IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 One Penny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 277
Join date : 26/12/2011

PisanieTemat: One Penny   Czw 2 Lut 2012 - 23:45

Niewielki secondhand, który znajduje się w bardzo starym budynku, pokrytym odłażącym już graffiti, a wątpliwą ozdobą i reklamą jest wpół palący się neon z nazwą sklepiku.
Rzadko odwiedzany, ze względu na wyjątkowe zużycie sprzedawanych tu ubrań, jednak zdarza się, że ktoś się tu pałęta w celu innym niż zakup znoszonego paska.
Nieoficjalna siedziba miejscowych dilerów.
Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 16:58

Rzuciłam swój płaszcz na popękaną skrzynię. Miałam jeszcze trochę czasu, bo nigdy nie lubiłam przygotowywać wszystkiego na ostatnią chwilę. Wyjęłam z obszernej torby dwa owinięte papierem kieliszki i dość sporą butelkę czerwonego wina. Chwilę jeszcze wpatrywałam się w żółte ślepia śnieżnobiałego wilka, który, nie spuszczając ze mnie wzroku, z zainteresowaniem ostrożnie przesuwał łapą po wyblakłej podłodze, jak gdyby sprawdzał, czy pomieszczenie spełnia jego wymagania. Co prawda nie miał zbyt wiele do powiedzenia, bo od samego początku wiedział, gdzie dzisiaj spędzimy znaczną część wieczoru, ale kiedy wreszcie zdecydował się ułożyć w pobliżu sterty podziurawionych ubrań, wiedziałam że jest już zadowolony. Nie odzywaliśmy się do siebie i byłam mu wdzięczna za to, że nie chce mi teraz przeszkadzać. Nalałam sobie wina, ale zanim jeszcze dotknęłam ustami krawędzi kieliszka, porozstawiałam na ziemi i połamanych półkach świeczki różnej wielkości. One Penny nie wzbraniało nikomu wejścia, jednak zaszywali się tu tylko tacy, którym dzień wczorajszy mylił się z jutrem, a ciężki do wytrzymania zapach alkoholu połączony z wonią papierosów nie pozwalał wrócić na noc do domu. Dzisiaj natomiast nikt nie powinien nas nachodzić, a przynajmniej nie kiedy mój śnieżnobiały towarzysz raz po raz wydawał z siebie ciche jęki, skutecznie odstraszając tych, którzy nie rozumieli co kryje się za tymi dźwiękami. Poprawiłam opadające na oczy blond włosy, dzisiaj luźno rozpuszczone. Blask świec i ich zapach rozniósł się po pomieszczeniu. Odetchnęłam głęboko, wyciągając z bocznej kieszeni torby paczkę nienaruszonych marlboro, które natychmiast wylądowały na blacie podłużnego stołu - z pewnością niegdyś służącego jako podpora dla tych wszystkich kartonów z tanimi ciuchami. Przeciągnęłam przez głowę bluzę, i wyciągnęłam z dżinsów zbyt dużą na mnie koszulę, sięgającą idealnie do ud. Nawet nie zauważyłam, kiedy odpadło z niej kilka pierwszych guzików, ale tym razem całkowicie to zignorowałam. Praca z Aidenem uczyła mnie życia na nowo, przez niego przestałam zwracać uwagę na takie rzeczy jak niewyprasowana bluzka, czy obdrapane paznokcie i to wcale nie dlatego, że nie chciałam przy nim dobrze wyglądać, ale że dopiero wtedy mogłam się absolutnie oddać pracy. Oddać tym chwilom, które uwieczniałam czy to na płótnie, czy na zdjęciach. Wilk przewrócił się na bok, kuszony moimi pieszczotami i czułym drapaniem za uchem.
Spojrzałam na zegarek - niedługo powinien przyjść.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 17:47

Zapuszczanie się w odmęty Soho zbyt kojarzyło się Aidenowi z Prudence, nic więc dziwnego, że ostatnimi czasy nie kontynuował tradycji zwiedzania najdziwniejszych miejscówek i odkrywania dzikich knajp, omijając podejrzane uliczki z daleka, kursując tylko na linii St. Bernard - dom - centrum, nie zawracając sobie głowy penetrowaniem prawdziwej natury Soho. Soho, w którym pierwszy raz poznał smak przygodnego seksu, w którym pierwszy raz całował się z mężczyzną, w którym po raz pierwszy widział atak nożownika i gdzie po raz pierwszy czuł się szczęśliwy, wracając o piątej nad ranem z Pru za rękę z jakiejś hipsterskiej imprezy. Smakowała wtedy watą cukrową i arbuzami, pamiętał to jak dziś.
Dziś, kiedy wspomnienia były jeszcze świeżą raną, ciężką do załatania nawet przez takiego mistrza obojętności. Naiwnie szukał spokoju w telefonie do Indiany, jednak zanim zdążył wybrać numer - dziwne, że nie zmienił jeszcze jej nazwy na Kochanie - zadzwoniła Aileen. I od razu poczuł się lepiej.
Nie wiedział, czy głos dziewczyny miał właściwości łagodzące i leczące, ale instynktownie przeczuwał, że spotkanie z nią w jakiś sposób mu pomoże. I emocjonalnie i pragmatycznie - wykupi od dziewczyny swój portret albo zdjęcie, idealny prezent dla małżonki.
Albo byłej miłości. Albo ukochanego i zakazanego brata.
Nie miał problemu ze znalezieniem One Penny, często mijał go w drodze do klubów, raz nawet byli tu z Prudence - dlaczego ciągle ona, dlaczego ciągle ona w jego myślach? - szukając kiczowatych ciuchów na jakieś SHDowskie przyjęcie, które mieli storpedować; ile mieli wtedy lat, 15? Teraz jednak zamiast pijanych nastolatek minął dających sobie w żyłę ćpunów i meneli. Wszedł na drugie piętro i pchnął drzwi do mniejszej, zakurzonej sali, zamykając je z trzaskiem za sobą i od razu zdejmując kurtkę i rzucając ją na podłogę.
- Chcesz spalić ten burdel, Aileen? - spytał cierpkim tonem, obserwując kilkadziesiąt świeczek porozstawianych w przypadkowych miejscach, jednak uśmiechnął się do dziewczyny lekko i sympatycznie. Wspaniale się dogadywali, była jedną z niewielu (właściwie: dwóch, ale Blaise się nie liczył) osób o zapędach artystycznych, które autentycznie lubił. Callaghan dobrze go rozumiała, wyczuwała, kiedy ironia jest naprawdę złośliwa a kiedy...po prostu typowa, Aidenowska.
Podszedł do niej, przerzucając całą swoją uwagę na wilka - kolejna rzecz, którą w Ail podziwiał; ciężko nie zainteresować się dziewczyną, która nie bała się dzikich zwierząt, ba, zaklinała je! - którego mocno pogłaskał, prostując się i stojąc bardzo blisko Aileen. W niechlujnych ciuchach i z tym swoim mocnym spojrzeniem wyglądała mu na istotę z innego świata: bez ślubów, bez dramatów, bez niszczących emocji. - Co dziś robimy? - spytał sensownie, opierając się o stojące nieopodal krzesło i przeszywając Aileen swoim collierskim, uważnym wzrokiem.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 18:20

Przegryzłam delikatnie dolną wargę, pozwalając wilkowi na ułożenie swojej masywnej głowy na moich udach. Szeptaliśmy do siebie niczym starzy przyjaciele, którzy nie widzieli się od bardzo wielu lat, jednak pomimo tak długiej rozłąki nic się między nimi nie zmieniło. Mimo wszystko nadal ufałam mu bardziej niż większości tak zmiennej szkolnej braci, z pośród której jedynie pojedyncze jednostki przykuwały moją uwagę. Aiden Collier interesował mnie odkąd tylko pamiętam, ale nie był to wyłącznie pociąg czysto seksualny, który skupiał wokół niego tyle dziewcząt. Wydawało mi się, że umiem określić, co tak naprawdę intryguje mnie w sposobie, w jaki się poruszał, barwie głosu czy spojrzeniu, ale nie mogłam dobrać odpowiednich słów. Był punktem idealnym i skupieniem wszystkich tych cech, które u innych równie dobrze mogłyby być nazywane wadami. I ożenił się, a ja o nic nie pytałam i omijałam tych, którzy uważali, że cokolwiek na ten temat wiedzą. Można powiedzieć, że czasami pod pozorem sesji budowałam wokół niego mur obronny, nawet jeżeli ten miał się zawalić po kilku godzinach. Chciałam przenosić go do innego wymiaru.
- Nie dzisiaj, Aiden - odparłam, podnosząc się. Wilk również wstał -wiedziałam, że czuje lekki niepokój w obecności nieznanego mu mężczyzny,ale byłam z niego naprawdę dumna, kiedy przymknął leniwie oczy, gdy tylko dłoń Aidena znalazła się na jego grzbiecie. Spostrzegłam obrączkę na jego palcu, ale w głowie zamiast miliona innych pytań kotłowało mi się tylko to jedno: co dziś robimy? Odsunęłam się od niego i podeszłam do stołu. Dawno się nie widzieliśmy.
- Zapal jeżeli chcesz, całe są twoje - rzuciłam paczkę w jego stronę, jednocześnie lustrując całą jego postać. Cieszyło mnie to, że nie miał, jak na razie przynajmniej, żadnych skrupułów i że tak spokojnie przyjmował moje propozycje. Odetchnęłam głębiej dwa razy, podając mu po chwili kieliszek z winem. - Dzisiaj zabieramy całą twoją energię do raju - podeszłam do niego ponownie, a serce zabiło mi zdecydowanie za głośno - On też tam będzie - odchrząknęłam, wskazując ręką na wilka, który od razu zaczął udawać, że o wiele bardziej nadaje się do indywidualnej sesji - Jest naprawdę w porządku, ale zanim zaczniemy musicie się trochę poznać - nie wiedziałam, czy bardziej zwracam się do Aidena czy do zwierzęcia, ale miałam nadzieję, że obaj zrozumieli, że dzisiaj będzie nam potrzebny czas. To nowość, na którą się zdecydowałam: zdjęcia z żywym rekwizytem, zdjęcia w innym świetle, barwach z innym przesłaniem. Wiedziałam, że chcę dzisiaj uchwycić, wszystko to, co dla Aidena było ważne w nim samym.
A najbardziej doceniałam to, że pozwalał mi tak długo na siebie patrzeć i nie pytał, dlaczego właściwie to robię.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 18:46

Jedną z rzeczy, które uwielbiał w Aileen, było bez wątpienia jej skupienie. Potrafiła całkowicie oddać się swojemu projektowi i swojej wizji, nie interesując się reakcjami ludzi. Była przy tym wręcz naukowo logiczna, jakby cały proces tworzenia układał się w jej głowie w jakąś psychoaktywną substancję - nie zaobserwował tego u Blaise'a, który wydawał się mu beztroski i tworzący pod wpływem zwykłego impulsu. Prace Aileen były przemyślane i oddziaływały zarówno na uczucia i intelekt, co było rzadkim połączeniem.
Do tego była niezwykle piękna.
Owszem, brzmiało to banalnie, ale nigdy nie był dobry w opisywaniu czegokolwiek. Krajobrazy były ładne, książki ciekawe a niektóre zadania trudne, żadnego bawienia się w doprecyzowania i cieniowanie. W końcu i tak nikt nie był w stanie odkryć tego, co widzi on sam. A widział niezwykle tajemniczą dziewczynę w tym niepowtarzalnym czasie, kiedy dorośleje. Za rok, może za kilka miesięcy będzie już kobietą, dorosłą, teraz ciągle jeszcze miała dziewczęce rysy twarzy i te wielkie, nieco przerażające oczy, sprawiające wrażenie niezwykle wiekowych. Nigdy jednak nie myślał o niej w kategorii jakiejkolwiek partnerki, chociaż był czas, że czuł wielką pokusę dotknięcia jej i zobaczenia jak wygląda w erotycznym amoku. Czy jej usta wykrzywiają się do góry, jak mocno wbijałaby paznokcie w jego ramię, czy całuje metodycznie - tak, jak tworzy - czy wręcz przeciwnie, z finezją godną artystki? Były to czcze rozmyślania, bo nigdy nie dopuścił do kontaktu ze swoją skórą, jednak...wyobraźnia dawała do myślenia.
Teraz jednak skupiał się tylko na jej słowach, kiwając głową w podzięce za papierosy (skąd wiedziała, że się mu skończyły i że nie ma ochoty znów przedzierać się przez zaspy śnieżne do pobliskiego kiosku, gdzie prędzej dostałby kokainę niż marlboro?) i uklęknął przy wilku, głaszcząc go spokojnie, ale pewnie po mocnej sierści. Nie bał się, nie zamierzał też dominować, doskonale wiedząc, że ze zwierzętami jest trochę jak z dziećmi - umiar był najzdrowszy.
- Do raju? Zabrzmiało zachęcająco - odparł, uśmiechając się nieco wyniośle i starając się zignorować obrączkę, błyszczącą raz po raz w blasku świec.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 19:36

Moja wyobraźnia niejednokrotnie płatała mi podobne figle. Ciągle wydawało mi się, że już się z tym pogodziłam, że jeżeli będą zbierały się we mnie uczucia pożądania i niecierpliwości, to moje ręce stworzą coś o wiele lepszego, niż gdyby Aiden miał być tylko bezbarwną dekoracją. Tylko, że czasami potrzebowałam kilku tygodniowej przerwy pomiędzy kolejnymi sesjami, aby dać sobie odpocząć.Stres, który rodził się we mnie, kiedy tylko przebywałam z mężczyzną sam na sam, nigdy nie pojawiał się podczas naszych spotkań - czy to przez jakieś niemożliwe do ogarnięcia porozumienie, nad którym się nigdy nie zastanawialiśmy, czy po prostu dlatego, że nie sądziłam, że kiedykolwiek mógłby patrzeć na mnie inaczej niż na zwykłą koleżankę, dzięki której co jakiś czas wpadnie mu do kieszeni trochę grosza? Dopóki jeszcze nie obowiązywały mnie żadne obietnice wobec nikogo chyba nie chciałam nawet szukać kogoś wyjątkowego, kogoś w kim mogłabym się naprawdę zakochać. Ceniłam sztukę, wiedząc że naprawdę zaangażowani artyści muszą balansować na krawędzi, jeżeli chcą naprawdę dotrzeć do sedna swojego dzieła. Kilkakrotnie bezsensownie pozwalałam sobie na krótkotrwałe romanse z mężczyznami, którzy godzili się dla mnie pozować, ale to tylko wszystko psuło, a oni, wbrew kuszącej mnie regule, wcale nie stawali się lepsi po naszych nocnych schadzkach. Tutaj wszystko wyglądało inaczej, ale teraz odkąd obrączka na palcu Aidena wyznaczyła dodatkową granicę, myślałam że będzie łatwiej, ale jak mogłam zapomnieć, że o wiele prościej jest samą siebie okłamać, niż przyznać do słabości? Ceniłam estetykę bardziej, niż moralność i wcale nie byłam z tego dumna, ale współpracując w zgodzie z bardzo głęboko ukrytym sumieniem cieszyłam się, że Aiden na powitanie ogranicza się zawsze wyłącznie do prostolinijnego: cześć.
- W raju nie obowiązują cię żadne zakazy... - powiedziałam, ciągnąc przez pół sali ogromnych rozmiarów dywan z białego puchu. Dotknęłam jego powierzchni ręką. Miękkość była odpowiednia. Napiłam się wina, a zaraz potem cicho cmoknęłam w stronę wilka. Wiedział, co robić. Od razu podszedł do mnie, ocierając się po drodze o łydki Aidena i obrzucając go wzrokiem przepełnionym coraz większym zaufaniem. Wystawił przednią łapę, abym mogła polać ją winem, a kiedy już ułożył się na dywanie pokiwałam głową z zadowoleniem. Tam gdzie trzeba widniały teraz krwistoczerwone ślady, a śnieżnobiała mordka zwierzaka właśnie ocierała się o nie z największą lubością. Spojrzałam na Aidena, jak na razie pozwalając mu przyzwyczaić się do nowej sytuacji - nigdy wcześniej nie było u nas alkoholu ani świec, które osobom trzecim mogłyby raczej skojarzyć się z bardzo romantycznym wypadem - dlatego nie zabierałam nikogo na nasze sesje i nikogo nie pozwalałam przyprowadzać Aidenowi. Wiem, że idealnie sprawdziłby się z innymi, ale nie umiałam znaleźć nikogo tak odpowiedniego, jak on.
- ...oprócz jedzenia tego, co ma odebrać ci nieśmiertelność i perfekcyjność - dodałam, czując, że powoli ogarnia mnie potrzebna radość, bez której nie mogłabym wykonywać swojej roboty. Kolejny kieliszek wina byłby błędem, więc zdecydowałam się popełnić go dopiero po zakończeniu zdjęć. Jeszcze raz przegryzłam wargę i zsunęłam spodnie, po raz pierwszy od bardzo dawna pokazując jakiemukolwiek mężczyźnie swoje kolana. Koszula, którą dzisiaj założyłam została kupiona specjalnie na tę okazję. Byliśmy przecież niemal dorośli.
- Chcę dzisiaj skupić się na twoich oczach i dłoniach, dlatego masz patrzeć na mnie, jak na coś czego pod żadnym pozorem nie wolno ci ruszyć. To powinno być łatwe, bo - rumieńce, które czułam na policzkach były tylko reakcją na wino krążące w moich żyłach - kiedy czegoś nie wolno, chce się tego z całej siły. To ma być w twoich oczach, Aiden. Masz chcieć wyrwać się z raju. - usiadłam na skrzyni, obracając aparat w rękach. W głowie kształtowały mi się kolejne obrazy, różne sytuacje i wiele związanych z tym opcji. Zabrałam dzisiaj ze sobą bardzo dużo przedmiotów, których nie będzie wolno nam nie wykorzystać. Rzuciłam jeszcze zapalniczkę w jego stronę. Zastanawiając się, czy potrzebuje więcej wskazówek.
- To pierwsza wizja raju, najbardziej oczywista, potem opowiem ci co będzie dalej. - miałam nadzieję, że zapach papierosa trochę mnie uspokoi, mimo że sama nie paliłam i raczej nie ciągnęło mnie do tego. Nakazałam mu ręką położenie się na kocu i oparcie głowy o brzuch wilka, na razie tylko na próbę. - Muszę zobaczyć, jak to wygląda na sucho - mruknęłam chyba bardziej do siebie, niż do Aidena.
Chciałam zrobić dzisiaj dziesięć zdjęć, dziesięć różnych obrazów boskiego raju, a zacząć od najłatwiejszej. To będzie bardzo ważny projekt.
Stawiałam poprzeczkę wysoko, ale nie wiedziałam, czy dla siebie, czy dla Aidena.


Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 20:54

Aiden rzadko kiedy pozwalał wkręcać się w jakieś artystyczne projekty. Jelenie zasypywały go najróżniejszymi propozycjami, listami, błaganiami i nawet szantażami, ale zawsze grzecznie odmawiał, zupełnie nie wczuwając się w żadne role, które miał zagrać. Chyba ani razu nie pozował Blaise'owi, który przecież znał go najlepiej. Uciekał przed natchnionymi nastolatkami, czyhającymi na niego z polaroidami, unikał przebywania w większym skupisku osób, by nie zostać - zupełnym przypadkiem! - uwiecznionym na jakimś, nawet genialnym, rysunku. Nie chodziło tylko o prawo do własnego wizerunku i własności intelektualnej, którą zajmował się na ostatnim semestrze prawa, raczej o niechęć do dzielenia się sobą. Co innego, gdy zaspokajał własne potrzeby, wybierając pod ostrymi kryteriami kolejne kobiety bądź mężczyzn do swojego łóżka - ale to także się skończyło.
Wyjątkiem od tej ostrej, artystycznej reguły była tylko Aileen, potrafiąca wciągnąć go - obojętnego, zdystansowanego i twardo stąpającego po ziemi Aidena - do swojego świata, sprawić, by przywdziewał różne maski, co go czasem bawiło i niepokoiło. Zdawał sobie przecież sprawę z tego, że podczas zmieniania twarzy wychodzi na jaw jego prawdziwa, znana tylko Blaise'owi i Prudence.
Znowu ona w jego myślach, to było już jak mantra, której musiał się oduczyć i odrzucić w niepamięć. A czy był lepszy sposób niż słuchanie nieco zachrypniętego głosu Aileen, obserwowanie jej rumieńców - czy to wino, którego łyk wypił przed chwilą, z uwagą słuchając jej słów? - i milczące zgadzanie się na wszystko, co zaproponowała?
Nie traktował tego jak zabawę ale też nie wczuwał się w to jak w dziki trans na trzeźwo, po prostu...wypełniał zadanie, jak najlepiej potrafił, mając przy tym świadomość, że między nim i Aileen tworzy się specyficzna więź. Nigdy dużo nie mówili, a przecież odsłaniali się przed sobą wręcz do granic przyzwoitości i nie chodziło tutaj o obnażanie zgrabnych nóg dziewczyny.
Położył się obok zwierzęcia, nie czując ani strachu ani dyskomfortu i zapalił papierosa, czując jak jego stęsknione za nikotyną płuca kurczą się rozkosznie. Wciągnął powoli dym, przymykając oczy, po czym otworzył je z zupełnie innym przesłaniem; nie znudzonego i wycieńczonego dramatami chłopaka, ale pożądającego mężczyzny.
Z początku było to trudne, wpatrywanie się w chłodny obiektyw aparatu przez dłuższy czas, bez zmiany wyrazu twarzy, ale gdy postanowił odbierać to jako wyzwanie, szło o wiele lepiej. Zaciągnął się ponownie, uśmiechając się odrobinę kpiąco i wyzywająco, pochylając się odrobinę do przodu, jakby miał zaraz się poruszyć i przyciągnąć Aileen do siebie. Zakazany owoc, cóż to dla niego było?
- To nie jest łatwe, dla mnie nie ma rzeczy zakazanych - powiedział spokojnie, bez chwalenia się, czysta informacja, zaraz po serii dźwięków migawki.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 21:21

Dlatego nie chciałam go na nikogo zamieniać. On musiał pozostać zainteresowany tym, co dzieje się w mojej głowie, ale nie powinien przekraczać tych pewnych granic, na naruszenie których mógł sobie pozwolić w innym towarzystwie. Liczyłam się z jego zdaniem i nie zaproponowałabym niczego, gdyby miało go to zaboleć, czy zdenerwować, bo nie wiem, czy dałoby radę go zawstydzić, ale kiedy chciałam stać po tej dla siebie wygodniejszej stronie obiektywu, cóż, wszystko musiało iść po mojej myśli. I może przez ten brak zainteresowania jego życiem osobistym i tym, co szeptano o nim na szkolnych korytarzach, tak spokojnie przyjmowałam każdą maskę, którą musiał na siebie włożyć, aby spełnić moje wymagania. Nie wiedziałam nic o jego miłosnych rozterkach i chociaż powinnam się zastanowić, czy to on częściej łamał czyjeś serca, niż jego własne zostało złamane, to nie pragnęłam dowiadywać się tego w taki sposób. Przy mnie miał czuć się swobodnie.
-Obejmij go - odezwałam się nagle do wilka, a ten posłusznie owinął łapę wokół ramienia Aidena, a ogon wokół jego bioder. Do tej pory nie zastanawiałam się, czy ktoś rozumie to, o czym rozmawiam ze zwierzętami, bo zawsze robiłam to na osobności. Wydawało mi się, że dźwięk, który przed chwilą wydobył się z moich ust był piękny, choć groźny i zdecydowany, bo już wiedziałam, że do konkretnych gatunków trzeba przyjmować inną barwę. Zmieniłam kąt obiektywu, chcąc uchwycić jak najlepiej usta Aidena. Kątem oka widziałam, jak wilk próbuje mu dorównać i jak stara się wbić we mnie to samo spojrzenie, ale szybkim ruchem głowy nakazałam mu spojrzeć w inną stronę. Wyglądali pięknie w blasku świec i z tym dymem unoszącym się nad nimi. Zrobiło mi się gorąco, kiedy tylko Aiden pomimo tego, co powiedział, postarał się jak najlepiej oddać pożądanie. W jego oczach widziałam ciekawość, może lekki niepokój, jak gdyby bał się, że zauważę coś, czego nie powinnam. Zaczesałam włosy do tyłu, ignorując kropelki potu spływające po moim karku. Nogą przyciągnęłam torbę, z której wyciągnęłam białą koszulę.
- Chcesz się przekonać? - rzuciłam wyzywająco, na chwilę pozwalając sobie na przedłużenie spojrzenia, a tego robić nie powinnam. Obrączki na zdjęciu nie będzie widać, ale ja obserwowałam uważnie każdy szczegół. I chyba pierwszy raz tego żałowałam. Podałam mu szybkim ruchem koszulę i niemal od razu zaczęłam przeglądać zrobione już zdjęcia. - Załóż to, a potem pozwól mu aby nad tobą stanął i nie odwracaj wzroku - powiedziałam szeptem, i strzeliłam palcami, aby przywołać wilka do porządku, któremu chyba za bardzo spodobało się ogrzewanie swoim ciałem Aidena. No tak, przecież nie na co dzień miał okazję trochę się ogrzać.
Odwróciłam się, aby nie patrzeć, jak Aideen ściąga swoją koszulkę.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 22:27

Nie zdziwiło go warczenie Aileen, dobrze wiedział o jej zdolności rozmawiania ze zwierzętami, której jednak nie uważał za specjalnie przydatną. Ot, mogłaby być ciekawa w cyrku albo w zoo, ale w zwykłym życiu? O wiele lepiej byłoby posiadać moc przewidywania przyszłości, wybierania dobrych spółek i inwestowania w odpowiednie akcje na giełdzie.
Pod względem mocy byli na tym samym wózku, ich zdolności nie zdawały rezultatu w normalnym życiu, jednak czy Aileen chciała takie życie prowadzić? Była artystką o nawiedzonym spojrzeniu i wyjątkowych zdolnościach, potrafiła wykorzystywać swoją moc tak, jak się jej podobało; tak, by osiągnąć idealny efekt. Kiedyś zazdrościł jej tego rozsądku, ulokowania swojej zdolności w bezpiecznym miejscu, które pomagało a nie niszczyło. Czy też by tak potrafił? Jednak do czego mógł przydać mu się dotyk wywołujący pożądanie i cała jego fizjonomia, działająca jak przywołujący ofiary kwiat?
Może pozowanie było jedną z niewielu form wykorzystywania swojego przyciągania do moralnych celów, do tworzenia czegoś, czego zupełnie nie rozumiał a co poruszało miliony osób. Kto wie.
Zgasił papierosa na drewnianej nóżce stolika, odwzajemniając spojrzenie Aileen spokojnie i chłodnie, zupełnie inaczej niż przed sekundą, po czym wstał, odbierając od niej koszulę.
- Dlaczego się odwracasz? - spytał po prostu, z umiarkowaną ciekawością, zrzucając swoją czarną koszulę i zakładając białą. Ciekawe skąd dziewczyna znała jego rozmiar. - Nie wstydzę się Ciebie - dodał w miarę obojętnym tonem, układając się tak, jak mu kazała i zapalając kolejnego papierosa, tym razem od świeczki, leżącej nieopodal.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Sro 26 Gru 2012 - 23:08

Zacisnęłam powieki, kiedy usłyszałam jego pytanie. Tak bardzo chciałam mu powiedzieć prawdę, ale, czy była mu teraz potrzebna? Wiedziałam, że się nie wstydzi i zastanawiałam się, dlaczego aż tak mnie to krępuje i dlaczego wolałabym, aby mimo wszystko nie stawiał mnie w takiej sytuacji. Nalałam sobie kolejny kieliszek wina, ale wypiłam go zbyt szybko i musiałam od razu wypić kolejny. Jestem jego fotografką, nie powinnam w trakcie sesji pozwalać sobie na takie sytuacje. Odwróciłam się, gotowa do dalszego wykonywania zdjęć. Jeżeli Aiden zdążył mnie już trochę poznać, to na pewno będzie wiedział, że niedługo odpowiem na jego pytanie. Bo nie umiałam go zignorować. Z wielką pasją posługiwałam się aparatem, zmieniałam krótkimi komendami pozycję wilka, kilkakrotnie ruchem ręki kazałam inaczej ułożyć się Aidenowi.
- Nie zapinaj jej do końca - powiedziałam, nie wychylając się zza aparatu, ale przecież i tak wszystko widziałam. Wino zaczęło nagle krążyć mi w głowie, zbyt szybko je piłam, ale wciąż zasychało mi w ustach. Nie wiedziałam już, która jest godzina, ale nie chciałam nawet tego sprawdzać. Nawet telefon miałam wyłączony. Wilk przeciągnął się zamaszyście i przyłożył pysk do policzka Aidena, a potem podszedł do mnie. Tylko ja usłyszałam, że powiedział cokolwiek. Jego ciemne oczy były już zmęczone i pozwoliłam mu odejść. Byłam wdzięczna za swoją umiejętność, to tak jak gdybym mogła poznać świat z każdej jego strony, zatopić się w każdym żywiole, bo stworzenia wodne i powietrzne były mi tak samo przychylne jak te lądowe. Ale lubiłam ryzyko, więc takie możliwości jak przepowiadanie przyszłości w ogóle mnie nie interesowało, natomiast to co potrafił Aiden...być może nie miał z tego materialnych korzyści, ale czułam, że można tą zdolność jakoś wykorzystać. To była moja ostatnia wizja raju, ale postanowiłam zamienić wszystko miejscami. Niebezpieczna, ale skąd mogłabym wiedzieć, czy w rzeczywistości, skoro jeszcze nie spróbowałam?
Zostaliśmy sami.
- Odwracam się, bo boję się swojego zachowania - podeszłam bliżej, kucając na przeciw niego z butelką w jednej ręce, którą natychmiast postawiłam gdzieś w pobliżu. Dlaczego alkohol aż tak rozplątuje język?- Zróbmy kilka minut przerwy. Chciałabym aby kolejne zdjęcia odzwierciedlały już twoją ucieczkę z raju. Zastanów się co zrobiłbyś gdybyś był absolutnie w o l n y. Od wszystkiego. - usiadłam na kocu, przedtem biorąc do rąk aparat, aby pokazać Aidenowi czas, który zatrzymaliśmy.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Czw 27 Gru 2012 - 8:25

Przebywanie z Aileen stanowiło całkiem odprężającą odskocznię od życia codziennego, od ostatnich przygotowań do wyjazdu z Blaise'm, od małżeńskiego pożycia, od powracających do Prudence myśli. Callaghan była odrębna, nie wciągnięta we wszystkie zawirowania emocjonalne, jej towarzystwo nie przypominało mu żadnego wwiercającego gwoździe w osierdzie wydarzenia. Była...neutralna, w najlepszym tego słowa znaczeniu, nie tak jak milcząca wobec ogromu wojny Szwajcaria, raczej jak najsurowszy z bezstronnych sędziów.
Może dlatego nie czuł się wcale gorzej, musząc wypełniać jej polecenia, które odbierał raczej jako luźne wskazówki. Nie musieli rozmawiać, godzinami tłumaczyć swoich wizji; jako obiekt fotografii/rysunku Aiden był wręcz niezwykle pokorny, ale wynikało to ze słusznego przekonania, że zupełnie nie zna się na tej całej magii przelewania rzeczywistości na papier bądź matrycę aparatu.
Był tylko rzeczywistym odbiciem czegoś, co wyobrażała sobie Aileen i wcale mu to nie przeszkadzało. Czasem musiał być podmiotem i kimś teoretycznie bez znaczenia, żeby równowaga, i tak szalenie zachwiana w jego życiu, mogła być utrzymana.
A propos równowagi, zadziwiało go, jak tak chuda osoba jak Aileen może jeszcze trzymać się na nogach, po wypiciu prawie całej butelki wina. Owszem, na jej policzki wystąpiły gorące rumieńce, oczy - czasami widoczne zza obiektywu - świeciły się jej w blasku świec i podchodziła do niego coraz bliżej, jakby to on był niebezpiecznym zwierzęciem, z którym trzeba się najpierw oswoić.
- Dlaczego boisz się swojego zachowania? - spytał swobodnie, posłusznie nie zapinając wszystkich mikroskopijnych guzików i strącając popiół z papierosa na drewnianą podłogę. Był nieznośnie świadomy tego, że jest w drewnianym pomieszczeniu z pokaźną ilością świeczek, że ma przy sobie odlecianą artystkę (dodatkowo: niedługo zapewne pijaną), ale nie przejmował się tym tak bardzo, jak jeszcze kiedyś. Były ważniejsze rzeczy od śmierci w płomieniach. Takie, jak poczucie wolności, nad którym nie musiał się zbyt długo zastanawiać. Uśmiechnął się gorzko, odbierając od dziewczyny aparat i przez przypadek muskając jej dłonie swoimi; nie zwrócił jednak na to uwagi, przeglądając zdjęcia, wyglądające obco i sucho na elektronicznym ekranie. Zdecydowanie bardziej wolał te już wywołane.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Czw 27 Gru 2012 - 19:17

Dorosłość tak szybko nas znalazła.
A może było na odwrót? Jeżeli daliśmy się tak łatwo odnaleźć, to może wcale nie próbowaliśmy przed nią uciec? Ja na pewno uciekałam; nie przed odpowiedzialnością, nie przed spełnianiem czyiś oczekiwań i nie przed tą nową ścieżką, po której podobno tak ciężko się stąpało, ale nie chciałam tak szybko zamykać sobie furtek, do których klucz pasował jedynie teraz. Może nie żyłam w wiecznej krainie baśni i wyobrażeń, bo przecież umiałam podjąć decyzję w miarę dojrzale, ale strach przed dobiciem swojego dzieciństwa, skutecznie przypominał mi, że życie tak naprawdę dopiero co obnażało przede mną swoje sekrety. Tak dużo się teraz działo i to mnie przerażało najbardziej. Czasami czułam jakby coś mnie omijało, coś czym wszyscy wokoło teraz żyli, a co powinno przydarzyć się dopiero za kilka lat. Nie wierzyłam w ich szczęście.
Procenty krążące w żyłach chciały dać upust emocjom, ale rozum skutecznie trzymał je w swoich sidłach. Męczyłam się i zaczęłam nawet rozważać, czy nie przerwać na dzisiaj i wrócić do tego, no powiedzmy, za trzy tygodnie, miesiące, rok. Przyłożyłam dłonie do policzków i poczułam niebezpieczne ciepło, które wyraźnie mówiło, że prędzej czy później wszystko da się wyczytać z mojego nieprzytomnego spojrzenia. Blask świec dopiero zaczął szczypać mnie w oczy, a zniszczona podłoga zdawała się skrzypieć jak nigdy dotąd. Postępowaliśmy niemądrze, zaszywając się tutaj, zupełnie tak jakbyśmy byli gotowi już umierać. Tylko, że to było tak absurdalne - spłonąć w takiej melinie. To nie mogło się przydarzyć nam. Skrępowanie gdzieś zniknęło, ustępując miejsca wątpliwością: nie chciałabym, aby Aiden źle mnie zrozumiał, ale czy byłabym w stanie mu potem cokolwiek wytłumaczyć? Spojrzałam na niego niepewnie - czy nie lepiej było, kiedy ograniczaliśmy się tylko do suchych haseł, związanych bezpośrednio z pracą? Obrączka na jego palcu nie przeszkadzała mi tak bardzo, jak obawa, że po usłyszeniu tego, co teraz rodziło się w mojej głowie, Aiden wyjdzie. Wyciągnęłam rękę z aparatem, ustawiając odpowiednie okna obrazu, tak aby zdjęcia przewijały się same. Miałam nadzieję, że Aiden powie mi, co o nich sądzi i że przyzna się, jeżeli będzie chciał, aby któreś nie wyszło na światło dzienne. To dopiero pierwsza faza mojego pomysłu i chociaż długo myślałam nad kolejnymi, to byłam zadowolona, że mieliśmy tak dobry początek.
Odchrząknęłam i przestałam skubać materiał koszuli, wreszcie oddając całe zainteresowanie Aidenowi. Chyba w końcu powinniśmy po prostu usiąść i pogadać.
- Aiden, wypiłam kilka porządnych kieliszków wina i ciężko skupić mi się, aby tylko i wyłącznie na ciebie patrzeć - to taki paradoks, że bałam się mówić, a nie męczyło mnie utrzymywanie kontaktu wzrokowego, a przecież powinnam już palić się ze zdenerwowania. Chciałam ułożyć się na kocu i trochę odpocząć, zapomnieć o winie i ruszać dalej do zdjęć, ale przypadkowy dotyk jego dłoni, jeszcze kiedy nie byłam pewna, czy powiedziałam właściwie, to co chciałam, kompletnie wybił mnie z rytmu. Jego skóra nie parzyła, ale skąd mogłam naprawdę to wiedzieć, jeżeli czułam ją tylko przez ułamek sekundy? Zadrżałam i musiał to poczuć i to pewnie nawet o wiele szybciej ode mnie. Zawsze umiałam się nieźle wkopać.
Dawno nie spuściłam aż tak wzroku.
- Gdybym chciała cię pocałować nie czułabym nawet wyrzutów sumienia, za co chyba powinnam przeprosić, ale boję się, że jeden pocałunek by mi nie wystarczył, zwłaszcza że nie jestem w tobie - urwałam, obrywając z butelki wina etykietkę i rwąc ja na wiele nierównych kawałków - ..nie jestem zakochana i po prostu mnie pociągasz, ale to dobrze, lepiej mi się pracuje...czy możemy już wracać do roboty? - odetchnęłam, chowając twarz w dłoniach i delikatnie masując sobie skronie. Jest super.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Pią 28 Gru 2012 - 10:45

Niepewne spojrzenia, rzucane mu spod długich rzęs, niepomalowanych zapewne (Aileen nie kojarzyła mu się z osobą, która codziennie rano nakłada na siebie tony makijażu; raczej widział ją jako zmywającą farby ze swoich ubrań artystkę niż aż tak dbającą o swój wygląd hipiskę), nie uszły jego uwagi, jednak nie miał zamiaru tego komentować, skupiając się raczej na udawaniu pożądania i chęci ucieczki niż na nieco dziwnych zachowaniach dziewczyny. Nie tak zresztą rzadkich, przez tyle lat przyzwyczaił się do takich spłoszonych spojrzeń, nerwowych ruchów dłoni, próbą zainteresowania go czymś innym - w tym wypadku aparatem - żeby poczuć się choć trochę pewniej.
Kiedyś bardzo go to śmieszyło i podnosiło ego do niewiarygodnie wysokiego poziomu (z którego nie spadło aż do dziś, ale to inna kwestia), potem tylko denerwowało, bo nawet największemu arogantowi na świecie mogło znudzić się bycie obiektem wszelkiego pożądania. W końcu, jak w każdej pokręconej historii, nastała faza stagnacji i cierpiętniczej obojętności. Mijał zadurzone w nim nastolatki, ignorował towarzyskie zaproszenia, nie bywał w klubach na swoich dawniejszych polowaniach, nie oglądał się za wyjątkowo pięknymi kobietami, by pocałowaniem ich ręki sprowokować przypadkowy seks w hotelowych pokojach.
Mógł chwalić się tym, że dojrzał, ale było to raczej to szare, dorosłe znudzenie, które musiało dopaść nawet jego. Dlatego też nie czuł napiętej atmosfery między nim i Aileen, nie postrzegał też jej zachowania w kategoriach denerwujących bądź niebezpiecznych dla zakłócenia tej symbiozy.
Gdyby nie poruszyła tego tematu nie powiedziałby ani słowa, paląc spokojnie papierosa i przeglądając zdjęcia, tak, jakby oglądał twarz zupełnie obcej osoby. Nie przywiązywał się do swojego wyglądu tak, jak powinien, naprawdę nie mogąc doczekać się pierwszych zmarszczek i siwizny. Może wtedy osoby, które cenił tak jak Alileen, mogłyby skupić się na swojej pracy a nie na opanowywaniu rumieńców.
I innych reakcji swojego ciała. Drżenie, uciekanie spojrzeniem - ona, niezależna i zdeterminowana artystka płoszyła się jak pięcioletnie dziecko, skarcone za zjedzenie cukierków! - darcie etykiety z wina na drobne kawałki, zaścielające teraz nieco zakurzoną podłogę jak nie do końca roztopiony śnieg.
- Wszystkich pociągam, Callaghan, to normalne - odparł spokojnie, patrząc nią swoimi brązowymi oczami i uśmiechając się, trochę cierpko a trochę ironicznie, jednak cały czas w oparach dobrego...dogadywania się. - Jeszcze trzy tygodnie temu moglibyśmy się teraz pieprzyć i może nieco polepszyłaby się Twoja sytuacja, ale... wiele się zmieniło - dodał niemalże sympatycznym (jak na jego nazistowskie standardy) tonem, gasząc papierosa na drewnianej podłodze i sprawdzając, czy na pewno zaraz nie spłoną w tym dusznym pomieszczeniu.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Aileen Callaghan
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 49
Join date : 19/12/2012
Skąd : Dublin, Irlandia

PisanieTemat: Re: One Penny   Pią 28 Gru 2012 - 11:57

Moja mama nauczyła mnie wielu niepożytecznych rzeczy, o których jako rodzic musiała mi poopowiadać, ale nie zaprzepaściła tych kilku chwil, które mogła wykorzystać na przekazanie mi naprawdę pożytecznej wiedzy: „Wygląd -lubiła powtarzać malując usta czerwoną szminką - to nie tylko to, co można na siebie nałożyć, a za jakiś czas zdjąć lub to, o czym nie mogliśmy zadecydować”. Uważała, że piękna nie należy doszukiwać się w posturze, zgrabnych nogach czy zapierającym dech w piersiach zniewalającym spojrzeniu. Dla mnie, wtedy jeszcze małej dziewczynki, kosmetyczka była całym światem: moim własnym światem, do którego nikt nie miał wstępu. Ale świat lubi zrównać się z ziemią co jakiś czas i przyszła też kolej na ten mój, tak starannie dopracowywany element po elemencie. Spodziewałam się łez i typowej dla dziecka depresji, ale nic takiego się nie pojawiło i tylko, dlatego, że moja reakcja była inna, niż być powinna, przestałam polegać na utartych schematach – nie, dziewczyna nie musi nosić torebki przepełnionej kilogramami kosmetyków, nie, ona wcale nie koniecznie musi wyglądać dobrze z wulgarnymi kreskami na powiece, czy z postarzającym ją podkładem. Dlatego też teraz, patrząc na Aidena nie widziałam wyłącznie mięśni, czy tych zagranicznych rysów, które podbijały serca kobiet. Dziewczynek raczej, bo do dojrzałości jeszcze trochę im brakowało. Zaprzeczyłam szybkim ruchem głowy, czując, że pomysł ze spisywaniem własnych błędów, wcale nie był taki zły. Powinnam trochę częściej myśleć, że to, co wydaje mi się słuszne, nie koniecznie jest takie bezsensowne.
- Nie rozumiesz – spojrzałam na niego ostrożnie, wyciągając pozostałości etykietki spod długich paznokci, jednak nie odwracając wzroku w różne strony. Nie znosiłam tego w sobie: tej zmienności, tych paradoksów, raz spłoszona, raz pewna siebie. A naprawdę? Cholernie cieszyłam się, że Aiden tymi kilkoma zdaniami utwierdził mnie, że warto zwrócić na niego uwagę. - To, co robisz z ludzkim ciałem, kiedy go dotykasz, czy kiedy naprawdę intensywnie patrzysz – zbliżyłam się do niego, tak aby dokładnie mógł zobaczyć kolor moich oczu, a przede wszystkim te tak ukrywane piegi - zadziałało by pewnie i na mnie, bo masz idealne warunki, ale nie chciałabym się z tobą całować, aby po godzinach upojnego seksu zapadła między nami cisza nie do przebicia. Bo najbardziej pociąga mnie to, co masz tutaj – dotknęłam palcem jego klatki piersiowej, tam, w okolicach serca, aby po chwili dotknąć tym samym palcem jego czoła. Być może wszystko wyglądałoby inaczej trzy tygodnie temu, ale żadne z nas nie umiało cofać czasu i nie jestem pewna, czy któreś by chciało. Ja niczego nie żałowałam. Mogłam zostać w tym samym miejscu. Wstałam, zabierając ze sobą aparat. Poprawiłam koszulę.
- Chcesz jeszcze porobić zdjęcia, czy moglibyśmy pójść coś zjeść? Albo przynajmniej wyjść stąd razem, a potem iść w swoją stronę? – obracałam aparat w dłoniach, czując, że najgorsze mam już za sobą.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: One Penny   Sob 29 Gru 2012 - 13:47

Wypominanie Aidenowi Collierowi, że czegoś nie rozumie było zazwyczaj samobójstwem, i towarzyskim i dosłownym, bo potrafił swoją odpowiedzią wręcz zadźgać człowieka na śmierć, udowadniając, że doskonale r o z u m i e. Nieraz tak właśnie rozpadały się teoretycznie trwałe przyjaźnie, nieraz tak kończyła się impreza E150, z której wychodził bardzo po angielsku, zaciągając za włosy (niestety, dosłownie) jakąś koleżankę, by odreagować. Ciężko było Aidenowi dopiec, więc intelektualny pojazd był w cenie, oczywiście, gdy padał z ust osób na podobnym poziomie rozwoju.
Do których, niestety, Aileen należała. Jednak naprawdę wszystko się zmieniło i o ile dawny Aiden wyszedłby, grzecznie zamykając za sobą drzwi i wysyłając kartki na święta, pełne bolesnych aluzji, to Aiden obecny nie zareagował wcale, po staremu tylko milcząc i obserwując.
I wyciągając wnioski, nie nadające się jednak na światło dzienne, tak samo jak sprostowania. Na pewno nie zapadłaby między nimi cisza, znał ją zbyt długo, żeby włączyć tryb mało kulturalnej ignorancji. Uśmiechnął się jednak lekko do swoich myśli, odsuwając się pod jej dotykiem i wstając, szybko i zgrabnie, jak na kogoś swoich gabarytów.
- Chodź coś zjeść, marnie wyglądasz - zakomenderował, podając jej spodnie i kurtkę - przeklęta zima, normalnie mogliby wyjść ot tak na szybką przekąskę na Kwadrat - oraz zapalając papierosa.

zt

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: One Penny   

Powrót do góry Go down
 
One Penny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho :: Ciemna strona mocy-
Skocz do: