IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Pracownicy szkoły

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 277
Join date : 26/12/2011

PisanieTemat: Pracownicy szkoły   Wto 26 Cze 2012 - 10:33



DYREKTORKA
Charlotte Emmell

Potężny anioł stróż St. Bernard.
Kobieta która trzyma w garści wszystkich nauczycieli, pracowników szkoły i uczniów. A dłoń powoli się zaciska.
Dystyngowana, opanowana, spokojna i pewna siebie. Nic nie jest w stanie zachwiać jej poglądami i postawą, nic nie zmieni jej decyzji i nie ma sensu płakać, błagać ani...wykorzystywać mocy. Bo odporna jest. Nie wiadomo dlaczego - czy to autorytet nauczycielski czy ciemne sprawki szekspirowskich wiedźm - ale kilku uczniów próbujących w jakiś sposób na dyrektor wpłynąć, skończyło w bernardowskich lochach. O chlebie, wodzie i postępującej chorobie psychicznej.
Jednak na co dzień Emmell sprawia wrażenie osoby miłej, acz zdecydowanej. Ta czterdziestoośmiolatka zawsze wygląda elegancko i władczo, nic więc dziwnego, że reprezentuje szkołę najlepiej jak się tylko da a o uczniów dba jak o własne, dość niesforne, dzieci.


WICEDYREKTOR
Sir Jeremiah Dwyer

Specjalista do spraw rozrywkowych i prawa ręka dyrektorki.
Ręka wykonująca zadania wodzirejskie. Rozpoczynanie imprez, powitalne przemówienia na balach, organizacja (tzn. zrzucanie problemów organizacyjnych na SHD albo przewodniczących bractw) festynów i dni tematycznych. Jeśli zbliża się jakaś świąteczna data sprzyjająca wesołemu celebrowaniu to z pewnością na scenie stanie sir Dwyer. Przyćmiewając swoją niską posturą, pokaźnym brzuszkiem, purpurą policzków i błyszczącymi czarnymi oczkami wszystkich innych.
Wielbiciel wykwintnych trunków, nie bez kozery nazywa się go Mrocznym Winiarzem St. Bernard i wyczekuje momentu, kiedy to wicedyrektor powraca ze swoich francuskich wojaży, uzupełniając dyrektorski barek. Wtedy E150 ma bojowe zadanie wykonania bezzwrotnej pożyczki. Wysokooprocentowej.

SEKRETARKA DYREKTORA
Mary Parker

Królowa biurokracji.
Chcesz porozmawiać z dyrektorką? Chcesz wnieść sprawę do sądu oskarżającą nauczyciela? Umierasz i chcesz spisać swoją ostatnią wolę? Pierwszą (i ostatnią) osobą do której się udasz będzie właśnie przeciętna Mary Parker. Ciężko ją zauważyć – szare garsonki, szare ołówkowe spódnice, okulary bez oprawek, szara twarz, szara aura, szary-średni wiek. Codziennie przemyka do gabinetu dyrektorki niezauważana, w głowie mając tylko liczby, spotkania, wykresy i gloryfikacje dyrektor Emmell. Wierna sekretarka, dojścia do swojej protektorki broni jak rasowy rotwailer, nie dając przejść żadnej mało ważnej sprawie.
Da się ją jednak przekupić czekoladowymi batonikami, których niezłą kolekcję ma w szufladzie biurka. Jeśli więc Twój rodzic ma fabrykę słodyczy, spokojnie uda Ci się załatwić najważniejsze sprawy.


BIBLIOTEKARZ
Henrietta Bartels

Suma wszystkich strachów.
Można spokojnie stwierdzić, że spadek czytelnictwa wśród dzieci zawdzięczamy właśnie tej nie-uroczej istocie. Bartels jest niezwykle wysoką i chudą staruszką (przypomina trochę drabinę, coby lepiej jej było sięgać do białych kruków na najwyższych półkach), kochającą się w kurzu, ciszy i specyficznym zapachu jodłowego odświeżacza powietrza. Bibliotekę prowadzi od dobrych trzydziestu lat (sama dobija się powoli do bram siedemdziesiątki), prowadząc wojny podjazdowe ze wszystkimi, począwszy od dyrektorów (nie dają jej swobody w wyborze starożytnych apokryfów, phe), poprzez nauczycieli (każą uczniom łazić do biblioteki, kurzyć tutaj, drzeć się tutaj, phe-he) kończąc na niewinnych dzieciach, których jest pogromcą. Najchętniej zamknęłaby drzwi biblioteki na cztery spusty i traktowała to pomieszczenie jako świątynie.
Nie uznaje elektroniki, nie pozwala kserować podręczników. Nie lubi nikogo, nieważne więc, czy jesteś cichutkim kujońskim Sokołem, robiącym notatki czy rozrabiającą nietrzeźwą Pumą rysującą po książkach - zostaniesz wypchnięty z biblioteki szybciej, niż zdążysz się racjonalnie wytłumaczyć.


MŁODSZA ASYSTENT BIBLIOTEKARZA
Hailey Gifstad

Ludzkie oblicze biblioteki.
Ta dwudziestopięciolatka ma głowę na karku. Nic dziwnego, skoro sama ukończyła St. Bernard z rangą Sokoła i teraz, po studiach, powróciła na łono dawnej szkoły. Gdzie jest wielbiona przez uczniów. Bo tylko ona pomoże znaleźć odpowiednie opracowanie, pozwoli przemycić książkę do punktu ksero, da kilka dobrych rad w kwestii dotarcia do nauczyciela, zaaranżuje przypadkowe spotkanie nad Britannicą dla zakochanych kujonów czy też po ludzku poprawi błędy w wypracowaniu na wczoraj.
Gdy nie pomaga biednym uczniom pocina w gry komputerowe i video, Diablo wielbiąc niezmiernie i po cichu instalując je na bibliotekowym komputerze. Dlatego często bywa nieobecna, ale jest to urocze, tak jak i cała Hailey – metr sześćdziesiąt wzrostu, blond włosy w warkoczykach i wielkie zielone oczy. Jest więc przeciwieństwem swojej starszej koleżanki: zwabia do biblioteki mniej chętnych uczniów, zaraża zafascynowaniem światem fantazji (gry i książki) oraz jest dobrym duszkiem tego zakurzonego pomieszczenia.

PIELĘGNIARKA
Elena Campbell

Rozromantyczniony nastawiacz kości.
Kobiecina z wieczną czerwoną trwałą na małej główce, niezłymi mięśniami rąk i ustami zawsze ułożonymi w ponętny dziubek. Jest personą dość mało rozpoznawalną w szkole, nic dziwnego, skoro cały swój czas spędza w gabinecie, zaczytując się w harlekinach z pobliskiego kiosku. Uczniowie omijają pielęgniarskie pomieszczenie z daleka, woląc leczyć się na własną rękę ewentualnie rękę obdarzonego medyczną mocą kolegi, niż ryzykując bezpośrednie starcie z Campbell. Która wzdycha do wszystkich nauczycieli St. Bernard nagminnie, powodując niejakie przerażenie u męskiej części kadry. Trudno się dziwić.
Jeśli jednak już trafisz do jej gabinetu, uzbrój się w mocne środki przeciwbólowe, gdyż Campbell, wbrew pozorom, z pacjentem się nie pieści, bez znieczulenia i bez ostrzeżenia aplikując Ci zastrzyki, ohydne syropy i nastawiając kości. Jedną ręką, drugą dalej kartkując Wichrowe Wzgórza albo inny romantyczny dramat.

WOŹNY
Ernest Heming

Cerber nawet z obolem nie przepuści.
Czterdzieści lat, sylwetka potężna, brak brody, wąsów i innych znaków szczególnych. Człowiek Everyman, marynarka z przeceny i błękitne, prześwietlające promieniem Roentgena spojrzenie. Co pomocne jest, gdyż to woźny nieoficjalnie rządzi szkołą. Nie jest starym, pachnącym karmą dla kotów prykiem ani kumplem dla uczniów lecz jednym z ich najgorszych koszmarów. Chcesz przemycić do szkoły alkohol? Wyskoczyłeś po papierosy? Uskuteczniasz make love – not war w zapomnianej sali? Bazgrzesz po ścianach runiczne inkantacje? Organizujesz potajemną imprezę w trakcie ciszy nocnej w pokoju płci przeciwnej? Biada Ci.
Tam, gdzie jest dobra zabawa, fun i impreza na pewno znajdzie się Heming. W swoim perfekcyjnym dwurzędowym garniturku. W silikonowych rękawiczkach odbierze Ci papierosy/alkohol/narkotyki/prezerwatywy, odprowadzi Cię do opiekuna domu i upewni się, że zostaniesz dotkliwie ukarany. Ty i wszyscy mający pecha przebywania w odległości dwóch pięter od Twej skromnej osoby.
Jest niezwykle dokładny i, nie bójmy się tego słowa, upierdliwy. Lubuje się w przypadkowym sprawdzaniu bagażu wnoszonego na teren szkoły, trzeba więc mocno kombinować, by przemycić domowe naleweczki bądź kubańskie cygara. Bo Heming posiada moc szóstego zmysłu – dokładnie wie co, gdzie i w jakiej ilości ukrywasz. Ewentualnie – co, gdzie, z kim i na jakie wyuzdane sposoby wyprawiasz.

OGRODNIK
Rupert Dorsey

Kompan wszystkich uczniów.
Wyglądając za okno na najnudniejszej-lekcji-matematyki-ever z pewnością go zobaczysz. Bo żal nie popatrzeć na muskularnego dwudziestotrzylatka, ubranego jedynie w drelichowe spodnie i napinającego swoje muskuły przy koszeniu trawnika albo przycinaniu różanych krzewów. To dzięki niemu otoczenie St. Bernard zapiera dech w piersiach i inspekcja sanitarna nie znalazła nawet najmniejszego chwaścika na najbardziej ukrytej grządce za murem okalającym posiadłość. Rupert całe dnie spędza na zewnątrz, opiekując się roślinami – plotki głoszą, że naprawdę potrafi z nimi rozmawiać! – i wyglądając jak pięknie wykonana rzeźba. Opalona. Mówiąca nawet.
Dlatego też większość uczniów darzy Ruperta sympatią. Dziewczęta, bo taki przystojny, opalony, z ludu, z plebsu wręcz, owoc zakazany i egzotyczny. Chłopcy, bo pogadać o życiu można, walnąć się na trawce i trawkę popalić. Bo Dorsey regulaminu szkolnego nie zna i przedkłada proste przyjemności życiowe (bez dram!) oraz czilałt nad jakieś suche przepisy.

Powrót do góry Go down
 
Pracownicy szkoły
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkoły Magii na świecie
» Statut szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie [do edycji]
» Edukacja i Szkoły Magii
» Pracownicy Hogwartu
» Schody przed szkołą

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Fabuła
-
Skocz do: