IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Nicolas Martell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nicolas Martell
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 7
Join date : 26/04/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Nicolas Martell   Pią 27 Kwi 2012 - 20:44


George Harrison

Imiona: Nicolas Raymond
Nazwisko: Martell
Data i miejsce urodzenia: 13 sierpnia 1993, Londyn, Anglia

Rodzina:

• Ojciec: Jon Martell, 44 lata. Człowiek oschły i lodowaty w uczuciach. Wymagający i ostry w stosunku do swego syna. Pracuje jako psycholog, toteż niewiele przeżyć wewnętrznych Nicolasa czy też kogokolwiek innego jest w stanie przeoczyć. Ponadto, jest jednym z najlepszych psychologów, jakich znał Londyn. Szczerze mówiąc, Nicolas czuje się przez niego odrzucony i niekochany.
• Matka: Madeleine Martell, 41 lat. Również nieskora do rozpieszczenia swego jedynego syna, można by rzec, że dobrała się ze swym mężem wręcz idealnie, w końcu przeciwieństwa się przyciągają, ale to ludzie podobni sobie potrafią się bez przeszkód porozumieć. Również lekarka, jednak o innej specjalizacji, a jest to bodajże stomatolog. Nie może "przeżyć" wręcz nienaturalnie krzywych zębów syna.

Status społeczny: Bogaty

Wygląd: Człowiek dość osobliwej i charakterystycznej urody. Mając jego nawet mało dokładny opis, udałoby się odszukać owego osobnika wśród tłumu ludzi.
Z pewnością przyda się informacja, iż chłopak bynajmniej liliputem nie jest, gdyż mierzy sobie dokładnie 1,86m. Odznacza się nieskazitelną, jasną cerą, można by rzec - bladą, choć nie aż tak, jak u innych cierpiących na tę samą przypadłość. Karnacja kontrastuje z burzą gęstych i aksamitnych, kruczoczarnych włosów, zaczesanych jeszcze parę miesięcy temu w fryzurę niezwykle popularną w latach 60. - "na pazia". Stan tej rzeczy zmienił się z powodu nadzwyczaj szybko rosnących włosów, na chwilę obecną sięgających końca karku, jednakże pewne elementy owej szlachetnej fryzury pozostały niezmienione, jak choćby przystrzyżona równo nad brwiami grzywka. Fryzura ta znacznie zaokrągla jego twarz, dzięki czemu nie wydaje się ona tak podłużna, jak w rzeczywistości. Co ciekawe, w zależności od swego uczesania może wydawać się te parę lat starszy bądź młodszy. Elementem budzącym niezadowolenie Nicolasa są, oczywiście, jego brwi. Krzaczaste, gęste i, co gorsza - zrastające się. Pod nimi umiejscowiona jest para oczu barwy głębokiego brązu, patrząca ze spokojem i bystrością. Oprócz tego, jego twarz charakteryzują wyraźnie zaznaczone, wręcz ostre rysy oraz w sposób subtelny zapadłe policzki. Ładnie skrojone usta nieskore są do jakichkolwiek uśmiechów, bo choć w wykonaniu Nicolasa ów jest czarujący i wzbudzający zaufanie, to uzębienie bynajmniej nie. Krzywe i długie zęby absolutnie nie robią żadnego wrażenia, można by je porównać do króliczych. Ponadto, posiada wręcz nienaturalnie długie palce, przywodzące na myśl odnóża pająka, a prawa strona prawej dłoni jest niemalże jedną, wielką i rozległą blizną pozostałą po oparzeniu.
Jeśli zaś chodzi o jego ubiór - również jest charakterystyczny dla lat 60., gdyż składa się głównie z garniturów i koszul, może czasem jeansów o kroju dzwonów, które dawno wyszły z mody. Trudno jednoznacznie określić kolorystykę typowego stroju Nicolasa, więc określenie, iż zdecydowanie dominują barwy neutralne (tzn. biel, czerń i szarość), powinno wystarczyć.


Charakter: Państwo Martell starali się wychować swego syna na kogoś, mówiąc pospolicie - do tańca i do różańca, jednakże to, czy efekt jest zadowalający, nie mnie oceniać.
Osoba niemalże nieludzko spokojna i opanowana. Nicolasa niewiele jest w stanie wyprowadzić z równowagi, jeśli jednak już to nastąpi - niech ucieka i się chowa wszelkie stworzenie. Na co dzień jednak cichy i małomówny: na tyle, iż parę razy składano wyrazy współczucia i pocieszenia państwu Martell z powodu niemego syna. Całkiem sporo osób bierze go także za schizofrenika - nie każdemu zdarza się rozmawiać z "powietrzem". Zazwyczaj uprzejmy, jednakże jest to ten chłodny, lodowaty jej rodzaj, uchodzi za ponuraka wśród rówieśników, w dodatku nadzwyczaj mrukliwego i poważnego. Kolejną cechą Nicolasa jest nietowarzyskość. Chłopak nie zabiega o towarzystwo innych, a oni nie zabiegają o jego, a wiąże się to bezpośrednio z byciem domatorem oraz miłośnikiem książek. Mimo wszystko, jest bardzo wrażliwy na cudzą krzywdę (ale nie swoją!) i wobec niej potrafi wykazać się altruizmem i bezinteresownością. Ambicja zaś to jego drugie imię i jest w nim na tyle silna, by piąć się po kolejnych szczeblach, wychodząc z założenia brzmiącego nie inaczej jak "po trupach do celu". Tutaj potrafi wykazać się bezwzględnością i konsekwencją, którą, w zasadzie, można by zakwalifikować raczej jako upartość. Oprócz tego, bywa pamiętliwy i zawistny. Może udawać, że nic się nie stało, lecz zasada brzmi: wybaczyć, ale nie zapomnieć. Posiada również tę zaletę w postaci silnej woli, która zdaje się nie na wiele, gdy na scenę wchodzi wszędobylskie lenistwo, ostro konkurujące z wyżej wymienionymi cechami Nicolasa, takimi jak ambicja i konsekwencja. Trudno się z nim zaprzyjaźnić, jeśli jednak to nastąpi - niewiele będzie w stanie naruszyć tę więź. Poznaje się go wtedy z całkiem innej strony, odkrywa się człowieka niemalże żywiołowego, a przede wszystkim wiernego przyjaciela (bądź też partnera, ale małymi kroczkami, małymi). Ponadto, może się pochwalić inteligencją na wysokim poziomie, a także bystrością i błyskotliwością, a także informacja, iż myśli trzeźwo (a przynajmniej się stara) w każdej sytuacji, może być przydatna. Jeżeli można to tak określić - specjalizuje się w przedmiotach ścisłych, głównie chemii. Interesuje się bioinżynierią.
Oczywiście, nie zawsze taki był. A jak kiedyś się zachowywał? To już nie jest ważne, bo nieaktualne. Zbyt częste kontakty z drugim światem, którego mieszkańcy nieraz proszą o pomoc, dzielą się doświadczeniami i przeżyciami, wiedzą - spowodowały po prostu zdecydowanie za szybkie dorośnięcie... w zasadzie, to jeszcze dziecka. Co ważne, nie zwraca szczególniejszej uwagi na majętność oraz zawartość portfela drugiej osoby. Wie, że w oczach Śmierci wszyscy są równi.

Zdolność: Zdarzyło ci się kiedyś widzieć i rozmawiać z kimś martwym, którego inni w dodatku nie widzą? A Nicolasowi i owszem. Mówiąc fachowo, widzi i słyszy duchy, czyli zmarłych nie mogących zaznać spokoju i błąkających się po świecie, pragnących tylko ulgi, wiecznego spoczynku bądź ewentualnie zemsty lub wybaczenia któregoś z żywych. W oczach chłopaka widoczni są jako zwykłe, ludzkie istoty, choć nie tak wyraźne, rzec by można - rozpływające się i wyblakłe, jakby wycięte z jakiegoś bardzo starego filmu. Mimo wszystko, Nicolas niekiedy ma problemy z odróżnianiem żywych i martwych. Czasami nawet zmarli są skłonni pomóc w czymś chłopakowi, choć ten aspekt zazwyczaj zależy od wagi prośby.

Historia: Dla Nicolasa wszystko zaczęło w pochmurny piątek, 13-stego sierpnia 1993 roku. Cóż to był za radosny dzień! Świętowaniu narodzin nowego członka rodziny końca nie było. Wszystko przebiegło zgodnie z planem, wręcz IDEALNIE, co świadczyło o nieprawdziwości pechowości owej daty. Czy aby na pewno?
Pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się, gdy chłopiec liczył sobie niewiele ponad siedem lat. Warto wspomnieć, iż, jak większość dzieci w jego wieku - bał się ciemności, a ponadto tejże nocy szalała straszliwa burza. Rano jednak chłopiec nie zdradzał żadnych oznak zdenerwowania. Jak wielkie musiało być zdziwienie matki, gdy oświadczył, że nie boi się tychże strachów! Spytany, co spowodowało taką przemianę, odparł krótko:
-Lilly ze mną była.
Pani Martell uśmiechnęła się tylko pod nosem, sądziła bowiem, iż takie imię chłopiec nadał którejś ze swych zabawek. Jakże błędne było owe twierdzenie! Osobliwą przyjaciółką Nicolasa nie została żadna lalka czy miś, ale niewidzialna dla innych, udręczona duszyczka, z którą chłopiec spędzał niepokojąco dużo czasu. Wyglądało to szczególnie dziwne dla rodziców dziecka, gdyż zdarzało się, gdy napotykali go rozmawiającego ze sobą i złościł się przy każdej próbie przedstawienia Lilly rodzicom, gdy ci mówili, iż nic nie widzą i żeby przestał wymyślać. Specyficzna (i zapewne nieistniejąca...) przyjaciółka Nicolasa zniknęła po około roku.
Wyskoki z wyimaginowanymi istotami zdarzały się coraz częściej, ale potwierdzenie wyjątkowości młodego Martella miało dopiero nastąpić.
Mając dziesięć lat, chłopiec wyrobił sobie nawyk codziennych spacerów... więc czemuż i dzisiaj miało by być inaczej? Po trzech godzinach rodzice poczęli się niepokoić, ale ich latorośl wkrótce powróciła, będąc wyjątkowo podekscytowanym. Na pytanie, gdzie był, odpowiedział krótko:
-Na spacerze. Z dziadkiem Michaelem.
Wytłumaczenie całkiem przyzwoite, lecz pozwolę sobie wtrącić jedno, nie takie małe ALE. Dziadek chłopaka zmarł jeszcze przed jego narodzinami. Nie mógł go więc znać, a dopiero tak... tak kłamać i drwić sobie? Mało tego. Nicolas wykazał się jeszcze większą śmiałością i potrafił podać dokładny wygląd i ubiór niedalekiego przodka... zupełnie tak, jak w dzień śmierci mężczyzny. Być może widział gdzieś jakieś fotografie, ale takie sprecyzowanie szczegółów było niemożliwe. Po prostu niemożliwe. Oczywiście ukazano mu, iż nikt nie wierzy w jego "bajeczki", lecz wewnętrznie państwo Martell się zwyczajnie przerazili tego niewinnego, bezbronnego dziecka. Oboje poczęli się trzymać z dala od swojego dziecka, na bezpieczny dystans. Wtedy wszystko w tych jakże ważnych relacjach rodzic-dziecko wszystko poczęło się sypać.
Od tamtej pory Nicolas nigdy nie wspominał o swych tajemniczych i całkowicie prawdziwych widzeniach, zamykając się coraz bardziej w sobie. Od czasu do czasu wyświadczał duchom drobne przysługi, które miały im pomóc w osiągnięciu spokoju, toteż coraz mniej czasu spędzał w domu, jednocześnie nie zaniedbując nauki. W szkole wyróżniał się przede wszystkim dobrą znajomością historii - w rzeczywistości opowiadanej przez duchy z różnych okresów dziejów. Starał się otrzymywać najlepsze oceny z każdego przedmiotu, aby zadowolić i siebie, i rodziców, jednakże humanista był z niego żaden, toteż słabe oceny z przedmiotów należących do tejże dziedziny sypały się obficie. Całkowite przeciwieństwo stanowiły przedmioty ścisłe, i te dwie rzeczy nadal są stałe.
Wkrótce rodzice posłali go do St. Bernard. Szkoły, w której ponoć uczyli się tacy jak oni... dziwolągi.

Klasa: VI
Bractwo: Sokół

Ciekawostki:
• Panicznie boi się psów. W obecności tegoż czworonoga ktoś wyjątkowo spostrzegawczy zauważy u niego dziwny rodzaj nerwowości, choć stara się niczego po sobie nie okazywać. Gdyby zwierzę skoczyło na niego (niekoniecznie ze złymi zamiarami), zacząłby wrzeszczeć i piszczeć jak mała dziewczynka. Ewentualnie próbować ucieczki. Schorzenie to zwane jest kynofobią.
• Masochista. Czasem się tnie. Nie dlatego, że nikt go nie rozumie, ale dlatego, iż ma periodyczne pragnienie odczucia bólu fizycznego.
• Daleko mu do szalonego piromana, ale uwielbia bawić się ogniem.
• Czasami zapomina, po co przyszedł do danego pomieszczenia.
• Ma bardzo ładny głos, jednak nie lubi śpiewać; potrafi także grać na gitarze.
• Zna dwa języki obce: francuski i niemiecki.
• Bywa, iż wybucha całkiem nagle i niespodziewanie obłąkanym śmiechem. Także przez sen.

Narracja: Trzecioosobowa.

Orientacja: Z całym powodzeniem można by go uznać za aseksualnego, ale - uwaga - jest wręcz przeciwnie! Nicolas nie wybrzydza: kobieta, mężczyzna i tak dalej. Niechętnie jednak przyznaje, iż wolałby własną płeć. Kto by za nim trafił...

London Elite
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: Nicolas Martell   Pią 27 Kwi 2012 - 21:44

Uzupełnij sobie tylko dane w profilu (zdolność, wiek, klasa etc.) i nie mam więcej zastrzeżeń.
Witamy w St. Bernard, Sokole! : )

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
 
Nicolas Martell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Seyal Martell
» Challes Martell
» Quentyl Martell
» Quentyn "Czarne Słońce" Martell
» Kroniki rodu Martell

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: