IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Kuchnia   Pon 2 Kwi 2012 - 22:50

Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 28 Sie 2012 - 14:28

Nie był pewien, czemu akurat poszedł do kuchni. Właściwie to powinien zaprowadzić ją grzecznie za rączkę do salonu i tam usadzić na twardej kanapie, by poczekała, aż on sam ich przyprowadzi czy cuś. Zrezygnowanie z tego pomysłu było jednak słuszne, w domu nikogo nie było. No i jeszcze pewnie sama Francesca nie chciałaby przesiadywać wygodnie na foteliku, wkurwiona, gryząc swoje paznokcie z nerwów, martwiąc się słodko, co tak go długo nie ma. Chwilę potem, jak weszli do kuchni, Nathana ogarnęło jeszcze większe zdziwienie, chociaż w głębi serca radował się jak małe dziecko przy dostaniu najlepszego prezentu, jaki sobie mógł tylko wymarzyć. Serio, jeszcze trochę i parsknąłby śmiechem po całości, ale potem przypomniał sobie, że to znowu nie na miejscu, że jednak opiekunowie potraktowali ich nie dość, że nie poważnie, a bezczelnie. Najpierw zaprosili na wielką rozmowę, którą swoją droga też przygotowywał swój język, truł brata, aby mu nawet pomógł, co często się nie zdarza, bo świetnie sobie radzi zwykle sam, a tutaj, mają go.. w dupie. ICH OBOJE. I jak masz nie nienawidzić swoich krewnych, skoro robią wszystko, aby cię wkurwić? Ale co tam, złości przecież długo trzymać w swoim serduchu jak narazie nie ma, zostało wyłącznie się zastanawiać co się takiego stało, a nie zamartwianie, że nie przyjęli ich tak, jak sobie to wyobrażali. Wiecie, krzyki, dyskusje do niczego nie prowadzące, jakaś bijatyka, uniesienie na Nate'a rękę, przez co on się wkurza i daje popis wywracania stołem albo wpada wielce na pomysł skucia ich lodem. Bo mógłby, wyobrażał sobie to kilkaset razy dziennie, odkąd nie podobało się im jego zdanie.
Obrócił się wokoło, podchodząc do lodówki. Był spragniony, zapewne przez tą euforię, która rządziła się teraz jego organizmem. Wyciągnął butelkę wody i rozejrzał się jeszcze raz po kuchni, w poszukiwaniu czegokolwiek, co by tą śmieszną sytuację oznaczało. Nie wierzył, że nagle stchórzyli.
- Tak jak się cieszę, ze ich nie ma, tak się obawiam, ze coś jest na rzeczy - Oparł się o ladę, kierując butelkę w stronę Frani. Uśmiechnął się szelmowsko. - HIVA NIE MAM, spoko. Nie wiem, skoro ich tutaj nie ma, to w ogrodzie tym bardziej. - Ciąg dalszy zastanawiania się. Jeleń najchętniej zostawiłby tą sprawę. Chciałby. Dramaty, kurwa. Jeden drugiego ciągnie. - Nie miejmy wyrzutów sumienia! Odważyliśmy się tu przyjść, a oni nas olali. Deal with it.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 28 Sie 2012 - 14:48

Niekoniecznie. Wszystko przestało być tak irytująco poważne, kiedy ich wystawili. Teraz powinni zrobić tutaj jedną wielka imprezę, rujnującą dom, a nie zachowywać się tak jak powinien, czyli sadzać ją na kanapie i czekać. Mogliby się na nich w pewien sposób zemścić. Podeszła do blatu, odsunęła jakieś warzywa, które tam leżały i wskoczyła na niego żeby usiąść. Cieszyła ją perspektywa odwołania tej całej szopki. Mogą iść gdziekolwiek na obiad, a nie siedzieć tutaj z dziadkami Nejta, którzy przecież wiedzą wszystko najlepiej. Wzięła od niego butelkę kręcąc głową z uśmiechem. Zaschło jej w ustach, bo nadal nie pojmowała, że ot tak po prostu sobie gdzieś poszli. Napiła się kilka łyków i odrzuciła mu butelkę.
Była nieco głodna, więc mogli coś zamówić, bo nawet jakby nie wiadomo jak prosił nie byłoby możliwości żeby to ona mu coś ugotowała. W najlepszym wypadku byłoby to po prostu niejadalne, a w najgorszym spaliłaby cały dom. Raczej dobrym materiałem na żonę nie była.
- No i dobrze. Mamy cały dzień jeszcze, co robimy? - zapytała podjadając winogrona, które znajdowały się obok niej. Specjalnie odwołała swoje plany, żeby mieć całe wolne popołudnie na ten dzień, więc została bez planów.
Zerknęła na niego wyczekująco. Wyglądał jakby mu strasznie ulżyło. W sumie nie jemu jedynemu. Co prawda nie było to raczej rozwiązanie ich problemów, ale w ostateczności i tak im to pomaga. Wydawał się na czymś skupiony, więc ostrożnie zeskoczyła z blatu, żeby przypadkiem sobie niczego nie zrobić, przez te irytujące szpilki. Zrzuciła je od razu z nóg, wzruszając ramionami. Niewygodne. Może sam spróbować.
Stanęła przed nim chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Bez butów była jeszcze niższa, więc sięgała mu ledwie czubkiem głowy ramienia. Położyła mu dłonie na twarzy i uśmiechnęła się szeroko. No bo tak jakby na ten dzień odnieśli zwycięstwo. To tamci stchórzyli, nie oni.
- Nie mam, ciesze się - powiedziała, a następnie stanęła na palcach żeby móc go pocałować.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 28 Sie 2012 - 17:54

Jego też to cieszyło, chociaż wiedział, że w końcu i tak dopadnie ich ta chwila, kiedy będą musieli porozmawiać z opiekunami i ich jakoś przekonać. Jednak powtarzać się i myśleć całyyy czas o tym nie zamierzał, wolał zająć się Francescą i faktem, że znajduje się u niego w domu. No wiecie, sami, bez Luke'a i jego niespodziewanych zwrotów do kuchni podczas siedzenia w swoim królestwie. Nie, żeby zaraz miał kogoś tu wykorzystywać, ale jakby tak spojrzeć z innej strony, wydarzenia mu to jeszcze ułatwiały. Pomyślał chwilę nad jakimś sprytnym planem zorganizowania sobie tego popołudnia, może nawet wieczoru, ale jakoś nic dobrego nie przychodziło mu do głowy. Kto powiedział, że Jelenie powinny świecić kreatywnością, dostałby od niego w ryj. Artystyczne dusze, phi. Gdzie, jak, kiedy. Mógłby zgonić na rozmyślanie wczorajsze nad dzisiejszym nieudanym na szczęście spotkaniem z krewnymi, ale westchnął tylko pod nosem i poszerzył, o ile to było jeszcze możliwe, uśmiech, widząc i czując to aż, jak Frania próbuje sobie zwrócić jego uwagę. Słodko, serio. Żeby nie męczyć ją z tym ciągłym wspinaniem się na palce, pochylił się i właściwie spotkał po drodze z jej ustami. Nieco zaskoczony kolejną dawką czułości, które w sumie zaczęły mu się podobać, przedłużył pocałunek namiętniej, przyciągając dziewczynę do siebie. Uhum, tylko, że jak teraz ktokolwiek wpadnie nagle do domu, to chyba spali się na miejscu ze wstydu, chociaż pewnie nie tak mocno, jak Francesca. Zdawał sobie sprawę, jak musi się czuć w tej sprawie, jak wtedy musiała to wszystko przeżywać, iż najlepiej by nieba uchylił. Widywanie Francesci w niezbyt dobrym stanie nie było jego priorytetem w tym związku, a poza tym, jak normalny facet, ubóstwiający swoją dziewczynę, musiał o nią dbać, bez względu na to, z czym będzie musiał się po rycersku zmierzyć.
- Nie mam pojęcia... chyba - Stwierdził w krótkiej przerwie od całowania, szczerząc ząbki od ucha do ucha. Dawanie mu tego, co akurat chce, było dosyć niebezpieczne bo istniała taka mała, ale maluteńka możliwość, że będzie pragnął tego więcej. Na prawdę mógł się opanować. Ale skoro ona zaczęła. Wychylać się nie będzie. Objął ją szczelniej rękoma, wędrując ustami po jej szyi, która wydawała mu się jeszcze bardziej delikatna niż zwykle. Boże, zaraz dojdzie do tego, ze będzie się jej bał dotykać, muahahaha, bo się zaraz rozsypie czy cuś. Ale nie, ogarnął się i przestał o takich rzeczach myśleć. W ogóle wyłączył myślenie, zdał się na ten moment. Magiczny, a jakże.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto 28 Sie 2012 - 18:20

No właśnie, dopadnie ich, ale kiedyś. Nie teraz, a co najważniejsze nie dziś. Ona właśnie też, dlatego odrzuciła od siebie wszelkie analizowanie kiedy ten moment nadejdzie, jak to wtedy będzie wyglądać, czy inne takie. Po prostu odsunęła od siebie tę myśl ciesząc się, że przynajmniej teraz im się udało i mają możliwość spędzenia tego popołudnia o niebo lepiej. Jej jak najbardziej odpowiadał fakt, że nie ma nikogo. Szczególnie Luke'a, bo podczas tych kilku(nastu) wizyt u nich w domu, kiedy to przesiadywał sobie z Valerie, zdążyła niespecjalnie polubić jego osobę. No ale trudno, ona ma lepszego Clementsa, to jej wystarczy.
Ona wiedziała tylko, że prędzej czy później będzie musiał coś im zamówić, albo przygotować, bo na Francescę liczyć nie mógł w ogóle, u niego też nikogo nie było, a dziewczyna niebawem zrobi się głodna, a on jako gospodarz będzie musiał się nią właściwie zająć. Bo wreszcie udało jej się zwrócić na siebie jego uwagę, bo wcześniej był zbyt pochłonięty myślami, by się nią zainteresować i to wcale słodkie nie było, na pewno nie z jej perspektywy.
Była mu wdzięczna, że się pochylił, że nie musiała wyciągać szyi, co dość niewygodne było i z pewnością by mu podziękowała, gdyby nie fakt, że usta miała zajęte oddawaniem jego pocałunków. A nie miała zamiaru tego przerywać dla takiej błahostki. Przestała się również przejmować faktem, że rodzina Nejtana nagle może sobie przypomnieć o jego istnieniu i nagle wparować do kuchni, by właśnie o tutaj przygotować ten zapomniany przez nich obiad.
Teraz nie chodziło tylko o to, że on chce. To ona tego chciała, nie miała zamiaru dłużej czekać, bo nie było potrzeby. Odchyliła lekko głowę, żeby miał większą swobodę. Miała akurat chwilę na złapanie oddechu.
- Może zmienilibyśmy miejsce? - zasugerowała mu do ucha, przygryzając chwilę później jego płatek. Kuchnia oczywiście bardzo jej się podobała, jednak to raczej nie było to miejsce w którym teraz chciałaby się znaleźć.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Clements (Mayfair)-
Skocz do: