po swą plebejską siostrunię, małego indiańskiego brata. Czyli SOFKĘ w swej całej sylwetce, ona nie zapomni co jeszcze można tu pokazać.
Kai przekraczając próg złomowiska, sztachnął się tym plebejskim powietrzem.
- Kocham to k u r w a - Popchnął Barbie i Felixa tuż do samego wejścia i sam jak figlarny piesek pobiegł żeby poskakać po starych samochodach.
Zaczął przeczesywać najbliższe samochody.
Rzucił jakieś kilofy, motyki, młotki w stronę Chrumci i Księcia.
Z tą swoją wesolutką minką wyglądał jak istny ŁEJN KRAMP.
- RÓBCIE ROZPIERDUCHE - Krzyczał przeczesując teren. Przecież zanim ruszą w podróż trza mieć jakieś zdobycze. - Bierzcie wszystko co znajdziecie!
Kai był w swym żywiole rąbał samochody, wybijał szyby siekierą.
Był jak baletnica w swym złomiarskim tańcu.
W bagażniku jakiegoś samochodu znalazł PODPASKĘ. Rzucił ją w stronę Barbie.
- Tee! Chrumcia może ci się przyda! - W każdym razie jak jej się nie przyda, to może jemu, albo Felixowi, jak nie będzie czym zatamować krwi.
Leistner dopiero teraz się ocknął, że norwescy towarzysze mogą być jeszcze spragnieni po tak ciężkiej pracy.
- Jak coś to w tym żółtym autobusie są moje ziółka i trochę bimberku - Cały wielgaśny gar, ale kto wie na ile im to wystarczy...
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 12:30

- NO MOGŁABYŚ JUŻ ZAMILKNĄĆ WIEM ŻE JESTEM TĘPĄ DZIDĄ - wydarł się ostentacyjnie, po czym równie ostentacyjnie rozłączył i pierdolnął telefonem. Mocno. W łóżko. Co poskutkowało jedynie chwilą kontemplacji nad swym idiotyzmem i parsknięciem szaleńczym chichotem. Tak mniej więcej zbierał się do wyjścia. Aktualnie pedałował na swym zielonofioletowosraczkowatoseledynowym rowerze, analizując w myśli przejmującą wzruszeniem konwersację telefoniczną z Sofką.

- Szlachcicu gnoju podnoś dupę i idź ze mną do Kaia bo chce ode mnie coś i dziwnie o obcokrajowcach wspomina.
- Spierdalaj.
- Wisisz mi to. Arystokracjo. Jesteś Lisem, masz to sprytnie zrobić, żeby Cię wypuścili z pałacyku.
- Chuj. Dupa. Nie obchodzi mnie wymiana.
- Jaka wymiana? Jesteś niewdzięczny. Miałeś być miły. Bo wykorzystam umowę mocniej i wygadam wszystkim, że nie zdasz alevelsów.


Wracamy do punktu wyjścia. I niewysłowienie cięzkiej trasy. Bo złomowisko na wzgórzu przeogromnym usytuowane było, patronując całemu East End i pochodnym cyganowym siedliskom, a Charles nie mógł zrzucić balastu - bo w koszyku na kółkach, takim na pieski albo inne dzieci (Czarli nie ogarniał) przypiętym do rowera jakoś magicznie, siedziała sobie bardzo wygodnicko Sofia Seiler i jęczała, ubolewając nad swym marnym losem. Bo jeszcze tydzień w gipsie, zero fikołków i nie potrafi się ubrać. So Seiler.
Czarli pomagał - jak przystało na dobrego, wiernego jednorożca. Pomagał i zgadzał się na wiele. Zbyt wiele - co Sofka wykorzystała niecnie. I zdecydowała, że przez czas zagipsowania będzie mogła bez konsekwencji podkreślać jego fujarystokratyczne korzenie. Co go bolało i chlipchlip. Ale jak negować począł to ugryzła go w policzek (na którym dalej fioletowo się jawiły ślady ząbków wampirzych) i tyle do gadania.
- No idziesz?! - rozłożył ramiona jakieś trzy sekundy pi tym, kiedy gwałtownie zatrzymał się przy złomowisku i rower pod zdezelowaną siatką drucianą ustawił. A widząc niecny wyszczerz i błyskające miłością ślepia dziewczyny westchnął sobie jedynie, nad swym losem ubolewając, po czym wytargał (ostrożnie) dziecię z koszykopodobnegoczegoś i na barana wziął.
Poczuł i usłyszał Kaia. Jeszcze zanim ujrzał. Bo jeleniowaty to z reguł darł mordę często, jakby kastracją został ugodzony albo wiertarką w dupę, a pachniał zawsze tym. Zignoruj "pachniał". Złomowisko, rozpierdol, jacyś ludzie-nieoni.
- To są jego siki, nie słuchajcie - zawołał, uznając za kultury przejaw podobną przestrogę. Albo żart. Bo to chyba rzeczywiście był bimber - ostatnio jak sprawdzali.
- Kai, przedstaw Islandczyków - rzucił w stronę zafascynowanego złomem Jelenia, opierając się tyłkiem o maskę jakiegoś próchna samochodowego, usadawiając jednocześnie na niej Sofię.
Powrót do góry Go down
Barbie Stankevičius
Wymiana
avatar

Liczba postów : 16
Join date : 12/06/2012
Skąd : Litwa

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 13:13

Barbie nie miała zielonego pojęcia gdzie Kai chce ją zabrać, ale dałaby się poprowadzić gdziekolwiek poza tamtą piwnicę, gdzie wyrabiali jakieś kosmosy, zamiast po ludzku naćpać się do nieprzytomności albo zaliczyć innego zgona. Choćby moralnego. Moralne zgony były fajne, bo często chciało się przy tym pociąć. Barbie raz się pocięła, by zobaczyć czy to ją jara. Ale później blizna swędziała jak cholera no to nie powtórzyła. Ale przynajmniej mogła się pochwalić, że się cięła. Rzadko kiedy ma się czym chwalić.
Jak Barbie wyobrażała sobie miejsce, w które zaprowadzi ich Kai? W zasadzie myślała, że to będzie coś w stylu tromskiego menelowiska pod molen, a tu proszę. Złomowisko. Nie żeby Barbie nigdy nie była na żadnym złomowisku. Jej pierwszy rower był ze złomowiska i wcale nie przypominał tego co Charls na nim przyjechał. I Barbie miała go tylko tydzień. Potem ktoś ukradł i nigdy się nie nauczyła jeździć. W sumie żadna szkoda, autobusy były wygodniejsze.
Kai rzucił coś w ich stronę. Młotek był za mały, motykę Barbie pierwszy raz w życiu widziała to pozostawała jej jedynie motyka. Wzięła ją sobie i poczuła władzę. Pewnie gdyby umiała chichotać jak zła postać z kreskówki to by w tej chwili to właśnie zrobiła. Ale nie potrafiła, więc się tylko uśmiechnęła półgębkiem.
- Patrz - rzuciła do Felixa i z rozbiegu walnęła w drzwi od jakiegoś starego auta. W zasadzie furgonetki. Adrenalina do niej napłynęła jak wtedy co powaliła tego chłopaka na niedźwiedziu. Jeszcze trochę a ją polubi i nie daj boże uzależni.
To by było okropne. Przewróciłoby jej życie dupą do góry i kto by ją poznał gdyby tak sobie wróciła zmieniona do rezydencji? Pff, i tak przecież nikt prawie jej nie zna.
Jeszcze raz przywaliła w drzwi, a potem w lusterko.
Ale kiedy Kai wypowiedział te magiczne słowa (zioło i bimber) to Barbie nie mogła się inaczej zachować niż jak ten pies z Odlotu, co wydaje mu się, że widzi zająca (albo wiewiórkę, zależy czy oglądaliście z dubbingiem, czy nie.
- Co? Gdzie? - obejrzała się we wszystkie strony i zauważyła innego chłopaka. - Myślisz, że się sików boję? -zmarszczyła brwi. A może myślał, nie znał jej przecież. - Barbie, ale możesz mówić Chrumka, wszystko jedno.
Powrót do góry Go down
Sofia Seiler
Uczennica
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 01/02/2012

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 13:53

Sofia Seiler! Królowo Mądrości, Stolico Naszej Opatrzności, Kości Słoniowa.
Czuła się właśnie jak królowa w swojej karocy! Była wieziona przez swojego łyska z pokładu Idy jak królowa, w karocy z różowego plastiku, aluminium i królewskich insygniów i god, save the queen i wszycho.

No, ale sensowniej.
Sofia Seiler była pariasem. I kaleką. I kulawcem. I jednorękim bandytą - to ostatnie określenie nabierało całkiem dosłownego znaczenia, bo bez skrupułów wykorzystywała swoją tymczasową niedyspozycję fizyczną i uprzykrzała życie Charliemu jak tylko się dało. Traktując go jak arystokratyczne przynieś-wynieś-pozamiataj-zrób-masaż-i-jajka-sadzone. Co jednorożec dzielnie wykonywał, dając Seilerównie niebagatelną satysfakcję.
Tak jak i teraz, kiedy nosił ją na swoich wątłych barach, dzięki czemu nie musiała kalać swoich złotych najków czy też pum śmietniskowym szajsem. I mogła podziwiać widoki. Na przykład stos pogniecionych wraków na horyzoncie, wielkiego buldożera, dźwig, kominy fabryczne i wysoką sylwetkę Kaia, rozpitalajacego coś. I rzucającego czymś w dwójkę wyjątkowo bladych żuli.
No i nie zapominajmy o najważniejszej zalecie, która płynęła z bycia ponad-poziomem-ziemi.
- SZYBCIEJ, CHARLIE, NIE OBIJAJ SIĘ - wrzasnęła, waląc chłopczyka kochanego po główce gipsem. Z wyczuciem, coby bolało, ale szkód w mózgowiu nie narobić. - PAMIĘTAJ, ŻE TO TWOJA WINA, PATRZ CO MI ZROBIŁEŚ - dowrzeszczała, tak na wszelki wypadek, gdyby zapomniał posypać dziś swojej głowy popiołem i walnęła go gipsem w nos. Delikatniusio.
Niestety, zabrakło jej tchu i dopiero usadzona na masce samochodu (o którą irytująco waliła gipsem, tłukąc się jak nieboskie stworzenie) mogła ogarnąć sytuację.
- Jesteście z Islandii? Zawsze chciałam mieszkać w Tokio. I wiecie no, zobaczyć, no ten. Wielki Mur - powiedziała w stronę nowych osobników, szczerząc się szeroko i nieco przerażająco.
Oj, gdyby tylko tatuś-geograf to słyszał.
Walnęła gipsem jeszcze kilka razy dla podkreślenia przyjaznych uczuć, którymi darzyła obcych ludzi, po czym poczuła się zmuszona do przedstawienia Charliego. Chama.
- To Charles III Paddington. Jest gejem, ale nie bój się Ty, tam z tatuażami - wskazała na chłopczyka-islandczyka - jest gejem jeszcze niedoświadczonym. Na razie się tylko całuje i płacze przy Bridget Jones. BO ZNACIE BRIDGET JONES, PRAWDA? - zakończyła znów wrzaskiem, mając nadzieję, że odpowiedzą twierdząco, bo nie znać Bridget Jones to jak nie znać stolicy Islandii.
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 28 Cze 2012 - 15:21

Mnogość efektów dźwiękowych w promieniu najbliższego kilometra to tylko jedna z miliarda konsekwencji przyjaźni z dwoma jeleniowatymi wyrzutkami społeczeństwa. Poza chorobą zawodową nieomal jaka go niedługo tknie (głuchota zupełna) należało się liczyć z mnóstwem dziwacznych, irracjonalnych i pozbawionych krztyny sensu osobliwości, spisanych kiedyśtam przez ich trójcę przenajświętszą na rolce papieru toaletowego. W pieski. Którym sobie potem Kai pupę wytarł. Całą rolką na raz. Przeznaczone mu również było upokorzenie absolutne i, co za tym idzie, zdecydowany wzrost poziomu zdystansowania do samego siebie, którego pokłady wcześniej (przed erą Sofii i Kaiostwa) były... nikłe. Zerowe może. A teraz okazały się niewyczerpane i zdecydowanie ułatwiające egzystencję, nawet lisią. Mógł spokojnie i z zupełną wyjebką zapomnieć czym jest normalne życie.
I normalny Charles III Paddington.
- To nie ja, to ten dziwny Mayers - warknął, zdecydowanie wkurzony, nie przejmując się faktycznym kłamstwem i tym, że sam przecież przepraszał Sofię milion razy. Przynosząc jej śniadanie do łóżka, Znaczy - ją do śniadania, bo inaczej nie da się nazwać wysmarowania całej osóbki lichej puddingiem malinowym. I podrapał się po policzku, naznaczonym zębiskami Jelenia. - Ale mu pomogłem w sumie - wzruszył ramionami, odwracając się prędko i unosząc wysoko nad głową Sofki jej ogipsowaną rękę. Na tyle wysoko, że jużjuż prawie jej się dupcia od maski dziwnego samochodu odrywała. - I DOKOŃCZĘ DZIEŁA JAK NIE PRZESTANIESZ NAPIERDALAĆ TYM GIPSEM W...WE..WE WSZYSTKO! - wyartykułował. Po ichniejszemu. Czyli głośno i potężnie i pewnie racząc jej twarz swoją osobistyczną amylazą. OJEJ. Popychając dziewczę tak, coby się legła wygodnie na samochodzie (albo z niego spadła, ale by było), odwrócił się z powrotem, oddalając się szybkim krokiem od Psychodelicznej Jej. Co było mądre, bo nieomal czuł świst jej buciora w okolicy wysokości głowy Jego Wysokości.
- Nie wyglądasz jak Barbie - rzucił sceptycznie, lustrując dziewczę rozwalające jakieś ich drogocenne znaleziska złomowiskowe. - Ani jak Chrumcia. Nie jesteś nimi. Jesteś Surykatką - i mniej więcej wtedy, kiedy Sofia wykrzykiwała jakieś dzikie obelgi pod jego niewinnym adresem, które postanowił bardzo po dojrzałemu i wyższościowemu zignorować, dotarł w rejony przez Kaia okupowane i pomógł mu zrzucić na ziemię jakiś mocno pokiereszowany wrak. Co spowodowało potężnie rozprzestrzeniające się tumany pyłu, kurzu i piasku. Do nieba. Przez co wszędzie osadził się szarobrązowy sproszkowany kamień - a przynajmniej tak to wyglądało z perspektywy Czarlsa, który jebnął śmiechem konkretnie, przyglądając się Surykatce. Która wyglądała do potęgi surykatkowo, cała upstrzona szarawymczymś. - O kurwa, nie mogłabyś być już bardziej surykatkowa - zawył z uciechy, przybijając piątkę (ręką? czołem?) Kaiowi i z ogłuszającym grzmotem zeskakując na stos blachy piętro niżej. Wytarł wierzchem dłoni cały brud z ust, spostrzegłszy że przy okazji napierdalania w jego osobę gipsem Sofia musiała mu nos rozjebać odrobinę. I zastanowił się które z nich tam uwielbiało smak krwi - nie pamiętał. Ale przypomniał sobie w zamian o słowach-które-miał-zignorować. Tylko, że dojrzałym nie czuł się już ani trochę.
- Nieprawda. Przecież już się doświadczyłem. Z Tobą - wycelował palcem w Sofię Seiler, na sekundę odblokowując jej dostęp do swojego mózgowia i zalewając ją falą..... no, w sumie chciał, żeby były to negatywy i wyzwiska, których się ubrać w słowa nie da i bardzo nie na miejscu przykrości, ale na mnóstwo miłości i mnóstwo czułości się zdecydował, wiedząc jak ją przygniecie taki ogrom. Po czym wyszczerzył się, znów pozostawiając ją głuchą na swoje myśli - otwartą na pozostałych. I usiadł na dachu zwalonego wraku, odpalając papierosa. Jakiegoś arystokratycznego. Po czym rzucił paczkę ludziom. A któreś z nich dostało nią w twarz.
Powrót do góry Go down
Kai Leistner
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 160
Join date : 02/02/2012

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Pią 29 Cze 2012 - 11:52

Czy to giermek i cygańska księżniczka? Czy to słuch go mylił?
Czy to z zapierdziałegogórogrodu przybyli?
Trudno stwierdzić po czym Kai poznawał swoje MISIACZKI. Najważniejsze, że przybyli na czas.
Słuchają się go nie ma co <3
Kajcioch wyczuł ich obecność już tuż przy bramie, odwrócił się w iście poetycki sposób, machając grzywą.
Pomachał ręką, poprzyglądał się chwilę jak Sofka znęca się nad Czarlsonem i zajął się swą Barbie.
Zaczął ją podnosić i podrzucać niczym laleczką, skakali sobie tak po jakimś starym trabancie.
Niewiarygodnym potwierdzeniem prawdziwej obecności S i Ch były ich mordy. To znaczy urocze buzie, z jakże harmonijnymi, melodyjnymi głosikami.
Pieprzone szmatki, drą się nie mal tak samo głośno jak Kajcioch. Toż to skandal.
Słysząc swoją kochaną Chrumcię, oczki mu zalśniły.
- Ta...Pijłaś siki? - Zainteresował się, w ogóle jakoś polubił dziewczynę od pierwszego rzutu okiem na nią. W końcu fajne buty robią swoje - Jak smakują? - Biedny Kajcioch ma problemy ze zrozumieniem, bo przecież dziewuszka nie boi się siuśków, co nie musiało od razu znaczyć że popija je jako kompot do schabowego. Pliss...
Przyciągnął Chrumcie do siebie i gdy Charlie hasał sobie blisko nich przytulił swoją mordkę do tej barbieowej.
- Kurwa Pudingowy, przecie ona jest tak do mnie podobna! A jednak to prawda jestem adoptowany!!!O to moja JEDYNA siostra! Jak dobrze spotkać ją po tylu latach... - Kajcioch nawet o mało co nie zaszlochał. Przecie Chrumcia była tak do niego podobna. Wreszcie czuł się tak...tak swojsko. Na słowa o adopcji nie mal, że nie umarł ze szczęścia.
Zaraz, zaraz...ISLANDCZYCY? Ale jazda, Kajcioch był niemal pewny, że to Norwedzy, ale po jakże MĄDRYCH słowach Sofki doszedł do innego wniosku.
- Sofka dobrze rzecze...To znaczy, że jestem ISLANDCZYKIEM?! - Ale zajebioza, Kajcioch już odpływał powoli w swój kosmos. Teraz będzie jeszcze bardziej poszukiwał swych korzeni, bo to że jest indiańskim murzynem, to już wszyscy wiedzą.
- Jones swoją droga, ale musicie znać ten no...film z chińczykami, czy czymś o wsadzaniu węży w dupę takiemu kolesiowi - No cóż ZA CHINY Kajcioch sobie nie mógł przypomnieć cóż to za film był.
Zresztą nie ważne.
Tak, tak Kajciochu rób piruety, bo właśnie okazało się, ze jesteś murzyńskim-indianinem-islandzkim-wietnamczykiem.
No co? Zbyt pospolitym jest być Anglikiem, sori.
SURYKATKA? O nie! To Chrumcia i tyle. Nie ważne, że głównie dlatego, że Kai nie kojarzył czym jest owe surykatkowe stworzenie.
- To Chrumcia! Nie jakiś Timon czy Pumba, bicz - Zrobił niemal obrażoną minę przyciągając Barbie do siebie.
Swoją drogą to właściwie, można by Kaika, Sofkę i Charlie'go przyrównać do nich.
Sofka to Timon, Charlie Pumba, a Kai Król Lew vel Simba I love you
Gdzieś tam przez uszy mu przeszło, że to Mayers biedną Sofkę doprowadził do obecnego stanu. Który nawet się Kaikowi podobał, sam miał zamiar sobie właśnie za chwilę zagipsować rękę, bo fajusio to wygląda. No, ale aż skroń mu się ze złości ruszyła.
- W gównie będzie się Graham kąpał, za to, przysięgam! - Kiedy złość mniej więcej mu przeszła ruszył w stronę księcia vel Felixa i szturchnął go.
- Nie opierdalać się! Tylko wyciągać fajusiowe rzeczy - Zamyślił się na chwilę - Bo to jest księciunio...Felix ...jak? - Posłał Felkowi pytające spojrzenie.

Powrót do góry Go down
Felix Glücksburg
Wymiana
avatar

Age : 25
Liczba postów : 10
Join date : 10/06/2012
Skąd : Norwegia

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Sob 30 Cze 2012 - 19:18

Przepraszam, przepraszam nic nie ogarniam tam u góry
Miał ochotę jęczeć w głos na niesprawiedliwości, które mu kazały tak daleko na piechotkę popierdalać. Jakby nie miał swoich zdolności nie mógł tak po prostu se tu pyknąc. Kim on kurwa był, żeby tyle chodzić? No nie podobało mu się to. Może i fajnie, że teraz z wariatem się szlajał po ciekawej części Londynu, no ale kurwa na pieszo? Serio? Ale i tak humor mu się poprawił, gdy się okazało, że idą rozpierdalać złomowisko. ALE CZAD. Pognał zaraz za Barbie i z rozpędu pieprznął w samochód. Upadł, pozbierał się, zaśmiał i poleciał dalej się rozbijać. Równie szybko wraz z nową wiadomością o bimbrowych sikach, przestał. To było znacznie ciekawsze.
- Jesteśmy z Norwegii, no przynajmniej ja - odparł. Gdzie tam jakaś chujowa, mała Islandia. Gdzie to ustrojstwo w ogóle było? I czy tam przypadkiem wiecznie nie było zimno? No znaczy w Norwegii akurat tam gdzie przyszło im mieszkać upałów też nie było, ale ciepło było. A gdy się dowiedział o gejowstwie tamtego to się nie mógł powstrzymać i mrugnął do niego sugestywnie. Nikt mu nie będzie wmawiał, że tchórzy. Nigdy w życiu. On miałby się bać tego tutaj, żeby go nie zmacał ten? Prędzej on go zmaca. Musi tylko bimerku popić.
- Że co? - Mruknął, bo tak trochę odpłynął, zapatrzony w złom przed nim. Tak się zaczął nagle zastanawiać co by na to jego matka powiedziała. Książę na złomowisku się bawił. Przemieścił się tak, że teraz stał koło Barbie.
- To wariaci - szepnął jej na uszko. A to, że Felix miał jakieś obawy to już było coś. Czy tutaj świat polegał na wrzeszczeniu jakiś bzdur i piciu? No znaczy piękny świat, ale przerażający na początku. Jak maja tak robić to niech mu dają te siki.
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Wto 3 Lip 2012 - 21:31

Dobrze być z rodzinką. Są bardzo pojebani i robią największą rozpierduchę. Jak nie wrzaski to gips albo młot i sierp i inne efekty dźwiękowe, dla przeciętnego człowieka o zdrowych zmysłach i wszystkich klepkach na miejscu nie do zniesienia. Albo nie do zarejestrowania. Bo oni w ogóle byli nierejestrowalni. I niereformowalni. Objęci klauzulą nietykalności i zwierzchnictwem bożków wszelakich. Szczególnie kiedy czas na spizganie się jak szmaty nadchodził. Czyli bardzo prędko - czuł się nieswojo a chciał poczuć inaczej.
Dlatego ruszył zawijastotanecznym krokiem w stronę Super Tajnej Skrytki Kaia, której nazwy nie potrafił sam on wymówić, nie mówiąc o Czarlsie, chcąc dotlenić się. Maszerował sobie tak oto defiladowo bez większych zmartwień i nawet figlarne oczko Sofce ośmielił się puścić, kiedy znów i na powrót wrzaskiem potężnym go przytłoczono.
- Nie jesteście podobni. Ona jest przerażająco mała a Ty przerażająco wielki - wyjaśnił flegmatycznie, opierając w marszu przedramiona na czubku głowy. I chwycił prawą dłonią za lewy łokieć, chcąc stabilizację kończyn górnych sobie zapewnić. - Chociaż w sumie z tego ładnie wychodzi, że oboje jesteście przerażający - zauważył błyskotliwie, uśmiechając się przyjacielsko. Bo to tak przecudny komplement był - być przerażającym na tle idealnego st.bernardowskiego światka. Co było nienormalne i burzyło homeostazę paddingtonowską, przyprawiając o smutek i żałość. - W sumie pasuje do dziwnych Leistnerów - zaskoczony tym, jak wspaniałych Przyjaciół zesłano mu z góry wraz z Królową Elżbietą i five o'clock dotarł do Kryjówki, odnajdując spory zapasik zioła. Na szczęście wciąż w okazałych topach, bo gdyby nie to to suchutkie by było i mniej aromatyczne. Charlie lubił aromatyczne rzeczy. I pozdzierany lakier z paznokci. Oh maaaan.
- Ten film nazywał się ludzką stonogą, Kaju - sprostował, kraszując zdobycz i patrząc ze zdecydowanym oburzeniem na Leistnera. I zawieszając wzrok dłużej na mrugającym sugestywnie chłopaczku- Przecież oglądaliśmy to razem. Sofka płakała na końcowej scenie, noo. A właśnie, co do płakania - przypomniał sobie, szybko rachu-ciachu szykując blanta. - Wyobraź sobie, że była najbardziej zapłakaną osobą na świecie, kiedy Mayers zgniótł jej butem rękę - zachłysnął się z wrażenia, nim skleił umiejętnie bletkę. Bardzo umiejętnie. Tak, że maczuga zaiste powstała. Westchnął przeciągle. - Należy się mu kara śmierci. Wiecie, Mayers to nasz nauczyciel - zwrócił się do Islandczyków (bo nie wierzył w słowa Otatuażowanego), mówiąc wyraźnie jak na niego. Bardzo wyraźnie. W końcu kto ich tam wie, angielska mowa trudna a piękna mowa jest. A oni milczą - Charlie nie jest pewnie w jakim stopniu język opanowany mają. - Znaczy mój już nie. Nigdy. I wy nigdy z nauczycielami nie rozmawiajcie. Chyba, że chcecie mieć rękę w gipsie - zastanowił się, odpalając blanta.


i możecie abstrakcją przypierdolić że cotobyło, że nie marihuana tylko DMT i Czarls w innym wymiarze się znalazł i możecie też go wychujać i narysować kutasa na czole, potem z kutasa zrobić Żyda albo kwiatuszka łotewa, ja zmuszona jestem w tym momencie stwierdzić: PADDINGTON ZT
Powrót do góry Go down
Sofia Seiler
Uczennica
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 01/02/2012

PisanieTemat: Re: Złomowisko   Czw 12 Lip 2012 - 11:14

Islandczycy byli jacyś tacy nieruchawi - to jedyna pewna rzecz, którą Sofka ogarnęła w ciągu całej kilkuminutowej szarpaniny z Charlie'm. Nie ogarnęła zaś całej reszty, począwszy od surykatki, poprzez jakichś książąt, kończąc na chrumkaniu.
Radośnie więc półleżała na masce samochodu całego w rdzy (bo popchnięta na plecki została przez junikorna), gapiąc się w gwiazdy i rozmyślając nad swym marnym żywotem, gdy powyższy parzystokopytny i nieparzystorogowy jebnął w nią dawką emocji. Wszelakich. Mocnych i pozytywnych.
Bo pięknie jego myśli w sofkowe zwoje mózgowe się zaplątały. Myśli wykrystalizowane i pocięte, epatujące tak obrzydzającą słodyczą i rozkochaniem, że...kłamstwem być musiały.
Sofka podniosła się z trudem do pionu, z buźką w podkówkę i potężnym bólem głowy. I z rykiem na ustach, ofc. - JAKIE DOŚWIADCZYŁAM, PADDINGTON, JAKIE DOŚWIADCZYŁAM. WAL SIĘ - zawyła płaczliwie, ignorując wszystkie wieczne WTF, rysujące się w myślach nowoprzybyłych irlandczyków.
Bo skoncentrowana była tylko na swojej osobistycznej tragedii. Której doznania pogłębił Kai, wspominając o ciulu-Mayersie, który sprowadził na nią zgryzotę.
Przypominanie sobie ogromu bólu, smutku i dyskomfortu tylko pogorszyło zdrowie psychiczne Sofki. Do tego stopnia, że z buzią, dalej w podkówkę, zaniosła się hiperwentylacją. Wykonując zdecydowanie zbyt dużo wdechów na sekundę. Co skończyło się widowiskowym omdleniem, wprost w ramiona leżącego i naćpanego Charlie'go.
Prawie-jak-titanic.
Na szczęście Paddington kretynem nie był i resztki przytomności zachował. Na siłach także był - lsd podnosiło ciśnienie i sztangi - więc razem z Sofką w ramionach ulotnili się z przeżartego rdzą złomowiska. Kontynuując wzajemne oskarżenia, wrzaski i gipsowanie w ustronnych, jelenich komnatach.

zt I love you
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Złomowisko   

Powrót do góry Go down
 
Złomowisko
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho :: Ciemna strona mocy-
Skocz do: