IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kenneth Reventlow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kenneth Reventlow
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 63
Join date : 15/06/2012
Skąd : Kopenhaga

PisanieTemat: Kenneth Reventlow   Wto 19 Cze 2012 - 19:35


Ethan James


Imiona: Kenneth Loki Severin Aron
Nazwisko: Reventlow
Data i miejsce urodzenia: 12 lutego / Kopenhaga, Dania


Rodzina:
Anna Karen Reventlow - jest to kobieta z zasadami, bardzo konserwatywna. Prawowita pani domu - pewna siebie, czarująca i dobra, chociaż także nieco przebiegła. Jej bujne, ciemne włosy i karminowe usta prześladowały go w koszmarach już po tym, jak znalazł się w St. Bernard. Nie miał z nią złych stosunków, chociaż na pewno nie czuł się przywiązany.
Frederick Reventlow - człowiek pogodny i bardzo zajęty pracą. Widać było, że kochał swoją żonę i dzieci, chociaż do Kennetha zawsze odnosił się z rezerwą, nigdy nie mogąc oswoić się z myślą, że nie jest to jego dziecko. Myślał, że tego nie widać, ale chłopiec idealnie zdawał sobie z tego sprawę.
Freja Sofie Reventlow - jego pierwsza prawdziwa miłość, bardzo podobna do ojca, chociaż charakter z grubsza odziedziczyła po mamie. Nieco bezlitosna i wredna, ale także bardzo radosna i zawsze skora do szaleństw. Kochała się w Kenneth'cie i dobrze o tym wiedział, a była to miłość młodzieńcza, beztroska, niedojrzała wręcz, chociaż pewna.
Emil Reventlow - Kenneth nie czuje się do niego przywiązany, gdyż mało go poznał przez cztery lata życia małego.
Status społeczny: bogaty, zią


Wygląd:
Widząc go, od razu można stwierdzić, że należy do grona tych lepszych. Może nie jest to do końca spowodowane ubiorem, gdyż akurat to pozostawia wiele do życzenia - porozciągane swetry, dziwne dodatki, glany i łańcuchy - ale ta twarz... Właśnie, twarz. Widzisz i dochodzisz do wniosku, że Kenneth jest przystojny, prawda? A co sprawia, że tak sądzisz?
Rozpocznijmy może od oczu, które hipnotyzują swoją zielenią w taki sposób, że nie można się im oprzeć. Usta zmysłowe, choć rzadko rozciągające się w pełnym uśmiechu, a nos - iście arystokratyczny, lekko zadarty. Pieprzyki na twarzy i ciemna karnacja nadają mu tylko uroku, dzięki czemu nikt nie potrafi mu się oprzeć. Włosy zwykle pozostawia w stosownym nieładzie, gdyż nie potrafi układać je jakkolwiek, zadowalając się umyciem i przeczesaniem rękoma. Dlatego często wygląda, jakby ciągle nie ogarniał.
Ruchy zwykle ma powolne i przemyślane, a wzrost nadaje mu autorytetu. Może nie jest dryblasem, ale za niskiego też się go nie uważa. Dzięki kościstej sylwetce wygląda dobrze we wszystkim, co na siebie założy. W ogóle nie jest umięśniony, ponieważ nigdy nie miał czasu na sportowe aktywności, a na prawej piersi można znaleźć różę, wyrytą na cześć ulubionego tomiku wierszy Yeatsa pod tym samym tytułem.

Charakter:
Indywidualista. Tak można określić go jednym słowem. Jeśli ma do wyboru przebywanie w gronie znajomych albo samotne rozmyślania na świeżym powietrzu - zwykle wybiera to drugie, chyba że jest w wybitnym nastroju do towarzystwa. Zawsze czuł się nierozumiany przez większość społeczeństwa, czasem więc okazuje instynktowną wyższość wobec osób, których nie zna zbyt dobrze. Posiada ogromny, bogaty świat przeżyć wewnętrznych, których nie ujawnia od tak - musi mieć do tej osoby zaufanie, chociaż ono akurat przychodzi mu z łatwością. Z natury jest naiwny i choć czasem mu to przeszkadza, nie może nic na to poradzić. Zawsze wszystko przeżywa głębiej, intensywniej, jest bardziej uświadomiony. Zwykle dużo rozmyśla o wszystkich aspektach życia, łatwo więc odnajduje sens życia i wyjaśnia wszystko, co dla innych, błądzących, wydaje się czymś bardzo zagmatwanym. A w tym wszystkim nie kieruje się logiką, a uczuciami. Bywa także z tego powodu próżny, ale jest to efekt uboczny życia w luksusie. Niezwykła intuicja sprawia, że nigdy nie popełnia towarzyskiej gafy, a jak już rozmawia z kimś - zwykle czaruje poczuciem humoru, chyba że wybitnie źle się czuje.
Zawsze czuł się niekochany, więc utrwaliło się u niego mylne przeczucie, że na jakąkolwiek miłość nie zasługuje. Lubi natomiast dawać trochę od siebie, jeśli już zaangażuje się w przyjaźń - jest lojalny i boi się, że kogoś zawiedzie. Trzeba jednak starać się to docenić, gdyż szybko potrafi zdenerwować się, oczekując od drugiej osoby tego samego i nie dostając tego. Zwykle narzeka, co potrafi być lekko wkurzające dla osób niecierpliwych. On sam natomiast jest bardzo cierpliwy i spokojny, przeżywając wszystkie emocje wewnątrz siebie, gdyż nauczony tak został od małego. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mu się płakać.
Gdy pojawi się jakaś impreza, przychodzi bez namysłu, chociaż zwykle nie jest nastawiony tak imprezowo jak reszta towarzystwa. Wygłupianie się co prawda jest mu obce, ale nigdy nie można było powiedzieć o nim sztywniak.
Żeby zajrzeć w jego głąb, trzeba najpierw przebić się przez warstwę ironicznego chama, który potrafi zniżyć każdego do poziomu podłogi bez jakiegokolwiek wahania. Nigdy nie miał oporów przed wypowiadaniem swoich myśli, nawet jeśli były nieadekwatne do sytuacji. łatwo go rozdrażnić, więc trzeba wtedy uważać na to, co może powiedzieć.

Zdolność:
Jego moc od samego początku była dla niego czystą abstrakcją. Dopiero gdy stopniowo uczył się wszystkiego co dziwne, nauczył się ją kontrolować do perfekcji.
Potrafi wpływać na temperaturę pomieszczenia, co wydaje mu się rzeczą mało przydatną - w porównaniu do innych mocy - ale dość ciekawą. Przy okazji umila mu życie.
Kiedy w pomieszczeniu bywa za zimno lub za ciepło, wystarczy, że zmieni temperaturę siłą woli, oddając swoje ciepło lub je przyjmując i przez to zmieniając także swoją temperaturę. On tego nie czuje, ale osoba, która go dotknie - na pewno. Czasami można to poczuć po prostu przy nim stojąc, więc pozbawia powiedzenia bije od niego chłód przenośnego znaczenia.

Historia postaci:
Młode duńskie małżeństwo, Christina i Rasmus Bechs, byli bardzo rozrywkową parą. Poznali się na imprezie, pokochali się na imprezie, ich pierwszy pocałunek zdarzył się na imprezie, a ślub i wesele wszyscy wspominali jeszcze przez dobry rok. Dobrali się oni idealnie pod względem upodobań i stylu życia, który nagle musiał się niestety zmienić. Dlaczego?
Krzyk Christiny rozległ się w przytulnej, malutkiej sali porodowej, gdzie stał lekarz i kilka pielęgniarek. Rozrywający ból sprawiał, że miała ochotę klnąć na nich wszystkich, ale już po chwili rozległ się płacz jej dziecka, które zachłysnęło się zimnym dla niego powietrzem. Na jej twarzy pojawił się lekki, zmęczony uśmiech. Nie sądziła, że gdy dostanie je w ramiona, zauroczy się w tej małej istotce. Od pierwszego wejrzenia.
Rasmus od początku nie był zadowolony. Obydwoje uważali, że dziecko niszczy im życie i wszelkie plany - podróże, awanse, delegacje. Jednak Christina ostro walczyła o to, aby nie doszło do aborcji, której domagał się jej mąż. Głównie ze względu na to, że przeznaczyliby na ten cel wszystkie swoje oszczędności, które były jednak potrzebne. Poza tym miała jeszcze jakieś sumienie, które nie pozwalało jej tego zrobić.
Dzięki temu malutki Kenneth Loki, uroczy i mądry chłopczyk z odstającymi uszami, rozwijał się swobodnie pod skrzydłami rodziców. Skrzydła te z czasem stały się dość sponierwierane i dziurawe, a to głównie przez imprezy, których nie przestali wyprawiać.
Codzienne posiadówki były na porządku dziennym, więc Kenneth zwykle szedł spać żegnany tylko przez odgłosy zabawy dobiegające z dużego pokoju. Czasami jego mama, pachnąc jak nie ona - piwem i papierosami - dawała mu wilgotnego buziaka na dobranoc. Ojciec nie był aż tak wylewny. Od syna oczekiwał jedynie posłuszeństwa, aby mógł stać się godnym obywatelem Danii - tak często powtarzał.
Niestety sam stał się niegodny tego miana, a to wszystko przez pewien odurzający środek zażyty przez małżeństwo na próbę. Pierwszy i ostatni raz. Podczas tej imprezy pokłócili się dość mocno w kuchni - a nie słyszał tego nikt, gdyż muzyka dudniła bardzo głośno i tym samym nie pozwalała Kenny'emu zasnąć. Dlatego właśnie swoje kroki tam skierował, żeby ukradkiem wyjąć sobie coś z lodówki, ponieważ zakazane mu było podjadanie poza zwykłymi posiłkami. To, co zobaczył, zmroziło jego dziecięcą krew w niewielkich żyłach. Rasmus pchnął nożem Christinę, której ostatnie spojrzenie skierowało się na wchodzącego chłopca. On już nie pamiętał, co się później działo. W głowie wciąż ma jeden obraz - wzrok, mimika twarzy Christiny, która być może chciała coś przekazać.
Zanim się obejrzał, dom dziecka przywitał go ponurym uśmiechem. Pięciolatek nie był jeszcze do końca świadom swojej tragedii, ale wiedział jedno - bardzo tęsknił za mamą. W tym czasie poznał wiele dzieci, stykając się z ich tragediami, pojmowanymi bardzo niedorośle. Głównie jednak przebywał sam ze sobą, woląc siedzenie na parapecie niż zabawę w berka. Był taki z wyboru, gdyż zauważył, że sposób bycia i rozmowy niektórych dzieci są dla niego irytujące. Był chyba za bardzo dojrzały na wszystkie zabawy.
Minęły mu tak dwa lata; niezwykle barwne w przeżycia wewnętrzne, ale ubogie w życie towarzyskie, o ile mówić o takich można wśród dzieci sześcioletnich. W końcu jednak los się do niego uśmiechnął, kiedy ktoś postanowił wziąć go do siebie.
Wiadomo, że nie zdarzyło się to z dnia na dzień. Coraz częściej odwiedzali go Pan i Pani. On w gustownym garniturze, zawsze dobrze uczesany; Ona w futrze z norek, z rękawiczkami, roztaczająca wokół nieco duszącą woń perfum. Zawsze zostawiała ślad swojej szminki na policzku Kennetha. Widział, że jego ulubiona opiekunka, z którą bardzo lubił rozmawiać na przeróżne tematy, gdyż - jak mu się wydawało - tylko ona go rozumiała, czuła respekt wobec Nich i stawała się onieśmielona.
Nie pałał do Nich sympatią i zdecydowanie bardziej wolał środowisko, w którym przebywał, gdyż dawano mu tutaj spokój, którego pragnął. A Pani wciąż męczyła go głupimi pytaniami: z kim się bawił, w co się bawił, czego się nauczył. Zdecydowanie brakowało mu pytania o to, jak się czuje czy o czym dzisiaj myślał. Większość dzieci zazdrościła mu tego zainteresowania, ale on najchętniej oddałby wszystko za spokój.
Jednak pewnego pięknego, letniego dnia musiał pożegnać się z Domem, który był dla niego przyjazny, na rzecz miejsca, którego nie znał. Państwo opowiadało mu o tym wiele - że będzie miał własną huśtawkę, duży, zielony ogród i przestronny pokój ze wszystkim, co tylko mu się zamarzy.
W swoich wyobrażeniach nie rozczarował się, a dodatkowo zdał sobie sprawę, że nie będzie sam. Sąsiedni pokój zamieszkiwała dziewczynka tak samo mała jak on - Freja. Stała się jego nieodłączną towarzyszką zabaw, chociaż miał wrażenie, że czasami go nie rozumiała. Ale z tym pogodził się już dawno, gdyż mało było osób, które go rozumiały. Dorastał w luksusie tak swobodnie, jakby już urodził się wśród jedwabiów. Dzięki szlacheckiej rodzinie Reventlow zawdzięczał dużo swoich cech. Poszedł także do renomowanej duńskiej szkoły dla chłopców, ucząc się ponadprzeciętnie dobrze, chociaż to nie nauka zajmowała mu większość czasu. Już będąc nastolatkiem, ubłagał rodziców - którzy już nie byli dla niego tak obcy, ale także nie czuł do nich większej sympatii - aby kupili mu profesjonalny aparat. Zaczął realizować swoje wizje - na początku nieudolnie, później coraz lepiej. Na wielu zdjęciach była Freja, która, nawet dojrzewając, miała swój urok i była śliczna. Ponadto coraz więcej kartek w jego pokoju pokrywało nieco krzywe, choć fantazyjne chłopięce pismo.
Odkrywał swoje zauroczenie Freją powoli, oglądając zdjęcia, na których dumnie pozowała, uśmiechnięta od ucha do ucha. Pozostawiał to jednak w strefie nierealnych marzeń, gdyż traktował ją jak siostrę. Ona natomiast szybko zdała sobie sprawę z tego, co ich łączy i przekonała go swoim niezłomnym charakterem, że to nic złego.
Akurat kiedy oni przeżywali swoją pierwszą miłość, odkrywając się nawzajem w każdym aspekcie, na świat przyszedł ich braciszek. Małżeństwo nie miało nadziei na kolejne dziecko, dlatego właśnie zaadoptowali chłopca, który miał stać się dziedzicem. Teraz jednak zdarzył się cud, na który wszyscy czekali. Anna i Frederick zajęci byli pracą oraz doglądaniem syna, którym zajmowała się niania, więc nie zauważyli tego, co działo się między starszymi dziećmi.
Pewnej nocy Freja zakradła się do jego pokoju, kiedy spał, planując wślizgnąć się pod jego kołdrę, budząc go przyjemną niespodzianką. Jednak kiedy tylko przytuliła go, odskoczyła z ogromnym krzykiem, który zbudził połowę domu. Nikt wtedy nie pytał, co robiła w jego pokoju w samej bieliźnie. Zawieziono ją raczej do lekarza, gdyż jej ręka była poparzona. Musiała jednak opowiedzieć o wszystkim, niezależnie od konsekwencji.
Wszyscy zaskoczeni byli tym, że Kenneth śpiąc wytwarzał niemożliwe pokłady gorąca, chociaż sam tego nie czuł. Wtedy przypomniało mu się, że przeszkadzało mu gorąco w pokoju, więc intensywnie o tym myślał. Nie był to jednak jedyny przypadek, gdyż zdarzało mu się także chodzić niezwykle lodowatym. Nie była to sprawa do wyjaśnienia dla medycyny. Przyjaciółka Anny szepnęła jej w zaufaniu o szkole, która zajmowała się takimi dziwnymi przypadkami. W Londynie. Idealnie. Rodzice chcieli odseparować Kennetha i Freję, nie pochwalając ich zakochania, chociaż otwarcie nie komentując niczego.
Chłopak, ku swojej początkowej rozpaczy, znalazł się w środowisku, którego całkowicie nie znał - bez ukochanej i spokojnego kąta, z którego przywiózł wszystko, co było dla niego cenne. Już na początku jego kawałek w pokoju zapełnił się notesami i zdjęciami. W środowisko bernardowskie wbił się dość szybko, głównie zawdzięczając to pozycji społecznej, ale i tak wolał pozostać w cieniu.

Klasa: V
Bractwo: (Uzupełnia Administracja)

Ciekawostki:
- jego ulubiony poeta to William Yeats, a zbiór jego poezji - The Rose - stał się nieodłącznym elementem jego wizerunku,
- nie rozstaje się także ze swoim aparatem, którym uwielbia uwieczniać ludzi,
- posiada niesamowitą wyobraźnię, dzięki czemu ma na swoim koncie sporo opowiadań z zakresu fantasy lub science-fiction,
- ceni tylko książki fantasy,
- zawsze nosi jakieś wisiorki - ostatnio jego ulubionym jest pęk kluczy różnorakich, którymi dzwoni, idąc,
- uciekał z domu Reventlowów niejednokrotnie, jednak wracał - jak kot,
- jego pierwszą miłością była przyrodnia siostra,
- uwielbia muzykę fortepianową i skrzypcową,
- rajcuje go ból związany z robieniem tatuaży; planuje kolejny.

Narracja: trzecioosobowa
Orientacja: biseksualny


LONDON ELITE


Ostatnio zmieniony przez Kenneth Reventlow dnia Sro 20 Cze 2012 - 13:57, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Re: Kenneth Reventlow   Wto 19 Cze 2012 - 19:49

K0penhaaaaga *____*
I fokle po pierwszych kilku zdaniach charakteru to męska wersja Pru osiem de Ale ona płacze HMMM jesteś fajny I love you nie miej romansów z Ajdą I love you widzę już fajne relacyjki

Sokół.

_________________



Still she greets you like a long lost rock and roll,
she's definitely one of those but you'll go wherever she goes!
Powrót do góry Go down
 
Kenneth Reventlow
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kenneth Andersen
» Kenneth Irons

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: