IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wejście

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Wejście   Pon 2 Kwi 2012 - 22:54


Dom Nejtana to typowy z zewnątrz penthouse, natomiast w środku łatwo się idzie pogubić.
Na prawo, wzdłuż czajniskiego dywaniku mamy salon, dalej pokój kamerdynera Sebastiana.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Wejście   Pon 27 Sie 2012 - 15:47

Dobra, czas się było pozbierać. Obóz dawno sie skurwielowski skończył, ubrania, które zdążył zarazić wiejskim odorem także wyrzucił, oczyścił kilka razy twarz z ogólnych niedoskonałości, przyjmując na klatę ponownie swoje wielkie dramaty. Tak, bardzo wielkie dramaty. Gdzieś w środku, tam głęboko, gdzie słońce nie dochodzi, miał nadzieję, że coś się stało przez te kilka tygodni i jednak dziadkowie dali sobie spokój z tymi średniowiecznymi zwyczajami. Nathan nie był w żadnym możliwym dla nich sposobie zainteresowany tą ofertą, pomimo, że dziewczynie zapewne nic nie brakowało. Zawsze się zastanawiał, czy ona także nie ma gdzieś tam wymarzonego faceta, nie trzyma kogoś na boku i tak na prawdę boi się własnych rodziców i babki, która wydała się Clementsowi już na pierwszy rzut oka zimną suką. Nie dbającą tak samo, jak Harold, o pogląd na temat umawiana wnuków przez wzgląd na korzyści materialne. Gdyby przeciętny człowiek miał chociaż o tym pojęcie, co przeżywają dzieciaki z wyższych sfer, Nate byłby w siódmym niebie, a tutaj, w Londynie, gdzie nie pójdzie, widzi krewnych, znajomych, samych przydupasów i nic więcej. Ludzi, którzy wywierają na nim silną, wręcz nie do zniesienia presję, niemożność wyboru i kładą nacisk na to, jak się musi zachowywać. A to przecież, w naturze Jeleni, artystycznych dusz, z buszu, lasu i w ogóle, nie istniało.
Oczywiście, iż myślał, że ten pomysł jest okropnie naiwny. W końcu wychowywał się pośród osób strasznie zakłamanych i dwulicowych. Ukrywali prawdę o jego rodzicach tak długo, że krótko po przyjeździe Luke'a zdołali coś od nich wyciągnąć. Czuł się i postawiony pod ścianę i jednocześnie zajebiście uradowany, że tuż obok nie idzie jakaś farbowana blondyna z tipsami, a Francesca. TA FRANCESCA LEISTNER. Ścisnął przed wejściem jej rękę, podchodząc do drzwi, które teraz wyobrażał sobie jako bramę do siedliska wszelkiego rodzaju zła, albo i lepiej, bo piekła, z którym zaraz się do chujajasnego będzie musiał zmierzyć. Kłótnie nie dla niego, jest za spokojny, zwłaszcza w otoczeniu lisicy, którą najwyraźniej, po jego zatroskanym wyrazie twarzy, w obecnym stanie, odwiózł z powrotem do domu. Aby zaoszczędzić złośliwych komentarzy, uszczerbku na zdrowiu psychicznym i nagłym spadku pewności siebie. W sumie, po to tutaj przyszli. Błagać, by to, co sobie uroili w tych główkach stało się tylko ciekawą opowiastką, kiedy to obydwoje nie będą mieli już co wspominać. Jeszcze nie miał pojęcia, czym tak konkretnie ich zaskoczyć, ale był na dobrej drodze. Uśmiechając się do Frani, puścił na chwilę delikatną dłoń dziewczęcia i otworzył drzwi kluczem, chcąc nie robić na wstępie zamieszania. Nie, żeby się wstydził! Broń Boże! Po prostu Sebuś ostatnio działał mu na nerwy, gejowaty zdrajca jeden. Powtarzał a to, a tamto, nakłaniając go do rzeczy, których się właśnie wypierał.
- I jesteśmy. W samym piekle - Odpowiedział, przerywając niezręczną ciszę i odchrząknął. - Czuję się jak przed trzecią wojną światową. - Potargał sobie znowuż włosy, rozglądając po korytarzu w poszukiwaniu jakiejś żywej duszy. Jednakże, dom wydawał się mu pusty, że z początku się przeraził. No wiecie, morderstwa, kradzież.. różnie bywa.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto 28 Sie 2012 - 11:27

Frania jak najbardziej cieszyła się, że wreszcie się to skończyło. Bo mogła odreagować, pójść na masaż, o który jej plecy błagały już po pierwszej nocy tam, znów mogła odetchnąć powietrzem, nie bojąc się, że udusi się za smrodu i mogła znów nałożyć szpilki nie zapadając się przy okazji w dziwnej mazi, której nazwy znać nie chciała. Ona szykowała się psychicznie na odwiedziny jego rodziny już od tamtej chwili. Oczywiście nadal wierzyła, że jednak zmądrzeją, no bo przecież to nieludzkie zmuszać kogoś do ślubu, jednak w ostateczności przygotowała sobie nawet dobre argumenty na to, by Clementsów przekonać. No bo była z pewnością lepszą kandydatką na żonę i mimo, iż raczej nie dogadaliby się z jej dziwną mamuśką, która zaproponowałaby od razu zakupy w ramach pojednania, wielkie, kilkugodzinne, a tym bardziej nie było mowy, by jako taki dobry kontakt nawiązali z jej ojcem, to i tak była ponad wszystkie kandydatki, tak uważała. No chyba, że jego babcia jest fanką filmów porno z udziałem jej ojca, ale miała nadzieję, że nawet nie domyślają się, nie wiedzą, ani nic nie słyszeli kim jest jej ojciec. Po drugie jeśli chodzi o korzyści materialne, bo była pewna, że to nimi kierowało nie stracą, jeśli by jednak wybrali Francescę. Tak więc miała zamiar się nie poddawać ot tak, a on jakby co miał jej pomóc, a nie siedzieć grzecznie i potakiwać za każdym razem, kiedy jego dziadek zabierze głos. Tego by na pewno nie zniosła.
Ona podchodziła do wszystkiego na spokojnie. To znaczy starała się, bo ktoś musiał. Skoro on denerwował się za nich oboje, nie było potrzeby by i jej trzęsły się ręce, czy inne takie. No dobra, to było drobne kłamstwo, bo wczoraj biegała po całym domu prosząc Valerie o radę co do tego co ma na siebie włożyć, bo czy kolor nie jest za ostry, czy krój właściwy, czy tak wypada. Normalnie zapytałaby Mathilde, bo miała większe pojęcie o tym, w końcu to ona zawsze jeździła z nią na zakupy, ale przez zaistniałą ostatnio sytuację z nią w roli głównej raczej ograniczyła jakiekolwiek kontakty z nią. Nadal jej miała oczywiście za złe.
No ale teraz była dość spokojna. Stanęła przed drzwiami uśmiechając się do Clementsa i raz jeszcze przypominając sobie jej argumenty, które swoją drogą wypisywała wczoraj wieczorem na kartce.
- Nie przesadzaj, zobaczysz, pokochają mnie - powiedziała nieco bez przekonania, jednak usilnie starając się tego nie zdradzić. Weszła do środka i rozejrzała się po wnętrzu. Przez to, że mieszkają w akademiku nie miała wcześniej okazji zobaczyć jego domu. - Spokojnie. Czemu tu tak cicho?
Spodziewała się dziadków na wejście patrzących na nią nieprzyjemnym wzrokiem, kamerdynera, nawet psa. W każdym razie nie spodziewała się ciszy i spokoju.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto 28 Sie 2012 - 12:30

Nathan podrapał się zmieszany po głowie, nie wiedząc za bardzo co się dzieje. Bo to, że za cicho zawsze coś tutaj oznaczało. Tak samo, jak w młodości, kiedy przyszedł po pierwszej ucieczce do domu, spragniony luksusów i zajebistego żarcia, które przecież nie oferował mu Kai i jego zgraja popaprańców. Dziadków zastał w salonie, czytających jakieś durne czasopisma. Gdy babcia spojrzała na niego, przemoczonego od londyńskiego deszczu i brudnego na twarzy, właściwie wyglądał wtedy jak menel, niczym wyjęty z kartonu bezdomny, uśmiechnęła się i powiedziała mu, aby się poszedł przebrać. No, bardzo pouczające to nie było. Harold mruknął tylko coś pod nosem i ot co, cała filozofia. Zrozum starszych, kurwa. Najpierw mówią ci, jak masz się zachowywać, a gdy wreszcie sie zbuntujesz, to mają cię w głębokim poważaniu, jakby nic się nie stało. Dobrze, że ograniczył takie sceny do minimum, przez resztę byłem za grzeczny, aż się do tego przyzwyczaili i teraz mam problemy z przekonaniem ich do swoich racji. W każdym bądź razie, atmosfera w domu wydawała się mu na tyle podejrzana, aby zdecydował na opuszczenie tego zacnego korytarza, nawet nie ociągając się przy ściąganiu butów, ba! Nie marnował na to czasu. Jeszcze raz zerknął na Francescę z tym typowym dla siebie błyskiem w oku i zacmokał w powietrzu na znak zrezygnowania. Zazwyczaj to zdarzało się niezbyt często, przebywali w domu prawie 24h; babcia w ogrodzie, a dziadek grał z wyimaginowanym przyjacielem w szachy. Tsaa, perspektywa wyrwania ich z codziennych zajęć wyglądała teraz zdecydowanie kusząco. A niech się zamartwiają, gubią, nawet przeklinają. Musi wyjść na jego i koniec.
- Myślałem, że sobie powalczę ładnie.. A tu klops. - Niemalże udał zawiedzionego, podczas gdy zdradzał go uśmiech, poszerzający się z każdą kolejną mijającą minutą. - Ej, chyba ich nie ma, Bóg wysłuchał moich modlitw! Ale, że co, piorun ich pierdolnął ?- Zwrócił twarz na lisicę. - Chodźmy może do kuchni, co? - Tak, możliwe, ze tam coś znajdą, jakieś poszlaki, ślady użytkowania z wczoraj, co oznaczałoby, że gdzieś się tutaj szlajają z Sebusiem na czele. Chociaż nie, nie chciał go widzieć teraz, najlepiej skułby mu twarz lodem za te kablowanie dziadkowi. Przez ten cały czas.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Wejście   Wto 28 Sie 2012 - 12:48

Stała tak patrząc na niego niepewnie. No chyba lada chwila nie wyjebią zza futryny, strasząc ich, lub co gorsza nokautując w jakikolwiek sposób. No znaczy miała nadzieję, że jego dziadkowie nie zechcą rozwiązać sprawy po swojemu, pozbywając się Frani. Bo taka właśnie myśl nawiedziła ją przed chwilą. Szybko ją od siebie odrzuciła i dość niepewnie ruszyła do przodu, wraz z nim, nadal nie puszczając jego ręki. Dopiero teraz zaczęła się zastanawiać czy aby na pewno powinna być wyluzowana. chyba myśl, że już w drzwiach zaczną ją obrzucać nieprzychylnymi spojrzeniami, była bardziej motywująca niż ta cholerna cisza panująca w tym domu. Co jakiś czas rozglądała się na boki, czy aby przypadkiem się nagle nie pojawili znikąd, jednak nic takiego się nie działo. Było cicho, chyba pusto. Była pewna, że umówili się z nimi na tą godzinę, na obiad, żeby mogli poznać dziewczynę wnuka, w sumie w ich oczach to była chyba bardziej kochanka Nejta, no bo miał swoją narzeczoną. No właśnie narzeczoną. To ten problem chcieli rozwiązać. Uświadomiła to sobie i nagle nieco się rozluźniła. Tak czy inaczej nie wyjdzie stąd dopóki nie załatwi z nimi sprawy, choćby miała czekać na ich powrót. Normalnie pewnie nie odważyłaby się na to, ale ze względu na to, że to był Nejt, a nie byle kto przyszła tutaj, więc oczywiste, że nie wyjdzie dopóki tego nie załatwi.
Wywróciła oczami słysząc jego słowa. Powalczę? Serio? Niech nie przesadza. W końcu z ich dwójki to on był bardziej zdenerwowany. Jej to przeszło wczoraj, a dziś miała tylko chwilowe ataki paniki, które zaraz jednak znikały. Uśmiechnęła się i kiwnęła głową.
- Nie ma, ale czy to nam coś daje? Przecież nawet jeśli są gdzie indziej, to nadal są przeciwni - powiedziała krzywiąc się lekko. Skoro już pofatygowała się do nich, na umówiony obiad powinni być, to po pierwsze, po drugie zaś było jej to strasznie nie na rękę, bo niebawem szkołą i nie będzie miała czasu tego załatwić, a ot tak się nie podda. Mowy nie ma. - No chodźmy.
Zgodziła się i skierowali się do kuchni. Była lekko zdenerwowana. Zaistniałą sytuacją. Bo kto normalny się tak zachowuje? Najpierw kogoś zaprasza, a potem znika? Dobrze, że Nejt wziął ze sobą klucze, inaczej nawet okazji by nie mieli wejść do domu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wejście   

Powrót do góry Go down
 
Wejście
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Wejście do podziemi
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Brama wejściowa
» Główne wejście do parku

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Clements (Mayfair)-
Skocz do: