IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Maire Korhonen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Maire Korhonen
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 2
Join date : 15/04/2012
Skąd : Trondheim

PisanieTemat: Maire Korhonen    Czw 17 Maj 2012 - 21:55





Imiona: Maire Sigrid Irmelin
Nazwisko: Korhonen
Data i miejsce urodzenia: 24 grudnia, Trondheim


Rodzina:
Ingrid Korhonen - 40 lat, kiedy urodziła córkę, miała zaledwie dwadzieścia. Wychowała się w domu dziecka, od kilku lat już piła i paliła. Nie nadawała się na matkę, a mimo to podjęła się wychowania dziecka. Nawet nie myślała o tym, by pozbyć się ciąży. Według niej aborcja była strasznym świństwem, bo skoro już powołało się do życia istotę, to trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Nikt by się tego po niej nie spodziewał, a jednak. Wychować córkę pomogło jej pisarstwo, którego później się chwyciła i co, o dziwo, wychodziło jej całkiem dobrze. Zaczęła na tym zarabiać i stała się coraz bardziej znaną poetką. Dbała więc jak tylko mogła o dziecko, a jednocześnie się rozwijała. Wydawałoby sie, że wszystko jest w porządku, ale tylko do czasu. Potem się posypało. W momencie gdy kobieta otruła kochanka i trafiła do więzienia, jej kontakt z Mai urwał się na zawsze. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś, dawno temu, była całkiem przeciętną dziewczyną, której do głowy nie przyszło, by popełnić takie przestępstwo. Jak widać, otoczenie potrafi wpłynąć na człowieka i to nie zawsze w pozytywny sposób.

Mathias Lindgren - ojciec brunetki, który przez całe jej życie nawet nie próbował nawiązać z nią kontaktu. Prawdę mówiąc, Mai żyła w przekonaniu, że mężczyzna nie żyje, a jeśli już, to na drugim końcu świata, gdzie ma swoją rodzinę i nie pamięta, że w młodości miał wpadkę z praktycznie nieznajomą dziewczyną. Dopiero kiedy kobieta straciła prawo do opieki nad górką, wyłowił się z otchłani i postanowił wziąć wreszcie odpowiedzialność za to, co sam powołał do życia, czyli Maire. Ściągnął ją z Norwegii aż do Anglii, zwłaszcza gdy okazało się, że odziedziczyła po nim dziwne umiejętności"

Status społeczny: bardzo bogata

Wygląd:
Przede wszystkim należy zaznaczyć, że jest naprawdę ładną dziewczyną – nie jakąś jasnowłosą, długonogą pięknością o wielkim biuście, noszącą krótkie spódniczki, ale tak zwyczajnie ładną osobą. Jeżeli kiedyś zdarzyło wam się usłyszeć, że Maire w żaden sposób nie wyróżnia się swoim wyglądem, to bądźcie pewni, że w całym waszym życiu nie spotkacie się z większym kłamstwem. Nie, nie spodziewajcie się czegoś emo-podobnego, z kolorowymi dredami do kolan, tatuażami na każdym, nawet najdrobniejszym skrawku ciała i strojami godnego kosmitów. Nic z tych rzeczy. Ona po prostu... ma swój styl. Od zawsze wzbudzała kontrowersje. Wkraczając w wiek, kiedy nie sposób było jej pomylić z chłopcem (bo przecież przez pierwsze kilka miesięcy można pomieszać) stała się na tyle urocza, że każda znajoma jej matki przynajmniej przez pierwsze kilka minut zachwycała się jakie to śliczne dziecko mają w domu. Z biegiem lat zmieniło się to o tyle, że kobiety zmieniły przesłodzone spojrzenia na te pełne jadu, a mężczyźni przeszywają ją od stóp do głów. Dziewczęcość i urok osobisty jednak do tej pory nie opuścił Zoo i zapewne nigdy nie opuści. Porusza się z nadzwyczajną lekkości, jakby w ogóle nie dotykała ziemi. Nie wiadomo do końca czy po prostu taka się urodziła, ale wpływ na to miały zapewne zajęcia baletu, na które uczęszczała do czasu wyjazdu. Zwraca na siebie uwagę nie tylko nadzwyczajnie szczupłą sylwetka przypominającą modelki, ale przede wszystkim dużymi, czarnymi oczyma, które trzeźwo patrzą na świat. Jej ciemne, gładkie i lśniące włosy, lekkie jak piórko unoszone przez wiatr przy każdym kroku dziewczyny. Sama patrząc w lustro nie widzi nic wyjątkowego, ale wcale jej to nie przeszkadza. Na owalnej twarzyczce rysują się tak wyraźnie kości policzkowe, a lekko skośnych oczu strzeże kurtyna czarnych rzęs. Cera, zadziwiająco jasna i blada, odporna jest na opalania i ciągle pozostaje nieskazitelna. Wszyscy znamy takie powiedzenie - miękkie jak pupa niemowlaka, prawda? U niej sprawdza się ono na prawie całym ciele, które zdaje się pozbawione znamion czy blizn. Niestety, nie jest to prawdą. W wieku kilku lat uciekając przed przyjaciółmi, przejechała udem po metalowym płocie chcąc dostać się jak najszybciej do domu ogrodnika, który w ich mniemaniu był tajną bazą. Wielka akcja jechania do szpitala, leczenia głębokiej rany, a wszystko skończyło się skazą ukrywaną pod materiałem spodni. Przyglądając się jej dokładnie znajdziemy na nosie kilka uroczych piegów, a także pieprzyk na szyi. Zgrabne usta o herbacianym kolorze zdają się być stworzone do uśmiechu, ale zazwyczaj sprawiają mylne wrażenie, że Maire uśmiecha się do kogoś określonego. Nos jak to nos. Nic wyjątkowego. Ani krzywy, ani garbaty. Taki jakiś po prostu. Jej rockowy styl, zachrypnięty głos zawsze wybijają się na pierwszy plan. Mai po prostu zwraca na siebie uwagę i ma 'to coś.' Często nosi kapelusze, skinny jeans i ubrania vintage. Zdarza się jednak zobaczyć ją w sukience, która to idealnie eksponuje jej zgrabne, szczupłe nogi, hohoho.

Charakter:
Imprezowa, lubi jazz, zgrabna dama, domatorka, zwariowana nimfomanka, uczuciowa, miła w lokach, górska podróżniczka, przyjaciółka, humanistka, subtelna, poliglotka, ładna, dziwna w szpilkach, punktualna, lubi zjeść, mądra i zadbana fanka, odważna, błyskotliwa, ciemnooka, romantyczka, kobieca, pewna siebie, lekkomyślna, artystka, normalna, dumna kotka, fanka kina, bez pruderiat, pełne usta, przebojowa, atrakcyjna, niezbyt święta, wrażliwa, uzdolniona, sympatyczna, biega w dresach, duże oczy, wygadana, ciepła bardzo, pierwsza klasa, naturalna, bez nałogów, grzeczne dziewczę do szampana, bardzo skromna, spontaniczna, lubi znać kolejność zdarzeń.
Wszystko tak absurdalne w połączeniu ze sobą, a jednak tworzące osobę będącą największą zagadką świata. Mówią, że jest inna. Tajemnicza. Że odstaje od reszty społeczeństwa, nie mieści się w niepisanych regułach. Prawdopodobnie tak właśnie jest. Nie można być jednak tego pewnym. Bo kto jest w stanie powiedzieć, czy to nie jest tylko gra? Maska przywdziewana dla publiki, kryjąca prawdziwe oblicze? Jeśli ktokolwiek umiałby to zrobić, będąc jednocześnie w stu procentach pewnym swych słów, byłaby to jedynie Mai, choć i ona coraz częściej nie jest pewna samej siebie.. Cóż, artystyczne dusze są chyba najbardziej złożonymi osobami, nieprawdaż? W ich wnętrzu co dzień rozgrywają się małe bitwy, osobiste żałoby z rzeczy doprawdy niewielkich. Zależnie rodzaju artysty może on odmiennie wyrazić wewnętrzny paradoks. Chyba, że jest takim farciarzem i został aktorem. Wtedy może przywdziać maskę i udawać kogoś zupełnie innego. Brunetka ma coś z niego. Na szczęście. Czy przez to wszystko mówi się, że artyści są zmienni? Możliwe. Muzyka, która płynie z instrumentów, na których swoje uczucia oddaje panna Korhonen, jest tak zmienna jak ich prowadząca. Od wesołych dźwięków gitary po melancholijny fortepian. Trudno powiedzieć, jaka jest dokładnie. Zapewne można nazwać ją hipokrytką. Możliwe, że jej dwulicowość nie jest do końca świadoma, więc pewnie odpowiedniejszym epitetem byłoby słowo oportunistka. Jak każda kobieta bywa również bardzo skomplikowana. W pewnym sensie jest samotnikiem wśród tłumu ludzi, którzy ją otaczają. Ma bardzo mocny charakter, nawet pomimo wrażliwości, którą nadmiernie ukrywa. Potrafi być duszą towarzystwa, jeśli sytuacja tego wymaga. Zdecydowanie nie brak jej pewności siebie, ale jest dużo bardziej niepoukładana niż jej matka. Bardziej wdała się w szalonego ojca. Z łatwością nawiązuje nowe znajomości, ale jest w pewien sposób tajemnicza, chociaż często zdaje ci się, że ją poznałeś już po pierwszej rozmowie. Potem jednak okazuje się, że podała ci tak sprzeczne informacje, że nie dowiedziałeś się praktycznie niczego. Proces prawdziwego jej poznania jest bardzo długi i nieosiągalny dla wielu jednostek. Nie traci czasu na zamartwianie się, bo musi gdzieś biec. Postrzega świat inaczej niż duża część społeczeństwa. Otwarcie mówi o swoich przekonaniach o ile nie zagraża jej to w pełnieniu tajnej misji nazywanym pospolicie dążeniem do szczęścia. Panienka ta, może być uznana za egoistkę, chociaż naprawdę tak nie jest. Ludzie, którzy wkradli się do jej serduszka są stawiani dużo wyżej niż ona sama. Nie da sobie również wmówić byle czego i zazwyczaj zrobi dokładnie odwrotnie. Po prostu kroczy przez życie własną ścieżką, którą bardzo trudno jej zmienić. Jest niesamowicie ambitna. Nigdy nie przyzna się do porażki. W tym wszystkim jest bardzo niezorganizowana, roztargniona i roztrzepana. Nie przeszkadza jej bałagan. Jest anarchistką i nie toleruje praktycznie żadnych reguł. Świat z ograniczeniami ją przytłacza, więc stara się sama wyznaczać granice, które najczęściej sięgają daleko ponad horyzont. Emanuje z niej pozytywna energia, chociaż żartownisiem i klaunem nazwać jej nie można. Ma poczucie humoru i kiedy zupełnie się wyluzuje gotowa jest zrobić praktycznie wszystko, bo uwielbia dobrą zabawę. Nonkonformistka, pacyfistka i obrończyni praw zwierząt. Idealnie dogaduje się ze wszystkimi przedstawicielami płci brzydkiej, bo nie można jej nazwać typową kobietą. Zawsze zirytowana fochami jej kobiecych znajomych. Ma jednak skłonności do z pozoru wielkich miłostek. Jest romantyczką. Nie taka typową, bo słowo typowość nie istnieje w jej słowniku. Nie wymaga kwiatów, listów z poematami. Po prostu lubi eksperymentować, chociaż nie zdaje sobie z tego sprawy. Każdy jej chłopak zdaje się być ideałem, aby w końcu jej się znudzić. Najczęściej rozprasza ją zbyt wiele rzeczy dziejących się dookoła by mogła skupić się na nauce, chociaż zawsze ma idealne oceny. Może jest po prostu inteligentna, albo tak sprytna, że umie znaleźć wyjście z tak nieprzyjemnej sytuacji. Żyje chwilą, robiąc to, na co ma ochotę, nie przejmując się reakcją otoczenia. Nic dziwnego - osiągnęła niekwestionowane mistrzostwo w dewiacji, a kluczową rolę w jej życiu odgrywa bunt, w różnych postaciach. Pierwszym słowem, jakie wypowiedziała było „nie chcę” i ku rozpaczy rodziny, ta postawa nie minęła jej z wiekiem. Jest dosyć interesującą osobą, którą ludzie zauważają i zwykle zapamiętują, choć często niekoniecznie w ten sposób, w który chciałaby być zapamiętana.

Zdolność:
Brunetka od zawsze potrafiła przywoływać istoty, o których istnieniu inni nawet nie mieli pojęcia. Mało tego, widziała je równie dobrze, jak gdyby byli ludźmi, chociaż niewiele ich cech posiadali. Bardzo szybko przekonała się, że może nad nimi panować. Ba, że owych dziwnych stworzeń istnieje cała masa i to o najróżniejszych specjalizacjach, że się tak wyrażę. Wszystko zależało od tego, kogo akurat potrzebowała i do jakiego zadania. A przynajmniej tak wynikało z tego, co powiedział jej ojciec. W każdym bądź razie, Mai skutecznie radzi sobie z panowaniem nad demonami, o!

Historia postaci:
By dowiedzieć się, jakim cudem osoba tak jak Maire znalazła się na świecie, trzeba cofnąć się o.. dokładnie siedemnaście lat wstecz. Nie, nie będzie to kolejna historia o wielkiej miłości i bogactwie. Tego tutaj nie znajdziecie. W końcu nie od dziś wiadomo, że życie nie jest sprawiedliwe. Nie każdemu trafia się willa z basenem oraz nadziani rodzice. Właśnie do tej grupy należała blondynka. Ekscentryczna i używająca sobie z życia na każdy możliwy sposób, młoda poetka, zaszła w ciążę, co.. na dobrą sprawę było do przewidzenia. Nie można jednak powiedzieć, by była na to przygotowana psychicznie. Wychowała się domu dziecka, z którego zawsze pragnęła się wyrwać. A gdy wreszcie jej się udało, los ukarał ją po raz kolejny, tym razem ciążą. Próbowała wszystkiego, byle tylko pozbyć się niechcianego płodu, który był wynikiem nic nie znaczącej, wakacyjnej znajomości. Żadna kobieta na jej miejscu, mając zaledwie dwadzieścia lat, nie byłaby zadowolona. Tak więc Ingrid w tym przypadku wyjątkiem nie była. Jednakże na nic zdały się jej próby. Dziecko za bardzo chciało żyć i uczepiło się kurczowo tej szansy. Młodej dziewczynie nie pozostało więc nic innego, jak pogodzić się z tym, że za dziewięć miesięcy na świat przyjdzie małe, zależne od niej stworzonko. Nigdy wcześniej nie myślała o tym, by założyć rodzinę. Nie nadawała sie na matkę. A tu proszę. Nie pytając jej o zdanie okazało się, że będzie musiała nauczyć się tej ciężkiej roli. Mimo to w okresie ciąży nie powstrzymywała się zupełnie. Piła, paliła, a czasem i brała narkotyki, oddając się wszelakim przyjemnością. Nie zastanawiała się nad tym, że przez jej zachowanie, dziecko, które wyda na świat, może być w jakiś sposób upośledzone. Na szczęście obojga, na początku czerwca w brudnym szpitalu przyszła na świat zupełnie zdrowa, malutka dziewczynka, przypominająca aniołka. Już w tamtej chwili udało jej się zmiękczyć serce swej rodzicielki, która postanowiła dołożyć swych starań, byle tylko córka miała jako takie warunki do życia. I faktycznie, przez jakiś czas szło jej.. nieźle. Wynajęła mieszkanie, znalazła stałą pracę, która może nie zapewniała koksów, ale starczało na zawiązanie końca z końcem, a wtedy potrzebowały do szczęścia tylko tyle, nic więcej. Kobieta porzuciła pisanie, skupiając się na wychowaniu dziecka, które dostało na imię Maire. Znajomi Ingrid nie mogli wyjść z podziwu, jak te kilkanaście miesięcy potrafiło zmienić tę osobę, zupełnie nie do poznania. Z imprezowiczki stała się przykładną matką. Jak się niestety później okazało, była to tylko kolejna rola, w której młoda studentka chciała się sprawdzić. Ot, taka nowość, coś jak.. "chodź, pobawmy się w dom i poudawajmy rodziców". Nie minęły bowiem dwa lata, a panna Kamińska powróciła do swojego dawnego stylu życia. O ironio, to właśnie tamten okres uznaje się za najlepszy rozkwit twórczości młodej pisarki. Będąc wiecznie na środkach odurzających, a córkę podrzucając znajomym, udało jej się napisać kilka książek, które przyniosły jej światową sławę i fortunę. Teraz przynajmniej o jedno nie musiała się martwić; pieniądze. Kupiła więc sobie piękny dom, a Kama rosła, nie sprawiając większych problemów, wiecznie sama, lub w towarzystwie nianiek, nie rozumiejąc niczego. W taki oto sposób minęło siedem lat, z pozoru spokojnych. Nowe, nieznane czasy pukały do drzwi. Wtedy jeszcze nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele one zmienią w życiu tej rodziny. Wszystko zmieniło się, podczas dziewiątych urodzin brunetki. Bo nie dość, że miała ona mnóstwo problemów z samą sobą i widziała rzeczy, które dla innych były niewidoczne, to matka przyprowadziła wtedy do domu nowego faceta. Wcześniej zdarzało jej się spotykać z wieloma, w końcu nadal była młoda, lecz żadnego nie przyprowadziła do swej posiadłości i nie przedstawiła córce, którą na swój sposób kochała. Nazywał się Peter i kazał do siebie mówić wujku. Nikt nie wyczuwał wiszącej w powietrzu tragedii. Wszyscy myśleli, że Ingrid znalazła wreszcie miłość swojego życia, bo tak właśnie się zachowywała. Cała w skowronkach, zaczęła więcej czasu spędzać z Mai i bywała w domu częściej, niż wcześniej. I jak tu się nie cieszyć? Mała panna Kamińska myślała, że na nowo odzyskała matkę, a Petera traktowała jak przyjaciela rodziny. Z czasem mężczyzna zamieszkał z nimi i wszyscy się z nim zżyli. I myślicie, że to koniec, tak? Szczęśliwa rodzinka w komplecie? Nic bardziej mylnego. Prawdziwy dramat rozegrał się kilka lat później i zostawił trwały ślad na psychice dziewczynki. Na jaw wyszło bowiem, że Peter wszystkie informacje dotyczące rodziny sprzedawał prasie, był ich szpiegiem, jak również żerował na Weronice, naciągając ją na pieniądze i drwiąc z jej uczucia. A jak powszechnie wiadomo, nie ma niczego gorszego jak zemsta kobiety. Opętana szałem pisarka, pod maską spokoju i opanowania, szykowała już plan. Zaprosiła kochanka na kolację, w której udział brała również Mai. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że w pewnym momencie mężczyzna stracił przytomność i przewrócił się na podłogę. Został otruty z pełną premedytacją i zakończył swój nędzny żywot. Jak łatwo się domyślić, kobieta wylądowała w więzieniu i uzyskała dożywocie, tracąc tym samym prawo do opieki nad wówczas piętnastoletnią córką, która już dawno przejawiała skłonności do dziwnych zachowań, po których wszystkie jej opiekunki uciekały. Jednak niespokojna dusza, odziedziczona po rodzicielce, nie pozwoliła jej zbyt długo usiedzieć na jednym miejscu. Zwłaszcza, że nie umiała sobie poradzić z dziwnymi umiejętnościami, które pojawiły się u niej.. nie wiadomo skąd. I gdy wyleciała z kolejnej rodziny zastępczej, która definitywnie stwierdziła, że brunetka jest opętana, pojawił się jej własny ojciec, którego nigdy na oczy nie widziała. Wyjaśnił jej, że pewne.. specyficzne rzeczy, które dzieją się w jej życiu, są tak naprawdę całkiem naturalne i to nic dziwnego. Ponadto obiecał, że zabierze ją do miejsca, gdzie znajdzie podobnych sobie. No i nie kłamał, bo dokładnie tak się stało. Wylądowała w Anglii, w St. Bernard i jest już tu piąty rok. Jak widać, jakoś sobie radzi, mimo iż rewelacji nie ma.

Klasa: V
Bractwo:

Ciekawostki:
× Fanka koszykówki oraz oczywiście ligi NBA, kibicuje Los Angeles Lakers i Miami Heat;
× Kocha pociągi. Zarówno podróżowanie nimi, jak i po prostu siedzenie przy okolicznych torach, obserwowanie przejeżdżających ciuchci, i liczenie wagonów;
× Lubi dzieci, a dzieci lubią ją;
× Nienawidzi, gdy ktoś się ślamazarzy jadąc samochodem;
× Uwielbia gry wideo, gry karciane, eurobiznes, kręgle i bilard;
× Gdzieś pośród całego rodzinnego zamieszania, za namową ojca przyjęła bierzmowanie, później natomiast pozostała przy postawie ateistki;
× Bardzo, ale to bardzo nie lubi biegać;
× Lubi zabijać robaki. Prawdziwa tępicielka pajączków, much, chrabąszczy... niech giną;
× Jej dłonie oraz usta zawsze są zimne;
× Często strzela kostkami w palcach;
× Często w nocy, zamiast spać, leży na dachu i ogląda gwiazdy;
× Ma słabą głowę, jeżeli chodzi o alkohol;
× Jako dziecko marzyła, by zostać archeologiem, bądź po prostu... wróżką;
× Lubi gotować, i nieźle jej to wychodzi, jednocześnie je prawdopodobnie cztery razy więcej niż przeciętny człowiek;
× Uwielbia w wolnych chwilach grać w różnorakie gry na telefonach znajomych, albowiem na swoim posiada tylko "kolorowe kulki";
× Na wszystkich zdjęciach do dokumentów wychodzi jak osoba ułomna, ale przynajmniej inni mają powód do śmiechu;
× Gryzie długopisy, ołówki, kredki, i inne smakowite przedmioty;
× Cierpi na chroniczny brak zrozumienia, przez co potrafi przegadać pół dnia z menelem na ławce w parku, lub po prostu z kotem;
× Rozmawia z serem, szynką, kwiatkami, i innymi przyjaciółmi.

Narracja: trzecioosobowa

Orientacja: heteroseksualna


London Elite
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Maire Korhonen    Pią 18 Maj 2012 - 5:30

Pięknie sokoli jelonku osiem de
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Maire Korhonen    Wto 22 Maj 2012 - 14:36

Trójka u Jelenich dziewczyn Very Happy
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Maire Korhonen    

Powrót do góry Go down
 
Maire Korhonen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: