IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Brienne/Brian Carlsson

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Brienne Carlsson
Uczennica
avatar

Age : 21
Liczba postów : 5
Join date : 18/06/2012
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Brienne/Brian Carlsson   Pon 18 Cze 2012 - 22:46


Imiona: Brienne Andromeda 'Ejbisi'
Nazwisko: Carlsson
Data i miejsce urodzenia: 5 września w Luton
Rodzina: Sir Richard Branson - Takie skupisko cech wiecznie zajętego i zapracowanego prezesa, doprawione zamiłowaniem do przygód i okropnie dużym majątkiem do przekazania swoim pociechom, gdy już kopnie w kalendarz. Jest blondynem o zielonych(?) czy tam piwnych oczach, Brienne za bardzo nie wysilała się, aby zapamiętać każdy szczegół na jego starzejącej się twarzy. Wysoki, nieco umięśniony, z ciągle zrobionymi na żel włosami, które kojarzą się przechodniom z nieumytą głową i niedbaniem o higienę osobistą. Potrafi tak nakłaść tego gówna, że wygląda czasami rzeczywiście jak stary menel. Szczery, zawsze uśmiechnięty, wierny d r u g i e j żonie aż do dzisiaj, co w jego całym jestestwie budzi nadzwyczajny podziw, bo wcześniej za specjalnie utrzymać małżeństwa nie mógł.
Joan Branson - Słynna macocha, też blondynka, z długimi prostymi włosami, nienaganną aparycją i milionem pomysłów na akcje charytatywne dla biedniejszych dzieci, wychowywanych bez rodziców. jest uosobieniem wszelkich starych mądrości życiowych, nieskalanego żadnymi skandalami wizerunku pani domu. To oczywiście nasuwa ci się na myśl, gdy widzisz ją w blasku fleszy i jej dość smukła sylwetka akurat prezentuje ci się przed obiektywem, zakładając, iż jesteś szczęśliwcem, który znalazł się pośród wniebowziętych i wybranych fotografów na czerwonym dywanie. Idealna, posyłająca gdzieniegdzie fanom wdzięczne całusy, a wijąca się wokół męża jak gdyby nigdy nic, spokojna kobieta, która przestała wprawdzie być wierna po dwóch latach małżeństwa. Nie, masz rację, to nie jest normalne. Przynajmniej ty tak myślisz i w rzeczywistości twój szósty zmysł o wiele nie chybił. Więcej władzy w rękach i człowiek odrazu wydaje się niezwyciężony. W przeciwieństwie do Richarda, pozwala sobie na potajemne wyjazdy, czy też długie wakacje, spędza z długoletnim już kochankiem, a jednym z najlepszych kumpli Richiego. Zawsze ma koło siebie świtę wtajemniczoną w każdy szczegół jej pożycia seksualnego, co jest dosyć dziwne, jak i perwersyjne zarazem. Za to relacje z Brienne to wyłącznie obrazy najwyższej kategorii i obrzucanie siebie nawzajem pięknymi przekleństwami.
Dwójka przyrodniego rodzeństwa, z którym kontakt ogranicza się jedynie do wyminięcia się na domowym korytarzu z miną ' oh, to znowu ty ', Holly(30l.) i Sam(26l.).
Status społeczny: Bardzo bogaty
Wygląd: Dziewczynko-chłopiec. Tomboy. Tak kiedyś ją/jego określano. Gdy była jeszcze małą smarkulą z długimi brązowymi włosami po matce, grającą w football w sukienkach. Potem zdarzył się ten wypadek 'przy pracy' i no, trudno już było jej się przyzwyczaić do normalnej wersji swojego ciała. Nosi krótkie, zaledwie za ucho proste włosy, ma niewielki nos, którym zawsze wszystko wywęszy. Kolor oczu odziedziczyła, a właściwie całą damską stronę odziedziczyła po matce, która była wysoką, urodziwą kobietą. Z połączenia Constantine i Richarda, jak widzicie na zdjęciach wyszła taka o, Brienne. Niewypał, bękart, i zapewne kilka jeszcze bardzo trudnych i skomplikowanych słów, które stały się już jej przydomkiem. Nie zalicza się do tych zajebiście pięknych dziewcząt, chodzących po szkolnym holu z dumnie uniesioną głową i wyznaczając trendy. Wszak jest wysoka i szczupła to jednak coś nie gra, gdy się blisko przyjrzysz i gdy ci na to jeszcze pozwoli. Jeżeli nikogo nie ma na korytarzu chodzi niczym wielbłąd egipski, a mam na myśli to, że jest zgarbiona i często przedstawia wizję człowieka chorego. Lecz kiedy pojawi się jakaś żywa dusza, łaknąca towarzystwa od razu przyjmuję pozę wspaniałego, najlepszego i przeraża go swoim wzrokiem. Szafa obu tych wcieleń jest jedna, większa i posiadająca drugie dno, coby się tatuś za cholerę nie dowiedział, że jego córka to jakiś dziwoląg nie z tej ziemi. Oboje ubierają się prawie tak samo, aczkolwiek w swoim kobiecym 'ja' widać u Ejbisi lepsze krągłości i gdzieniegdzie jakiś maleńki znak, szczegół dodający tylko uroku w ubiorze. Może to być jakaś chusta, sowie kolczyki, których ma na pęczki, albo pomalowane niekiedy rzęsy. Przedstawiając się jako Brian Carlsson, nosi wytarte acz markowe jeansy, przeważnie białe koszule, związane pod szyją czarnym bądź w kolorze bractwa krawatem. Marynarki niestety nie znosi i przewiesza przez umięśnione wtedy ramię z zadartą do góry głową. Włosy stają się znacznie bardziej spiczaste i układają'' się w artystyczny nieład, dodając mu wygląd łobuza roku. Jeśli zaś chodzi o buty preferuje raczej proste rozwiązania, co nie znaczy, że nie pozwala sobie niekiedy na trochę lenistwa i podczas przejęcia ciała przez Briana nie biega w starych conversach czy obłoconych, znoszonych czarnych nike'ach. Czy jak to się kurfa, odmienia.

Charakter: Jest podzielony. Brienne i Brian to dwie rożne osobowości, podobne wyglądem, inne płcią i różnymi cechami, które jednak łączą w pokręcony sposób charakter w całość. Ale n i e k t ó r e, tak? Soł, po pierwsze nie jest taką grzeczną i ułożoną dziewczynką, za jaką ma ją ojciec. Tylko macocha i Holly widzą te piekielnie prawdziwe oblicze, kiedy to odczuwa silną potrzebę zmiany płci w chłopaka i pobicia tej dwójki własnymi rękoma. Kiedyś wyrywała sobie włosy z głowy pod wpływem złości, teraz ma do tego Briana i wyżywa się na worku treningowym albo na boisku w samotności grając w piłkę lub kosza. Ale to co innego. Nie uznaje kompromisów, nie idzie na ugody. Potrafi być dotąd uparta, aż osiągnie swój – nawet najbardziej abstrakcyjny – cel. Jest zbyt dumna, by zgadzać się na czyjeś poglądy, odmawiając własnych racji. Bywa nieobliczalna i nieokrzesana. Określenie żywe srebro’ w zupełności oddaje jej usposobienie; niezwykle żywiołowa, pełna niespożytkowanej energii i wigoru, toteż preferuje aktywny tryb życia we wszelakich przejawach. Chętnie trzyma się na uboczu, obserwuje ludzi z daleka, jak to biegają zapracowani po ulicach, rozmawiają w klasie na temat jej i tak odległy. Trzyma się cytatu' Don't judge me, cause I'm quiet. No one plans a murder out loud'. Uhum. Zdecydowanie podąża tą ścieżką, sama powstrzymując się od szufladkowania ludzi i ich pierwszych reakcji. Nie jest typem naburmuszonej zołzy, która zaraz ci wymaluje twarz farbą za to, ze się krzywo spojrzałeś, ale ... zrobi to, jeśli spróbujesz chociaż raz skierować na nią obraźliwy komentarz. Jej się nie mówi, co ma robić, nie krzyczy, nie bije, nie poddaje próbie cierpliwości. To ona korzysta z tych przywilejów i stanowi przewagę. Za to Brian jest arogancki, pewny siebie i nie lubi wywlekać własnych uczuć na światło dzienne. Uwielbia patrzeć na kompromitację innych i na ich porażki, długie lata spędzone u Bransonów, haha. Jest lojalny, ale tylko wobec tych, wobec których mu to pasuje. Bywa paskudny, wyczyszczony z przejawów dobrego serca i manier, wymyka się spod kontroli w najmniej oczekiwanym momencie.
Po co starać się być na siłę dobrymn, skoro wokół jest tyle złych osób, które ci złorzeczą? <3 Come to the dark side, we have cookies.

Zdolność: Zamiana płci. Już mówię, mówię. Przemiana jest całkowita, od stóp do głów. Najdłużej trwała z bite trzy miesiące, kiedy pokłóciła się z ojcem, który nie chciał wspominać o matce. Ma charakter bardziej psychiczny, decydują o tym targające ją aktualnie emocje, nad którymi no traci kontrolę po prostu. Zwykle, dodając tą zdolność do jakiejkolwiek kategorii mówi, że nie jest w stanie określić czasu, jaki zajmie dziewczynie postać Briana.

Historia postaci:
Richard kilka lat po małżeństwie z Joan, przeżywał straszny kryzys. Nie układało się mu, ciągle z ich rozmowy wychodziły bardziej kłótnie, a czasami dochodziło do rękoczynów. Postanowił wtedy odpocząć i dać im trochę wolnego czasu do namysłu, że zniknie na pewien czas. Razem z kilkoma innymi kolegami po fachu wyjechał do oddalonego o niezłe kilometry Luton. Tam poznał niebieskooką piękność, niestety w klubie nocnym. Nazwijmy ją panią lekkich obyczajów, aby nie zabrzmiało dość brzydko to, co mam dalej do opowiedzenia. By the time, oboje przypadli sobie do gustu, ale ta przyzwoitość nadal nie pozwalała Richardowi na więcej. Podczas któregoś już z kolei wypadu do tego samego klubu, nie zauważył jej na scenie. Cóż, wyłudził od właściciela za grubą kasę jej adres, po czym skierował się tam z nadzieją, że nic się wielkiego nie stało. Na miejscu okazało się, że po prostu musiała się zająć chorą i starą ciotką. Kiedy zasnęła, oboje wyszli do jakiegoś baru. On się upił, powyjawiał sekrety do tej pory nikomu nieznane, a ona przysięgła, że nikomu nie powie i z braku benzyny w aucie, przytargała go z powrotem po zamknięciu lokalu do siebie. Tam prawdopodobnie spłodzili Brienne. Po tej nocy, mężczyzna jak tchórz uciekł z powrotem do Londynu i pogodził szczęśliwie z żoną, próbując zapomnieć o przygodzie onenightstand. Rok później pojawił się w biznesowych sprawach w Luton na nowo i z ciekawości zawitał do drzwi, gdzie uprzednio mieszkała Constantine. Ku jego zdziwieniu otworzyła mu jej ciotka i poinformowała o śmierci siostrzenicy przy porodzie. Kazała mu wejść w głąb domu i pokazała skutek ich krótkiego romansu. W postrzępionym, ubrudzonym od kaszki leżała mała dziewczynka. Zabrał ją ze sobą do stolicy i ukrywał z początku przed resztą rodziny gdzieś na jego obrzeżach. Wychowywał najlepiej jak mógł. Ale i tak im starsza się stawała, przypominała charakterem swoją matkę, aniżeli jego. Zadziorny, ciekawski, stąpający twardo po ziemi bękart. Dziecko, którego zawsze pragnął.Brienne nie zawsze wyglądała i zachowywała jak kompletny chłopak. Była z urodzenia dziewczynką. Tylko skromnie interesowała się piłką nożną, wyrabiając trawnik w drugiej i bardziej prywatnej rezydencji państwa Branson. Pod znienawidzonym okiem macochy i zbyt dorosłego przyrodniego rodzeństwa, zajętego własnym życiem nigdy nie poznała co to dobre siostrzane pogaduchy, wymiana ciuchów czy też ochrona wielkiego starszego brata przed zbójami ze szkoły. O nie, ta część rodziny od zawsze miała ją za intruza i nie pozbywała się tego zdania gdziekolwiek byli, cokolwiek powiedziano. Zawsze, prędzej czy później wypływał temat zdrady Richarda i zapłodnienia jakiejś dziwki w Luton. Przemiana w chłopca pierwszy raz zdarzyła się jej podczas wakacji w USA, w wieku dwunastu lat i trwała zaledwie kilka minut; wystarczająco dużo, aby uratować się przed gwałcicielami. Uciekała jako dziewczyna, a gdy dopadli ją w jakimś ciemnym zakamarku na Soho, dopadły ją dziwne myśli, przeogromny ból głowy, a przede wszystkim w okolicach narządów płciowych, że gdy stwierdziła, że nie ma gdzie uciec i poddała się, jeden z nich wydał z siebie jęk przerażenia. Z opuszczonymi spodniami stała, a raczej stał naprzeciwko kretynów i zaciskał ze strachu oczy. Gdy zorientował się o co im chodzi, spojrzał na nich zdezorientowany i krzyczał jak oszalały, becząc nadal jak baba. Wystraszeni pedofile na wolności pouciekali od niego, wymiotując po drodze i rzucając w niego jakieś obelgi, których i tak nie zapamiętał, bo próbował wytłumaczyć sobie, co tak właściwie się stało. Facetem przestał być jak już mówiłam, pięć minut później, gdy doczołgał się w stanie opłakanym do najbliższego postoju taksówek. Wsiadając ponownie dostał TYCH bólów i już w lusterku kierowcy pojawiła się Brienne. Z piersiami, bez penisa między nogami i z bałaganem psychicznym, żem się tak wyrażę. Wróciła do Londynu, prosto do ojca, nawet mu o tym nie mówiąc.

Klasa: Czwarta
Bractwo: (Uzupełnia Administracja)

Ciekawostki:
- nie pije kawy, każdej!, bo to pobudza tylko Briana, który gdzieś tam siedzi w zakamarkach jej ciała i czeka, aby się ujawnić
- owszem, alkohol- jasne, ale papierosy to już inna sprawa. obecnie próbuje się odzwyczaić.
- ma za sobą depresję i próbę samobójczą, z której uratowała ją nauczycielka w poprzedniej szkole
- królowa lizaków owocowych i innych słodyczy
Narracja: Trzecioosobowa, joł.

Orientacja: Sama nie wie Very Happy


London elite


Ostatnio zmieniony przez Brienne Carlsson dnia Sob 14 Lip 2012 - 1:48, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Re: Brienne/Brian Carlsson   Wto 19 Cze 2012 - 18:02

mnóstwo historii w "zdolności", wiesz? właściwie całość mogłabyś przenieść do historii, poza dwoma ostatnimi zdaniami w sumie i parę słów dopisz o tym, w jakich chwilach przeobraża się, ile trwa przemiana, łoteva
wtedy będziesz Pumą I love you

_________________



Still she greets you like a long lost rock and roll,
she's definitely one of those but you'll go wherever she goes!
Powrót do góry Go down
Brienne Carlsson
Uczennica
avatar

Age : 21
Liczba postów : 5
Join date : 18/06/2012
Skąd : Londyn, Wielka Brytania

PisanieTemat: Re: Brienne/Brian Carlsson   Wto 19 Cze 2012 - 18:20

dopsz, poprawię.
może być?
Powrót do góry Go down
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Re: Brienne/Brian Carlsson   Wto 19 Cze 2012 - 18:34

osom in love

_________________



Still she greets you like a long lost rock and roll,
she's definitely one of those but you'll go wherever she goes!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Brienne/Brian Carlsson   

Powrót do góry Go down
 
Brienne/Brian Carlsson
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Laoise O'Brian

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: