IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gabriel Blanchard

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Gabriel Blanchard
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 7
Join date : 09/04/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Gabriel Blanchard   Wto 10 Kwi 2012 - 12:29


Francisco Lachowski


Imiona: Gabriel Christian
Nazwisko: Blanchard
Data i miejsce urodzenia: 3.02.1994r., Londyn, Anglia


Rodzina: Cud się stanie, jeśli ktoś skłoni młodzieńca do zwierzeń na temat familii Blanchard. Nie wszystkie wspomnienia wyniesione z rodzinnego domu są nieprzyjemne, jednak to właśnie przez nie Christian oraz Margaret nie goszczą w jego egzystencji obecnie. Z okresu dzieciństwa pamięta głównie ojca narkomana, alkoholika i przestępce w kontraście kochającej matuli, która musiała cierpieć z powodu nietrafnego wyboru małżonka. Schematyczna historia można by stwierdzić, jeśli spojrzy się powierzchownie na ówczesny dzień z ich życia. Każdy w swoim bycie doświadczył manipulacji ze strony drugiej persony, i tym właśnie posługiwała się Greta, aby namieszać w umyśle kilkuletniej pociechy. Odkąd pamięta wydawało mu się, iż jest ona tylko ofiarą ojca, natomiast rzeczywistość wyglądała nieco inaczej. Owszem, Christian był narkomanem, alkoholikiem oraz przestępcą, lecz jego małżonka nie stroniła od leków psychotropowych, bynajmniej nie przepisanych przez specjalistę. Mając ponad pięć lat zażył garść tabletek znalezionych na podłodze przy kompletnie upitym ojcu, czego konsekwencją była kilkudniowa śpiączka. Najbliższe tygodnie upłynęły na przypominaniu sobie wszystkiego oraz tułaniu się po sądzie wraz z Gretą. W ramach prezentu na osiemnastkę dowiedział się o przedwczesnym wyjściu Christiana za dobre sprawowanie. Wydany jednocześnie zakaz zbliżania, o który postarała się matula, niespecjalnie pocieszał młodzieńca. Wróćmy jednak do Margaret Blanchard. Jak Gabriel odkrył prawdę o kobiecie? Otóż nigdy nie podejrzewał swojej rodzicielki o uzależnienie, ale leki psychotropowe znalezione w apteczce i jego specyficzna umiejętność powiedziały mu wszystko. Matka oczywiście zaprzeczała przez kilka następnych miesięcy dopóki nie postarał się o usamodzielnienie. Od grudnia nie ma kontaktu już także z Gretą. Miniony okres Bożego Narodzenia może i nie należał do najszczęśliwszych, ale Blanchard i tak uważa swój czyn za niezwykle heroiczny. Dla siebie. Będąc jeszcze dzieckiem, przeczytał na jednej z broszur przyniesionych przez matkę zdanie głoszące, że aby zostać czyimś bohaterem najpierw trzeba zbawić siebie. Początkowo to i prawdopodobnie zbawił siebie, ale szybko zaczął przeznaczać pieniądze przyznane przez sąd na lekkie dragi oraz alkohol. Z czasem w naprawdę wielkich ilościach. Po osiemnastych urodzinach na szczęście wszystko uległo zmianie. Nie ma to jak obudzić się w spelunie gorszej niż własne mieszkanie z niemalże najniższej warstwy społecznej, którą stać na lokum nawet jeżeli tylko dzięki takim rzeczom jak prostytucja, czy dilerka. Zapytany o familię odpowiada, że jej nie ma, bądź zmienia temat w taki sposób, że większość rozmówców orientuje się po oddaleniu towarzysza.

Wygląd: Łamacz serc niewieścich.
Może i Gabryś ma jakieś wady w swej aparycji, jednak on sam ich nie dostrzega. Staje przed lustrem i widzi ideał. Trochę zaspany. Wiecznie zaspany właściwie. Jego ciemnobrązowe włosy są w wiecznym nieładzie, jak to na niezdeklarowanego buntownika przystało; w słońcu posiadają nawet miedzianą poświatę.
Przeważnie na jego fizjonomii znajduje się kilkudniowy zarost, bowiem Blanchard - jak sam twierdzi - nie posiada czasu na tak przyziemne zajęcia jak golenie się, co w pewnym stopniu do kłamstwa zakwalifikować nie można. Przyznać bezsporną rację jednak mu trzeba w przypadku mniemania, iż dzięki temu zabiegowi wygląda dojrzalej. Zarost przyczynia się do jeszcze większego kolekcjonowania zdobyczy oraz rozwijania się narcyzmu, i wraz ze spojrzeniem spod wachlarza czarnych rzęs działa niczym dobra bajera, mówiąc niemalże kolokwialnie. Chociaż cudami tych dziewcząt nazwać by nie mógł nawet jeśli grzeszą aparycją . Nie potrafiłby się związać z kobietą, która nie znając mężczyzny idzie z nim do łóżka, co innego, że oczekuje nieustannie, iż płeć piękna będzie mu do niego wskakiwać. Tak, jest hipokrytą również, ale czy jakaś niewiasta oprze się temu niekiedy niewinnemu spojrzeniu, ciepłych brązowych oczu? W połączeniu z uśmiechem i z równoczesnym prezentowaniu rzędu śnieżnobiałych zębów - rzecz niewykonalna! A dodać trzeba, że często unosi kąciki swoich bladoróżowych ust ku górze w drwiący sposób niźli w rozbawieniu.
Dawniej zdarzało mu się marszczyć swój lekko zadarty, mały, acz lekko szeroki nos w akcie niezadowolenia, obecnie jego nałogiem jest unoszenie jednej z gęstych brwi, będącej najczęściej synonimem oligofrenia nie moją domeną bądź aha. Niezmiernie potrafi to zirytować rozmówce, używając wyrazu mniej drastycznego w celu uniknięcia wulgaryzmu. A jak wiadomo Gabryś nie będzie miał obiekcji, by komuś oddać przez swą porywczą naturę. Przywalić potrafi, i to tak, by ktoś to dobrze zapamiętał, przyodziany przez tygodnie w przestrogę dla innych. Blanchard dużo biega, traktując to jako wyzbycie się negatywnych emocji, frustracji. Uwielbia wysiłek fizyczny, często testując swoje możliwości, niekiedy przeliczając się. Ongiś grywał w kosza, ale zajęcia grupowe nie są dla niego. Obecnie dzięki swoim zdolnością, które by pielęgnował, i stu osiemdziesięciu dziewięciu centymetrom wzrostu, zapewne byłby całkiem dobrym graczem. Aktualnie jednak pozostało mu tylko malarstwo, które uprzednio traktował jak hobby, realizując się w nim raptem kilka razy na miesiąc. W dzieciństwie matula zachęcała go do rozwijania w sobie tej pasji. Sąsiadka, opiekująca się nim pod nieobecność Margaret, wręcz rozpływała się nad chłopcem, przejawiającym nad wyraz ogromne zdolności w tym rzemiośle. Nigdy jednak nie uczestniczył w żadnej lekcji prócz tych, udzielanych przez amatorkę-niańkę Gabriela. W wieku lat osiemnastu oraz niemałego zaniedbania do szesnastego roku życia z powodu koszykówki, Blanchard i tak może poszczycić się wspaniałymi pracami.
Nie jest niewolnikiem konkretnego stylu, aczkolwiek czepliwi mogą uznać, że jest on swobodną, codzienną elegancją. Jedyne co w jego szafie stałe to chłodne barwy ubrań. Przypatrując się Gabrielowi można spostrzec, że należy on do mężczyzn, którzy dbają o siebie. Nie przesadnie, ale jego strój pozaszkolny prezentuje się nienagannie, i gdy przyodziewa jedną z kilku koszul, wyciągniętych ze swej nie aż tak ubogiej garderoby, zawsze jest ona wyprasowana. Tak, Blanchard wie, co to żelazko. Nawet pralką potrafi się obsługiwać. Kucharzem także jest całkiem niezłym, jeśli ktoś nie jest nad wyraz spostrzegawczy, aby zorientować się, iż potrafi przygotować raptem kilka dań. Ale za to jak! Persona niedoinformowana może stwierdzić, że wyśmienicie kucharzy.

Charakter: Egotyzm bez wątpienia jest jego domeną, a tuż za nią narcyzm. Outsider z wyboru przy jednoczesnym umiłowaniu do fet wszelakich. Libację alkoholowe we własnym towarzystwie zgrozą dlań nie są, a niekiedy żadnej przeszkody nie dostrzega przy imprezowaniu w większym gronie. Wszystko zależne od nastroju Gabriela, a napomknąć muszę, że wiele zależy od tego. Ponadto delikatność również nie w jego naturze. Chociaż może przesadzam - potrafi być subtelny, lecz musi chcieć, a to się rzadko zdarza w czymkolwiek. No chyba że chodzi o seks, ale to inna sprawa. Typowy facet pod tym względem. Dodać do tego samouwielbienie i wychodzi zadufany egocentryk ze skłonnościami melodramatycznymi, w skrócie Gabriel Blanchard.
Jego największą pasją niegdyś była koszykówka, jednakże nienawiść do ludzi okazała się silniejsza. Na szczęście, by nie oszaleć w tym świecie nauki, która zdawać by się mogła kiedyś go zgubi, zaczął na ponów przede wszystkim szkicować. Po usamodzielnieniu stało się to zarobkiem. Sprzedaje swoje dzieła przez internet lub niekiedy otrzymując zlecenia od lokalnych mieszkańców - garażowy zespół potrzebuje ulotek promujących koncert, a to plakaty ktoś potrzebuje, bla, bla, bla. Gabriela naprawdę to nie frapuje, liczy się dlań głównie zysk, który z takich rzeczy jest kilkakrotnie większy niż sprzedawanie obrazów bądź szkiców, wykonywanych bez spętań pod jakąkolwiek postacią.
Hipokryzja również należy do jego mankamentów, trosze spornie, ponieważ przede wszystkim w jednej dziedzinie, aczkolwiek należy. Blanchard lubuje się w spędzaniu urzekających chwil z płcią przeciwną, jednocześnie nie szanując ów dzierlatek, chociaż nie wypowie tego często na głos, bądź nie ubierze tego w słowa. Twierdzi, że nie potrafiłby być z kobietą, sypiającą a z kim popadnie albo oddającą się prawie nieznanemu mężczyźnie. Kobita ma być niewinna oraz dziewczęca, a nie wyglądać i zachowywać się jak striptizerka w klubie z darmowym wejściem.
Gdzieś tam pod tym wszystkim z narcyzowatym wnętrzem na czele, kryje się dusza romantyka, pragnącego być uwolnionym od zła tego świata. Po dziewczęciu niestety ani słychu, ani widu, ale czy kogoś to dziwi? Młodzieniec ma wymagania, którym nie sprosta przeciętna dziewoja, a sam ideałem nie jest. Chociaż wie, że praca nad sobą to podstawa sukcesu, i od zarania dziejów powtarza, że jest ona najważniejsza, ale nie kwapi się do tego, by radę udzielaną innym wcielić we własną egzystencję. Może łatwiej byłoby mu dostać prawdziwej miłości, gdyby potrafił iść na kompromis, a to uparty człowiek jest. Twierdzi, że związek to sztuka pójścia na ugodę, jednocześnie oczekując tego wyłącznie od swojej partnerki.
Blanchard to persona uważająca, iż jego zdanie jest tym jedynym słusznym i będzie toczył spór aż do chwili, kiedy ktoś nie posiądzie opinii właściwej. A on uwielbia kłótnie słowne jak mało kto. Prędzej będziesz miał ochotę przylać mu w twarz niż młodzieniec w ogóle się zmęczy. Dlań to swoistego rodzaju frajda, rozrywka, sposób spędzenia wolnego czasu przy równoczesnym zbawianiu społeczeństwa.
Gabriela frapuje polityka, i nie wyklucza, że tym w przyszłości się zajmie. Ma także nieprzeciętny umysł, łatwo przyswaja wszelaką wiedzę. Algebra, chemia, fizyka - toż to jego hobby mogłoby być gdyby mu się chciało. Ale nie chce, więc jego oceny wzorowe nie są odkąd dowiedział się o uzależnieniu matuli, aczkolwiek można mu ich pozazdrościć. Skupienie na lekcjach oraz odrobienie zadania domowego mu wystarcza. Od usamodzielnienia zdarza mu się przysypiać na zajęciach, co nie podoba się profesorom, chociaż i tak głównie to jego oceny na tym cierpią, bowiem już aż tak bardzo dobre nie są.

Zdolność: przenikanie do ludzkiego umysłu. Młodzieniec nie tylko potrafi czytać w myślach, ale także manipulować nimi. Stwarzanie obrazów, które w rzeczywistości nie istnieją, pojawiające się myśli uważane przez właściciela za własne to nie wszystko. Prawdziwą wisienką na torcie jest przekazanie czegoś gabrysiowym głosem w myślach drugiej persony. Tym talentem łatwo doprowadzić kogoś do obłędu, bowiem poniekąd Blanchard potrafi wywołać objawy choroby psychicznej.

Historia postaci: Pełna melodramatyzmu. Ojciec alkoholik oraz narkoman z kilkoma wyrokami, matka również ćpunka, co powoduje chyba u niego aż sto procent szans na uzależnienie. Cudownie. Wczesnego okresu dzieciństwa nie potrafi sobie przypomnieć, a jeśli tak się dzieje są to mgliste wspomnienia. Dalszej części natomiast po prostu nie chce pamiętać. Dobrze jak jest teraz - zdany sam na siebie, mieszkający w najobskurniejszej części Londynu, uprzednio nawet nie mając pojęcia, że takie istnieją.

Klasa: V
Bractwo: Sokół

Ciekawostki: jest leworęczny; trunek sprawia, że jego outsiderska strona zanika (a jakże by inaczej!); ma ochotę przylać każdemu, noszącemu czerwony krawat; czasem śmieje się przez sen; mieszka sam od listopada 2011r.; jego głównym dochodem są jego prace sprzedawane przede wszystkim przez internet; motor, którym jeździ to Kawasaki VN 1500 Mean Streak z 2003, wygrany w partii bilardu;

Narracja: pierwszoosobowa

Orientacja: heteroseksualny

London Elite
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Gabriel Blanchard   Wto 10 Kwi 2012 - 12:40

Cześć sokole gromowładny!
Powrót do góry Go down
 
Gabriel Blanchard
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Gabriel Amitiel
» Gabriel Sullenbear
» Gabriel A. Rowle
» Najgorsza lekcja na świecie {Prowadzący: Gabriel i Ivari}

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: