IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 9:07

Gdy wspomniał coś o ciąży spojrzała na niego niechętnie mrużąc oczy. Czyżby nie był świadomy, że jej nogi spoczywają bardzo blisko jego krocza i w każdej chwili prowadzona nagłym impulsem może machnąć nią tak, że oberwie? No ale nie dajmy się sprowokować. Póki jest z nim raczej nie się o co martwić (ahahaha, zabrzmiało to tak jakby był bezpłodny). Chodzi tu oczywiście o fakt, że raczej potem Kai by go zabił. Nie tylko co z troski o siostrę co ze złości, że w ogóle śmiał się z nią przespać. Poza tym on nie śmie jej zostawić, za bardzo ją pokochał i w ogóle.
- Okeeej. Wszystkich odstrasza twój wygląd kujona, to dlatego nas omijają - powiedziała zabierając mu butelkę. No bo tak w ogóle jak on śmiał jej wyrwać ją z rąk w chili, gdy miała zamiar się napić? Rozłożyła się nieco wygodniej, rozglądając się po pokoju. Ominęła Cody'ego zachowującego się w sumie jak na niego przystało, czyli głupio, robiąc w okół siebie zbędny szum. Po szybkim zlustrowaniu pokoju doszła do wniosku, że nie ma poza nimi oczywiście nikogo ciekawego w salonie, z kim on chce urządzić to afgan party?
- Nie po nazwisku Clements - powiedziała odruchowo. W sumie sama nie miała jakoś specjalnie lepszego pomysłu, ale ten też jej się średnio widział. No bo w końcu wyjdzie na to, że żeby nie być samolubami przyłączą do zabawy jakieś dziwne kujony. - Ale ci ludzie są dziwni. Nie nadają się do zabawy z nami.
Z nudów zaczęła obrywać etykietkę od wódki. Tak w ogóle jak ma jej zamiar ciągle wyrywać, może ruszyć swój tyłek i się pofatygowac po następną. Przynajmniej choć przez chwilę będzie miała na co patrzeć. Miała nadzieę, że ten cały after będzie ciekawszy, no ale wyszło a to, że jest gorszy od balu.
Powrót do góry Go down
Sofia Seiler
Uczennica
avatar

Liczba postów : 105
Join date : 01/02/2012

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 15:27

Filozoficzne rozkminy na temat tego, co lubią a czego nie sztalugi, Sofia puściła mimo uszu. Koncentrując się raczej na tym, by stać w miarę prosto, wyglądać w miarę jeleniowato. I jakoś się ogarnąć. Bo zauważyła pod przeciwległą ścianą Nathana Clementsa, oretyrety. Wyglądającego bardzo hot. Sama Seiler nie wiedziała, czy w oparach alkoholu wszyscy wydawali się szczególnie pociągający, czy to ona sama stawała się rozwiązła (rozwiązła dziewica, ciekawe!) czy po prostu wszystkie imprezy organizowane przez E150 muszą wzbudzać u uczęszczających na nie jakieś peturbacje i seksturbacje. Nawet u Jeleni.
Wyprostowała się więc na palcach i pomachała Jeleniowi zamaszyście, jakby to ona królową balu była conajmniej. Jednak ręce w górze = spódnicy gdzieś w okolicach kości biodrowych a nie ud. Ale wątpiła, czy w tym tłumie Clements zauważył, a co dopiero jej połowiczny negliż. Zresztą, ludzie biegali tutaj prawie nago, bielizna, skromna! na wierzchu nie była niczym szczególnym. Chociaż w jej przypadku była.
Tak, jak zagladanie do cudzych umysłów tylko dlatego, żeby zaspokoić Blaise'a. Nie nadużywała swojej mocy nigdynigdy, ale była pijana, a Blaise był blisko i był przystojny i był kochany, bo myślał o większym dobru dla tej Chinko-Japonki. Roztkliwiła się zupełnie, ochoczo przystając na jego propozycję i rozglądając się dookoła, by wyłapać cokolwiek erotycznego z tego kłębu zboczeńców.
Zmarszczyła brwi, chwytając Blaise'a za ramię, by się nie chwiać jak wahadło uczuć i westchnęła ciężko - Zbyt dużo osób myśli o seksie. Nie mogę wyłapać czy z Tobą czy nie, ale tamte - tu wskazała brodą na stadko lisic, opartych - a właściwie prężących się ze swoimi atutami-prawie-na-wierzchu - o ścianę - właśnie sobie wizualizują...o Boże - przerwała z czystym szokiem na twarzy, bo jedna z dziewczyn w wyobraźni wyczyniała takie cuda, ze stojącym obok niej Jeleniem i jego bratem (kazirodztwo??), że Sofia Seiler doznała trwałego urazu cnoty.
Może i dobrze, że skupiła się, by już nie czytać ŻADNYCH myśli, bo gdyby obczaiła o jakich skarpetkach, spódniczkach i kucyczkach myśli Blaise, oskarzyłaby go (słusznie?) o pedofilie i chore fetysze. Dodatkowo z głębokiego szoku wyrwało ją wyrwanie jej na parkiet. Chociaż, to właściwie ją do szoku znów wbiło. Ach, ta kobieca zmienność.
Nie sprzeciwiała się wyciągnięciu do tańca, bo tańczyć Seiler potrafiła i kochała. No, może nie ruszała się jak jakaś czarnoskóra lasia z teledysku 50 Centa albo Eminema albo wychudzona modelka z piosenki Justina Timberlake'a, ale widać było, że ruszanie się w rytm muzyki, złwaszcza hipsterskiej, w świetle tych wszystkich laserów i z wesołymi procentami w żyłach sprawia jej wielką frajdę. Nie tak jak tym wylansionym Lisicom, które co chwila sprawdzały jak prezentują się w tańcu, czy ich ruchy nie są śmieszne albo za mało wyuzdane.
I Sofka pięknie by wyglądała, ściągając na siebie spojrzenia, gdyby nie wyczytała, znów przypadkowo, z myśli Blaise'a coś o swoich pośladkach. Nie do końca zrozumiała, czy ją komplementował czy wręcz przeciwnie, ale i tak było to dość dziwne. Co sprawiło, że się dziewiczo zarumieniła i kiecę obciągnęła tak, że wszystko co powinno być zakryte, takie było.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 18:09

No i co narratorko Clementsówna?! Jeszcze morderstwa nie ma, JESZCZE!
Kto wie co za te parę godzin się stanie jest tu tyle nieprzewidywalnych osób. Poczynając od dziwnej Sofii Seiler, do nad wymiar szczęśliwego McKlastera, do tego masa innych person, których z chęcią bym się wyzbyła. Czy ktoś tu w ogóle jest jeszcze dziewicą, oprócz mnie? O matko powinnam czuć zagrożenie? Podobno gwałciciele lubią dziewice, czy oni jakoś je specjalnie rozpoznają? A jeżeli jakiś psychol już sobie mnie upatrzył? Może ja się inaczej zachowuję i to widać? A tak w ogóle kto tu może być gwałcicielem? Przecież wszystko jest możliwe, babcia zawsze mawiała Coco nie ufaj mężczyzną, to nędzne szumowiny, tylko gwałty, gwałty im w głowach! A jak masz okres to i przez pępek potrafi, cwaniak taki!
Dobra, koniec tych dziwacznych wspomnień w każdym razie morał z tego taki, że płeć mi obca jest zła i tyle. Szkoda tylko, że babcia nie powiedziała mi jak rozpoznać gwałciciela.
Nieważne może jakoś przetrwam ten wieczór w końcu mam przy sobie Ashtona!
Nim się odwróciłam chłopak znalazł sobie już kompana i ponownie pił, teraz jeszcze mocniejsze trunki...
Rzuciłam mu pełne wyrzutu spojrzenie, ale i tak raczej nie zwrócił na to uwagi zajęty swymi sprawami.
No dobra czyli już nie mam ochroniarza.
Przez chwilę nie zwracałam uwagi na Philipa, ale z nim się to nie udaje. Po jakiś piętnastu sekundach, znów jelonek był w centrum mej uwagi.
Paskudny z niego jeleń, paskudny!
- A co ma być? bawię się na całego - Odparłam z przekąsem.
- Yuuupi! - Machnęłam kilka razy rękami, z dziwną miną bardziej przypominającą porażenie mózgowe niż radość.
Kiedy Philip wyjął wodę i pieścił nią swój przełyk, zapragnęłam H2O.
Pragnienie uderzało w me biedne gardełko. Wyrwała butelkę jelonkowi z ręki i napiłam się. Kiedy zaspokoiłam swe pragnienie, doszłam do wniosku, że zachowałam się dość bezczelnie. No, ale bez przesady, ja, ja, ja, ja mam przepraszać?
To nie przejdzie, więc wolałam zająć chłopaka bezsensowną rozmową.
- A co tam u ciebie, McKinnon? - Spytałam nieco wredowato wpatrując się w niego.
Nawet przy nim zapomniałam o morderstwie i gwałcie, które miały mieć miejsce dzisiejszej nocy, według mej blackyearowej przepowiedni. Amenos.
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 18:29

Phillip sam nie do końca wiedział co ma zrobić, przez pierwszą chwilę go ignorowała, potem okradła go z jego jedynego trunku, a na koniec jeszcze jak gdyby nigdy nic spytała co tam...
Ot co ! ta to ma tupet, ale chłopak już do tego przywykł, tak więc tylko zmrużył oczy i z lekko wrednym uśmieszkiem powiedział do Coco
-A wiesz rozglądam się za jakąś zagubioną dziewicą by jej życia nauczyć - po tych słowach spojrzał na pannę Blackyear chcąc ją sprowokować.
W tym spojrzeniu było widać coś dziwnego, tak że nie dało się wyczuć czy mówi prawdę czy żartuje, tak czy inaczej zmierzył ją tylko wzrokiem i z wyciągniętym kciukiem ku górze powiedział
-No Coco! w końcu zaczynasz przypominać dziewczynę!! - wiadomo na jaką część jej ciała spojrzał z uśmiechem.
Po tym rozejrzał się po salonie raz jeszcze jakby kogoś szukał, może chciał tylko pokazać Coco że jest psycholem, z resztą ona znała go na tyle dobrze że raczej odpowiedziałaby mu coś w stylu że ona też chce kogoś zgwałcić, no ale na to chłopak już nic by nie poradził.
Po chwili milczenie Phill poszedł znów nalać sobie wody i po kilkunastu sekundach wrócił na swoje miejsce i patrząc na Coco tylko dodał
-Co ty na to byśmy poszukali jakichś kotów - znów dało się wyczuć w głosie sarkazm i ten prowokujący ton...
Powrót do góry Go down
Cody McKlaster
Uczeń
avatar

Liczba postów : 66
Join date : 14/02/2012
Skąd : Oksford, Anglia

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 19:24

Zaśmiał się.
- Czyli podsumowując, nie wyszedłem na idiotę, przychodząc tu sam... - mruknął, upijając kolejny łyk ze swojej kochanej buteleczki. No, może jednak nie będzie tak źle, jak sądził na początku. To się jeszcze zobaczy. Rozejrzał się po salonie. O, jest Fran, z którą dosyć dobrze się znają i oczywiście dogryzają sobie na wszelkie możliwe sposoby. Brakuje tutaj Collier'a, który pewnie zawieruszył się gdzieś w drodze na salony. Ta, i tak go znajdzie, on się przed nim nie ukryje, nie ma w ogóle takiej opcji. Wzniósł do góry swoja flaszkę.
- Ta, moje zdrowie. Chciałoby się... - mruknął, posyłając przyjacielowi dosyć mściwy uśmieszek. Wznosić za jego zdrowie? Chyba do końca powariował, ale nie będzie się kłócić, tylko pociągnął kolejny łyk z butelki.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 19:42

Nie ufaj nieznajomym!
Przechodź tylko na zielonym przez ulicę!
Nie patrz się chłopcom w oczy!
Zawsze noś dekolt maksimum centymetr pod szyją!
Bądź grzeczna, miła i kulturalna!
Nie trać dziewictwa aż do ślubu!

Tak, to moje zasady, których święcie przestrzegam, mamusia zawsze wpajała w mój mózdżek już od najmłodszych lat, takie przekonania.
Przestrzegałam je przez równie siedemnaście lat, dziś akurat musiałam złamać jedną z zasad...
Tak...Przeszłam na czerwonym przez ulicę!
No dobra i może, może, no ostatecznie nachalnie wpatrywałam się w oczy w PHILIPA! Pierdolić to.
O matko! STOP tego na "p" nie było, oczywiście.
Ogarnij się Coco, po prostu się ogarnij, a będzie dobrze, oddychaj i nie denerwuj się.
No, ale do jasnej cholery jak się można przy nim nie denerwować?!
Kiedy chłopak wspomniał o poszukiwaniu DZIEWICY, mimo woli głośno przełknęłam ślinę i z lekkim przerażeniem, szukałam obcego punktu by wbić w niego wzrok. Przecież nie będzie patrzeć na tego zboczonego jelenia!
- Jesteś obrzydliwy - Odparłam marszcząc nos.
- Myślisz, że jakąś tu znajdziesz, szalony pogromco? Tu większość dziewczyn jest pokroju na przykład Francesci Leistner, która na dziewicę nie wygląda - Zaczęłam odciągać temat, na boskiego Romea, zarzynającego się! Przecież ja rozmawiam z tym dziwakiem. Czy czasem, nie zaczynam mu wierzyć? BLACKYEAR jesteś zwyciężczynią w konkursach historycznych i idziesz za prowokacją tego jelonka?
Ej, ej, ej, czekaj czy czasem nie było takie przysłowie, że ktoś co będący blisko zawsze może okazać się psycholem? Może on nie udaje?
Na słowa "wreszcie zaczynasz przypominać dziewczynę!" Ma twarz przybrała burakowy odcień, nie zdziwiłabym się jakby zlewała się z mymi obrzydliwie marchewkowymi włosami.
Postawiłam wielkie oczy i chwyciłam pierwszy lepszy kijek przede mną, trzymałam go dość nieumiejętnie. No, ale mina robiła swoje, wyrażała emocje typu - Nie zbliżaj się, zboczeńcu! Jak śmiesz się patrzeć!
Tak, tak, tak to baaaaaardzo groźna mina!
Akysz, uciekaj, uciekaj!
- Twa bezczelność nie zna granic, dziwaku!!! - Zapowietrzyłam się, ale nie wiedziałam jak mu dokopać i odpowiedzieć, tak by mu w pięty poszło. Musiałam, więc zdusić to w sobie, ale kijek nadal w ręku!
Postanowiłam, że jak zacznie się zbliżać to nie zawaham się go użyć.
On chce znów jeść kota?! O Boże przez półgodzinny jestem w towarzystwie psychola.
- Nie jestem satanistką, jak ty! - Wymamrotałam dostając ze złości, aż jąkania.
- Wole wiewiórki - Dodałam po chwili z obojętnością i nutą sarkastycznej ironii. - I nigdzie z tobą nie pójdę - Wiadomo co zrobi, jak byśmy byli sam na sam? Aaaaaaaaaaaaaaa nie, nie, nie Blackyear opanuj zbereźne myśli, to nie możliwe, nic ci się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Nie 4 Mar 2012 - 20:01

Chłopak wybuchnął szczerym śmiechem widząc reakcję dziewczyny, kiedy już udało mu się uspokoić tylko otarł łezkę która pokazała mu się w oku i nader formalnym tonem powiedział.
-Panienko Blackyear skądże w tak młodej damie tyle agresji i takaż frustracja ? To się nie godzi to ułożonej panience jak ty - po tych słowach starał się jak najdłużej utrzymać powagę jednak nie utrzymał tego stanu zbyt długo bo znów zaczął się śmiać.
Po tym uważnie się jej przyjrzał, spojrzał na nią mrużąc oczy i powiedział
-Oj oj oj Coco, myśli czemu wspomniałem o dziewicy podchodząc do ciebie - i znów starał się zachować tę swoją powagę, ale jak wcześniej nie udało mu się.
Miał dzisiaj jakoś dziwnie dobry humor, a może to towarzystwo Coco tak na niego działało, tak czy owak w końcu się uspokoił i zaczął zachowywać w miarę normalnie, ale tym razem ten kij w jej ręku, o nie, nie może jej tego podarować musi to powiedzieć
-Taka z ciebie cnotliwa dziewczyna, a takiego kija bierzesz? - powiedział chłopak głosem który mógł wskazywać na tylko jedno... CZYŻBY OSKARŻYŁ JĄ O GWAŁT NA BOGU DUCHA WINNEGO KIJKU ?!... no cóż dokładnie tak zrobił.
Nie wiedział co się może teraz wydarzyć, jasne było że za chwilę może go mieć połamanego na głowie ale czego się nie robi w imię dobrej zabawy.
No tak i pozostała jeszcze kwestia kotów i satanizmu, tak więc tym razem Phillip zrobił oburzoną minę prychnął na nią i powiedział
-Jak możesz mówić o mnie takie rzeczy ?! Ja nie jadam kotów... w niedziele... - przerwa między ostatnią częścią tego zdania a początkiem była dosyć wyraźnie zaznaczona, czy ten chłopak nigdy nie nabierze rozumu.. ?
Nie szybko, przynajmniej nic na to nie wskazywało..
Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: salon   Pon 5 Mar 2012 - 10:00

"Zbyt wiele osób myśli o seksie." Nic dziwnego w tym nie było, zwłaszcza, że połowa znajdujących się tu dziewcząt była w prawie całkowitym negliżu, pomijając fakt całej hordy młodych kobiet w samej bieliźnie (lub już bez) aż do takich istot jak Seiler, której sukienka zasłaniała zdecydowanie mniej niż więcej.
I zgadywał, że większa ruchliwość Sofii nie wynikała z wypitego alkoholu, chociaż to z pewnością jakiś wpływ miało, ale z racji naturalnej potrzeby. Nawet takie typowe Jelonki jak ona takowe posiadały. A zamiar ich realizacji stał się dość jasny, gdy z rozanielonym wręcz uśmiechem zaczęła machać rękami, zapewne w celu przywitania się, do osoby bliżej niezidentyfikowanej. Odwrócił smętnie wzrok, zastanawiając się w sumie jak tu trafił? Już nawet organizatorzy spłynęli stąd w miejsca bardziej ustronne, a on tu tkwi, bez zbytniego zainteresowania oglądając półnagie laski, a jedyne na co ma ochotę to w sumie się schlać, bez całej tej otoczki, blichtru i pożądliwych Lisic i Pum, bo zaczynał czuć na sobie spojrzenia, specyficzne.
Więc na całe szczęście trafili na ten cholerny parkiet, pląsając lekko zdecydowanie nie w rytm lejącej się z głośników muzyki, z wiotką Seiler w ramionach.
- Chyba jednak nie chcę wiedzieć - powiedział raczej od niechcenia, wykonując obrót z rodzaju tych gwałtowniejszych. Nią oczywiście, stwierdzając, że radzi sobie ona całkiem nieźle, jak na osobę całkiem pijaną.
Najwyraźniej upojenie Sofki było większe niż na to wyglądało, bo nie czuł już jak plądruje jego umysł i myśli, błogi spokój. No, prawie błogi, bo drażniło go już to, że się tu znajduje. Dlatego miał zamiar dokonać jak najszybszej dezercji, porywając Sofkę ze sobą, dla jej własnego dobra. Żeby nie musiała się już męczyć z tą sukienką, żeby mogli sobie jeszcze opróżnić jakąś flaszkę, żeby, hipopotetycznie, mogła sobie wymiotować do woli do najprawdziwszej toalety, bez miliarda uprawiających seks par wokół.
- Chodźmy stąd - szepnął, nachyliwszy się do Seilerowego ucha. Po co tu być, skoro można być w miejscu pierdyliard razy lepszym? Gdzie gra hipsterska muzyka od dziekana hipsteroznastwa, gdzie będzie spokojnie, upojnie i w ogóle fantastycznie. Wbił w Sofkę spojrzenie bardzo stanowcze, gotowy ją zahipnotyzować żeby wyszli. Jednak miał nadzieję, że głęboki orzech jego tęczówek i upojenie owej panny wystarczy, by ją bezpiecznie z tej wylęgarni zboczeńców i innych pervertów wyprowadzić.

_________________
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: salon   Pon 5 Mar 2012 - 21:14

Reakcja Francesci była dla niego tak jakby ulgą na zielonym serduchu. Przecież on się stara ze wszystkich swoich pozostałych sił, utrzymać zabawę na granicy dobrego smaku, nie? Nie będzie teraz wywijał tych dziwnych akcji, jakie towarzyszyły jego grupce adoracji podczas innych fajniejszych imprez. Aczkolwiek Clements nigdy się nie przyzna co na nich tworzył, bo byłoby centralnie mu z powrotem niedobrze, tak jak przed chwilą. Ach tak, już wie, czego zapomniał w tym całym hałasie i rozgardiaszu. ' Nigdy nie łącz zioła z wódką, bo odjedziesz szybciej niż ci się wydaje'. Otrząsnął się, idąc chyba po nową butelkę mimo tego, że mógłby po drodze wykonać jakiś niespodziewany gest i paść na ryj, jak to mówi jego zajebisty służący, Sebastian. Widocznie telepatia pomiędzy nim a franią musiała działać, zrozumiał to zachowanie, ale cóż począć mógł innego? Nie jest artystą, jak koledzy z bractwa, soł? Oh, dajcie sobie wszyscy na wstrzymanie, cholerne stereotypy.
- A mogłaś sobie wynająć kogoś innego, o! - Mruknął na chwilowe pożegnanie i ruszył tam, skąd wcześniej Leistner przyniosła alkohol. Chwycił za jedną z eee.. za dużo ich tam było, aby tak jeszcze w tym stanie potrafił zliczyć. Jego główka wymknęła się trochę spod kontroli i aby na nowo rozdawać uśmiechy wszystkim dookoła, jak prawdziwy jeleń, ręką powędrował na swój kark. Dłoń szybko stała się okropnie zimna i przebudziła jego zmysły, jakby zupełnie cały poprzedni nastrój wyparował. Po części, można rzec, że tak się stało. Wrócił na miejsce, do znudzonej Lisicy, która z irytacji najchętniej by każdego pozabijała dla lepszej rozrywki.
- Serio, mogłaś zachwycić nas przyjściem z jakimś seksownym żigolakiem, zamiast nudnego i zniewieściałego mnie. Możesz sobie iść, czy coś, pogadać z koleżankami, może coś wymyślą, w takim razie, ja chętnie zostanę sam! PHI! - Podał jej butelkę, która przez przypadek była więcej schłodzona niż inne, przy otwarciu swoją obecnością zaszczycił ich lód. Nejtan spojrzał to na nią, to na alkohol, i tak z trzydzieści razy prędkością światła. Riakszyn, dejmyt!
- Ten, no.. zamrożona, haha! Nie widziałaś pewnie. W lodówce jest ich pełno! - Zmarszczył brwi i w sumie, pierwszy popił, coby zatkać ostatecznie ten głupi pysk na moment i się kompletnie nie zbłaźnić. Odstawił butelkę na ziemię, przygotowując się na cały arsenał pocisków z oczu Frani. Bo ona taka groźna, wściekła.. no i znudzona, co czyni ją jeszcze niebezpieczniejszą, tzn. bez patyka nie podchodź!
- Ej, a zakupili fajerwerki? Słyszałem, że gdzieś tam się mieszczą, moglibyśmy spróbować je odpalić. Albo nie, tobie to tylko zimne ognie wystarczą. Musiałabyś sobie zasłużyć, narazie kiepsko ci idzie - Uniósł tą lewą brew w górę, bo co może się im stać, skoro wokół kręci się Nejt? Pif paf mrozem i ognia nie ma. Teoretycznie, nigdy nie tego w praktyce nie sprawdzał. Założył ręce na klatce piersiowej i pod wpływem chyba nagłego nie posiadania większości mózgu, odmachał Seiler, zanim zniknęła mu w towarzystwie drugiego Colliera. Toteż westchnął, odrzucając oszałamiająco fajnie grzywkę na bok, bez zbędnego poprawiania ręką. No przepraszam, włosy to chyba każdy chce mieć normalne i wyglądać normalnie. Jeszcze nawinie się jakiś przyczajony, spragniony zdjęć fotograf-debil i będą rozpowiadać plotki, jaki ten ktoś nieokrzesany i fokle.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: salon   Wto 6 Mar 2012 - 6:48

koooocham twoje posty!

Ona również miała ochotę rozkręcić tą imprezę, bo w końcu skończyło się na tym, że zostali praktycznie sami, bo każdy sobie poszedł. To już bal był ciekawszy, na prawdę. Kiedy usłyszała, że coś krzyczy, a tak na dobrą sprawę siedzi z metr od niej zmarszczyła brwi niepewnie. W ogóle to co on do niej wykrzywikał? Patrzyła nie dokońca rozumiejąc jego oburzenie jak się podbosi i gdzieś idzie. W pewnym momencie straciła wątek i nie rozumiała na cholerę co on od niej chce. To pewnie dlatego, że mówi za szybko. Tak, to na pewno przez to. Kiedy wreszcie wrócił z kolejnymi butelkami, on chyba na prawdę chciał ją biedną odnosić zalaną do pokoju, bo sama nie dotrze, patrzyła na niego uważnie. No przecież nie powiedziała nic złego, prawda? Więc czemu wyglądał jakby mu co najmniej matkę zabiła? Poza tym nie była aż tak znudzona, jak on uważał, nie narzekała nawet na towarzystwo, więc bez przesady.
- Nie pieprz, Clements. Jakbym chciała to bym przyszła, ale stwierdziłam, że nie jesteś aż tak zniewieściały i będziesz świetnym partnerem - powiedziała biorąc od niego butelkę. Otworzyła ją tym samym samodzielnie, nie dając tym samym możliwoście biednemu Nejtowi popisania się swoją siła i w ogóle. Miała właśnie upić łyka, co jej niestety nie wyszło. Spojrzała na zamiarzniętą wódkę i rzuciła mu pytające spojrzenie. No bo jak? Nie siląc się nawet na zakręcenie butelki odrzuciła ją od siebie, coby ręce jej nie zamarzły. Każdy przecież doskonale wie, że Francesca jest prawie, że uczulona na zimno. Wybuchnęła śmiechem, kiedy to tak niefortunnie sie zdarzyło, że biedny Nathan dostał ową butelką w nogę. Poza tym, że rzuca na oślep przedmiotami wcale nie musi się jej bać, póki co ma u niej fory, więc nie będzie go bić, no chyba, że znów posądzi ją o zajście w ciąże, wtedy być może. No chyba, że dalej będzie się z biednej dziewczyny nabijał.
- Fajerwerki? - zapytała nagle wielce zadowolona. Rozglądając się do okoła, jakby właśnie ktoś miał przynieść pod ich stopy całą skrzynkę. Nie słyszała nic na temat fajerwerek, ale była jak najbardziej chętna na odpalenie czegoś. Oczywiście nie była na tyle głupia żeby próbować to robić tutaj, w domu, no więc nie musi się o nią martwić, aż tak. - Jakie kiepsko?
Była tak zamyślona, że oczywiście średnio go słuchała, dopóki nie zarzucił jej, że średni jej idzie i że powinna bawić się zimnymi ogniami. Przepraszam, ale to on próbuje ją spić cały dzień, a teraz chce ją pozbawić rozrywki? No ludzie.
- Niee, to ciebie trzeba będzie trzymać z daleko. Wiesz, to z troski, nie chcę, aby coś ci się stało - powiedziała przekrzywiając lekko głowę i biorąc niezamarzniętą butelkę. Jak sobie takie przyniósł to ewentualnie on może sobie je pić, ona podziękuje. Upiła kilka łyków i litując się na nim podsunęła mu prawie, że pod nos butelkę uśmiechając się przy tym szeroko, jakby na prawdę robiła nie widomo jak dobry uczynek. Niech Nathan się nie rozpędza, jeśli by pojawił się jakiś fotograf, najpierw sfotografował by Francesę, dopiero później ewentualnie jej partnera. W tej chwili żałowała, że sama nie wzięła aparatu. Nie będzie mogła porobić sobie po pijaku słit foci z Nejtem. A tak bardzo chciała!
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: salon   Wto 6 Mar 2012 - 12:11

Powinienem zmienić z dziecka słońca, na dziecko zimy!
Serio, słit focie z Nejtem. To tak jakbyś igrał z jego złą częścią charakteru, która wychodziła na światło dzienne tylko w czasach, gdy nic nie szło po jego myśli, a jedyną rzeczą, jaka wpływała na zanik tej surowości to właśnie .. lodzik. Nic tak go nie uspokajało jak łażenie naokoło z tym dziwactwem w sobie i zamrażanie czego tam się chciało. Wyładowywanie złości, złych emocji? Hell yeah. Demonstrowanie innym? No już niekoniecznie, ale mniejsza z tym, bo zanim dotrzemy do sedna sprawy, czemu aż tak bardzo Nejtan nienawidzi fotografów, to ktoś zapewne na tym ucierpi. Psychicznie, do końca życia. Wziął nieco podirytowany butelkę, którą mu podstawiła i na koniec otworzył szerzej oczy, jakby jedna wódka była mocniejsza od drugiej. Z uszu, nosa i ust wyleciał mu niewidzialny ogień, o jezu. To co kurwa było?!
- Patrz, a ja myślałem, że to ty chcesz mnie strasznie upić, a nie odwrotnie. - Nie żeby twierdził, że Frani brakuje urody, czy coś w tym pojechanym stylu, ale face the truth, była siostrą Kaia, który by czym prędzej odrąbałby mu łeb, niż pozwolił na zaistnienie czegokolwiek pomiędzy tą dwójką. Zresztą, żadne z nich do siebie na taki sposób nie ciągnęło i niech tak zostanie. Pokiwał głową na jej 'jakie kiepsko' pytanie i z równie zadowoloną miną, co ona wcześniej, cieszył się jak głupi do sera. No oczywiście, że fajerwerki się odpala na zewnątrz, a niby gdzie? Chyba, że właściciele chcą się pozbyć posiadłości, to z chęcią Nejt się tym zajmie. Frania pewnie też by mu pomogła. Szatański plan, a najważniejsze, że wykonalny.
- Bo narzekasz na moje towarzystwo, a powinnaś pochwalić za to, że pomimo ogólnego stanu olewczego, pojawiłem się i.. to z tobą. Zwykle jestem aspołeczny. - Ułożył znowu usta w podkówkę i upił kolejnego łyka, nie zważając już na fakt, iż za moment zrobi się cały czerwony i zacznie się histerycznie śmiać. Dobra, dość gadania o sobie, bo na prawdę zaczyna się pojawiać jakiś symptom nejta narcyza, który miał się cały czas trzymać z daleka od jego dziwnych przemówień na głos. ZARA, ZARA. Czy ona się o niego zaczęła martwić? 'U mad'?
- Francesca martwi się o kolegę, czekaj ja to sobie muszę zapisać, będziemy obchodzić to święto co roku!W ogóle, ogarnijmy się, wstańmy i poszukajmy tych fajerwerk, co? Tylko wiesz, ja tu jestem facetem, nie dotykaj bez pozwolenia. - Bo nie chcę, aby coś ci się stało. Tak jak postanowił, tak wstał z kanapy, przeciągając się po kociemu. Ciekawe, kto kogo będzie podtrzymywał, aby zwłoki nie wylądowały jak placek, na ziemi.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: salon   Wto 6 Mar 2012 - 17:34

Kiedy Francesca na prawdę bardzo chciała słit focie z nim. W ogóle stało się to jej nowym marzeniem. Zawsze mogła je sobie oprawić, czy coś. Być może nawet specjalnie na tę okazję założyła by sobie faceflasha! No chyba, że nie chce z nią zdjęć, to inna bajka.
Ona? Ktoś o tak uroczej buźce, mający niespełna metr siemdemdziesiąt, no dobra, chyba, że ma szpilki to nieco więcej miałby upić jego? Po pierwsze jest to nielogiczne, bo to faceci upijając płeć piękną by ją potem wykorzystać, a nie inaczej. Zmarszczyła brwi biorąc od niego butelkę. W takim tempie biedak będzie musiał zanieść ją na barana do pokoju i wysłuchując jej śpiewów kierowanych wprost do Nejtowego ucha.
- Jasne, że tak. Mam zamiar cię upić, a potem wykorzystać - uśmiechnęłą się szeroko. No dobra wyjawiła swój niecny plan. Jeden zero dla niego, że się w ogóle pierwszą część domyślił sam. Upiła kilka łyków wódki krzywiąc się niemiełosiernie. No dora jej chyba i tak już wystarczy. Była niemal pewna, ż enie będzie mogła stać prosto, o chodzeniu już w ogóle mowy nie było. Na pewno nie w tych butach. Skoncentrowała się na tym co on mówi, jakby tak na prawdę wcale nie mówił do niej, tylko był jakimś tam tłem.
- Nie narzekam! Poza tym ja sprawię, że już nie będziesz taki anty. Zobaczysz - powiedziała uśmiechając się szeroko i przekręcając się na kanapie, tak by na zpowrót siedziała, a nie leżała z nogami na jego kolanach. Teraz będzie jej partnerem do picia na imprezach i w ogóle doświadczył tego szczęścia, że zostanie być może nawet jej bff. No ale nie rozpędzajmy się. Znowu napomknął coś na temat fajerwerek więc zmarszczyła brwi zastanawiając się gdzie są.
- W piwnicy są - powiedziała. Miała nadzieję, że obędzie się bez pytań skąd wie. Nie chciało jej się tłumaczyć, że po prostu za pół godziny znajdą na tam po intensywnym przeszukaniu całego domu. O jej zdolności jak na razie wiedział tylko Kai. W sumie jakoś nie przeszkadzałoby jej gdyby Nathan się dowiedział, no ale chwalić się tym bardziej nie będzie, bo nie ma czym. Wstała lekko chwiejnie wieszając mu się na ramieniu. Był w zaistniałej sytuacji jej podporą, inaczej walnie gdzieś podrodze, a ze schodów zturla się już po pierwszej próbie. Tak więc musiał ją pilnować. Miał przynajmniej pewność, że nie będzie próbowała odpalać ich samodzielnie. - Chodź kochanie, idziemy.
Ruszyła w kierunku wyjścia po raz kolejny tego wieczoru ciągnąc za sobą za rękę biednego Nathana. Póki co to ona go prowadziła, mimo iż chciała się przy tym strasznie. W końcu nie miałą pewności czy biedak wie gdzie są piwnice.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Sob 10 Mar 2012 - 15:57

Ależ ja jestem spokojna, bardzo spokojna, opanowana.
Siedzę sobie przecież na tej kanapie i chowam twarz, bo jest zbytnio purpurowa. Nachodzą mnie myśli sadystyczno-mordercze, ale to nic, bo owy plan dopiero wierci się w mojej łepetynie.
Jak taka stara, zerdzewiała łopata kopie osiem stóp pod ziemią w ogródku obok posiadłości Bennetów. A kto mógłby w tym przytulnym kątku zamieszkać na wieki?
Oczywiście PHILIP.
- W przeciwieństwie do Ciebie zawsze zachowuje się nienagannie - Odparłam chłodno. No nie szczyt bezczelności, teraz przegiął.
- Myślę, że dlatego, iż twoje maniery zostały pochowane wraz z drugą wojną Szwedzką. - Uniosłam dumnie głowę i spojrzałam na niego ukradkiem.
Ten chłopak, jest NORMALNY? Jak, jak, jak on śmie?
Przyszedł moment w którym nie mogłam wytrzymać. Na wzmiankę o cnotliwości i KIJU odpowiedziałam odruchowo. Dźgnęłam go kijem jak najmocniej umiałam.
Wstałam i już nawet nie zaczęłam panować nad złością.
- ZBOCZENIEC! PSYCHOPATA! SATANISTA! - Wykrzyczałam, przekrzykując muzykę. Nie obchodziło mnie nawet to, że ludzie zaczęli się patrzeć.
Od tego krzyku zachciało mi się pić, więc złapałam pierwszą lepszą butelkę, jednak nie długo pieściłam usta jej zawartością.
Okazało się, że to jakiś alkohol, coś mocnego.
Resztki płynu odruchowo wyplułam PRZYPADKOWO NA PHLIPLIPA. (<3 masz ślinę koko na t-shircie I love you)
Jednak szybko usiadłam obok chłopaka, aby wydawało się tak, że tej sceny przed chwilą nie było.
- Co ty nie powiesz? Satanisci obchodzą niedzielę? - Zapytałam wciąż urażona, ale jakoś musiałam zamazać, nagły atak spazmów i plucia.
Odwróciłam się do chłopaka plecami by palcami zetrzeć z języka resztki alkoholu.

Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Sob 10 Mar 2012 - 23:39

Chłopak spokojnie się jej przyglądał, wysłuchał wszystkiego z uśmiechem który miał ją tylko rozdrażnić, w końcu dobrze ją znał i lubił się z nią droczyć no bo Coco, to po prostu Coco, była jedną z jego najlepszych znajomych ale pierwszy raz w życiu przyszło jej na myśl by nazwać go satanistą.
Phillip nie zareagował nawet gdy został dźgnięty kijem, wręcz przeciwnie jeszcze bardziej go to rozbawiło, zwłaszcza że w momencie gdy zaczęła się na niego wydzierać oczy wszystkich spoczęły na niej, jednak to nie skrępowało Phillipa ani trochę.
Zdawało się że nic nie może przebić bariery Philla, mówiąc bariery mam na myśli stoicki spokój jakim się odznaczał w tej danej chwili... ale tak się tylko zdawało, w momencie w którym został opluty alkoholem z domieszką śliny Coco, albo śliną Coco z domieszką alkoholu, sam nie wiedział czego stężenie jest większe właśnie na jego koszulce.
W tym momencie Phillip wręcz podskoczył jak poparzony, zdawało się że zaraz eksploduje ze złości i wyrwie Coco serce tylko po to by wepchnąć je jej do gardła, albo nawet i zjeść!!!.
Ot co zezłościł się i to bardzo! Jak ona śmiała!
Jednak prawie od razu chłopak się uspokoił i stając przed Coco w lekkim rozkroku powiedział władczym tonem który nie sugerował nic dobrego
-Coś ty narobiła! Spójrz jak ja teraz wyglądam! - po tych słowach odetchnął bo wiedział że i tak już nic tego nie zmieni więc po prostu zdjął koszulkę odsłaniając mięśnie klatki piersiowej, przewiesił ją przez tapczan na którym siedzieli by trochę przeschła i usiadł obok jak gdyby nigdy nic, następnie odwrócił się do niej i przewieszając rękę przez tapczan tylko powiedział
-Następnym razem uważaj co pijesz, a jeśli już coś wypijesz co ci zaszkodzi to z łaski swojej odwróć głowę w nieco innym kierunku - powiedział to pół-żartem pół-serio a zareagował w tak pobłażliwy sposób tylko dlatego że był w dobrym humorze, no i dostał okazję do pochwalenia się całkiem dobrą budową ciała...
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Nie 11 Mar 2012 - 16:39

On był dziwny, naprawdę!
Taki obrzydliwie jeleniowaty, ghrrr....Jak ja nienawidzę jeleni, tych ich ciągłych humorków. Wiecznego dobrego samopoczucia i fiubździu w głowie.
Jak można tak funkcjonować, żyć w ogóle?
Czy on nie myślisz o swojej przyszłości? Myśli, że mamusia i tatuś wiecznie będą go rozpieszczać kupą forsy, jak większość dzieciaków? Jakie to irytujące!
Bo póki co to stado parzystokopytnych idiotów grzeje leniwie dupę w łóżku i wymyśla głupoty typu Balise'a, albo wkurza ciągle porządnych, prawych st.bernardowski obywateli. Tak jak Philip, mnie na przykład.
Tak to doskonały przykład, bo do tej pory nikt nie był w stanie wytrącić mnie z równowagi, tak abym zapomniała te wszystkie maniery, wkuwane do mojej głowy od najmłodszych lat.
Przy tym cynicznym chłopaku stawałam się zwykłą prostaczką.
Do kogo więc ma pretensje o plucie? Gdyby nie prowokował, byłabym zwykłą, panienką Blackyear z manierami Marii Antoniny.
- Nie gorzej niż wcześniej wyglądasz - Odparłam wzburzona, odwracając obrażoną głowę w stronę okna.
Nerwowo zmieniałam pozycje, a to nogę na nogę, a to kurczowo trzymałam się własnej koszuli.
Kiedy odwróciłam głowę poczułam jak uderzają we mnie małe gwiazdeczki i powodują wstyd, nieśmiałość, RUMIENIĘ SIĘ, rany boskie!
Rozdziawiłam usta, po czym wykrzyczałam.
- Okryj się jakoś! Ubierz się, na naszą litościwą królową! - Tak nie ma to jak szukać pomocy u królowej, zawsze i wszędzie.
Zakryłam twarz rękami, ten chłopak nie ma w ogóle manier!
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Nie 11 Mar 2012 - 19:23

Chłopak jedynie zrobił zbulwersowaną minę i z lekkim fochem odwrócił głowę w kierunku przeciwnym niż siedziała Coco mówiąc
-Nie masz teraz się co bulwersować, jestem w takim stanie tylko i wyłącznie dla tego że ty mnie do niego doprowadziłaś, a poza tym nawet gdyby chciał się okryć to do akademika daleko a nie noszę przy sobie zapasowych ciuchów - po tych słowach najzwyklej w świecie napił się wody ze szklanki stojącej na stole i przeciągnął się nie zwracając uwagi na Coco, jednak taki stan rzeczy trwał tylko chwilę.
Chłopak zobaczył że dziewczyna się zarumieniła więc postanowił trochę zabawić się jej kosztem, może być przednia zabawa a Coco i tak i tak prędzej czy później będzie się z tego śmiała, taka była jest i to się raczej nie zmieni w najbliższej przyszłości, przynajmniej z punktu widzenia Phillipa tak to wyglądało.
Odchrząknął znacząco i zbliżył się do niej tak że klatką piersiową dotykał jej ramienia po tym zbliżył się do jej ucha i szepnął głosem który nawet krzesło by podniecił
-Coco... - po tym ręką złapał ją za dłoń i odwrócił przodem do siebie, a był na tyle blisko że mogła poczuć na sobie jego ciepły oddech.
Przez kilka chwil był w tej pozycji po czym zaczął się zbliżać jeszcze bardziej tak że jeśli to zawstydzało dziewczynę to pewnie jej twarz miałaby teraz kolor ciemnej purpury.
Gdy był na tyle blisko że niemal stykali się nosami strzepnął jej coś z ramienia i odsuwając się z powrotem na swój kawałek tapczana powiedział już zwykłym głosem.
-Miałaś tam jakiegoś paprocha - po tych słowach zwyczajnie z uśmiechem siedział i patrzył na Coco czekając na jej reakcję, zapowiadał się ciekawy wieczór.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Wto 13 Mar 2012 - 7:21

No nie! Czy to, aż tak ciężko posiedzieć w lekko mokrym t-shirtcie?
Przecież nie nabawił by się grypy bez przesady! Niech nie robi już z siebie takiego delikatnego kangurka. Poza tym, no nie wstyd mu? Tak z gołą klatką piersiową, z GOŁYMI SUKAMI!
Oczywiście bleeee bleee bleee.
Phi! Za daleko ma do akademika! Czasem przychodzą takie chwile w życiu człowieka, że nie odróżnia, tego co mówi. Zastanawia się - powiedziałam to na głos?
Tylko dlaczego takie chwile mnie, mnie, mnie biedną Coco Blackyear prześladują?
Nie mam pojęcia.
- ...A nie chciałbyś tak w kosmos lecieć, lecieć i lecieć? Jakbyś spadał z chęcią odbiłabym cię ponownie, taką patelnią. - Właściwie, czy to nie piękna wizja? Jakby tylko eleganckim było noszenie patelni w plecaku...
O nie, nie, nie, nie są pewne rzeczy które przestają śmieszyć. Na pewno nie jest mi do śmiechu, jak jakiś jeleniowaty skunks ( przystojniak) przykleja swoje nagie sutki do moich obojczyków.
Choć w sumie miał taką przyjemną skórę....
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
Muszę się opanować jak najszybciej inaczej stracę już i tak resztki mego honoru. Purpurowa na twarzy.
I jeszcze się zbliża, zbliża z tym swoim wzrokiem. Co ja mam teraz zrobić? Ach jakbym chciała trzepnąć go patelnią! Szkoda tylko, że po pierwsze nie mam na to sił, a po drugie nie mam jej.
Czyli w gruncie rzeczy nie byłam w stanie nic zrobić. Kiedy wrócił do poprzedniej pozycji, dopiero zdałam sobie sprawę, jak perfidnie bawi się moim kosztem. Oburzona spojrzałam na rękaw.
- Nie prosiłam cię o to, abyś go strzepywał i dotykał swoim nikczemnym nosem mojego - Nie ważne, że to było przyjemne.
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Wto 13 Mar 2012 - 13:53

Chłopak ciągle szczerze się uśmiechał do młodej Blackyear, w końcu te ich przekomarzania to była normalka w końcu znali się już tak długo że hoho.. !!
Spojrzał na nią najbardziej uwodzicielskim wzrokiem jaki tylko umiał z siebie wykrzesać położył jej dłoń na policzku i zniżając głos niemal szepnął
-Ależ Coco, on psuł mi obraz ciebie i twego idealnego wyglądu - po tym znów wrócił do swojej dawnej pozycji i rozejrzał po całej sali w poszukiwaniu jeszcze kogoś znajomego, i tak nie znalazł kogoś bardziej interesującego niż jego obecna towarzyszka.
Po tym spojrzał na Coco i bez żadnego ostrzeżenia szybko się położył kładąc głowę na jej kolanach i ze szczerym uśmiechem zaczął się jej przyglądać, jakiś czas uważnie jej się przyglądał, gdy zobaczył lekkie zmieszanie na jej twarzy powiedział dłonią czochrając jej grzywkę.
-Coco, ile się już znamy cztery, może pięć lat a ty nadal się peszysz moim zachowaniem, powinnaś już raczej do tego przywyknąć - po tych słowach tylko znów się uśmiechnął przywołując wspomnienia związane z panną Blackyear, myślał myślał ale za diabła nie umiał sobie przypomnieć jak się poznali, gdy myślał że mózg mu eksploduje wpadł na genialny pomysł!! Spyta Coco czy może ona pamięta o tym jak się poznali, plan ten w swej prostocie był tak genialny że Phillip postanowił natychmiast wprowadzić go w życie, tak więc spojrzał na nią (ciągle tak leżąc) i powiedział
-Pamiętasz jak się poznaliśmy, bo ja za diabła nie umiem sobie przypomnieć tego dnia - po tych słowach dalej tak leżąc po prostu czekał na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Pią 16 Mar 2012 - 6:28

Oczywiście, że Philip nie znajdzie nikogo znajomego przy Coco, toż to taka ciekawa persona (hjahjahjahja) Pogadamy o Szekspirze?

Matko jaki on jest upierdliwy, mimo woli, gdy znów się do mnie zbliżył ponownie się zaczerwieniłam.
Dlaczego wciąż taka jestem? Każda dama powinna znać umiar. Nie tak się zachowywała Elisabeth, ona była opanowana.
Zresztą nie znam zbyt wielu ludzi, tylko dlaczego większość tych których już znam to sami faceci?
Może po prostu oni nie mają takich uprzedzeń jak dziewczyny, są tacy śmiali. Obrzydliwie śmiali, przecież z nimi nie będę popijać herbatki i gawędzić o dobrych manierach.
Albo los sobie ze mnie kpi, albo nie wiem...
Kiedy Philip położył głowę na mych kolanach, przewróciłam tylko oczami. Choć zgodnie z pierwszym odruchem miałam ochotę go zrzucić.
- Nie mam zamiaru przywykać do twego braku manier McKinnon! - Zaczęłam szarpać go za włosy, a było za co pociągać, ciemne, mocne, ładne włosy!
Właściwie to może Philip miał trochę racji, dlaczego nie przywykłam do jego tubylczego zachowania? Podobno z kim przystajesz takim się stajesz.
Jednak dobrze, że zdarzają się wyjątki...
Rzeczywiście! Do stu szylingów, poznałam go już chyba z x lat temu, może w poprzednim wcieleniu?
Pewnie robił za jakieś urzędnika, który ściągał ze mnie podatki, to by wyjaśniało naszą relację.
- Jak możesz nie pamiętać tego dnia! - Tak, tak, to był pamiętny dzień.
Mogłabym wszystko pozapominać, ale nie ten dzień.
- Toż to było pierwszego dnia w St.Bernard! Oboje się zgubiliśmy, oczywiście ja odnalazłam drogę wiodącą na salę balową. No, ale ty byłeś zajęty jakimiś głupotami i strzelałeś pistoletem na wodę do ścian, udając komandosa - Zaczęła dumnym głosem - Gdyby nie ja, nie odnalazłbyś się murach szkoły - Zaśmiałam się perliście, po czym szybko skwaśniała mi mina jak przypomniałam sobie, pierwsze słowa Philipa do mnie - Dlaczego masz takie dziwne włosy? Bozia pokarała cię za nadmierne jedzenie marchewki?
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Pią 16 Mar 2012 - 18:50

Coco jest na tyle interesującą osobą, że gdy Phillip będzie się jej trzymał to nie będzie mieć czasu się nudzić (hjehjehje) A proszę bardzo, możesz zacząć ;3


Phillip zauważył że dziewczyna znowu robi się czerwona, tak więc postanowił zrobić coś co było całkowicie sprzeczne z jego stylem bycia, oraz charakterem... postanowił... przestać... JĄ PESZYĆ !!!!, oj tak chłopak potrafił wkurzyć, więc gdy dziewczyna skończyła go szarpać z lekkim grymasem bólu na twarzy pomasował sobie czubek głowy i powiedział.
-Wybacz Kokos, nie chcę być uciążliwy to dla tego że cię tak bardzo lubię, nie musisz się tak czerwienić już nie będę cię tak napastować - po tych słowach podniósł się, usiadł obok niej i ją przytulił, nie chcąc jej speszyć ani nic z tych rzeczy, tak po prostu, w ramach przeprosin, chociaż po chwili dotarło do niego że dla niej może to być trochę za blisko zwłaszcza że jest to odległość w której stykali się uszami i chłopak mógł wyczuć delikatną woń jej perfum.
Natychmiast się cofnął po czym pacnął się w czoło i powiedział
-Wybacz chyba osiągnąłem całkowicie przeciwny wynik niż chciałem, no to może porozmawiajmy o czymś bardziej cywilizowanym... może o hmmm.... co powiesz na kulturę i rozruszanie nieco mózgów, o wiem, jaki jest twój stosunek do Szekspira i jego twórczości. - powiedział chłopak i uśmiechnął się chcąc sprawić wrażenie wyjątkowo oczytanego chociaż zrobił to w tak teatralny sposób że aż dziwne by było gdyby dziewczyna nie parsknęła śmiechem, po tym spokojnie się oparł i uciekał przed spojrzeniami młodszych dziewczyn które zjadały wzrokiem jego półnagie ciało.
Jednak moment potem się zadumał i zaczął wspominać ten dzień w którym poznał Coco, dopiero po jakimś czasie dowiedział się że ma ona na imię Personella, ale on jako jedyny chyba uważał że to imię nie jest dziwne i śmieszne.
Ale gdy dziewczyna powiedziała mu o ich pierwszy spotkaniu chłopak tylko znów się uśmiechnął spojrzał na nią kątem oka i dodał
-No co ty na to... Karotko... - i po tym zaśmiał się lekko czekając na jej odpowiedź, och tak jak to miło tak sobie powspominać w tym ogólnym bajzlu.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Sob 17 Mar 2012 - 10:04

No mam nadzieję Cool

A jak tu można nie robić się czerwoną? Co z tego, że znam Philipa już tyle lat, przecież nie da się pozbyć nieśmiałości. Dobra może nie byłam nieśmiała tylko...
Nie ważne jaka! Faceci to mimo wszystko jedno i to samo gnictwo, przyjaciele, nie przyjaciele, obiekty westchnień.
A właściwie, jakby było gdybym była facetem? Pewnie skończyłabym jako jakiś mierny belfer w pierwszej lepszej szkole. Daremnie chciałabym wbijać młodemu pokoleniu to co piękne. Byłabym starym kawalerem mieszkającym w jakiejś ruderze, a ciepło kobiety zastępowałby mi książki Goethego.
TFU! W życiu nie chciałabym być facetem!
Matko czasem takie głupie myśli mnie nachodzą.
O to coś nowego McKinnon nie będzie mnie napastował? Skąd ta nagła przemiana? Olimp wysłuchał moich próśb?
Niczym marionetka przyciśnięta do Philipa lekko się uśmiechnęłam, ale zaraz otworzyłam szeroko oczy, gdy spostrzegłam, że jest za blisko.
Postanowiłam zignorować ten nagły wybuch filipkowej miłości.
Zaśmiałam się, gdy chłopak zaczął mówić o Szekspirze, nie, nie, nie wcale nie dla tego, że był mało wiarygodny. Bo o dziwo był wiarygodny!
- Szczerze jakoś nigdy za nim nie przepadałam...Może tylko "Poskromienie złośnicy" było ciekawe...A ty co nagle zacząłeś się nim interesować? - Spytałam podejrzliwie a na mą twarzyczkę mimo woli wpełzł cyniczny uśmieszek.
No, no, no Philipku sam się zacząłeś wkopywać, ale dobrze, że w końcu coś się dzieje tym razem na moim gruncie.
O, nie, nie, nie, nie ! Tylko nie karotko! Wrrr...On doskonale wiedział co mnie irytuje już od dzieciństwa...Cwaniaczek! Obdarowałam go kuksańcem w bok.
- A nic, jak tam twoja kariera Ramba? - Hjehjehjehjehejehej! Masz za swoje nicponiu!
Co do prawdziwego imienia Coco, czyli Personelli, dziewczyna nie lubiła go. Było obrzydliwe, nigdzie wcześniej nie spotkane, żadna bohaterka znanych książek, filmów, nie nosiła tego imienia. Personella była beznamiętna, przezroczysta, okropna!
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Sob 17 Mar 2012 - 10:34

Chłopak tylko z oburzeniem założył ręce na piersi i zaczął robić jakieś teatralne gesty które pokazywały oburzenie, frustrację i jednym słowem "Jak pan może milordzie ?!".
Phillip był zaskoczony tym że Coco czegoś o nim nie wiedziała, BOYA!!! teraz jest jego moment by zabłysnąć wiedzą i tak ją oczarować, lub się zbłaźnić i ją rozśmieszyć, czego by nie zrobił to i tak raczej wyjdzie mu to na plus ot co !!.
Chłopak tylko zebrał się w sobie i powiedział.
-A wiesz, interesuję się sztuką już od bardzo dawna, nie bądź tym taka zaskoczona! - po tych słowach widząc lekkie zdziwienie na głowie dziewczyny, mimowolnie poczochrał jej włosy i zrobił taką minę -> ;3 (xD).
-No widzisz marchewkowo-włosa musisz się jeszcze sporo o mnie dowiedzieć - oj tak jak on lubił się z nią droczyć, to po prostu był sens jego życia, ale fakt faktem gdyby Phillip jej nie poznał pewnie byłby całkiem innym człowiekiem niż jest teraz, bo chociaż teraz Personella Blackyear ( mwahahahah ;x) mówiła żartobliwie o tym jak tam z jego karierą rambo to chłopak faktycznie miał w planach nie zagrzewać tam długo miejsca i iść do wojska by zginąć w jakimś kraju której nazwy nie da się wymówić, no i ku chwale ojczyzny!!.
Jednak koniec z rozgrzebywaniem przeszłości, najwyższy czas podyskutować o sztuce awwww yeah!, no to let's dyskusja begin!!
-Ta, całkiem niezła komedia, ale uważam że z racji iż to jedno z pierwszych dzieł Szekspira, autor nie napisał tego tak jak by to wyglądało za kilka czy kilkanaście lat, ja osobiście uważam za jego najlepszą sztukę Otella, może to oklepane ale uwielbiam jego tragedie - chłopak powiedział to tonem jakiego Coco zapewne nie miała okazji wcześniej usłyszeć, na pewno nie z jego ust, mówił pewnie i był przekonujący, zupełnie jak nie ten sam Jeleń z przed chwili wcześniej.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Sob 17 Mar 2012 - 11:11

Jego teatralne gesty robiły wrażenie! Naprawdę, od początku wiedziałam, że powinien wybrać drogę komika i rozśmieszać ludzi na masową przestrzeń.
Z jego oryginalnym wyglądem sprawdziłby się doskonale! Pasują mu cylindry, dziwne stroje i laseczki lordowskie. Mógłby być począwszy od Szarak z "Alicji w Krainie Czarów" po rybę w akwarium, bodyguarda i inne.
Racja, Filipek w końcu ma zawsze takie szczęście, że wychodzi na plus. Nieważne kiedy, nieważne jak.
Po prostu.
Ooooooo coś nowego, ON naprawdę interesuje się kulturą i sztuką?
Dobra czas najwyższy oddać mu pokłon.
(hahahahahhaha, boska mina)
- Phi! Sądzisz mały komandosie, że niewiele o tobie wiem?! - Oburzyłam się, tyle lat znajomości. Zresztą, nie od dziś wiadomo, że Coco Blackyear ma rację, zawsze i wszędzie. Koniec kropka.
Co do żołnierzy walczących ku chwale ojczyzny, którzy sami nie wiedzą co robią. Dla mnie są zwykłymi psychopatami. Albo nie może zagubionym chłopcami, nieudolnie próbującymi udowodnić, że są prawdziwymi mężczyznami? Kto ich wie...
No dobra może czasem zdarzają się skromne dziurki w tym moim "ja wszystko wiem!"
- Hm...W sumie to ja uwielbiam debiutanckie dzieła, wyjątkiem jest Hemingway. Debiut zawsze ma w sobie pewien czar i jest czymś świeżym. Cała reszta powstałych dzieł jest albo kalką swoich przeszłych dzieł, albo cudzych.
No, ale Otella, nie była zła
- Odparłam nieco zdumiona wiedzą Jelonka.
Powrót do góry Go down
Phillip McKinnon
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 64
Join date : 02/03/2012

PisanieTemat: Re: salon   Sob 17 Mar 2012 - 11:35

Haha złapałem cię xd sztuka to Otello, ja ją odmieniłem po prostu nioch nioch (hjejejmwahahah jestem zuyy xD) ale to nic i tak cie koffam <3 ;3

Chłopak uważnie słuchał tego co mówiła dziewczyna, sam nawet nie wiedział kiedy ich rozmowa przerodziła się w zażartą dyskusję o sztuce, oj tak Phillip był w swoim żywiole, ale doszedł do wniosku że nie po to tu przyszedł, w końcu miał się rozerwać, a teraz jeszcze kiedy jest tu Coco to może być jeszcze ciekawsze i zabawniejsze.
W przypływie chwili chłopak nagle się podniósł, założył jeszcze trochę mokrą koszulkę, trochę śmierdziała alkoholem ale z drugiej strony miał na sobie DNA Coco ( <3 ) dla tego chyba już nigdy jej nie upierze, oj tak to było to coś.
Gdy się podniósł, przeciągnął się i patrząc prosto w niezwykłe oczka Coco z uśmiechem na twarzy powiedział do towarzyszki.
-Tłoczno się tu zrobiło, co powiesz by się przewietrzyć na tarasie, oczywiście będę zaszczycony jeśli zechcesz mi towarzyszyć Milady - znów ten teatralny ton, nawet lekko się ukłonił gdy to mówił, i podał jej dłoń by mogła się podnieść, jeśli oczywiście chce, no a jeśli chce, TARASIE UWAŻAJ BO DZIWOLĄGI NADCHODZĄ BY PRZEJĄĆ NAD TOBĄ WŁADZĘ !!!
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: salon   Sob 17 Mar 2012 - 15:25

Oj cicho! też odmieniłam, nie ważne, że Otello był facetem xd Wiem, że mnie koffasz.

Dokładnie! Nie wiadomo kiedy ich "lekka" rozmowa przeistoczyła się w pogawędkę kulturalną.
Wreszcie zaczął się ubierać! Przecież ta koszulka nie była, aż tak zła, bez przesady.
Tylko TROCHĘ śmierdziała.
( tak, tak, tak, nie pierz jej! <3)
Jedyne co było w nim przekonujące, to te urocze oczka w kolorze czekolady, czy można mu odmówić? Oczywiście, że nie.
- Z wielką chęcią! - Nareszcie, trzeba ewakuować się z tego pomieszczenia jak najszybciej. Uśmiechnęłam się perliście i wstałam z tej kanapy.
Tak, tak, tak wszędzie, byle nie tuuu!
Marsz, marsz do drzwi!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: salon   

Powrót do góry Go down
 
salon
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Mały salon
» Główny Salon
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Studio Piercingu i Tatuażu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho :: Koniec świata :: Koniec końca świata i galaktyki :: Wycieraczka końca wszechświata :: Posiadłość Bennettów-
Skocz do: