IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 sala kominkowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: sala kominkowa   Pią 9 Mar 2012 - 22:16

+18

Chloe sama była osobą na tyle nieprzyjemną, opryskliwą, niemiłą i wredną, że takich wad u Cornela nie dostrzegała. Lub też dostrzegała, absolutnie je akceptując, żądając w zamian tego samego. Może dlatego tak dobrze się dogadywali? Jak prawie-siostra z prawie-bratem? Chociaż po dzisiejszym wieczorze z pewnością nie będzie na niego patrzeć jak na brata (co świadczyłby o bardzo dziwnym kazirodczym fetyszu, a jedynymi klołkowymi fetyszami były te stricte związane z konkretnymi obszarami na jej ciele), a jak na osobę w jej oczach całkowicie spełnioną na każdym polu, mając szczerą nadzieję, że ich metafizyczna znajomość, niewytłumaczalne połączenie ich w jedność (niekoniecznie w tym momencie, ale ogólnie, ale wyszło przepięknie dwuznacznie <3) nie zostanie brutalnie zniszczone przez to, co właśnie się dzieje. Zwłaszcza, że dzieje się to dobrowolnie, z aprobatą w postaci jęków, kręcenia biodrami, przygryzania warg i innych mizianek pleców. Chociaż byłoby miło się spotkać, że na przykład poczytać razem książki, czy tam pouczyć się razem, wcale nie mając w intencji wyższej ponowne wylądowanie w łóżku (dla miłej odmiany). Więc bez obaw mój drogi, żadnych etykiet typu "zaliczony-do odrzucenia" Chloe nie miała najmniejszego zamiaru doczepiać i dla własnego dobra lepiej żeby i Cornel tego nie robił, adekwatnie zmieniając końcówkę z -y na -a.
Zatraciła się w szybkich ruchach, błądzących dłoniach, falach westchnień, z pięknym soundtrackiem, pomijając coś-do-crystal-castles-podobnego, w postaci ich przyspieszonych oddechów, bicia serc i jęknięć. Nic więc dziwnego, że w pewnym momencie, na zapewne wyczuwalną chwilę, która zaskakująco pokryła się z jego finiszem, wyciągnęła się nieco w górę, biorąc ostatni oddech z rodzaju tych spazmatycznych i płytkich, by oprzeć się po wszystkim plecami o ścianę.
Z wyrażającym szczęście absolutne, spełnienie, zadowolenie, czułość i tą miłość, która opanowała jej uspokajające się po szale seksu ciałko uśmiechem patrzyła na chłopaka, pozwalając się całować, obejmować, głaskać i pieścić. Rozkoszując się tą cudowną miksacją pozytywnych emocji, która wypełniała jej wnętrze, rozprzestrzeniając się wszędzie w postaci przyjemnego ciepła, objęła go lekko, z ulgą stwierdzając, że jej organizm wraca do normalnego tempa pracy.
Lekko zsunęła się z niego, ostrożnie stając na chwiejnych nogach. Delikatnie obróciła nimi tak, że teraz to Cornel opierał się o ścianę, a ona delikatnie objęła go w pasie jedną ręką, drugą powoli przejeżdżając palcami po jego torsie, jednocześnie opierając głowę o jego pierś, wsłuchując się w rytm bicia jego serca. Koszulki to pomysł jak najbardziej fantastyczny, do obgadania na ich następnym spotkaniu, jednak teraz Chloe postanowiła milczeć, upajając się tą fantastyczną aurą, która panowała w sali kominkowej, a przynajmniej wokół ich dwojga. Żałowała, że nie ma tu łóżka z prawdziwego zdarzenia, gdyż najchętniej położyłaby się teraz spać, tak niesamowicie zadowolona i spokojna. Biorąc uprzednio prysznic, gdyż czuła jak jej krocze i wewnętrzna strona ud jest delikatnie lepka. Dzięki Bogu przynajmniej ona o zabezpieczeniu myślała, regularnie biorąc odpowiednie medykamenty.
Odsunęła się od niego na jakieś pół milimetra, żeby złożyć na jego ustach leniwy pocałunek, z niemałym rozbawieniem stwierdzając, że ich ubrania są rozrzucone dosłownie po całej powierzchni pokoiku. Chociaż nie miała jeszcze ochoty się ubierać, robiło jej się chłodno, co uzewnętrzniło się piekącą gęsią skórką.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Cornelius Lancaster
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 358
Join date : 22/02/2012
Skąd : Dover

PisanieTemat: Re: sala kominkowa   Nie 11 Mar 2012 - 8:59

Cornelius miał już taki mindfuck w głowie, że nie wiedział, jacy są naprawdę i w ogóle kim są. Przestał być pewny czegokolwiek. Po pierwsze miał wątpliwości, czy to nie jest jego chory sen, w którym kocha się z własną siostrą, bo wbrew pozorom Chloe za taką uważał do czasu afterka. Gdyby nie był tak zamkniętym w sobie człowiekiem, na pewno mówiłby jej wszystko! Teraz zapewne nie potrafił poprawnie wymówić jej nazwiska, a co dopiero zachować się po ludzku. Byli w prawie – kazirodczym związku, co może było modne za czasów Henryka VIII. Oni naprawdę są wariatami.
Czy w ogóle przyjaciele powinni wiedzieć o czułych miejscach? Czy powinni znać smak ust? Winni trzymać się w granicach, w ogóle ich nie przekraczać. Relacja stricte przyjacielska winna być prawie że ojcowską troską, matczyną opiekuńczością i braterskim porozumieniem. Coś w stylu muszkieterów, którzy gdy zaszło słońce, nie wskakiwali sobie do łóżek. Cornelius chyba tak właśnie rozumiał przyjaźń, której nigdy nie doświadczył.
Nie potrafił ustosunkować się do tego, co się właśnie wydarzyło. Zaczęło wszystko do niego docierać, a Cornelius był w coraz większym szoku. Wcześniej bowiem jedyne co nim kierowało, to było pożądanie. Rozsądek zgubił się już dawno po drodze, a intuicja nie występowała u mężczyzn. Kiedy tylko się z niego zsunęła, patrzył na nią z niedowierzaniem. Nie chciał się zachować jak totalny cham, w końcu byli p r z y j a c i ó ł m i. Przyjaciele nie oszukują w karty, przyjaciele nie grają w rozbieranego, przyjaciele nie pragną znów poczuć smak ust, nie pragną dotknąć, przytulić i ponownie stać się jednością. Chrząknął, próbując się uspokoić. Potrzebował papierosa, jeszcze większej ilości alkoholu i czegoś na uspokojenie. Kiedy pomyślał o kokainie, poczuł jak Chloe go obejmuje. Oddychał głęboko, nie mając pojęcia, co powiedzieć. Uległ własnej słabości i uniósł delikatnie podbródek dziewczyny, aby musnąć jej usta. Gdy teraz on mógł się opierać o ścianę, uśmiechnął się szeroko, nieco cwaniacko. Rany, on naprawdę nie śnił.
Przyciągnął ją mocno do siebie, postanawiając się w końcu ogarnąć. Z mindfucka w końcu wyleczy się sam. Jest tak zdolny! Jeden puff, kilka chwil i zalewa go niesamowita euforia, która nagle rozwiązuje wszystkiego jego problemy. Wplótł palce w jej włosy, a następnie ucałował ją w czoło. Sam nie wiedział, czy to był gest opiekuńczy czy dziękczynny. A co jeśli ją skrzywdził? Jego Chloe? Zarzekał się przecież, że zabije każdego, który sprawi, że poczuje się źle. Przymknął na chwilę oczy, z przyzwyczajenia sięgnął dłonią w dół, chcąc wyjąć z tylnej kieszeni papierosy. I po raz kolejny okazało się, że to nie sen. Cornelius był nagi, więc musiał zacząć szukać swoich ciuchów w tym bałaganie. Korzystając jednak z okazji, pocałował gwałtownie jej usta, ssąc lekko jej dolną wargę na koniec. Delikatnie się od niej odsunął i ujrzał swoje bokserki. Prędko do nich podszedł i gdy chciał już je założyć, okazało się, że ta część garderoby ma ramiączka i dziwne miseczki, więc na pewno nie pasuje na jego tyłek. Zaśmiał się cicho, podchodząc do Chloe. Zaraz położył jej ową garderobę na piersiach do góry nogami.
-Chodź, zmywajmy się stąd. – powiedział na tyle głośno, aby przebić się przez muzykę i żeby nie musiał krzyczeć. Zaraz zaczął odnajdywać kolejne rzeczy, podając je co i raz swojej przyjaciółce. Gdy już byli ubrani, ujął jej dłoń i przyciągnął do siebie. Objęci wyszli z afterka, a Cornelius w końcu zapalił kolejnego skręta.


Powrót do góry Go down
 
sala kominkowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho :: Koniec świata :: Koniec końca świata i galaktyki :: Wycieraczka końca wszechświata :: Posiadłość Bennettów-
Skocz do: