IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Basen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Wto 19 Cze 2012 - 19:58

Basen.
Piekło.
Kto to kurwa wymyślił?
Jakiś chory psychicznie człowiek, forever alone, bez przyjaciół i siedzący z czterech białych ścianach z kaftanem na sobie. Tak wyobrażał sobie geniusza, który praktycznie jakby spotkał Nathana na swej drodze, ładnie by mu wymalował w ryj, coby dłużej nie przeciągać tej narastającej się samoistnie złości. Jeszcze by go dopieścił serią bardzo dobrze wyćwiczonych na manekinie kopniaków w brzuszek zapewne bardzo gruby i wypukły, że ach! miałby z tego niezwykłą i dziką satysfakcję. Także tym bardziej, jego wzrok zamiast mierzyć w spokojny, luźny na widok tego wielkiego czegoś, w czym znajdowała się woda., próbował ograniczać się do pleców Francesci i skupiać się na rzeczywiście tym, w jaki sposób jej szczerze wytłumaczy bez wyśmiewania się i nerwowego chichotu-swojego- że tam stanowczo nie wlezie. Nawet jakby mu obiecała to i wiele innych rzeczy, które go by w jakiś sposób mogłyby nakłonić do zmiany decyzji. położył trochę drżącą rękę na ramieniu dziewczyny, zakrywając sobie wolną oczy, gdy już stanęli kilka kroków przed wejściem. Jezujezujezujezu.
Oczywiście rękawiczki znajdowały się zbyt daleko, gdzieś na dnie jego torby, która zwisała mu na plecach, jak u jakiegoś menela, żeby zdążył je włożyć i zapanować nad skrystalizowaniem wszystkiego co jest pod postacią cieczy, no ale, winić raczej nie mógł siebie, a czas, który ich gonił. Było ciepło, strasznie duszno, a Frania chyba takiego orzeźwienia najbardziej potrzebowała. Sam do końca jeszcze nie ogarniał czemu mu tak nagle do głowy wpadł pomysł z tym basenem i pływaniem. Nie robił tego od dobrych kilku lat, a tu widać, wpływ Francesci robił swoje. Tyle, ze nadal miał nogi jak z galarety, które trzęsły mu się nieustannie, pociągając go co chwilę w dół, aby mógł w końcu usiąść.
Jakby mu było mało po tym, co wtedy przeszedł i co właściwie u siebie odkrył po feralnym wypadku nad jeziorem. Ale nic, trzeba teraz było się wykazać herosem w takich sprawach, szczególnie, że nie chciał pokazać się ze złej mega strony. Taki cwaniak i żartowniś zwykle, a tutaj wystarczy trochę wody i już się cyka.
- Ja chyba sobie posiedzę na leżaku i popiję colę z lodem. A ty jak chcesz, możesz popływać. Cały basen dla nas - Odgarnął jej kosmyk z czoła, po czym uśmiechnął się nerwowo i uważając, aby się nie poślizgnąć po drodze, zdjął z siebie część ubrania.- Tylko nie udawaj topielca, dooobra..? Wolę syrenki - Powiedział trochę zlęknionym głosem. Czy ktoś byłby w stanie sobie taką sytuację wyobrazić? Nathan nie.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Wto 19 Cze 2012 - 20:23

Bez przesady. Ona tam jak najbardziej pozytywnie do pływania była. Mimo, iż podlegało to pod sport, których ona uprawiania się całkowicie wystrzegała. Tak więc było to całkowicie dziwne, ale perspektywa spędzenia wolnej chwili na basenie nie była taka najgorsza. W każdym razie jak dla niej. Nie pomyślała nawet, że jemu to miejsce w jakiś tam sposób mogłoby przeszkadzać. Powiązanie wody z jego mocą było dla niej tak samo oczywiste jak to, że arbuz to warzywo. No ale dobra. Gdyby gdzieś między szkolna bramą, a wejściem na pływalnię powiedział, że ma jakiekolwiek obiekcje, z pewnością rozpatrzyłaby inne być może ciekawsze perspektywy spędzenia czasu.
Obrzuciła więc go badawczym spojrzeniem w milczeniu, nikt jej przynajmniej nie zarzuci, że dziewczyny za dużo gadają i przymrużyła powieki. Nie wyglądał najlepiej, miała jednak nadzieję, że to żadna choroba, ani nic i że po prostu ta pogoda tak na niego działa. Kiedy dotknął ją dłonią (też chcę taką moc, kiedy na dworze duszno jak ostatnio) na początku lekko zadrżała. Może i jego ręka nie była lodowata, ale wystarczyły lekko chłodne palce muskające jej ramię, aby poczuć przyjemne prawie orzeźwienie? Obojętne jak to nazwę, wiadomo o co chodzi.
Po szybkim zarejestrowaniu, że ma racje i basen jest cały dla nich odwróciła się do niego przodem marszcząc brwi.
- Basen jest cały dla nas, a ty chcesz żebym pływała samotnie? - zapytała lekko oburzonym tonem. No bo przecież nie miało to najmniejszego sensu. Ściągnęła z siebie bluzkę z spodenki, załóżmy więc, że po drodze zahaczyła o pokój i zdążyła nałożyć strój. - Nie ma mowy, wchodzisz ze mną.
Jak widać lepiej by było gdyby po prostu się przyznał, no bo tak to biedna Francesca nie miała pojęcia czemu nie chce wejść z nią do wody. Przechyliła lekko głowę rzucając mu wymowne spojrzenie. Nie miała zamiaru wchodzić tam bez niego.
- Jeśli będzie trzeba, wrzucę cię tam - zapowiedziała całkowicie poważnym tonem. Jak gdyby fakt, że pięćdziesięciokilogramowe dziewczę ot tak ma zamiar wrzucić swojego chłopaka do basenu nie był niczym szokującym. A nuż okaże się, że skrywa w sobie siłę herosa, czy kogoś tam.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Wto 19 Cze 2012 - 22:03

Tak, jakby Nejtan cokolwiek był w stanie pomyśleć, gdy tylko padło słowo basen. Jego oczy szerokie, usta otwarte, jakby zaraz miała tam wpaść mega końska mucha, a wszystko przeradzające się w paniczny jęk i zatkanie sobie buzi z myślą jedną, jedyną, nie do końca lubianą ' co ja kurwa powiedziałem!'. Zdecydowanie nie był w stanie nic wymyślić innego, to ciepło ich ogarniające nie dawało mu spokoju, poza tym idea wyjścia na basen wydawała mu się wtedy mniej groźna niż teraz, gdy siedział kilka metrów od tego cholerstwa. Spokojnie trzymał się mocno leżaka jedną ręką, a drugą wypijając do ostatniej kropli coli.
Jego mina z czystej, biorącej niebotyczną przyjemność z widoku Frani w kostiumie kąpielowym, zdecydowanie zeszła z jego twarzy tak szybko, jak się pojawiła. Uzewnętrznianie tego co się stało kilka lat temu, jeszcze jakoś nie chciało się pojawić w jego codziennym słowniku wyrazów używanych. Nie planował także mieć super-hiper tajemnic przed Francescą, żeby potem wynikały z tego (broń Boże) brzydkie kłótnie, które prowadziły zwykle do rozstania, ale no nie potrafił się przemóc. Mur był wysoki, a on nie zamierzał w niedalekiej przyszłości go rozbić, skoro chowały się za nim przykre wspomnienia. Wystarczy, że miewa koszmary, w których jest przebrany za króliczka i rozsiewa miłość nejtanowską każdej napotkanej dziewczynie na szkolnym korytarzyku. Tak, bardzo w stylu przywódcy i zielonych, dzieci kwiatów oraz nieustannego spokoju.
- Nie samotnie, nie zamierzam się potajemnie wybrać gdzie indziej i zostawić cię pod kluczem na noc, jak głupi kretyn. - Przyznał z jedną uniesioną do góry brwią, coby dodać trochę seksistego wizerunku sobie. Jakby już wystarczająco sam nagi, dobrze zbudowany tors chłopaka mógł nie wystarczyć. Nie czuł się przystojny, ani coś w ten deseń, chociaż miewał przebłyski tego zafajdanego narcyzmu, uważając, iż urodził się po to, aby zostać modelem.
- Mam wrażliwe .. e.. włosię, tak! Włosy na głowie, więc jak zamoczę w tym mega basenie z chlorem mogę w ogóle ich nie mieć. Chyba nie chcesz, abym został łysy? Wiesz, stanę się pośmiewiskiem i takie tam, a ty przestaniesz mnie lubić.. Za bardzo ryzykuję, bejb - Wymyślił na poczekaniu, nawet nie zastanawiając się nad sensem zdania. Musiał zabrzmieć zabawnie, chwilę później powtórzył to sobie w myślach, modląc, aby jakoś wybrnął, nim oswoi się z mówieniem o historii swej mocy. Dla kogoś mogłoby to być proste, ale Clements musiał najpierw poczuć się bezpiecznie i przekonać się, iż osoba jest całkowicie godna jego zaufania. Nie wątpił też we Franię i jej zdolności słuchania, dawania rad, ale coś przed nią go hamowało. Dobrze, że nie posiadała czytania w myślach.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 11:24

Wyszło więc po prostu na to, że skoro przemilczał swoje obiekcje co do wybranego przez niego miejsca, musi pogodzić się z tym, że najbliższe godziny spędzi w jej towarzystwie, co mu pewnie nie będzie przeszkadzało, a raczej powinno, jednak nie o osobę towarzyszącą chodzi, a o miejsce, na basenie, którego najwidoczniej szczerze nienawidził. Skoro nie zaproponował po drodze niczego innego musiał pogodzić się z tym, że jego pierwsza propozycja została rozpatrzona pozytywnie. Usiadła koło niego na leżaku, niespecjalnie rozumiejąc czemu nie chce pływać skoro sam zaproponował to miejsce. Położyła się więc wygodniej czekając, aż w końcu padnie z jego ust propozycja, poprzedzana wyjaśnieniami czemu wtedy nie chciał wejść do wody, do tego czasu więc może sobie chwilę poleżeć. Przynajmniej nadal miała taką nadzieję, że zaraz zaproponuje jednak wejście, bo pływanie samotnie, kiedy ma się cały basen wolny nie było pewnie najciekawszym zajęciem. Szczególnie jeśli przyszła tu ze swoim chłopakiem. Jeśli się w końcu nie przełamie będzie zmuszona użyć wobec niego siły.
W sumie dość nieświadomie chciała nakłonić go do zwierzeń, czy tam opowiadania jej historyjek z przeszłości. Miała raczej nadzieję na krótkie, wyjaśniające wszystko słowa czemu się tak zapiera. Gdyby miała zarys tego, co dzieje się w jego głowie być może, a raczej na pewno w tym konkretnym przypadku, odpuściłaby dając mu spokój i proponując inne miejsce. W końcu w taką pogodę można robić wiele rzeczy, nie tylko zmuszeni są pójść na basen i tyle. Tak więc wcale nie musiał mieć jakiś super tajemnic przed Francescą. Choć w sumie tak dziwne sny może jej nie opowiadać, bo nawet nie byłaby w stanie tego skomentować. Poza tym wizja biegającego króliczka-Nejta z radosnym uśmiechem dziecka kwiatów wydawała się nieco przerażająca.
- To dobrze, inaczej musiałabym się zemścić - powiedziała wstając z leżaka, uśmiechając się do niego. Przez chwilę tylko wpatrywała się w jego tors, starając się nie zdradzić, że jest lekko zdziwiona. Zszokował ją nieco fakt, że dopiero teraz zorientowała się, że jest dobrze zbudowany. Punkt za spostrzegawczość dla Frani. Starała się nie roześmiać słuchając jego nieco chaotycznej wypowiedzi na pytanie czemu nie wejdzie. Widać, że się starał, jak również łatwo zauważyć było, że mistrzem kłamstwa nie jest. Może i dobrze. Nie skomentowała nawet jego wymówki. Nawet gdyby chciała nie wiedziała jak na to odpowiedzieć. Gdyby była wredna przyrzekłaby mu, że łysy będzie tak samo przystojny i jeśli boi się jej opinii to może przestać i śmiało wejść z nią o tego cholernego basenu.
- Czyli nie dasz się namówić? - zapytała siadając koło jego nóg na leżaku. Ona nadal tam liczyła na to, że jednak się przełamie. Pływanie samotnie to żadna frajda. Uśmiechnęła się słodko, jakby miało go to przekonać. No w sumie gdyby jednak posiadała zdolność czytania w myślach byłoby prościej, bo on nie musiałby się tłumaczyć, chociaż po tych jego niby aluzjach co do tego czy godną zaufania jest mogłaby się obrazić.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 16:32

Nejtan machnąłby ręką na to wszystko i zupełnie narcyzowato, skoro sobie o tym małym występku swojego charakteru przypomniał, ale postanowił dawać przykład innym herosom i wypiął dumnie pierś. Cóż, jeśli ma zginąć w tak doborowym towarzystwie, proszę bardzo. Nie chcąc ukrywać przed Francescą jego lęków, zacisnął odrobinę pięści i odchrząknął w miarę grzecznie i poradnie, aby jej nie przestraszyć w żaden nieposkromiony sposób. Tak, wręcz uwielbiał przechodzić ze śmiesznych, zabawnych sytuacji, pasujących do Clementsowych rozkmin do poważnych, źle oddziaływających na jego psychikę tematów typu ' jestem dziadkiem mrozem, zaraz cię ochłodzę'. Hahha, on sobie nawet nie wyobrażał jak może ta moc skomplikować mu jeszcze życie, a według nauczycieli, którzy często zabierali młodego na dodatkowe lekcje z kontroli w st. Bernard, w rzeczywistości istnieje jakieś niebezpieczeństwo. Był zbyt zafascynowany jej obecnością, aby się totalnie skupić już w tej chwili, że zamrugał kilkakrotnie oczyma i przełknął nerwowo ślinę. Co kilka minut się zastanawiał, jakby tu znowu odciągnąć ją od tego tematu, ale potem znowu dostawał od swojego sumienia zdrowego psychicznego kopa, iż okłamywanie nie jest jego najlepszą stronę i najlepiej będzie, jeśli przestanie się zmagać ze swoją głupizną i dziecinnością i wreszcie powie o co kaman, mikrofonu szaman.
- No bo popatrz, wejde i jeszcze z satysfakcji cię zamrożę. Nie dotarłem jeszcze na master level w kontrolowaniu lodzika.. znaczy - Puknął się w czoło, ale nie było mu lepiej i wesoło. - Chodzi mi o fakt, że nie mam rękawiczek, tych mega fajnych i wodo- a własciwie wszystko odpornych. Sad, but true story, khym. - Dokończył bardzo brytyjskim akcentem i westchnął załamny, że przez swoje widzi-mi-się, które było jednak wielkim problemem nie może się przezwyciężyć i popływać jak inni w basenie i w ogóle morzu, bo zaraz zamieniłby ciecz w lód i pływaliby sobie jak rybki w zamarzniętym bajorku, pod cholerną taflą. Albo gorzej, i oni staliby się lodowymi figurkami do życiowej kolekcji Nathana. - Popatrzę sobie, spróbuję z bliska, dobra? Chyba, że odrobina niebezpieczeństwa podwyższa ci poziom adrenaliny.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 16:57

Jej samej zawsze trudno było postawić się w sytuacji kiedy to ktoś ma jakikolwiek problem ze swoją mocą. Mocą, która jest dużo ciekawsza niż ta jej. Tak więc trudno jej było zrozumieć, że może tu chodzić po prostu o to. Poza tym raczej nie przyszło jej to do głowy, bo w czasie Karaibów tylko napomknął na temat swojej mocy. Tak więc albo nie wspomniał, albo po prostu ona ma za słabą pamieć i jej mózg wyrzucił gdzieś w głąb tą informację, w jakim stopniu, jeśli w ogóle kontroluje zamrażanie wszystkiego. Na jego nieszczęście jednak jeśli już dziewczyna zaczyna jakiś temat to trudno ją zbyć i ciągnie go aż dowie się wszystkiego czego chce, w tym przypadku jakiegoś sensownego wytłumaczenia czemu nie chce pływać. Kiedy wreszcie jej wyjaśnił patrzyła na niego przez dobrą chwilę nie odzywając się w ogóle. Próbowała sobie przypomnieć czy aby na pewno jej mówił wtedy na wycieczce, że może się tak stać i zapomniała o tym, czy też nie wspominał i tak po prostu biegał sobie wesoło po plaży. Po plaży. Może Francesca mistrzem dedukcji nie była, co udowodniła nam przed chwilą uparcie brnąc temat i nie wiążąc faktu, że jego moc polega na zamrażaniu wody, a przy wodzie się znajdują, jednak teraz zdołała dojść do tego, że ostatnio jakoś na wycieczkę pojechał i siedział z nią na plaży, nawet nie przejmując się wtedy faktem, że są przy wodzie. Uzmysłowiła sobie po chwili jednak, że chyba musi wyglądać dość dziwnie, jakby usilnie analizowała jego słowa, więc uśmiechnęła się do niego.
- A na Karaibach? Przecież tam było pełno wody, a jednak bawiłeś się dobrze. Bo bawiłeś, tak? - rzuciła nadal uśmeichając się do niego. Poza tym jeszcze nie pojęła czemu tak ciężko mu było przyznać się do tego. W sumie to nie przerażał ją fakt, że gdzieś w trakcie pływania może zamrozić wodę, Być może jednak lubiła podwyższony poziom adrenaliny.
- Wejdź ze mną, szczerze mówiąc nie boję się, poza tym gdyby coś miałoby się zdarzyć, zobaczyłabym to - wyjaśniła, zmyślając trochę, no ale chyba innej możliwości na zaciągnięcie go tam nie było. Poza tym wydawało jej się, że nie wyjasniała mu na czym dokładnie jej moc polega, więc raczej możliwości nie ma żeby się dowiedział, że kłamie. Bo w przeciwieństwie do niego umiała kłamać.
Ewentualnie mogą zostać zmrożeni i wtedy się wyda, że go okłamała, no ale wydawało jej się to raczej średnio możliwe. W każdym razie miała taką nadzieję, bo zaglądać w przyszłość ochoty nie miała. Ból głowy nie był najlepszą motywacją. Wstała i spojrzała na niego wyczekująca, niczym Błaszczykowski na reklamie, podarowała sobie jednak rzucanie jego tekstu i uśmiechnęła się zachęcająco. Choć wiadome było, że sam fakt, że stoi tu nad nim w kostiumie kąpielowym powinien być najlepsza motywacją.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 18:13

To co miał w sumie zrobić Nejtan w pobliżu Frani? Ma te przewidywanie przyszłości w łapkach i w każdej chwili mogła sobie wydedukować kiedy cokolwiek chłopaczysko będzie chciało jej zrobić, aczkolwiek nic perwersyjnego na myśli oczywiście, nasz grzeczny, lodowy głupek j e s z c z e nie miał. Narazie, ofkors. Później zapewne się z a bardzo rozkręci i będzie musiał odprowadzać ją do domu, chociaż nie, odprowadzi ją do początku ulicy i na tym pozostanie, skoro jeszcze nie zdołali powiedzieć Kaiowi i reszcie ich rodzinki. Tak, bezpieczeństwo jego chudych czterech liter było w tym okresie czasu zagrożone ze względów oczywistych, bo wyższych Leistenrowskich i niższych Clementsowych, że wyzbyć się tchórzostwa na te groźne dni w cholerę ostatnio nie mógł. Co z tego, że była Francesca i mogłaby w porę ich ostrzec, skoro zazwyczaj i tak działo się to, co miało. Z tego całego zamieszania pewnie i tak stało się to samo, co by widziała w wizji. Bądź, co bądź, zachowywanie ostrożności priorytetem numer jeden i obchodzenie się z dziewczęciem jak z jajkiem celem obecnej egzystencji na tej planecie.
Wspomniała Karaiby i odrazu do jego zaprzątanych myśli pod tytułem ' jakby tu ją znowu odczepić od tematu'- wytężał mózg, a co!- wpadł obraz wielkiego komara, który go upierdolił pod koniec wyjazdu na to odludzie. Może rzeczywiście spanie w starej lodówce nie było dobrym rozwiązaniem, plaga dopadła go i tam. Mógł pójść wtedy dalej za Francescą i spokojnie popluskać się w wwww..wodzie, zanim zasną gdzieś pijani pozostałością po zapleczu baru. Szczęście w nieszczęściu, iż zdołał zaradzić zakażeniu poprzez przyłożenie lodowatej ręki do pleców, dziwnie napieprzając po małej plaży(o ile to coś mogło się tak nazwać) i próbując porozmawiać z lisicą w miarę normalny sposób, skoro pływała w morzu jak jakaś syrenia atrakcja. Wtedy to był widok, który okazał się jednak nie ostatnim. Chwała Bogu! Francesca owszem, wyglądała nad wyraz apetycznie i adekwatnie do sytuacji, z tymi długimi rękoma położonymi zgrabnie na biodrach, ale Nejt trzymał się sztywno, znaczy na tyle ile pozwalały mu hormony, bo nie ukrywajmy; z człowieka zdrodzony, nic co ludzkie nie jest nikomu obce i inne pierdoły. Rzecz naturalna, o.
- Oh tak, bawiłem się świetnie! Zwłaszcza, że odganiałem latające super wielkie robactwo, aby ci nie właziły do owoców, słodziutka - Pokazał jej na krótko język i wstał, zeby znowu mieć nad nią przewagę. Obrócił ją delikatnie i ślicznie z manierami, tak jak na to zasługiwała tyłem do siebie, po czym poprowadził w stronę basenu. znaczy, zejścia. - Pójdę, ale nawet nie próbuj żadnych sztuczek, coby podtopić dla fanu tę - wskazał na czuprynę blond włosów i uśmiechnął się pociesznie - oto twoją ulubioną główkę. Jezu, ale to będzie dziwne. Czuję się jak dziecko, które idzie pierwszy raz do wody z matką za rączkę. Nie mogę być jak takie małe upierdliwe dziecko z nadmuchanymi piłeczkami wokół ramion - Rzekł odważnie i z uniesioną głową skierował się do wejścia. Gdy zanurzył kawałek stopy, szybko ze stłumionym piskiem wyszedł, jak poparzony. - Ono chce mnie wciągnąć!!!! Nie pozwól mu!.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 18:33

No tak więc mogła to zaliczyć jako jeden z wielu (oszukujmy się) plusów posiadania takiej, a nie innej mocy. Oczywiście gdyby ktoś zaczął temat przy niej zaraz zaczęłaby jęczeć, że mogła trafić lepiej, ale tak czy inaczej w niektórych sytuacjach się przydawało. Jeśli oczywiście chciało jej się jej użyć. Lenistwo. Co do odprowadzania potem, do domu nie musiał się bać. Ona i Valerie mieszkały z matką, za to Kai i Byron zamieszkiwali u ich ojca, aktora porno. Tak więc raczej się na swojego kolegę przygłupa nie natknie. W każdym razie nie powinien, bo nigdy nie wiadomo co tamtemu do głowy strzeli. Poza tym raczej marnym pomysłem było okazywanie niechęci przy France (to pomińmy, jako że nie widzę żadnego sensownego argumentu) i Nejcie, który w każdej chwili może zmrozić Kaia / kawałek jego nogi, cokolwiek. W samoobronie rzecz jasna! Tak więc z nią się obchodzić delikatnie nadal powinien, jednak zbytniej paniki niech nie uskutecznia. Toż to tylko przygłupi Kai.
Ona raczej nie miała zbyt dobrych wspomnień związanych z nimi, no może poza spotkaniem Clementsa. Był to jedyny w miarę znośny moment całej wycieczki, bo zgubienie walizki, czy spanie na plaży pod gołym niebem wraz z setką komarów zbyt fajne nie było. No może jedyny plus całego wyjazdu to to, że po zgubieniu całej walizki musiała wybrać się na zakupy. No bo w czym by ona chodziła, skoro jedna dziesiąta szafy jej zaginęła?
Przechyliła lekko głowę opierając dłonie na biodrach. Powinien już dawno wstać, przełamać się i wskoczyć z nią do basenu. Zachowywała póki co cierpliwość czekając aż w końcu się przełamie. Ideał dziewczyny - rozumiała bowiem, że nie może mu po prostu nakazać i czekać aż zrobi coś co ona karze. No dobra nie ideał, bo takie przywileje zaliczył chyba tylko Clements.
- Jakiś ty opiekuńczy - rzuciła obracając się przodem do basenu. Roześmiała się słysząc jego prawie błagalny ton. Nie miała zamiaru go podtapiać, wiadomo bowiem jak by się to skończyło, a ona również sobie raczej tego nie życzy. Miała zamiar powiedzieć coś w stylu, że jakby co zostanie jego obrońcą, jednak nie skończyła, bo jakikolwiek pierwszy dźwięk który wyszedł z jej ust został zagłuszony przez krzyk chłopaka. Zachowała powagę o dziwo nie wybuchając śmiechem. Co to zauroczenie robi z ludźmi. Spojrzała na niego lekko się jedynie uśmiechając. - Nie pozwolę. Chodź, wejdziemy razem.
Złapała go za dłoń i cierpliwie poczekała aż w końcu się przełamie. Coś za dobra ta Frania, no ale jak widać z niej to na prawdę ideał dziewczyny jest. Spojrzała na niego wyczekująco. Dobra udało jej się go namówić i wyciągnąć z niego czemu nie chce, ponad połowa sukcesu.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Sro 20 Cze 2012 - 19:15

Dobrze, ze nie powiedziała tego ekstra wielkiego zdania na głos i zatrzymała dla siebie, bo zapewne po troszeczkę mógłby się obrazić za nazwanie jednego z jego najlepszych przyjaciół, głupkiem. Nie, żeby było w tym coś do polemizowania, do ostrej wymiany słów, ale po prostu dbał o to, aby wszyscy w jego towarzystwie czuli się nad wyraz wyjątkowi... w problemie Kaia no, trochę to inaczej wyglądało, bo zazwyczaj go opierdalał, ile może człowiek w stanie zjeść a to hamburgerów, a to nachlać i nażłopać się jak świnia wysokiej w cukier coli. Co on tutaj wygadywał..! Z mocy, skończyć na trunku orzeżwiającym. To trzeba wyłącznie być Nejtem.
Wystudiował ile to zapewne mu zejdzie zanim cały się zamoczy i będzie już pływał po powierzchni zadowolony, przesłodzony frankowskimi obelgami ze za mocno wiosłuje tymi tylnymi kończynami, po czym powrócił wzrokiem do dziewczyny i uścisnął mocniej rękę, żeby czasami nie wyjebał się na poczekaniu. W sumie, gdyby teraz nie był takim tchórzem i żałosnym przykładem wodnej fobii, chętnie pozostawiłby ją samej sobie, aby i ona nie uderzyła o zimną posadzkę. Takie coś bywało zdradliwe, a jemu się jeszcze nie przytrafiła sytuacja, gdzie ratuje komuś życie. Umie je tylko odbierać i to na dodatek biednym zwierzętom w lesie, przy dobrze mu znanym z dzieciństwa jeziorze. Zażył powietrza jak zdrowo pożądający marihuany narkoman, po czym na wpół zamkniętymi oczami powoli zanurzał się w wodzie. I jak to musiało idiotycznie wyglądać. Dziękował Bogu, że zdołał wyłudzić u właściciela kartę na ich wyłączny pobyt o takiej godzinie, bo co by było gdyby koło nich znienacka pojawił się dzieciak z kółeczkiem ratunkowym w żyrafy i kotki. Nejt z pewnością mu go by zajuchcił, tak dawno nie pływał. Zerknął na Franię, jeszcze z tą nejtanowską bużką proszącą o litość a jednocześnie modlił o bezpieczeństwo.
- Umiesz pływać? A co z akcją usta-usta? Nie muszę odbywać kilku minut rozmowy z moim sumieniem na zastanowieniu się czy jestem wstanie ten dzień przy tobie jakoś przeżyć, nie? - Spytał, dotykając brzuchem już wody i chichocząc, bo trochę poczuł te zimno, ale oczywiście nie tak znacząco, skoro sam mógł jeszcze by najlepiej obniżyć temperaturę cieczy i urzędować bez zbędnego gadania. Tyle, że nadal cykorzył i miał w pompie moc. - Co mi na starość przyszło... awkward normalnie! - Zachichotał, jak znowu nie wydał z siebie jęku.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 21 Cze 2012 - 15:03

W sumie to nie powiedziała nic złego o jej bracie, bo jej się tematu nie chciało zaczynać. Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiała jak ktoś normalny, nie tylko z pozoru, bo miała już się o tym okazję przekonać, mógł się zadawać z jej bratem. Znaczy normalny w sensie ogólnym, chodziło o kogoś na poziomie, bo jej brat reprezentował stronę przeciwną. W końcu ot tak nazwać stan Clementsa normalnym nie wypadało, ba nawet nie można było. No dobra nie wiem jaki miało sens to co przed chwilą napisałam, jednak jestem pewna, że tobie uda się to ogarnąć. Tak więc wystąpiła jedna drobna komplikacja. Jeśli chciał utrzymywać relacje dość pozytywne musiał chyba wybrać między jednym Leistnerem, a drugim. Niemożliwe raczej było żyć w zgodzie ze wszystkimi, skoro ich relacje odbiegała daleko od chociażby normalnych. Tak więc chcąc nie chcąc został ustawiony między przysłowiowym młotem, a kowadłem. Oczywiście wiadomo, że ona była zdania, że w przypadku jakiejś dramatycznej kłótni, która skończyłaby się postawieniem ultimatum on wybierze ją, nie tego przyczłapa, ale aż tak daleko w przyszłość nie odbiegajmy. Wracając więc do sytuacji. Wykazywała się nadzwyczajną cierpliwością. Gdyby chodziło o kogoś innego bezceremonialnie wrzuciłaby go do wody, uprzednio śmiejąc się z niego strasznie, no bo jak można bać się aż tak wody? Nie no nie był tchórzem, przynajmniej starała się to jakoś w miarę zrozumieć czemu tak panikuje.
- Tak umiem, a poza tym jak będzie potrzebne zrobię ci usta-usta, nie panikuj - powiedziała spokojnym tonem. Prawdę mówiąc raczej nie wiedziała jak miałaby się zachować gdyby na prawdę przyszło do ratowania mu życia. Nigdy jakoś nie uważała na lekcjach, argumentując to, że woli zadzwonić po pomoc, niż reanimować jakaś obcą osobę. Nadal nie puszczając jego rekcji, coby mu trochę otuchy dodać wkroczyła za nim powoli do wody. - Dobrze ci idzie.
Czuła się jak nauczycielka w przedszkolu, która chwali dzieci za to, że ich kółko coraz mniej przypomina kwadrat. Postanowiła więc zagadać go, aby tylko nie panikował aż tak. Miała nadzieję, że choć na jakiś czas odciągnie jego myśli. Może wtedy się uspokoi i zacznie pływać normalnie, nie chlapiąc jej przy tym za bardzo. Zadrżała czując, że woda jakby trochę obniżyła swoją temperaturę. Miała jednak zamiar nie dać tego po sobie poznać, bo znów zacząłby panikować i uciekłby. Skoro już się przełamał nie miała zamiaru tego psuć.
- Co z wakacjami Nejt? Jakieś plany? - miała tylko nadzieję, że nie weźmie jej teraz na natręta, który na siłę chce wepchnąć się w jego plany, żeby tylko był z nią, bo ona tak chce i już. Choć szczerze mówiąc jakaś wycieczka, bardziej udana niż ta ka Karaiby była nawet dobrym pomysłem. Pytanie tylko, czy on nie ma już swoich własnych planów. Przeżyłaby wszystko jednak nie gdyby jej teraz powiedział, że większość wakacji ma zamiar spędzić z jej bratem. chyba pod jakieś uprzedzenia podchodzi.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 21 Cze 2012 - 15:50

// anka, are you fuckin kiddin me? XDD
Wywnioskowałem, iż trzeba w końcu przejść na poziom nie-pierdolenia-o-szopenie-i-jego-włosach, ale prawdziwych rozkminach, dlaczego taki Nejt i Frania zawitali w ogóle na basen. Próbował to sobie wyjaśnić przez kilka wcześniejszych minut, ale jakoś dobrze, do normalnego rozwiązania dojść nie mógł. Gdyby zawrócił i jednak zaprowadził dziewczę do tej kawiarni mieliby te cuda i nerwy z głowy, no. musiał się tera szczególnie męczyć, aby nie rozwalić całej pokręconej randki i nie nawalić jak to miał w zwyczaju z jej poprzedniczką. Yhym, no przecież nie żył we współczesnym celibacie, nie? Toż to niemożliwe zadanie, sadząc po coraz bardziej zdzirowatej wersji w st. Bernard. Oczywiście, nikogo tu na myśli nie miał, jakże znowu, ale te zbyt krótkie spódniczki mogłyby sobie dla jego pięknych oczu podarować.
Zwrócił więc swój niewinny wzrok na pławiącą się i świecącą odwagą w wodzie Franię, bacznie obserwując jak gdzieś z dwa czy trzy metry pływa sobie bez żadnego widzimisię. Poczuł się rzeczywiście jak przedszkolak, ale nadal niemalże klęczał, skoro za głębokie to nie było, a i trzęsł się dalej jak galareta utrudniając wszytskim egzystencję, powstrzymując co minutę, aby nie pokazywał siebie za bardzo jako narodowego cioty. Co za dramat. Dobrze, że tym razem zapytała o wakacje, bo nie wytrzymałby i wylazł z tej wody prędko i bezboleśnie, skomląc po drodze jak pies. Uśmiechnął się na ten pomysł bardzo szeroko, nie zwracając chwilowo na to, jak musi wyglądać z podkurczonymi nogami, ale to się przecież wytnie.
- Wakacje? Jak to wakacje? Jeszcze się rok szkolny nie skończył. Jak nie będziesz miała jednej z najlepszych średnich na roku, to zobaczysz- Zaśmiał się - Nie skończył. Ale skoro już zaczęłaś ten temat... - Pokiwał względnie głową - W Londynie pewnie nie będzie co robić, znaczy dla nas obojga jako rozrywka all the time, więc myślałem, iż jeśli się oczywiście zgodzisz - Trochę się po jąkał, dostając ataku nagłej paniki na wyobrażenie siebie nad jakimś morzem. Dla Francesci mógłby zrobić wyjątek, przecież nie było żle, obecnie, nie? - .. Moglibyśmy wyruszyć razem. Nad miejscem jeszcze się dokładniej nie zastanawiałem, ale na pewno nie Karaiby. - Zdecydowanym tonem zakończył swoją jakże postrzeloną przemowę i chuchnął w grzywkę, sobie w grzywkę, czując jak się przylepia mu powoli do czoła i osłabia dobre widzenie. - Chyba, że ty masz plany, z przyjaciółmi.. innymi, khem - Spytał, kierując w jej stronę falę zrobioną z wody. Och takie nagłe ataki czułości nejtanowskiego charakteru. I kto mu teraz zarzuci, iż nie jest uroczy? Gorzej, jak mu się odwdzięczy tym samym po stokroć.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 21 Cze 2012 - 19:20

Kiedy takie pierdolenie o szopenie jest ciekawe. Poza tym nawet urocze, jeśli oczywiście jest ono w naszym wykonaniu. Dobra w każdym razie jakoś wyszło na to, że zawitali. Nie ma się nad czym głębiej zastanawiać. Gdyby postawiła się w jego sytuacji raczej rozmyślałaby jakby to zrobić, aby już stąd zniknąć. Tak czy inaczej jej samej na początku ten pomysł do gustu przypadł, no bo orzeźwienie, no bo sport i w ogóle. A wiadomo, że w związku, choć to chwilami irytujące ważniejsze jest przeważnie zdanie dziewczyny, żeby tylko nie paść ofiarą jakiegoś bezpodstawnego focha. Tak więc było to idealne wytłumaczenie czemu tak wyszło, że zgodził się na to, skoro i ona powiedziała tak. Kocham moje rozumowanie. Kiedy już wreszcie weszli, bądź innymi słowy zamoczyli się całkowicie, także już każdy normalny człowiek by się do tego zdążył przyzwyczaić puściła jego rękę patrząc na niego niepewnie. Nie miała oczywiście zamiaru nabijać się z niego, w każdym razie póki co, nawet jeśli przypominał przeuroczego przedszkolaka. Ewentualnie będzie mu to wypominać w przyszłości, siedząc na kanapie i oglądając film, że kiedyś tak strasznie panikował, a przecież poszło mu potem tak dobrze. No bo pójdzie, co do tego wątpliwości nie miała. Najwyżej przy następnej okazji to on zmobilizuje ją do terapii wstrząsowej, coby jej dziwnych lęków się pozbyć. W sumie nie wiem jakby to miało wyglądać, no ale znając jego jakby tylko to zaproponowała wpadłby na najdziwniejszy pomysł jaki w życiu słyszała. To chyba wyjaśnia czemu jest najlepszym przyjacielem Kaia.
Dla niej samej wakacje rozpoczęły się z końcem maja, mniej więcej od tamtego okresu na lekcjach pojawiała się coraz rzadziej, ewentualnie tylko po to by zebrać niezbędną, ostatnią ocenę. Dlatego więc na początku prawie, że zdziwiła się co on w ogóle do niej mówi, bo przecież wakacje dla niej już trwały. Po chwili (ma zapłon jak ja) dotarło do niej, że przecież dla niektórych na przykład pilnych Jelonków wakacje zaczną się potem. Ją jeszcze czekała ta cała wymiana i dopiero wtedy mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że ma prawdziwe wakacje. Takie z plażą, alkoholem, imprezami, a przede wszystkim z opalenizną, nad która ona dość nieskutecznie ostatnimi czasy pracowała.
- Oczywiście, że będę miała - skłamała uśmiechając się przy tym i starając zachować resztki powagi. No dobra najlepszej może ni, bo to dla niej wstyd i hańba, no ale dobrą może i tak. W każdym razie powinna mieć taką. Poczekała, aż wreszcie wyrzuci z siebie swoja propozycję, nie przerywając mu wcześniej, bo jąkał się na prawdę uroczo. W sumie dobry pomysł. Oczywiście żadnych Karaibów, skłonna była się nawet zgodzić na wycieczkę bardziej krajoznawczą, taką oddaloną od morza, żeby nie katować biedaka.
- Mam, ale nie na całe wakacje, dla ciebie czas znajdę, nie panikuj - powiedziała podpływając do niego. Stanęła na przeciw niego. - Może zwiedzimy jakieś miasta? Bez mórz, oceanów, po prostu.
Nad opalenizną i tak będzie mogła popracować, a widząc jego spanikowany wzrok, bo wszedł do basenu nie miałaby sumienia namówić go na wejście do morza, oceanu, obojętnie, gdzie coś na prawdę mogłoby go za nogę złapać. Co prawda perspektywa biegania po znanych miastach i zamiast zwiedzania sklepów zwiedzanie zabytków, nieco ją przerażała, no ale powiedzmy, że dorasta i jest skłonna się na to zgodzić.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 21 Cze 2012 - 20:08

// zginiesz, kurwa osiem de
Focha? Jakiego focha? A, że niby on coś okropnego, wbrew jej woli wygaduje, a ona tylko tupie nóżkami, jak dziecko i zatyka uszy kruchymi palutkami? Oczywiście, ależ skąd, to do jej idealnej główki i zapewne pełnej mądrości innych przyszło? Nejt nie był taki, coby odrazu lubującą się w nim i przy okazji nawzajem dziewczynę sprowadzać na zły tok myślenia i zrażać do siebie jak prawdziwy szkolny bad boy z zamiarem poprawy, gdy tylko jakaś łądna dupa, za przeproszeniem sięgnie jego serca. A! Odważy się sięgnąć jego serca. E-e. Takie scenariusze wydarzeń w relacjach bardzo go nudziły i po prostu pozostanie grzecznym chłopcem najbardziej wchodziło teraz w grę. Najwyżej damy słownego klapsa i któraś ze stron się wyżyje, krzycząc wniebogłosy ' oh god, why '. Podrapawszy się zmieszany po głowie, bo nieco zrozumieć jej rzeczywiście nie mógł i dochodził! po mału, o co kaman, rozłożył się na wodzie powiedzmy i spróbował tego, czego zawsze chciał: pójdę na dnoooo! Chwilę póżniej, gdy cholerna woda zaczeła mu zalewać szyję, opamiętał się i wyprostował, waląc się otwartą dłonią w czoło. Odchrząknął i skierował skupienie jeszcze raz na s w o j e j d z i e w c z y n i e. Powtórzył to samo sobie w myślach, nie potrafiąc przestać wydziwiać, jak to zajebiście zabrzmiało.
Zaś jeśli chodzi o wakacje, przywódca dawał ten przykład innym jeleniom i reszty hołocie w st. Bernard, która obijała się superancko na ławkach w blasku słońca albo siąpiącego z nieba deszczu pomimo upału. Podczas gdy oni się wylegiwali, Nathan w pocie czoła i z lekką zazdrością nie zaprzeczajmy, patrzył na znajome twarze w nadziei, iż kiedyś na pewno się za te szlabany co odpracowania zemści. I kij im w oko do teraz, właściwie. Piąta klasa się kończy, a on nadal musi zapieprzać z nauką do przodu i do przodu. Nie, żeby był jakimś cholernym geniuszem znowu. Pilny jelonek namber łan, Nathan Clements. Nie wiem czy w ogóle któreś wspominało o ich wieku, ale zamiast ona jego namawiać na zachowanie pozorów dobrego ucznia, że jest taki nieokrzesany i marzyciel straszny, to jest odwrotnie.
- I patrzcie jak jeszcze to powiedziała! - Zaczął ją naśladować, dziwnie i dla niego gorzej, bo pedalsko wymachując rękami, łażąc pod nie basenu swobodnie - 'Dla ciebie to czas znajdę'.. Teraz widzę to twoje uwielbienie - Dodał obrażonym szybko tonem, zakładając ręce na klatce piersiowej i prostując się troszeczkę zbyt dumnie.
- Ja tylko mówiłem, ze Karaiby odpadają, zawsze można pomyśleć nad jakimś morzem, żebyś wróciła do Londynu zadowolona ze swojej opalenizny. Nie chcę, aby moja moc jakoś cię ograniczała - Ten pomysł był niezły, a znowuż zwiedzanie i latanie po mieście nie było w jego stylu, bo odrazu zrobiłby z siebie napalonego chińczyka z aparatem fotograficznym, strzelając nawet śmieciom zdjęcie, które wcześniej uznałby za niebywały układ artystyczny. Dosunął się do niej z lekkim trudem i objął w pasie. - Wybierz kraj, a ja się cudownie dostosuję.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 21 Cze 2012 - 20:27

Tak, w sumie na tym kłótnie damsko - męskie w związku się opierały. Jedna strona nie przemyślała tego co powie, nazywajmy rzeczy po imieniu - to facet tego nie przemyśli i kobieta, żeby zachować swój honor na siłę musi pokazać jak to została dotknięta. Ona jednak nadal patrzyła z głębokim powątpieniem na to co on czynił w tej wodzie. Strach to jedno, ale próba podtapiania się była dla niej czymś niezrozumiałym. Wolała jednak tego nie komentować, bo chyba nawet by nie potrafiła. Ona sama często nie była go w stanie zrozumieć, niestety udzieliło jej się to ode mnie.
Co do tej kwestii Francesca może wzorem nie była, bo średnio jej się chciało spędzać prawie, że wolny czas na lekcjach, kiedy w tej chwili mogła zrobić tysiąc pięćset innych, ciekawszych zajęć. Kiedyś najwyżej wyciągnie go choćby siłą z lekcji, bo siedzenie w taką pogodę na lekcjach wydawało jej się najgorszą, możliwą karą. A ona chce go przed tym uratować!
Wywróciła jedynie oczami słysząc jego oburzenie. Miała mu zadeklarować wieczne oddanie i bycia na każde jego zawołanie? To nie te czasy, musiało mu wystarczyć to, że trochę czasu dla niego znajdzie, ot tak z dobrego serca, bo chce, a nie. On jej w ogóle nie docenia! Teraz to ona spojrzała na niego z udawanym oburzeniem. Czy on śmiał zainsynuować, że jest blada i aż tak potrzebuje opalenizny? Prychnęła cicho pod nosem, jednak w miarę poważna, obrażona mina dość szybko zeszła z jej twarzy zastępując grymas uśmiechem.
- Pomińmy fakt, że właśnie zarzuciłeś mi, że jestem za blada - powiedział obejmując go za szyję. Nadal sprawiało jej to trochę trudu. Mógłby trochę się zmniejszyć, to aż niewygodne. Mogli pójść na kompromis i spędzić pół lata gdzieś indziej, a pół nad morzem. Nie mogłaby patrzeć przez dłuższy czas na jego minę szaleńca, kiedy tylko musiał wejść, czy tam zbliżyć się do wody. Poza tym ona z chęcią biegałaby z nim jak głupia z aparatem, kupując na przydrożnych stoiskach koszulki w stylu "I love Tokio", czy inne napisy, równie dziwne. Mogłaby się nawet wybrać i pospolitować się wraz z nim w jakiś knajpkach z jedzeniem na wynos. W sumie taki pomysł nie byłby zły.
- Mimo wszystko z chęcią połowę z naszych wakacji spędziłabym w jakimś dziwnym miejscu, robiąc rzeczy, których normalnie bym nie zrobiła - powiedziała patrząc na niego w skupieniu. Nie chciała by uznał to za żart, bo perspektywa spędzenia takich dziwnych wakacji była na prawdę zachęcająca. Pod warunkiem, że mieliby okazje zrobić siebie zdjęcia z obcymi ludźmi.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Sob 23 Cze 2012 - 10:21

Mniej więcej, tak, z tego by się zapewne ucieszył. Niecodziennie przecież spotyka się osobę, z którą najchętniej przegadałoby się całą noc i resztę. W sumie, to powinien chyba dziękować Bogu, albo cholera tam wie jeszcze komu, iż wyszedł ze strefy friendzonu. Tak to by się ciągnęli z tym tematem przez długie lata, aż by się w końcu znienawidzili. Jej oskarżycielski sposób patrzenia w tym momencie to potwierdzał, więc grzecznie wysłuchał jej z uśmiechem głupka, który najlepiej by się teraz gdzieś zaszył i nołlajfował co nie miara z kubkiem zimnego mleka. A czemu mleka, to lepiej się nie zadręczać szczegółem, bo nic dobrego z tego by nie wyszło.
- Co ja? Ależ skądże! Po prostu.. każda dziewczyna chyba chciałaby trochę się opalić na wakacjach, a potem pochwalić w szkole przed koleżankami? Jezu, tak tylko sypnąłem, phi. Nie, to nie - Zaprotestował szybko, oddalajac się i obracając do niej plecami, jakby rzeczywiście zachciało mu się nagle popływać, no okej, spróbować, bo szczerze wątpił, aby dzisiejszego dnia zdołał dopłynąć do tamtego brzegu. Zatrzymał się w połowie i zacisnął powieki, oczekując jednak nie nadchodzącego krzyku. Odetchnął z ulgą, bo na serio z Francescą o takie błahostki się kłócić nie chciał. Wypluł wodę spokojnie, która mu naleciała podczas tej syzyfowej pracy. Wyprostował się powoli.
Tak, on w takim stanie, krejzi i w ogóle, że towarzyszy mu Frania na wakacjach, jedzenie w tanich knajpach, uhum. Prędzej by się zapadł pod ziemię ze wstydu. Może i z Kaiem by tak było, szlajaliby się po spelunach, zarzucając Japończykom żarcie psów i kotów, a jednocześnie próbując urobionych na patyku smażonych pszczół czy kałamarnic. Możliwe, ze tak właśnie się by zachowywali, niezbyt dorośle i odpowiedzialnie, naginali zasady i reguły w danym kraju, ale.. odrobinę szacunku i postawy godnej rycerza kwiatów, a w tym przypadku jeleni mógł Clements z siebie wykrzesać i objechać świat z dziewczęciem w sposób normalny. Na jakiś okres czasu. One night in Bangkok, jak mówią, zobowiązuje. Narobiła mu smaku z tymi wakacjami, żadne inne myśli dotyczące już szkoły nie przychodziły mu do głowy. Mogła zacieszać. Słysząc jej drugą wypowiedź, bo troszeczkę, ale tylko troszeczkę jej nie słuchał, jeszcze szerzej się uśmiechnął.
Jezu, ona czyta mi w myślach, stwierdził z wybałuszonymi oczami, jednocześnie podejrzliwymi. A może rozochoconymi jej wypowiedzią... aż mu błyszczały i w ogóle był taki zadowolony z obrotu sprawy. I wyszło na jego.
- Well, Bangkok idealnie się do tego zadania nadaje. Cooo myślisz? Tydzień w Tajlandii, resztę ty wybierasz i ile, ofkors. Tylko nie znowu jakaś wymiętolona Szkocja z facetami w spódnicach, albo przechodząca kryzys-nie-kryzys Grecja. Wiesz, ciepłe klimaty - Uniósł kilkakrotnie brwi w góę, aby ją zachęcić do zrealizowania tego pomysłu. Postarał się znowu stanąć naprzeciwko, ale trochę niżej, żeby już nie musiała się tak zaciągać żurawia w górę i przeklinać mentalnie ten cholerny wzrost. - Ale wierzę w twój gust. Dotychczas cię nie zawiódł, nie? - Pocałował ją delikatnie z zadziornym uśmieszkiem.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Basen   Pon 25 Cze 2012 - 10:43

nie przesadzasz? <3
Pokręciła głową z uśmiechem widząc, że cokolwiek by nie powiedziała on i tak średnio ją słucha, co w sumie niedopuszczalne było, a o uśmiechu głupka nawet nie ma co wspominać. Poza tym nie miała zamiaru ciągnąć tego przez lata, bo wiadomo, że po pewnym czasie to stałoby się nudne. Tak samo jak nudna byłaby nienawiść. Tak więc nawet nie wyrażała swojego oburzenia na fakt, że prawie w ogóle jej nie słucha, a nawet jeśli to ignoruje jej słowa. Najwidoczniej ona miała lepsze plany niż leżenie plackiem na plaży, bo po ostatniej wycieczce niezbyt jej się chce leżeć, to nie dziwne skoro musiała tam spać. Dlatego też na razie była temu przeciwna, a przecież opalić mogła się wszędzie, robiąc ciekawsze rzeczy. Dziwna hierarchia wartości jak na nią.
- No może - odpowiedziała spokojnie, ani trochę głosu nie podnosząc, pewnie ku zdziwieniu chłopaka. Jej tym bardziej nie chciało się krzyczeć o takie pierdoły, skoro tak bardzo chce, niech się stara dalej, może następnym razem uda mu się sprawić, że zacznie się na niego drzeć, prawie, że bez powodu. To te hormony. Po raz kolejny patrzyła na jego próby powątpiewającym wzrokiem, no bo wyglądało to komicznie, dziwnie i w ogóle jakoś tak kulawo. Nie no niech próbuje, może w końcu się nauczy.
No dobra może jednak obeszłoby się na tych wakacjach bez jedzenia w tanich knajpach, taki jeden wyjątek, bo raczej nie byłaby w stanie skusić się na fast foody. Tak więc dziwne wakacje spoko, ale jedzenie byle gdzie odpada, nie chciałaby się na wakacjach jakiejś choroby nabawić. No właśnie jej chodziło o to, żeby to było jakieś dziwne, nie takie normalne wakacje, no bo to ona, jego dziewczyna i inne głupie wymówki. no dobra była lepszą częścią Leistnerów, ale w tym przypadku mógł odpuścić.
Szczerze mówiąc to raczej nie chciałaby czytać mu w myślach, bo skoro nieraz zdarza jej sie nie bardzo ogarniać co on mówi, dopiero miałaby biedna przerąbane, skoro miałaby jeszcze analizować co on tak w ogóle myśli. Niemożliwe.
- Nie chciałbyś założyć kiecki? - zapytała ciekawa. No bo raz mógłby, tylko takie tam jedno zdjęcie z nim w spódnicy i dałaby spokój. Że niby nie zawiódł ją kiedy zaczęła spotykać się z Nejtem, ta? To się w sumie jeszcze okaże. Chciała jeszcze coś powiedzieć, zaprotestować, czy coś, ale nie dane jej było. Kiedy się od niej odsunął spojrzała na niego w skupieniu. - Bangkok pasuje, dalej ewentualnie będziemy improwizować.
To byłoby w sumie jeszcze ciekawsze, no bo takie z dnia an dzień chcę pojechać tu, potem nagle tam byłoby ciekawym urozmaiceniem, a tak to nudno i normalnie.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Basen   Czw 5 Lip 2012 - 22:31

To nie chodziło, o to, iż w ogóle jej nie słuchał, ale o przymykanie oka na niektóre rzeczy, które z jej ślicznych, kuszących na przemian ze strojem ust, wydobywały się z sekundy na sekundę, normalnie coraz szybciej. Nathan zdążywszy się już nieco nie przejmować temperaturą wody, skoro Frania nie insynuowała jakiejś ewakuacji z wody, skorzystał z tej okazji i pocałował ją jeszcze raz, kiwając twierdząco głową, iż zgadza się właściwie na cokolwiek. Dopiero po chwili zorientował się, jaki zajebisty fail mu wyszedł. Normalnie wpadka roku, w Clementsowym zabrudzonym kalendarzyku, znajdującego się gdzieś na dnie torby z książkami. Spojrzał na Francescę z lekkim podejrzeniem, cóż tam w jej główce się za pomysł zarysował. Próbował ostrożnie, po swojemu wywnioskować, co by wyszło z tego obrazka, na którym wyglądałby jak przerośnięte i włochate dziewczę, ale szybko odrzucił ten .. ten, uprzejmie wypowiedziany pomysł przez lisicę, w którym zbłaźniłby się i zapewne przedstawiliby ten wybryk na BBC. Boże, on i jakaś pstrokata kiecka, szpilki, może jeszcze makijaż, hahhahaha. Tylko jej brat byłby do takiej rzeczy zdolny, znaczy to on zawsze kierował akcjami typu 'ukradnijmy-zupki-chińskie-w-przebraniu-puchatka albo nakurwiamy-salto-o-trzeciej-w-nocy-na-dachu'. Nie, wizja siebie w roli dziewczyny sprowadzała się jedynie do określenia 'jestem transwestytą'.
Zamrugał oczami, aczkolwiek wyglądał jakby był obecnie opóźniony w rozwoju.
- Żadnych kiecek, chyba, że to ty będziesz tą, która ją ze mnie wtedy zdejmie - Uśmiechnął się już nad wyraz szelmowsko i zarazem uradowany nagłym olśnieniem. No tak, ale jesli miałby się przebrać, to wyłącznie dla Frani, żeby miała pewność, iż nie jest w zupełności normalny i z nim nie można się nudzić, a przynajmniej łązić na bezsensowne spacerki do parku i użalać się nad własnym losem.
Cóż, sprawa o której miał jej powiedzieć wcześniej, zeszła ostatnio na boczny tor, a właściwie totalnie zanikała w tak wyborowym towarzystwie Leistnerowej. Miał problem, problem, który musiał prędko rozwiązać, aby nie przysporzyć dziewczynie przykrości. Dopiero, co się szczęśliwie zeszli, a on miałby tak to łatwo sknocić? PO części żałował, iż wtedy nie poinformował Frani o zamiarach dziadka. Nie potrafił zamienić się nagle w chłodnego dzieciaka z wyższych sfer, który niestety przerwać tą znajomość będzie musiał.
Kurwa, pogrążyłem się i jest mi z tym dobrze. Zerknął na nią jeszcze raz z uśmiechem i pomógł wyjść z basenu, po czym zrobił to samo. Wysuszyli się, wypięknili, aby cały Londyn podziwiał ich mega urodę i zazdrościł, po czym wyszli.
Nareszcie, pomyślał, kładąc swoją rękę na jej ramieniu i maszerując pewnie gdzieś na niezdrowe żarcie.
[zt Frania i Nate ]
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Basen   

Powrót do góry Go down
 
Basen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Basen i leżaki
» Basen
» Basen [SW]
» Basen "Tanoshi"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
-
Skocz do: