IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala nr 15

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Sala nr 15   Pią 20 Sty 2012 - 0:56

Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Pon 16 Lip 2012 - 19:29

Jak potwornie nie chciała tutaj być, naprawdę. Gdyby mogła to by nawet nie postawiła nogi w pobliżu tego miejsca śmierci. Jednak nie, po tej ostrej kłótni z Kai’em jaki dobry obywatel musiał zauważyć, że ładna blondyneczka krwawi. Zapewne też nie pomogło, że chwiała się na nogach, była potwornie blada i wyczerpana po użyciu takiej dawki mocy. I tak jak nigdy nie mogła trafić na nikogo kto by chciał jej pomóc, tak teraz nagle zebrało się kilka osobników które postanowiły zostać dobrym samarytaninem. Karetka wezwana i choćby nie wiadomo jak się opierała nie mogła im uciec. Silne toto było i dużo tego, a Lawson już naprawdę nie miała siły na kolejne kłótnie. Kiedy karetka przyjechała wzięli ją od razu na izbę, czy przypadkiem nie ma żadnych wewnętrznych uszkodzeń. Nie powiedziała jednak nikomu jak to się stało, uparcie milczała zbywając kazde pytanie chłodnym spojrzeniem. To nie była ich sprawa i mimo wszystko nie chciała aby Kai miał kłopoty. Tak, była głupia, ale ten sentyment… Kiedy po wszystkich badaniach wylądowała wreszcie na Sali odetchnęła z ulgą. Przynajmniej miała własną luksusową salę. Wysłała jeszcze tylko sms do Aidena, jednak nie ze złości czy chęci żeby się nad nią użalał. Po prostu uznała, ze dobrze żeby wiedział, że nie tylko sobie jebie życie całym tym zachowaniem. Po wysłaniu tych sms do Colliera spojrzla jeszcze raz na swój łokieć i kolano. Na szczęście tylko kilka szwów, może nie będzie aż tak bardzo to wszystko widać. Przynajmniej taką miała nadzieje. Poza tym dostala jakieś dodatkowe środki przeciwbólowe, przez które czuła lekkie zamulenie, ale też jakąś dziką radochę. Glupi jaś?

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Pon 16 Lip 2012 - 19:51

Smsy Nii oderwały Aidena od bardzo pasjonującego zajęcia, jakim było palenie i czytanie po raz setny całej twórczości Vonnegut'a, a dokładniej: od Rzeźni numer pięć. Właśnie zaciągał się lukiem strajkiem i wczytywał się w losy zniszczonego Drezna, gdy zawibrował mu telefon. Od razu podnosząc mu ciśnienie, bomożewkońcuPrudence.
Ale to znowu nie ona.
Przez dłuższą chwilę nie rozumiał nic z pisaniny Lawson, dopiero w końcu gdzieś na końcu zwojów nerwowych zalśniło mu światełko. Zalewając całe collierskie ciało falą ostrej nienawiści i tłamszącej pogardy. Do ...Leistnera. Nie miał siły nawet wyzywać go w myślach, czując nieprzyjemne mrowienie w pięściach.
Lecz nie był kretynem, nie miał zamiaru wdawać się w czcze bójki. Zamknął książkę, dopalił spokojnie papierosa, próbując się uspokoić (co mu widowiskowo wyszło) i po dwudziestu minutach spędzonych w taksówce, dziesięciu minutach w sklepie i dziesięciu na izbie przyjęć (czarowanie pielęgniarek przyszło mu z łatwością) wszedł do sali numer piętnaście. Bez pukania. Zdejmując dość gwałtownie ociekający wodą płaszcz i rzucając go na wieszak. Na widok poobijanej Nii czując autentyczne mdłości. Nie brzydząc się jej widoku, raczej brzydząc się jego.
- Nie znoszę tej pisaniny, ale wiem, że ją lubisz - powiedział na przywitanie, siadając na krześle i przysuwając je do łóżka. I kładąc na kocu 'Małego Księcia'. Przyjrzał się Nii...obserwatorsko, przejeżdżając spojrzeniem od poobijanej twarzy do pokiereszowanej ręki. I znów, fala pogardy, nienawiści, stop. Emocje są destrukcyjne. Trzeba nad nimi panować.
Tak jak nad zakupoholizmem. Bo Aiden zaczął wykładać na pobliski stolik połowę sklepu spożywczego. Soki, owoce, jej ulubione krakersy i spore pudło witamin. Dla kobiet w ciąży, ale wyczytał w internecie, że pomagają w gojeniu się ran.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Pon 16 Lip 2012 - 19:59

Nie była pewna czego oczekiwała po tych sms do Colliera. Na bank nie tego, ze po niedługim czasie pojawi się w drzwiach jej Sali obładowany wałówką na miesiąc. I do tego przyniósł jej jeszcze książke. Uniosła brwi obserwując każdy jego krok zupełnie jakby zaraz miało się coś stać. Nie dziwne, totalnie straciła zaufanie do ludzi po dzisiejszej akcji z Jeleniem. Nawet nie mogła pomyśleć jego imienia, żeby nie zbierało jej się znowu na wściekłość i pogardę.
Uniosła brwi kiedy wykładał owoce, warzywa. Wzięła witaminy do reki i obejrzała je z każdej strony. - Ty, ale ja nie jestem z Tobą w ciąży. Wiesz o tym, prawda? – powiedziała powątpiewająco, bo miała wrażenie że Collier tutaj ma wstrząśnienie mózgu a nie ona. W sumie patrząc na to co się dzialo ostatnimi dniami to wcale by się nie zdziwiła gdyby okazało się, ze Aiden postradał rozum i jest kwalifikowany do ostrego leczenia.
Widziała w jego spojrzeniu jak okropnie wygląda i coraz mniej jej się to podobało. Jakoś nie miała ochoty być ogląda w takim stanie, szczególnie że w swojej wyobrani wyglądala jak ścierwo. Do lustra jej nie dopuścili, chyba doskonale wiedząc jaka może być reakcja, co tylko wzmocniło jej przypuszczenia co do wyglądu. Odłożyła witaminy i chwyciła krakersy. - Nie zostane tu dłużej niż do jutra, więc nie wiem czemu tyle tego kupowałeś. – powiedziała podjadając chrupkie ciastka. Podała mu opakowanie żeby też sobie trochę wziął, to ze trochę krwi z niej wyciekło, nie oznaca ze dobre uczucia do ludzi też.

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Pon 16 Lip 2012 - 20:09

Wywrócił oczami na jej słowa, gdzieś w głębi duszy czując się...radośnie. Na sekundę. Bezpośrednie nawiązanie do ciąży, dość przypadkowe, ale...nic go nie bolało, nic go nie zakłuło, oczy mu się nie zaszkliły. Uodpornił się? Dojrzał? Ogarnął?
Marne szanse na to ostatnie, ale był na dobrej drodze.
Postawił jeszcze na stoliku wielki karton soku marchewkowego i rozsiadł się wygodniej na krześle, strząsając deszcz z wilgotnych włosów.
- Wiem, oddział ginekologiczny jest dwa piętra wyżej - powiedział przeciągle, tylko czekając, aż załamie mu się głos. Nic z tego. Co wywołało u niego kolejny, zaskoczony uśmiech.
Nia nie wyglądała tragicznie. Owszem, buźkę miała posiniaczoną i na lewym (?) policzku podrapaną, ręką rozwalona, ale...gdyby była odwrócona prawym profilem wyglądałaby tak jak zwykle. Może bardziej smutno. Może bardziej...dziko.
Wcale nie chciał się nad nią użalać, przytulać ani biadolić - chciał z nią pobyć. Nie miał żadnych wyrzutów sumienia - to nie on okazał się...Leistnerem. Znów brak określeń, znów fala agresji. Szybko uspokojona.
Poczęstował się krakersem, zajadając go po kawałku, bardzo metodycznie i po aidenowskiemu. - Wiem, obserwacja, wstrząs mózgu, jutro o dwunastej Cię wypiszą. - odparł po prostu, dziękując w myślach pielęgniarce za dokładne informacje.
Informacje, których od Nii nie chciał słyszeć. Nie chciał zadawać jej głupich pytań czy boli, co się stało, jak się czuje. Było to głupie i...strasznie męczące. A Aiden wolał przez życie przejść oryginalnie i spokojnie. - Mam zawołać księdza? Albo psychologa?- uśmiechnął się szeroko, błyskając genialnym pomysłem i przysuwając się bliżej łóżka, by mógł się nad nią pochylić. - Ostatnie namaszczenie, te sprawy, słyszałem, że pomaga - dodał teatralnym szeptem.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Pon 16 Lip 2012 - 20:29

W sumie może powinna pomyśleć o tym, ze Aidena może zaboleć wspomnienie o ciaży, szczególnie po tym co się stało z Chloe. Jednak nie pomyslala. Może to przez leki, a może przez wrodzoną znieczulice, jednak nie zauważyła żeby przyjciel jakoś bardzo został urażony czy miałby zaczać płakać. Zamiast tego spokojnie sobie usiadł, jakby należało mu się to miejsce i stwierdzał że on ma tu być i koniec, bez dyskusji. Z drugiej jednak strony Lawson nie miała zamiaru dyskutować. Dobrze było jednak mieć tutaj kogoś i w sumie, Aiden był aktualnie jedyna osoba która by się chyba zainteresowala jej losem. Przykre i żałosne.
Odpuścila już temat ciązy zauważając, ze chłopak się jej jakoś nienaturalnie przygląda. Wywróciła oczami i skupila się przez chwile na krakersach. Nia nie chciała aby Aiden miał jakiekolwiek wyrzuty sumienia w tej sprawie. No może troszkę, ale tu się wtedy odzywa jej sadystyczna część osobowości. W każdym razie wiedziała co wtedy robi i nadal to robila. Kai nie potrafił nawet dojść jej do słowa, więc niech idzie się zmażyć w piekle. - Więc, przyniosłeś mi to wszystko żebym zjadla w ciągu jednej nocy, tak? Rozumiem, ze później będziesz mnie toczył jak przytyje. – nie istotne, ze od tego wszystkiego nie przytyje w jedną noc. Jednak podejrzewala, ze pluton wojska nie byłby w stanie zjeść tego co jej tutaj przyniósł. Za dużo na raz. Chociaż sokiem marchewkowym nie pogardzi.
Zresztą ona by mu nie powiedziała jak się czuje i co jej jest. Na co mu ta informacja? Nic nie zmieni, a będzie sobie zaprzatal glowkę niepotrzebnymi faktami. - Płatnego mordercę najprędzej. – odparła, po tym jak chwile wcześniej walnęła go lekko w głowę za to ostatnie namaszczenie.

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 8:58

Rozłożył się wygodnie na krześle, w ostatniej chwili hamując chęć wywalenia nóg na łóżko. Był dość zmęczony. I wczorajszą jazdą konną i całą durną akcją z Lanvin i wieczorną próbą ogarnięcia rany. W końcu stwierdził, że nic mu się nie stanie. I że gdzieś tam wyczytał, że w dziczy w ogóle nie opatrywali ran, żeby się lepiej zagoiło. I postanowił słuchać wodza plemiennego i przykrył rozbebeszone ciało tylko koszulą. Ciemną. Żeby niespodzianek nie było i żeby go przypadkowe pielęgniarki nie wciągnęły gdzieś na salę operacyjną.
A potrzebował tego bardziej niż Nia.
Chętnie pogłaskał by ją po włosach, ale nie wyniósł z domu żadnego modelu opiekuńczości. Gdy ktoś chorował, zajmował się nim sztab lekarzy, a rodzice/wujkowie/ciotki przychodzili w niedzielę z bukietami kwiatów i tylko klepali po pokłutych igłami rękach.
Coś Collierowi w takim rodzinnym obrazku nie pasowało, ale...nie wiedział do końca co. Dobrze, że chorym zajmowali się specjaliści, ale uważał, że było to zbyt obce i bezosobowe. Dlatego postanowił się jakoś zmienić, czytając durne poradniki jak postępować z chorym.
Brak obycia Aidena w normalnych, życiowych sytuacjach można by spokojnie wytłumaczyć wpływem takich durnych książek.
- Nie można przytyć przez jedną noc - powiedział spokojnie, biorąc jej słowa całkiem serio. - Zresztą, przydałoby Ci się. Wszystkim by się to przydało. Jesteście za chude i nie macie piersi. I bioder. I wyglądacie jak faceci - wygłosił swoją opinię tonem rasowego polityka, ignorując fizyczne zaczepki Lawson. Dziś jej pozwoli nawet na pukanie jego skromnej osoby. - I nie musisz nikogo wynajmować, Queen of Lightning - dodał, uśmiechając się do niej lekko. Właśnie, mógł przynieść laptopa, by zamęczyć Nię powtórkami Gry o Tron, ale może fale elektroniczne zaburzyłyby działanie sprzętu? Przezorny zawsze ubezpieczony.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 10:37

Widziała jego zmęczenie na twarzy. Była ciekawa co mu się takiego stało i czemu do niej przyszedł skoro był taki wykończony. Zapewne bardziej potrzebowal niż ona wizyty w szpitalu, tylko nic nie mówił, a ona nawet nie miała jak zobaczyć jego rany, więc była aktualnie w błogiej nieświadomości. Niepokoiło ją jednak to zmęczenie i jakby zrezygnowanie które pojawiało się na jego twarzy raz na jakiś czas. Pijąc więc sok który nalała im do szklanek przyglądała mu się coraz bardziej uważnie.
Oczywiście, że to nie było normalne ani rodzinne, ale oboje się wychowali widocznie w takich rodzinach gdzie czułość i opiekuńczość nie były na porządku dziennym. Sama pewnie też by nie wiedziała jak się zachować gdyby dostala informacje że to Aiden lezy w szpitalu. Oczywiście lekarze przesadzali i nie było z nią aż tak źle, spokojnie mogłaby dzisiaj wyjść, a ten obraz szpitala jeszcze gorzej tylko działał na cały obrazek.
Po raz kolejny dostał w głowe za te teksty.
- Wcale nie. Mam idealna figurę i nie chce przytyć. Ani schudnąć. Poza tym kto jak kto, ale Ty powinieneś wiedzieć, ze akurat piersi i biodra to ja mam. – co z tego, że żebra jej wystawały i kolana miała za chude i takie dziwnie sterczące. Teraz to nie było istotne, po prostu nie mogła mu od tak pozwolić myśleć, ze ma racje w swoich głupich teoriach. Przynajmniej nie w stosunku do niej. Odwzajemniła uśmiech i odkryła lekko kołdre. - Chodź tutaj. Przyda mi się misiek do przytulenia się. – powiedziała na chwile odrzucając ten chłód i zwyczajowy dla siebie dystans. Tym razem to ona potrzebowala przyjaciela i ta propozycja żeby wszedł jej do łózka była całkowicie platoniczna. Nawet gdyby chciała była zbyt obolala i zraniona psychicznie aby coś zacząć.

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 11:07

Uśmiechnął się nieznacznie, słysząc jej słowa o idealnej sylwetce. Nia była jedną z niewielu kobiet - jeśli nie jedyną! - która nigdy nie narzekała na swoje ciało. Kolejny plus lawsonówny. Aiden nie cierpiał narzekania na zbyt mały biust, wyimaginowane rozstępy, pieprzyki, blizny, za szerokie uda, zbyt wystające obojczyki, za duży nos i na inne bzdety. Których zupełnie nie zauważał. Nie był zaślepiony, kobieta nie była dla niego tylko cyckami i tyłkiem, wręcz przeciwnie, partnerki do łóżkowych igraszek dobierał z sokolską starannością.
- Tak, tak, wiem, jesteś perfekcyjna - przyznał jej rację, trochę dla świętego spokoju a trochę z całą powagą, na jaką było go stać. Był facetem, porównywał swoje partnerki, jednak nie był aż tak zdegenerowany, żeby ustawiać jakieś karkołomne rankingi. Każda dziewczyna była jakaś, uwodziła go czymś, nawet, jeśli miała krzywe nogi/zęby i nie wiedziała kto to Jelcyn.
I nawet, gdy zbijała go z tropu tak przypadkowo, jak Lawson.
Spojrzał na nią nieco zdziwiony, gdy tak jawnie go zapraszała do łóżka. Platonicznie, wiedział to, jednak ten sam wręcz czuły gest odsunięcia kołdry i zrobienia mu miejsca na łóżku mocno go...zmieszał. Nie na tyle, by zacząć się rumienić, jąkać i przypominać sobie o włączonym zegarku, ale wystarczająco, by zacisnął usta i zaczął kilkusekundową rozkminę.
Bo Aiden się nie przytulał. A przynajmniej robił to niezwykle rzadko. Wpływy rodzinne, wpływy mocy - muśnięcie i nici z platonicznego kizi-mizi na rzecz ostrej orgii. Której obecnie nie chciał.
Jednak Nia była w szpitalnej piżamie, pod szpitalną kołdrą i niebezpieczeństwo mocniejszego kontaktu z jej skórą było znikome. Już bardziej niepokoił go zalew opiekuńczych myśli.
Nia wydawała się zniecierpliwiona jego wahaniem, więc w końcu wstał z krzesła, zgrabnie kładąc się obok niej - na kołdrze, którą ją opatulił. Dla jej ciepła i względnego bezpieczeństwa. Bo szybkie podniesienie ciśnienia mogło jej zaszkodzić.
Objął ją ramieniem i położył brodę na jej głowie, wdychając zapach jej włosów, leków i szpitala. Niemiła mieszanka.
- Nie mam wprawy w przytulaniu się - powiedział obronnie, wbijając jej brodę w głowę przy każdym słowie.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 11:23

Nia za to doskonale zdawala sobie sprawę z tego, że mężczyźni nienawidzą kobiet które wiecznie narzekają na swoje ciało. Zresztą to tez nie było tak, że uważała się za perfekcyjną, po prostu nie miała potrzeby, aby ktoś ją upewnial w tym że jest taka piękna i cudowna. Zawsze kiedy stawała przed lustrem, zamiast skupiać się na wadach swojego ciala skupiała się na zaletach. Dzięki temu była pewna swojej wartości i nie było tak łatwo ją podkopać. Była cholernie dumna z tego podejścia do siebie i świata.
- Od razu powinieneś tak powiedzieć. – uśmiechnęła się pod nosem patrząc na niego. Coś jednak musiała mieć w sobie skoro Aiden nadal jej pragnął. I nie tylko on. Nie prowadził rankingów? Prędzej by się spodziewała, że ma taki notesik, w którym zapisuje kiedy i z kim spał i ocena od jeden do dziesięciu. To byłoby takie… collierowskie w jej mniemaniu. Przynajmniej nie zdziwiłaby się gdyby kiedyś znalazła u niego w pokoju coś takiego, choćby z dawnych lat.
Widziala jego zawahanie kiedy zaproponowała mu wejście do niej do łóżka. Ledwo powstrzymala się przed wywróceniem oczami. Ah, szkoda, ze nie zaczal się do tego wszystkiego jeszcze rumienić i uciekać z pokoju przy plączącym się języku i nogach. To byłoby takie… zabawne. W razie co telefon miała pod reką, by mogła go nagrać w tej krepującej sytuacji.
Żadne z nich nie chciało w tym momencie orgii w szpitalnym łóżku, więc tym bardziej będą uważać. Poza tym dzieliło ich tyle warstw, że jego moc musiałaby być cholernie mocna żeby zadziałała na nich w takiej sytuacji. Opiekuńczych myśli? Naprawde się zmienił, tylko Lawson nie była pewna czy to lepiej czy gorzej.
Przymkneła oczy i wtuliła się w jego ciało z lekkim uśmiechem na twarzy. Było jej teraz dobrze, nawet jeżeli nie potrafił się przytulać i bil ja broda po głowie. W tym momencie to nie było istotne, bo była zraniona i potrzebowała po prostu zwykłego czystego wsparcia.
- To się nauczysz w takim razie. Lekcja numer jeden. Nie robimy krzywdy osobie którą przytulamy, czyli uważaj na brode. – powiedziała z lekkim rozbawieniem w głosie.

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 11:51

Szpitalne łóżko było szerokie i w miarę stabilne - na tyle, że mógł w końcu wyprostować nogi i oprzeć się wygodnie o poduszki. Nawet rozpaćkana rana wcale go nie rwała, tak, że czuł się komfortowo. Miękka kołdra, ciepło, ładna dziewoja u boku (co z tego, że nieco poobdzierana) - żyć nie umierać.
Uśmiechnął się lekko na jej słowa, zastanawiając się, dlaczego przy Lawson jakoś się uspokaja. I fizycznie i psychicznie. Owszem, ciągle gdzieś na dnie serca drżał z niepokoju (jak osika) o Prudence, o swoją relację z Blaise'm i o finał tych wszystkich dram, jakie zesłał mu upierdliwy los. Ale w danej chwili, po południu, z wtuloną w niego Lawson, z wargami ubrudzonymi sokiem marchewkowym i z całym tym podeszczowym lenistwem, czuł się...akuratnie. Nie idealnie, nie odpowiednio, nie szczęśliwie, ale w porównaniu z całym tym dyskomfortem, którego doświadczał, było naprawdę spokojnie.
Westchnął ciężko, przytulając ją ostrożnie przez tysiąc warstw grubej kołdry.
- To była subtelna aluzja, że mam się zamknąć? - spytał zaciekawionym tonem, opierając głowę o poduszki, by już w żaden sposób nie zakłócać homeostazy Lawson. - Wolę takie aluzje niż mniej subtelne policzkowanie - dodał spokojnie, zastanawiając się nad swoja wspaniałością (a jakże). Że pomimo tego, że Nia niegrzeczna była...to on pokazał swoją wspaniałą stronę. Aż mu samoocena poskoczyła do wyżyn wręcz nienormalnych.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Nia Lawson
SHD
Uczennica

avatar

Liczba postów : 85
Join date : 27/02/2012
Skąd : Los Angeles, US

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 12:02

Oboje chyba dzialali na siebie jak melisa na normalnego człowieka. Między nimi nie dochodzilo do chorych dram, nie klócili się o byle gówno i nie ukrywali żadnych uczuć między sobą. Po prostu byli i to było dobre, bo mogli swobodnie przebywać w swoim towarzystwie bez obaw o jutro. Ale to, ze Aiden si czuje przy niej spokojniej, może ma coś wspólnego z jej mocą. Kiedy ona była spokojna, to pogoda tez co oznaczało że i ludzie sa spokojniejsi. Z tym, że nie każdy tak na to reagował. Po prostu Nia i Aiden w pewnym sensie byli bliźniakami mentalnymi. To samo podejście do życia, te same moralne wartości i jeszcze przejmowanie w pewnym sensie nastroju od tej drugiej osoby. Innego wytłumaczenia w miare logicznego nie widziała bo to przecież nie możliwe, żeby tak się do siebie przywiązali i coś poczuli.
Zaśmiala się cicho.
- Nie, mów do mnie. – odparla nadal nieco rozbawiona. Oj tak, był cudownym mężczyzna który mimo wcześniejszego spoliczkowania i tak do niej przyszedł aby ją pocieszyć. Niech mu samoocena skacze, ale z jej ust tego nie usłyszy. - Ah, policzkowanie. Troche brutalności nikomu jeszcze nie zaszkodzilo. – powiedziała w pewnym sensie go przepraszając za to, że oberwał od niej. Tak naprawdę nie była pewna do końca o co chodziło, oprócz tego, że był dupkiem. Tylko nie pamiętała co powiedział.

_________________
Take me on the floor
I can't take it any more
I want you, I want you, I want you to show me love




Nia~~*~~Friends~~*~~Internet~~*~~Phone
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Sala nr 15   Wto 17 Lip 2012 - 12:44

Tak sobie ładnie leżąc w łóżku z Nią, doszedł do wniosku, że mógłby mieć siostrę. Nie zamiast Blaise'a - tak grzeszne myśli nie przychodziły mu do głowy - ale jeszcze, dodatkowo. Trochę egoistycznie (co za nowość) podchodził do sprawy: zawsze miałby na kogo liczyć, zawsze zostawał ktoś bliski, zawsze to więcej osób do umacniania więzów krwi.
Dlatego chciał mieć dużo dzieci. Gromadkę. Czwórkę. Z Prudence.
Cóż, z pewnością nie powinien myśleć o swojej jedynej, wieczniej miłości, leżąc ze swoją kochanką w jednym łóżku.
Nawet szpitalnym.
- Nie lubię mówić - odparł automatycznie, szczerze, bawiąc się jej włosami. Nieuczesanymi. Co stwarzało mu mnóstwo możliwości do kombinacji warkoczykowych. - I znam osoby, którym brutalność odrobinę zaszkodziła - kontynuował tym samym, moralizatorskim tonem, zostawiając w końcu jej włosy w spokoju i kładąc się wygodniej. Cały czas ją obejmując. Siostrzano-przyjacielsko-kizimiziowo. W końcu - platonicznie.
Sięgnął po Małego Księcia, wciskając jej książkę do ręki. - Czytaj. Musisz trenować mózg. A ja dziś wyjątkowo chętnie posłucham tego grafomaństwa - powiedział z cierpiętniczą miną, przykrywając kołdrą jej ramię i opierając na nim głowę. Zdając sobie sprawę z tego, że muszą wyglądać jak perfekcyjna, zakochana para.


i prosiłabym o ładne zt, że sobie leżą, czytają i ogólna idylla, w końcu I love you

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala nr 15   

Powrót do góry Go down
 
Sala nr 15
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Wejściowa
» Sala lustrzana
» Sala Przyszłości
» Kosmiczna sala
» Sala treningowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Szpital św. Tomasza
-
Skocz do: