IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Brooklyn Lewis

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Brooklyn Lewis    Wto 21 Lut 2012 - 2:42





Imiona: Brooklyn Mansoon
Nazwisko: Lewis
Data i miejsce urodzenia: 23.06 mała wioska, obok większego miasta, w stanie NY.


Rodzina:
Celesta - ktokolwiek widział, niech ucieka. Kobieta, która jest jak huragan, wchodzi i rujnuje wszystko. Krzyczy, tupie, przeklina, pali, pije, jakby zapomniała że zbliża się do czterdziestki i jest matką oraz żoną. Ale można jej to wybaczyć, jest niesamowicie zabawna, chociaż niektórzy nazywają to obłędem.
Robbie - amerykański w każdym calu, jak się patrzy, wzdłuż i dookoła. Tak bardzo amerykański że bardzo często zapomina o swojej żonie, a czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. No i oczywiście człowiek interesu! Jak wszyscy trzej bracia Lewis.
Pan i Pani Lewis, mało opiekuńczy, mało idealni, no po prostu podręcznikowy przykład jak wygląda małżeństwo, któremu nie można pod żadnym pozorem dać dziecka.
A tak na serio, to problemy z głową ma tylko i wyłącznie matka chłopca. Pan domu jest raczej starszym, dobrze usytuowanym mężczyzną, który zakochał się w nieodpowiedniej kobiecie i natychmiast pognał z nią przed ołtarze, pragnąc być mężem cudownym dla niej i wzorcowym ojcem dla jej kilkumiesięcznego syna, co w efekcie zakończyło się kryzysem wieku średniego Robbie'go i jeszcze większym zdziwaczeniem matki chłopca. O ile można nazwać ją dziwaczką.
Warto wspomnieć, nakreślając jakże nasiąkniętą tragizmem sytuację chłopca, o relacjach jakie łączą młodego Lewisa z tymi starszymi.
No więc, wiedziony instynktem samozachowawczym, od najmłodszych lat nauczył się omijać swoją matkę. Chyba obojgu było to na rękę, aczkolwiek i tak nie można nie zauważyć wpływu matki na psychikę chłopca. Ojczym patrzy na Brooklyna wzrokiem typu "z jakiej choinki się ku*wa zerwałeś" a to wszystko ze względu na konflikt pokoleń, bo pan R. mimo że wszystko opłaca i nie szczędzi groszem, to mało co rozumie, a jeszcze mniej mieści się w jego głowie. Ale spoko, żeby nie było, to chłopak na ojczyma patrzy się wzrokiem typu "płacisz za dymanie, wstydź się " i można uznać że są kwita.

Status społeczny: tak jak jego kuzyni, wszak to bliska rodzina, i takie tam.

Wygląd: Co jak co, ale chyba wszystko musiał odziedziczyć po ojcu, tym z którym puściła się Celesta, a nie po tym za którego wyszła za mąż.
Brooklyn to wysoki chłopiec, o gęstych kruczoczarnych włosach, z którymi toczy nieustanny bój, aby wyglądały porządnie, nie trzeba dodawać że przegrywa zarówno każdą bitwę jak i wojnę. Ale nic to, już dawno pogodził się że ma włosy a'la Harry Potter i teraz tylko od czasu do czasu krzywi się na ich widok w lustrze.
Ciemnego koloru oczy, które akurat w tym przypadku pokazują pokrewieństwo z Celestą Lewis oraz ogółem miła i wzbudzająca zaufanie twarz. Jakby był pedofilem, to tylko i wyłącznie z taką twarzą. Nie miałby problemu ze zdobywaniem zaufania wśród swoich ofiar. Ale pedofilem nie jest. W sumie, to prędzej można powiedzieć że jest narcyzem. O tak, Brooklyn lubi swoje zewnętrzne ja. Codziennie rano biega dla utrzymania formy, nieważne z jakim kacem obudził się kilka minut temu i czy to rano nie wypada w porze kolacji. Poza tym, on lubi sporty drużynowe, na s e r i o je k u r w a l u b i. Wszak ma się wtedy możliwość dokopania innym. Ale to nie o tym tutaj. Co jeszcze można o nim powiedzieć? No w sumie sporo, ale streśćmy się do faktu, że chłopaczek w wolnej chwili ubiera się jak chce, nie wiąże tenisówek a z kieszeni spodni wystaje mu paczka fajek.
W powszechnej opinii uznany jest za przystojnego, z czym też się zgadza.

Charakter: Mając matkę, która nazywa Cię Brooklyn nie możesz być normalny. Możesz być co najwyżej równie popieprzony, żeby nikt sobie z Ciebie nie kpił. Żeby wszyscy którzy Cię znają, mówili z szacunkiem
- Oooo, to właśnie jest Brooklyn.
Jak był małym chłopcem, to rzucał kamieniami w koty panny Podmooree, która była tak stara, że ledwo co chodziła i śmierdziała gorzej niż jej koty, ale była bardzo bogata i dlatego mogła mieszkać na ich dzielnicy.
Trochę podrósł i stał się przywódcą lokalnej grupki osiedlowych gangsterów - synów miejscowych biznesmenów. Co jak co, ale wzbudzali postrach, wybijając szyby w samochodach i podpalając śmietniki. Oczywiste było że prym w tym wszystkim wiódł Lewis, który zapragnął jeszcze większej władzy i zmuszał swoich kolegów do różnego rodzaju wandalizmu. Brooklyn ewoluował co skończyło się tym, że wypieprzyli go z pierwszej szkoły.
Chodzi o to, że Brooklyn Lewis nie był trudnym dzieckiem, był trochę mniej łatwym niż jego rówieśnicy. Burzliwe dzieciństwo, to jak często matka zapomniała go zabrać z zostawionego na parkingu pod galerią samochodu, albo częste kary od srogiej nauczycielki, zaważyło całkowicie na chłopcu, który z biegiem lat zaczął się buntować jeszcze bardziej.
Bunt, bunt, bunt.
Krzyczy, tupie, pali i pije zupełnie jak mamuśka. I na tym kończy się jego podobieństwo, bo Brook w porównaniu do Pani Lewis, ma skłonności do autodestrukcji, albo do znęcania się nad innymi. Niech was nie zwiedzie ten senny wzrok, czy zachowanie a'la przeżarty leniwiec! To tylko pozory ... i pozostałości po ostatniej imprezie.
Jest niesamowicie ruchliwy, jak tylko mu się zechce. Lubi przebywać w towarzystwie różnych ludzi, którzy muszą się pod jakimiś cechami wyróżniać od innych. Tak Lewis lubi towarzystwo ludzi, co nie oznacza że jest towarzyski, albo specjalnie otwarty. No sorry, ale jego umysł i wnętrze - tak posiada takowe! - to nie dom publiczny, że o wchodzisz, poruchasz i nara. Tylko nielicznym na to pozwala. A wtedy ujawnia się ta druga strona jego natury, jakże daleka od wizerunku buntownika, agresywnego typka, który przypadkiem się schlał i usnął na tylnym siedzeniu swojego sportowego woza, gościa który bije się mimo iż nie wygląda na mistrza MMA, i takie tam.
Na serio, Brook ma dwie twarze. Romantycznego, prostolinijnego, uroczego chłopca - hahaha, nie przesadzajmy, aż tak dobrze z nim nie jest. Aczkolwiek potrafi był miły i czarujący.
Cechą łączą i jednego i drugiego B. L. jest to, że potrafi się poświęcać dla znajomych. Co jak co, ale w potrzebie zawsze pomoże. Nie wszystkim notabene, a niektórym nie za darmo.
Koniec, bo jaki może być człowiek, który ma na imię Brooklyn?


Zdolność: Bierzesz do ręki przedmiot, koncentrujesz się przez chwilkę i łubudu. Tak to własnie potrafi Lewis. Chociaż z miłą chęcią wybrałby sobie jakąś inną moc, gdyby tylko ktoś zapragnął jeszcze raz mu takową wpakować. Nie ważne jaki to jest przedmiot, czy pomięta kartka papieru, czy może kubek po kawie, wszystko co nie jest za duże, po chwili trzymania w jego dłoniach nagrzewa się, a wyrzucone wybucha. Eksploduje. Robi łubudu. I jest od razu zabawniej.

Historia postaci: No cóż, gość który zapłodnił jego mamę, uciekł. On się urodził, mieszkali u dziadków, nie pamięta tego, może to i lepiej bo dziadkowie ze strony jego matki to podobno patologia - jakby jego matka patologią nie była, o albo i on. Później zjawił się on. Poślubił Celestę i od tej pory życie małego Brooklyna było fantastyczne. Nawet zyskał brata ciotecznego, zwanego dalej KUZYNKĄ. I było dobrze, ale jak wiadomo nic co dobre nie trwa wiecznie, a jak masz popieprzone życie od samego początku to trwa jeszcze krócej. Dlatego też Brook nie wysiedział w żadnej szkole dłużej niż trzy semestry. Jako niesforne dziecko trochę ich zaliczył. Udało mu sie nawet odbębnić trzy miesiące w zakładzie dla nieletnich i biedny, taki niewinny i wręcz dziewiczy Brook stwierdził że więcej prawa nie złamie. Deklarację tą porzucił na rzecz innej, jakże bardziej wyzwalającej "nie daj się złapać". I tak właśnie widać, że życie Brooklyna to pasmo niesamowitych przygód, albo raczej odbijanie się od ściany do ściany w drodze do własnego łóżka.

Klasa: piąta
Bractwo: Puma

Ciekawostki:
płacze za każdym razem jak ogląda Króla Lwa, a jego ulubioną księżniczką była ta od Kopciuszka.
nie umie wiązać sznurówek, dlatego też nigdy tego nie robi
ma tak chujowe imię, że pragnął podać do sądu matkę że zniszczyła mu życie
nigdy nie miał dziewczyny, to pewnie szok po tym, jak często przyszło mu zmieniać szkolne ławki
lubi różową bieliznę .

Narracja: trzecioosobowa

Orientacja: ... hetero.
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Brooklyn Lewis    Wto 21 Lut 2012 - 6:29

Już Cię lubię Very Happy

No to tak, dziecko buntu rozgość się w pumowym saloniku!
Powrót do góry Go down
 
Brooklyn Lewis
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Z czym kojarzy się avatar powyżej?
» Brooklyn Thompson

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: