IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lucas Chandler

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Lucas Chandler   Pon 30 Sty 2012 - 23:36


Francisco Lachowski

Imiona: Lucas Alexander

Nazwisko: Chandler

Data i miejsce urodzenia: 14 lutego 1994, Londyn


Rodzina:

# Lotta Chandler - (36) macocha Luke'a, która byłą dla niego jak prawdziwa matka. Kobieta z wielką klasą, której smykałką jest operowanie słowami, których nie zna 99 procent społeczeństwa (bo reszta to banda hiperpoprawnych autorów słowników). Ma pochodzenie norwesko-angielskie, co widać po jej urodzie. Ma niemalże białe włosy do ramion, lazurowe oczy oraz smukłą sylwetkę. Poza tym jest wysoka jak na swoją kategorię … płciową, gdyż ma aż metr osiemdziesiąt dwa. Jest wziętą dziennikarką.
# Bernard Chandler - (41) ojciec Luke'a. Typowy artysta, roztrzepany i od regularnych posiłków i płacenia rachunków w terminie ważniejsze jest zobrazowanie aktualnego przypływu weny. Poza talentem malarskim, rzeźbi, fotografuje, ale też gra na gitarze i zdarza się mu śpiewać. Pierwowzór Luke'a, tylko jego czupryna jest już poprzedzielana siwymi kosmykami, a oczy okoliły sympatyczne zmarszczki.
# Alice Bennett [*] - biologiczna matka Luke'a, zmarła przy porodzie mając zaledwie 23 lata, wcześniej ciężko chorowała. Podobno była śliczną kobietą, o dziecięcych rysach, mimo dorosłego już wieku. Luke ma po niej tylko jedną pamiątkę - srebrny medalion wykonany na jej życzenie, ze złączonymi literami L oraz A, co ma symbolizować jej więź z nowonarodzonym synem, oraz miasto z którego pochodzi (przez większość życia mieszkała w Los Angeles).
# Maya i Malcolm Chandler - (7) przyrodnie rodzeństwo Luke'a, bliźnięta. Wyjątkowo paskudne dzieci, do czasu, gdy moc młodego Chandlera stała się pożyteczna. Aktualnie są diabełkami ze schowanymi rogami.

Status społeczny majętny

Wygląd:

Rozpocznijmy od dołu. Na jego stopach zapewne widnieje jakiś rodzaj sportowego obuwia. Jest przy tym duże prawdopodobieństwo, że są to jego ukochane vansy bądź oxfordy. Sznurówki są koniecznie splątane w drabinkę, ponieważ tak on lubi najbardziej.
Gdy przesuniesz wzrok nieco wyżej, zobaczysz długie, szczupłe nogi, ubrane w wąskie dżinsy. Najlepiej czarne, ewentualnie ciemnogranatowe, takie lubi najbardziej. Poza tym obowiązkowym elementem są przednie kieszenie, gdyż ma dziwny zwyczaj trzymania tam dłoni, bez względu na porę roku, czy okoliczność. Ręce muszą być w kieszeni.
Skoro mowa o rękach, śródręcze ma duże, a palce długie. Pod bladą, chłodną skórą wyraźnie odznaczają się błękitne żyły, które ciągną się przez całe ramiona. Co do samych ramion, mięśnie ma lekko zarysowane, a na lewym widnieje blizna, pamiątka po dziecinnej zabawie w noże.
Tors również jest trochę umięśniony, jednak nie wygląda jak kulturysta, jest po prostu wysportowany. Nigdzie w tych obszarach nie znajdzie się niechciane owłosienie. Jedynie magiczna ścieżka zostaje na swoim miejscu, tak jak widnieć tam absolutnie powinna. Pępek ma wklęsły, brzydzą go takie wypukłe twory. Uwielbia przyodziewać rozmaite koszule, szczególnie w kratę.
Twarz ma piękną, hipnotyzującą, zwykle wymodelowaną w lekkim uśmiechu. Usta ma ni pełne, ni małe. Nos jest mały i lekko zadarty, kości policzkowe wystające, a oczy wabiące, czarujące, nęcące, o barwie mocnej kawy.
Czupryna zwykle żyje własnym życiem, przeczesana jedynie, o ile w ogóle, palcami. Kosmyki są barwy gorzkiej czekolady, nigdy mu nie odbiło, by strzelić sobie platynowe pasemka, czy inne chujstwa. Strzyże się różnie, zależnie od aktualnego kaprysu, jednak nigdy nie są to jakieś wymyślne fryzury. Zazwyczaj ma średniej długości włosy na czubku głowy, krótsze dookoła.
Ogólnie jest chłopcem wysokim, Matka Natura obdarzyła go aż stu osiemdziesięcioma dziewięcioma centymetrami wzrostu. Posągowa sylwetka przypomina ideał, dosłownie, za sprawą naturalnej, ale wyjątkowo twarzowej bladości.
Szybko stał się popularnym celem do uwieczniania przez znajomych amatorów fotografii, czy też miłośników szkiców i rysunku.
Oczywiście całkowicie zdaje sobie sprawę ze swojego wyglądu, czego często nadużywa.


Charakter:
Jego prawdziwa osobowość jest schowana za wybitnie grubym murem pozorów. Wobec ogromnych rozmiarów metropolii jego skomplikowanych struktur myślenia i działania, sumienie stłamsił do jednej cegiełki, budującej całe drapacze chmur jego wyobraźni. Oczywiście nie jest taki absolutnie heartless. Czasem zdarza mu się tak zaplanować którąś z jego licznych gier, że bezboleśnie odsuwa od siebie rozkochaną w sobie niewiastę.
Gdyż to jest jedna z kilku jego … słabości? Granie w gry. Wie jak się poruszać, wie co mówić, ma zabójczą świadomość tego jak wygląda, by wykorzystywać to wszystko, wygląd i inteligencję do uwodzenia mniej lub bardziej niewinnych dziewcząt. Robi to w taki sposób, że początkowo nie da się niczego podejrzeć, jest szarmancki, żartuje z wyczuciem i lekkością, mówi rzeczy, które one chcą usłyszeć, komplementuje niezobowiązująco. Pułapka jest skutecznie zamaskowana, jednakże gdy się już w nią wpadnie, nie ma odwrotu. Jedynym wyjściem jest przebrnąć przez cały labirynt zakochania się w tym cudownym chłopcu i cierpieć, próbując się z labiryntu wydostać.
Lecz jak da się cierpieć, gdy on uśmiecha się tak pięknie? Gdy przynosi piękne prezenty, sprawia że czujesz się wyjątkowa, wysłuchuje cię i całuje w środek czoła? Jak poznać, że cię odsunął, skoro na jego jedno słowo przestajesz pozornie czuć złość? Czujesz jedynie niewysłowiony ciężar, którego się opisać słowami w żadnym języku. Jeśli trafisz na dobry dzień, wystarczy kolejne słowo, byś znów czuła się dobrze. Niestety, jego moc już nie wnika do podświadomości, gdzie rodzą się podejrzenia i gdzie intuicja działa pełną parą.
Jeśli znajdziesz się z nim na jednej imprezie, nie będziesz umiała się wysłowić. Widząc go, będziesz wiedziała, że coś jest nie tak. Ogarnie cię nieprzyjemny niepokój, który spowoduje skrępowanie ruchów. Ale nie będziesz czuć bólu widząc, gdy kolejna dziewczyna jest obdarzana TYM uśmiechem. To koniec.
Taki właśnie z niego okropny typ, rani tak bardzo, jednocześnie nie raniąc.
Oprócz tak okrutnego sposobu na swoistą rozrywkę, zwyczajnie wykorzystuje ludzi, w celach przeróżnych, jednak zwykle wywołanych chwilowym lenistwem.
Poza tym, każda jego gra jest zaplanowana we wszystkich szczegółach. Wszystko co robi, jest zaplanowane, głównie przez chorobliwą ambicję i nieodpartą chęć dążenia do ideału. Wie, że jeżeli wypije więcej niż pół litra polskiej wódki, może mieć poważne problemy gastryczne. Doskonale zdaje sobie sprawę, że jego organizm, do pełnego wypoczynku, potrzebuje siedmiu i pół godzin snu. Nienawidzi niedokończonych spraw, rzeczy zrobionych na odwal. Zdecydowanie można go nazwać mianem niepoprawnego perfekcjonisty.
Jest doskonałym kłamcą, niemożliwy jest do wyłapania fałsz jego słów czy zachowań. Jednak ma pewien umiar jeśli o to chodzi, bo ma świadomość jak łatwo jest wpaść w lawinę kłamstw, a jak ciężko jest się z niej wydostać.
Lubi się dobrze napić, ale nie lubi tańczyć. Często można go spotkać, jak słucha muzyki ze ściągniętymi brwiami, rozmyślając o zawiłości melodii, czy ukrytym sensie tekstu. Bo jest wielkim fanem większości rodzajów muzyki, posiada wiele płyt, ze szczególnym umiłowaniem do tych winylowych, które wydają ten charakterystyczny szum, tak upojny dla słuchacza.
Jeżeli chodzi o zalety to jest do niemożliwości honorowy. Jeśli już składa obietnicę, choćby się waliło i paliło, spełni to. Jest to jeden (jedyny?) czynnik, który sprawia, że jest on dobrym przyjacielem, jeżeli w takową relację już z kimś wchodzi.

Zdolność: silna sugestia, zwykle niemożliwa do odparcia

Historia postaci:
Urodził się, o zgrozo, w Walentynki. Jego matka, ciężko chora jeszcze na długo przed zajściem w ciążę, umarła kilka godzin po porodzie, zdążywszy jedynie poświadczyć wiarygodność spisanego niewiele wcześniej testamentu. Ojciec Luke'a bardzo długo borykał się z utratą miłości swego życia, toteż całkowicie poświęcił się pracy twórczej i rozwijaniu swojej niewielkiej galerii na peryferiach Londynu.
Gdy Luke miał lat osiem jego ojciec związał się z dobrze zapowiadającą się dziennikarką, dryblasowatą blondynką, która, wreszcie, wprowadziła w życie panów Chandler nieco systematyczności i porządku. Szybko, wraz z owym porządkiem, do rodziny wprowadziła dwoje młodych Chandlerątek, o oczach błękitnych po mamusi i włosach czekoladowych po tatusiu.
Wtedy właśnie pierworodny Chandler zaczynał odkrywać swoją moc, początkowo nakłaniając do spełniania swych zachcianek za pomocą dotyku.
Do dziś Luke nie wie skąd u niego taki dar, ale gdy się skupi na osobie, która ma ulec jego sugestii, wykonuje ona bez szemrania każde jego polecenie, o ile nie jest to polecenie samobójstwa lub fizycznego okaleczenia.
Zrozpaczeni po śmierci ukochanej córki dziadkowie ze strony matki (również obdarzonymi specjalnymi zdolnościami; dziadek - potrafił sprawić że dowolny fragment jego ciała rozświetlał się, babcia - doskonały słuch w promieniu do trzystu metrów) swoją drogą rodzina szanowana w londyńskiej elicie, zadecydowali o natychmiastowym odesłaniu Luke'a do St. Bernard, gdy tylko przekroczy on wymagany wiek do przyjęcia.
Równie ciekawą zagadką okazuje się być to umiłowanie do gier, gdyż nie miał w dzieciństwie wzorca, czy nawet bodźca do wszczęcia takich właśnie działań.
Po rozpoczęciu nauki w St. Bernard nie umiał się odnaleźć, przeżył typowy dla dzieci w tym wieku problem z zaaklimatyzowaniem się w nowym środowisku. Szybko przekonał się jak pomocny okazuje się być jego dar, zwłaszcza gdy opanował go na tyle, że wystarcza jedynie znikome połączenie z umysłem potencjalnej "ofiary", o której ta nie ma nawet pojęcia.
Co ciekawe, w jego niedługo osiemnastoletnim żywocie, nie pojawiła się jeszcze dziewczyna, która zawładnęłaby jego sercem, nie mówiąc nawet o miłości.
 
Klasa: V

Bractwo: (Uzupełnia Administracja)

Ciekawostki:

# brzydzą go wypukłe pępki
# do szaleństwa doprowadza go zagłębienie między obojczykami oraz "ten cypelek" w intymnym miejscu kobiecym
# nienawidzi zwierząt, szczególnie wszelkiego rodzaju ptaków
# przespał się kiedyś ze swoją korepetytorką
# ma wyjątkowo paskudny charakter pisma
# jest uzależniony od papierosów i owocowych cukierków

Narracja:
W sumie nie wiedział co jest gorsze, siedzenie w pokoju i rozmyślanie nad utrzymującym się ściskiem żołądka, czy siedzenie tutaj, patrząc jak złocisty płyn przelewa się między ściankami zielonej, szklanej butelki, jednocześnie szybkim tempem zmniejszając ilość tegoż piwa.
W dodatkowe poirytowanie wprawiała go ta trójka wyjątkowo brzydkich dzieci. Wyglądali jak klony, z tym, że jeden z tych osobników prezentował znikome cechy kobiece jak ryże warkocze. Z ich konwersacji przecinanej gardłowym śmiechem, wyłapał kilka niemieckich słów, z dodatkowym obrzydzeniem charakteryzując akcent na czysto bawarski. Cała trójka miała figurę czeskiego knedliczka, wątpliwie ozdobionej loczkami (tudzież grubymi warkoczami u dziewczynki) o najgorszym odcieniu rudego koloru i obrzydliwymi piegami, rozsianymi na całych ich ciałach jak rozdmuchane gówno. Oczywiście vdR rozumiał, że piegi dodają uroku, jednak tu wyglądały iście odpychająco.
Jeśli kobiety czuły się tak przed każdym okresem, nabrał do nich współczucia. Wszystko go tak wkurzało! Zaczynając od absolutnej nudy, która tu panowała, skończywszy na rozwiązanym trampku, a on, jak na złość, zapomniał odpowiedniego zaklęcia. Nie używał takowego chyba od drugiej czy trzeciej klasy.
Póki co podsumowywał spędzoną tu dotychczas dobę, jako chujową do potęgi entej. Wlał do gardła ostatni łyk piwa, mlaskając demonstracyjnie z niezadowoleniem, po czym już całkowicie przygniótł go ciężarem wyżej wspomnianej chujozy fakt, że nawet nikt nie mógł zwrócić uwagi na jego tak wyraźny niesmak, BO BYŁ TU KURWA SAM.
Zrezygnowany, skruszony i zły, wyruszył po kolejne piwo. Gdy wrócił z powrotem na miejsce, powrócił do zaskakująco bezowocnej kontemplacji, z pełnym poirytowaniem stwierdzając że zapomniał otworzyć butelkę.
Klnąc pod nosem rozejrzał się wokół i zlokalizował plastikową podpórkę do literek, przy zielonej planszy Scrabble i wprawnie usunął kapsel z szyjki.
Do wybuchu brakowało jedynie, by oblał się tym piwem, co na całe szczęście nie nastało.
Zapatrzył się w płomień świecy, która stała na dębowej komodzie w rogu pomieszczenia. Nie wiedział ile to trwało, ale przerwała to dziewczęca sylwetka, która zamigotała na krześle naprzeciw niego.
Uśmiechnąłby się na widok znanej mu tak dobrze Ślizgonki, lecz nie miał kompletnie mocy.
- Widzę masz równie fantastyczny humor jak ja. - stwierdził kwaśno, wyciągając ramię z butelką, sygnalizując pilną potrzebę stuknięcia się w celu mało istotnego toastu, który, jak chciał wierzyć, podniesie go nieco na duchu.

Orientacja: hetero



london elite


Ostatnio zmieniony przez Luke Chandler dnia Wto 31 Sty 2012 - 11:07, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Lucas Chandler   Wto 31 Sty 2012 - 6:12

Kurczaczki przyznam, że miałam problem z wyborem bractwa, niezła karta Very Happy
Miałam dziwny dylemat między Lisem a Pumą, ale w końcu on mimo wszystko jest uroczy i honorowy, to Pumka raczej cat
Powrót do góry Go down
 
Lucas Chandler
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lucas Salvage
» Lucas Arryn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Archiwum kart postaci-
Skocz do: