IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Anastazja Romanow

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Anastazja Romanow
Uczennica
avatar

Liczba postów : 47
Join date : 25/04/2012

PisanieTemat: Anastazja Romanow    Czw 26 Kwi 2012 - 11:24


Troian Bellisario



Imiona: Anastazja Nadia Karina
Nazwisko: Romanow
Data i miejsce urodzenia: 5.11.1994 r., Petersburg

Rodzina:
    - Wladimir, lat 49. Z pochodzenia Rosjanin. Pracowity i mądry człowiek, acz posiadający niewyobrażalnie wielkiego pecha. Z wykształcenia fizyk, skończył na uniwersytecie jako woźny. Wysoki i barczysty, o dużych, szarych oczach i wiecznie rudej czuprynie. Kochający rodzic, bardziej przyjaciel, niż ojciec, sprawiedliwy i cierpliwy. Do wszystkiego podchodzi na poważnie, nigdy nie lekceważy. Potrafi zarazić miłością do nauki i książek – jak było w przypadku Anastazji. Pasjonat historii Rosji, szczególnie końca XIX i początku XX wieku. Autor wielu niepublikowanych książek na temat zamachu na rodzinę carską w 1917 roku.
    - Alessandra, zmarła w wieku lat 32. Z pochodzenia Włoszka. Oddała życie, gdy jej córka miała zaledwie pięć lat – pokonała ją białaczka. Miała piękny uśmiech, od którego wszystkim robiło się lżej na duszy. Niezwykle promienna i wesoła niewiasta. Rozpieszczała obie córeczki, niesamowicie kochała męża. Ideał kobiety – cierpliwa, pokorna, skromna i urocza. Entuzjastka legend i podań ludowych, miała talent do snucia opowieści oraz wyszywania haftów ludowych. Pracowała w miejskim szpitalu jako kucharka.
    - Lena, zmarła w wieku lat 3. Starsza o 2 lata siostra Anastazji. Rozkoszne dziecię o rumianych policzkach i długich, czarnych jak skrzydła kruka włosach. Przyczyna śmierci: krup. Zbyt późno wykryty, wszyscy byli przekonani, że to zwykła gorączka czy zapalenie płuc.
    - Karina, lat 70. Rodowita Rosjanka. Babcia ze strony ojca. Uparta i energiczna kobieta, niezwykle zaradna. Trzeźwo myśl i nie daje się wyprowadzić z równowagi. Pomagała w wychowywaniu Anastazji, gdy Alessandra zmarła. Kobieta – skała, z pozoru nic jej nie rusza. Nigdy nie płacze, nie okazuje uczuć. Nienawidzi haftować czy gotować. Koneserka ajerkoniaku. Swego czasu pędziła bimber w wannie.
    - Krewni w Anglii – dalekie kuzynostwo matki.

Status społeczny: Poniżej przeciętnej

Wygląd:
Anastazja to jedna z tych osób, które możesz łatwo przegapić na korytarzu. Oprócz wysokiego wzrostu (ładny metr osiemdziesiąt) nie wyróżnia się z tłumu. Jest bardzo szczupła, waży około pięćdziesięciu pięciu kilogramów, co przy jej wzroście naprawdę nie jest dużo. Ma raczej jasną cerę, której dzięki Bogu brak tendencji do wyprysków. Jej rysy twarzy nie są tak ostre, jak można by się było spodziewać po Rosjance. Może pochwalić się długimi, mocnymi , ciemnobrązowymi włosami, które – w zależności od ich własnego humoru – kręcą się lub pozostają proste. Nienawidzą suszarek i lokówek, uparcie żyją własnym życiem. Jeśli oczy są zwierciadłem duszy – Anastazja takowej nie posiada. Jej niemal czarne oczęta nie wyrażają dokładnie niczego. Bez względu na jej nastrój, pozostają w takim samym stanie. Wydają się nie mieć dna – tęczówki płynnie przechodzą w źrenice. Dziewczyna ma średnio duże, acz kształtne, usta i proporcjonalny nos. Ani powód do dumy, ani do wstydu. Jest ukształtowana dość kształtnie, acz wybredni mogą narzekać na jej niewielkie piersi. Ona sama uważa jednak, że przynajmniej na starość nie będą jej sięgały do pępka i jest kontent.
Ubiera się skromnie, ale schludnie. Zwykle ma na sobie mundurek szkolny bez jakichkolwiek udziwnień, nosi trampki lub balerinopodobne obuwie. Stroni od szpilek, gdyż wygląda w nich jak dwumetrowy mutant. Rzadko się maluje – jej oczy i tak mają ciemna oprawę, a poza tym niezbyt stać ją na jakiekolwiek kosmetyki.

Charakter:
Zmienna – jak na kobietę przystało. Jednego dnia jest promyczkiem słońca, swoim radosnym śmiechem mogłaby zarazić cały świat. Drugiego zaś bardziej przypomina chmurę gradową, szydzi ze wszystkich wokół i najchętniej eksplodowałaby jak supernowa, by wszystkich zabić. No cóż. Dla swoich przyjaciół (a tym tytułem naprawdę nie każdy może się pochwalić) jest miła i uprzejma. Zawsze pomoże, wytłumaczy i pocieszy w potrzebie. Dla wrogów zaś jest często szorstka i nieuprzejma, bez skrępowania szydzi z nich i jest niezwykle złośliwa. Zazwyczaj jednak nie wypowiada kąśliwych uwag, jeno przechowuje je w swoim umyśle jako swego rodzaju trofeum czy pamiątkę. Ma ogromne ambicje. Chce wiedzieć wszystko, umieć wszystko najlepiej. Jeśli się raz uprze, zrobi wszystko, by tego dokonać. Ma milion szalonych pomysłów na minutę i mnóstwo chęci do ich realizacji. Bardzo inteligentna, po ojcu odziedziczyła pasję do nauki i książek, uwielbia je. Nie traktuje szkoły jako karę – bardziej jako nagrodę. Kiedy jej coś wychodzi, nie omieszka pochwalić się tym przed innymi i zademonstrować swoją wyższość. Od początku pobytu w St. Bernard zdążyła już uodpornić się na opinie innych – zwyczajnie się nimi nie przejmuje. Szyderstwa z jej statusu majątkowego zbywa uśmiechem i ignorancją. Nie uważa, by ilość pieniędzy definiowała jakość człowieka – to jego czyny o nim świadczą. Osoba niezwykle tolerancyjna, na równi traktuje wszystkich niezależnie od pochodzenia, koloru skóry czy religii. Nie jest typowo imprezową istotą, tłumy ludzi i hektolitry alkoholu skutecznie ją odstraszają. Woli bawić w małym, acz zgranym i doborowym towarzystwie. Nie umie rozpoznawać, czy ktoś kłamie, czy mówi prawdę, dlatego łatwo ją skrzywdzić i wykorzystać. Ma wiarę w ludzi, której nawet ich najgorsze zbrodnie nie są w stanie zniszczyć. Nie podejmie ważnej decyzji bez rozpatrzenia wszystkich jej wad i zalet, daleko jej do lekkomyślności. Nauczyła się, że tylko ciężką pracą ma szansę coś osiągnąć i została jedną z nielicznych osób na świecie, dla których lenistwo nie istnieje. Zawsze można zrobić coś jeszcze. Niewyczerpany wulkan energii. Mówieniem do siebie podczas pracy zasłużyła sobie na przydomek „szalonej”, jednak skwitowała go uśmiechem. Nigdy nie robi czegoś na pół gwizdka. Woli w ogóle się za coś nie brać, aniżeli nie wykonać tego perfekcyjnie dobrze. Nie toleruje nieporządku, choć kiedy coś tworzy, ma wokół siebie twórczy chaos. (Który następnie sprząta w pięć minut). Lubi mieć tajemnice, traktuje je jak swoistą władzę nad innymi. Pogardza ludźmi dobrowolnie uzależnionymi i nie zdającymi sobie ze swego nałogu sprawy. Nic bardziej nie pogrąża drugiej osoby w jej oczach od wiadomości o ćpaniu, chlaniu czy paleniu różnych, wątpliwie legalnych, substancji. Ona sama pod tym względem jest osobą niewinną, niemal nieskalaną. Trochę ją ciągnie do typowych bad boy’ów – w imię zasady, jakoby przeciwieństwa się przyciągały. Ma przekonanie, że potrafi ich zmienić. Koniec takiej historii chyba każdy zna – złamane serce i łzy. Pozostaje jednak zwykle na etapie westchnień, gdyż często brakuje jej odwagi, by podejść i umówić się z danym osobnikiem. Anastazję można śmiało zaliczyć do grona ludzi kochliwych. Jest niepoprawną romantyczką – żyje z marzeniem o chłopaku, który będzie dawał jej kwiaty i obchodził z nią jak z damą. Napastliwym zachowaniem płeć męska może ją jedynie przestraszyć, w żaden sposób nie uwieść.

Zdolność:
Anastazja kontroluje ciepło rozumiane jako wielkość fizyczną. Dla laików brzmi to dosyć dziwnie –ciepło? W sensie, że temperaturę? Jak się okazuje, nie tylko. Potrafi dowolnie zmieniać temperaturę ciał wokół siebie. Dzięki temu posiadła zdolność zmiany stanu skupienia ciał. Jak wiadomo, stan skupienia każdego obiektu zależy od jego temperatury – jeśli więc podgrzeje je lub schłodzi dostatecznie, jest w stanie stopić srebrną łyżeczkę czy wyparować wodę z basenu. Im większe wyzwanie, tym większe skupienie jest jej potrzebne do wykonania działania. Uwaga! Moc ta może być wysoce niebezpieczna! Powiedzmy, że w chwili złości postanowi zagotować przeciwnikowi krew w żyłach albo wręcz przeciwnie – zamrozić wszelkie substancje płynne w jego ciele. Niezastąpiona, gdy potrzeba zbić gorączkę lub wyleczyć hiper- czy hipotermię.

Historia postaci:
Historia Anastazji Romanow rozpoczęła się w pewne piękne Walentynki. Jej rodzice świętowali czwartą rocznicę ślubu i… Piątego listopada przyszła na świat ciemnooka pulchniutka dziewczynka o rozkosznych dołeczkach w policzkach. Dużo się śmiała i od najmłodszych lat zarażała wszystkich wokół dobrym humorem. Sielanka nie trwała jednak długo – trochę ponad rok później zmarła Lena, jej starsza siostra. Długo jej cała rodzina nie mogła się pozbierać po tej tragedii. Niedługo potem wbito kolejny gwóźdź do ich wspólnej trumny – Alessandra miała białaczkę. Już wtedy nie było ich stać na kosztowną terapię. Straciła pracę i całymi dniami leżała w domu, blednąc w oczach. Ojciec próbował utrzymać rodzinę, ale zaczynało robić się ciężko. Drogie lekarstwa pochłonęły ich wszystkie oszczędności, a wciąż nie byli w stanie zakupić wszystkich niezbędnych. Jedynie Alessandra wydawała się pogodzić ze smutnym losem i postanowiła jak najlepiej zapisać się w pamięci własnego dziecka. Rozpieszczała Nastkę, uczyła ja gotować i haftować, mówiła do niej po włosku. Spędzały ze sobą niezwykle dużo czasu. Pewnego dnia – mała miała wtedy pięć latek – zniknęła. Już nigdy nie wróciła, choć ojciec zapewniał, że się kiedyś spotkają. Nie wspomniał jednak, iż miał na myśli niebo… kilka dni po magicznym zniknięciu matki, do domu Romanowów wprowadziła się babcia ze strony ojca, Karina. Próbowała zastąpić Alessandrę w ich życiu, jednak bezskutecznie. Wladimir zaczął spędzać coraz więcej czasu z córką. Uczył ją, czytał jej, nawet się z nią bawił. Nie przewidział jednak, iż prędzej czy później nawet na uniwersytet przybędą cięcia budżetowe i straci swoją pracę na stanowisku badawczym. Nie mógł znaleźć nigdzie zatrudnienia – nikt nie chciał samotnego ojca. Postanowił opuścić rodzinny Petersburg i wyjechać z małą na zachód. Wylądowali w Polsce. Zaczął sprzątać w szkołach, brał po dwa etaty na raz. Wszystko, by zapewnić małej dobrą przyszłość i wysłać ją do porządnej szkoły. Ona tymczasem nie próżnowała – dużo się uczyła, ale również trochę kradła, głownie jedzenie. Nie mogła przystosować się do środowiska, pomimo chodzenia do zwyczajnej polskiej szkoły. Po trzech latach harówki zebrali wystarczająco dużo pieniędzy, by wyjechać do Anglii do dalekich krewnych ze strony matki. Jak tłumaczył Anastazji ojciec, tam mieli większe szanse na dobre jej wykształcenie i zdobycie jakiejś stabilnej pracy. Po roku nauki języka w domy posłał ją do normalnej szkoły. Każdego dnia po lekcjach biegła do pracy – rozdawała ulotki, sprzątała, niańczyła dzieci sąsiadów. Chwytała się wszystkiego, co mogło przynieść jakiekolwiek dochody. Dzieci się śmiały z jej biedy i śmiesznego akcentu, przez co jeszcze bardziej się od nich odseparowywała. Uczyła się, powtarzając sobie, że kiedyś będzie od nich lepsza i pokaże im, że nie mieli powodu do śmiechu.
Ojciec rozmawiał z nią o nauce jak równy z równym. Nauczył ja chyba wszystkiego o fizyce, czego był w stanie. Prowadzili zaawansowane konwersacje i liczne eksperymenty. Pewnego dnia, gdy Nastka miała zaledwie 14 lat, została sama w domu po wykładzie na temat stanów skupienia i właściwości ciał. Rozmyślała intensywnie nad przyswojoną wiedzą, wpatrując się w stojącą na stole szklankę z wodą. Nagle powstały lód rozsadził naczynie od wewnątrz. Dziewczyna przestraszyła się na poważnie. Zignorowała jednak ten incydent, wymawiając się złym samopoczuciem i chorobą, która ją wtedy dręczyła. Kilka dni później jej ojciec miał gorączkę – najpewniej zaraził się czymś od córki. Przyłożyła mu rękę do czoła, w myślach szacując temperaturą. Była o wiele za wysoka. Gdybym mogła w jakikolwiek sposób ją zbić…, myślała. Sekundę później nie mogła uwierzyć w to, co się stało – Wladimir miał 36,6! Gdy się obudził, roześmiał się, że musiała być czarodziejką, skoro jej dotyk go uzdrowił. Dzień później magicznie ogrzała wodę w wannie, a godzinę potem schłodziła sobie herbatę siłą woli. Coś było z nią zdecydowanie nie tak, jak być powinno. Zdecydowała się wyznać ojcu, że wariuje. No bo niby jakie inne wyjaśnienie pasowałoby do tych wydarzeń?! Zademonstrowała swoje zdolności. No cóż, albo oboje zwariowali, albo mogła panować nad temperaturą. Nie wiedzieli, co mają robić. Zostawić? Nie, raczej nie. Jak przystało na normalnych ludzi, spróbowali wyszukać coś w Google. Ku ich zdziwieniu, natrafili na coś raczej interesującego.
Anastazja dostała coś w rodzaju stypendium naukowego, które umożliwiło jej zakup podręczników i paru innych niezbędnych rzeczy. Z miejsca została przyjęta do St. Bernard i rozpoczęła swoją przygodę z tą placówką z wielkim entuzjazmem. Jak się okazało – nie wszyscy radowali się z jej obecności tam. Dużo osób śmiało się z jej podejścia do życia, akcentu czy sytuacji materialnej. Uodporniła się na komentarze i uciekała do książek i nauki. Szybko okazała się być jedną z najlepszych uczennic, choć nie za darmo – miała niewielu znajomych, a przyjaciela żadnego. Trzymała się raczej na uboczu, starając się nie narażać burżujom. Dobrze jej to idzie do dziś.

Klasa: V
Bractwo:

Ciekawostki:
    - Na nic nie jest uczulona.
    - Świetnie gotuje i haftuje.
    - Miłośniczka rosyjskiego baletu, jako mała dziewczynka chciała zostać baletnicą.
    - Zna rosyjski, włoski i angielski, polskiego już powoli zapomina.
    - Ślicznie śpiewa, pisze własne utwory, chce się nauczyć grać na pianinie. Kiedyś.
    - Lunatykuje.


Narracja: Trzecioosobowa
Orientacja: Heteroseksualna


London Elite

Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Anastazja Romanow    Czw 26 Kwi 2012 - 12:18

Taka sokola pumka. No i nie wiem, czy sokół, czy puma.
Dobra leć do drapieżnych Very Happy
Miłego grania i egzystowania w naszym mało skromnym, acz cieplutkim gronie.
Powrót do góry Go down
 
Anastazja Romanow
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: