IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hyde Park Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Hyde Park Bar   Pią 20 Sty 2012 - 0:25

Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 17:16

Chloe nie bywała w Londynie od momentu ukończenia szkoły, pomijając niewesołe czasy gdy była ścigana, aż wreszcie zamknięta w więzieniu dla nadnaturalnych i deportowana ze Stanów do Wielkiej Brytanii właśnie. Poza tym jednak nie miała tu rodziny, gdy jeszcze utrzymywała kontakty z Prudence spotykały się jakoś tak w innych miejscach, gdy udało im się wykroczyć poza listowną korespondencję, dlatego powrót tutaj był wyjątkowy.
Ten niższy człon duetu Demarchelier-Wingfield był już w Europie kilka dni wcześniej przed planowanym zjazdem. Z bolącym sercem zostawiła Wendy i Aarona w Sacramento z walizkami i całą wyprawą (choć we wszystkim pomagała specjalistyczna firma organizująca wyjazdy), ponieważ do Francji nie mogła polecieć ze swoją rodziną. Ojciec i babcia wciąż nie wiedzieli o tym, że Chloe jest w szczęśliwym, choć niestandardowym związku i adoptowała dziecko. Do Londynu dotarła dwa dni później, tak jak i jej luba z synkiem, że nawet zdążyło się wypogodzić i nieśmiałe ciepło wkradło się na londyńskie ulice.
Dlatego nie chcąc wiele tracić, rodzinka Demarchelier-Wingfield aka Wingfield-Demarchelier wybrała się na spacerek po Hyde Parku, kóry niewiele się zmienił przez dziesięć lat. Widoki nadal były ładne, a ścieżki grząskie, dlatego zapadała się w swoich obcasikach nieco (outfit -> klik) i wywalczyła spacerowanie nieco bardziej ubitymi dróżkami. Gdy jednak Aaronek się już trochę zmęczył (focia Aaronka z rodzinnego albumu) dobre mamusie postanowiły wstąpić na jakiś świeżo wyciskany soczek i rurki z kremem waniliowym do hajdparkowej kafejki. Co też uskuteczniły, złożyły zamówienie dla siebie i synka, jednak Chloe na chwilę wstała od stołu i udała się do toalety.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Desdemona Leistner
Dziecko
avatar

Liczba postów : 3
Join date : 02/05/2013
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 17:40

Desdemona mimo, że mogłoby się rzec podróże po świecie miała za pasem, to w Londynie bywała rzadko. Swą drogą nienawidziła tych niedzielnych biwaków po buszach, chaszczach i innych zdecydowanie niesterylnych miejscach. Brzydziła się pająków i niemal każdej nocy bała, że BIAS znów będzie próbował wydłubać jej oko naostrzoną, indiańską strzałą. Do Londynu przybyła wraz z całą rodzinką, bo jest organizowany jakiś zjazd czy coś w tym stylu.
Papas, więc zarządził kolejny wyjazd, a ona OBONIU nie zdążyła zapakować wystarczającej ilości chusteczek antybakteryjnych. Już w samolocie Anzelm miał najwyraźniej objawy różyczki, ale oczywiście nikt nie zwrócił na Desdie uwagi. Także zarządziła, że właśnie dziś na ziemię spadnie meteoryt i nie odzywała się do nikogo, o!
W sumie, to mała pani lekarz pamiętała tylko tyle, że jak całą ferajną wysiedli na lotnisku, to wyruszyli do centrum. Tam miał na nich czekać wujek Blaise z Willem na punkcie, którego Anzelm dostawał białej sraczki. No i kolejny objaw choroby gotowy. No, ale wracając do centrum Desdemona łaziła sobie po sklepie z protezami. Aż tu nagle straciła poczucie czasu, a co za tym idzie i rodzinkę. Choć istniała jeszcze opcja, że papas specjalnie ją zostawił na pastwę losu! To tak w jego stylu, ileż razy zostawił ją na stacji benzynowej czy zapomniał odebrać z przedszkola. Także, nawet wyluzowana Desdie wyruszyła w stronę Hyde Parku, a tam spotkała jakąś miłą panią. Znaczy nie wiedziała czy jest miła, ale na takową wyglądała, więc pociągnęła niską brunetkę za rękę i maślanymi oczętami spojrzała na nią.
- Pseee...Przepraszam panią - Zaczęła nieśmiało, jednak gdy tylko zobaczyła śliczne, aczkolwiek wysokie buty pani X, podskoczyła zdenerwowana. Pokazała na nie i:
- To jest złe na klegonsłup! - Desdie zamiast r wymawiała l :<
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 17:54

Dawno temu Chloe miała swoj moment jako przyszła matka. Niechętnie wracała do wydarzeń z tamtego czasu, które uznawała za zwyczajnie bolesne. Taplając się i tonąc w depresji, najpierw po poronieniu podczas wypadku, potem po samobójstwie Kornela; do dziś miała ochotę wystawić Prudence pomnik za to, jak wspaniale sobie poradziła jako przyjaciółka z wrakiem, którym wtedy była Demarchelier. Jednak o tym, że była w Dover po drodze do Londynu nie powiedziała nawet Wendy, choć nie odczuwała wyrzutów sumienia z tego powodu. Jego śmierć na chwilę zerwała jej łączność z życiem, jednak to związek z Wendy uwolnił ją od gorzkiego ciężaru przeszłości.
Dlatego teraz była szczęśliwa jak nigdy dotąd, spełniając się zawodowo i prywatnie. Nadal często oglądała zdjęcia ze ślubu, była wdzięczna każdemu, kto przyczynił się do adopcji przez nie Aarona, którego pokochała już w chwili gdy go ujrzała w szpitalu po tym, gdy porzuciła go biologiczna matka. Wszelkie przeszkody, które pokonała by się tu znaleźć sprawiały, że była jeszcze szczęśliwsza. A do pełni radości brakowało jej tylko poznania rodziny Wendy i zapoznania jej z własną rodziną.
Z tymi myślami w głowie, z zestawieniem obrazów z różnych chwil życia stała przy umywalce dokładnie myjąc po toalecie dłonie, wysuszyła je bez pośpiechu i zamyślona kompletnie nie zorientowała się, ze w toalecie jest również dziecko. Które zauważyła dopiero gdy to pociągnęło ją za dłoń zmuszając do zerknięcia w rejony, gdzie zwykle obok niej znajduje się Aaron.
Zgadywała że to dziewczynka, nie miała chłopięcej twarzy, jednak miała chłopięce ubrania i była najwyraźniej zmartwiona. Zgubiona? Głodna? W nastawionym na matczyne rejestry umyśle Klołki natychmiast zapaliło się światełko, jednak swoista powściągliwość kazała pohamować pospieszne wnioski.
- Słucham Cię, słoneczko? - zapytała uśmiechając się lekko i nachylając w kierunku dziecka. Zachichotała usłyszawszy uwagę dziewczynki na temat swoich butów. Akurat kompleksu wzrostu nie wyzbyła się nigdy. - Jak będziesz duża to też będziesz nosiła buty na obcasach - odparła miłym głosem. - Gdzie jest Twoja mamusia? - zapytała, mając nadzieję że Wendy się nie martwi co ją zatrzymało w łazience.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Desdemona Leistner
Dziecko
avatar

Liczba postów : 3
Join date : 02/05/2013
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 18:09

Pytanie o mamusię, mogłoby przeszyć pięcioletnie serduszko na wylot. Gdyby dziewczynka nie dorastała w z deka innej rodzinie. U nich było normalne, że jest tylko ojciec. Żadne z dzieci nie miało matki, ani nie wiedziało, jak to jest mieć kogoś tak miłego i łagodnego. Tak żeby mała Desdie, mogła się przeglądać w maminej toaletce, albo zapamiętywać ulubiony zapach czy szpilki. Nie miała wzorca kobiecości, więc była jej pozbawiona już od najmłodszych lat. Ponieważ daleko jej było do zaradności Francesci, nie narzekała gdy kazano jej wkładać stare ogrodniczki Jude'a, albo zmuszano do jedzenia hamburgerów, których szczerze nienawidziła.
Miała jakiś bliżej nieokreślony żal w serduszku i tęsknotę, ale nie zwracała na nią zbytniej uwagi. Bo przecież cała ta sytuacja rodzina była normalna, prawda?
Nigdy nie poznała rodzicielki, a niestety pamięć kształtuje się tylko bodaj od trzeciego roku życia? Także nie pamiętała tych pępowinowych losów i rozpaczy matki, po nocy czytającej "Poskromienie Złośnicy" na otuchę.
Pani rzeczywiście okazała się miła, a Desdie odparła spokojnie.
- Bo ja nie wiem gdzie jestem - Jej głosik mimo, że misternie opanowany mógł szarpać za serduszko. Jeszcze raz zmierzyła wzrokiem panią X i przymykając wyjątkowo oko na zdrowie uśmiechnęła się.
- A będę wtedy wyglądać tak ładnie jak ty? - Jej oczęta zalśniły i ich blask wcale nie stłumiło pytanie o mamusię.
- Ja nie mam mamusi - Powiedziała jak gdyby nigdy nic.
A gdzie jest szalona bibliotekarka? Pewno w jakiejś nowej bibliotece, znów zaczytuje się w Szekspirze i już nie wierząc żadnemu mężczyźnie uprawia tylko oralne igraszki.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 18:20

Chloe wielokrotnie widywała jak zachowują się dzieci pozbawione rodziców. Bywała w Domu Dziecka, skąd zabierały Aarona na weekendy podczas okresu próbnego, gdy nie był jeszcze ich synkiem. Ilekroć czekała aż niezbyt miła pani opiekunka zapakuje torbę z rzeczami Małego (zawsze wracał z drugą, dwa razy bardziej wypakowaną, bo obydwie mamusie przecież mają fioła na punkcie ubrań), mogla oglądać, a czasem nawet rozmawiać z tymi dziećmi, które nie miały takiej prawie-mamusi Chloe i prawie-mamusi Wendy, ani żadnej prawie-mamusi ani prawie-tatusia. Serce jej się krajało.
Tak jak teraz. Zaszklone oczy małej dziewczynki kazały reagować, szukać jej rodziców i odprowadzić Małą do zmartwionych (ehe) opiekunów, zanim stanie się coś złego. Albo posądzą ją o porwanie.
- Mieszkasz tutaj, w Londynie? - spytała, kucając przed nią i trzymając ją za rączki. Niesamowicie czyste jak na tak małe dziecko. Aarona nigdy nie dało się dopilnować, ponieważ jemu wystarczały trzy minuty by powrócić do domu od stóp do głów w błocie. - Och - uśmiechnęła się. A wystarczył mimowolny komplement z ust zagubionej małolaty. - Możesz mi mówić po imieniu, jestem Chloe. A Ty jak masz na imię? - rozpoczęła delikatne śledztwo, żeby wiedzieć co ma zrobić gdy już wyjdą z tej toalety.
Wpierw jednak jej mamine serduszko ścisnęło się gdy usłyszała, że dziewczynka nie ma mamy i z trudem opanowała chęć do przytulenia jej. Nie mogła robić takich rzeczy. Chcąc nie chcąc stojąca przed nią brzydko ubrana Mała była jej obca. - Długo już tu przebywasz? Jesteś głodna? - bo nigdzie się nie ruszą, jeśli dziewczynce burczy w brzuchu po całym dniu łkania nad swoim zagubieniem w wielkim mieście.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Desdemona Leistner
Dziecko
avatar

Liczba postów : 3
Join date : 02/05/2013
Skąd : Atlanta

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 18:33

Desdie, też była w domu dziecka! Raz. Tak jeden, jedyny raz. Jakiś policjant zabrał ją z parkingu, właśnie gdy cała rodzina wyruszyła na wycieczkę w dziką zieloność Amazonii. Tam też zlitowano się nad dzieckiem i jedną noc zmuszona była spędzić z tymi wszystkimi dziećmi bez mamuś i tatusiów. Bo rano oczywiście był już niezawodny Leistner najstarszy. No i wtedy doszła do wniosku, że nie ważne jakich ma się tych rodziców. Nawet jeśli nie chcą kupić superkuperduper teleskopu, powinni po prostu być. No, ale przygodę mimo wszystko wspomina przyjemnie, bo poznała multum fajnych, śmiesznych dzieciaków, nawet znalazła przyjaciółkę! O tych samych zainteresowaniach oczywiście. Teraz sobie wysyłają próbki różnych bakterii pocztą i opisują swe misterne badania z prymitywnymi urządzeniami. Choć Desdie, może się pochwalić posiadaniem PRAWDZIWEGO skalpela. Tylko fajne dzieci w tym wieku posiadają na własność ostre narzędzia, no. A jeszcze fajniejsi i rozważniejsi są ich rodzicie, prawda?
- Nie, mieszkam w Atlancie - Zaczęła i jej buzia się rozpromieniała powoli szykując się do słowotoku. - Atlanta jest daaaaaaaaleko stąd, musieliśmy lecieć samolotem, TYLE godzin. No i były tam takie brzydkie fotele, bo znów lecieliśmy w najuboższej klasie, nie wiem jak się ona tam nazywała. No i wyobrazi sobie pani, że widok był nawet ładny, gdyby nie te obrzydliwe zarazki - Pięcioletnie ciałko zadrżało jakby porażone zimnem.
- Ja się nazywam Desdemona, okropne imię - Nawet pięciolatka potrafiła, to stwierdzić! Brawo szalona, napalona bibliotekarko!
- Jakieś dwie godziny i jestem bardzo głodna, nie dali mi nic do jedzenia, sami pewnie znów jedzą te okropne, tłuste hamburgery. Niech sobie pani wyobrazi, że i mi każą je jeść! blleee - Dziewczynka przygryzła wargę.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   Czw 2 Maj 2013 - 18:44

Chloe słuchała jej z niemałym zaciekawieniem (żyłka detektywa-dziennikarza chyba w niej była mimo zajęcia się zgoła innym fachem), zwłaszcza, że chciała pomóc dziewczynce wrócić do rodziny. Wiedziała jednak że spoufalanie się może ją wystraszyć, zwłaszcza, że jest dla niej jakąś obcą kobietą, poproszoną w desperacji na jaką stać tylko bezpośrednie dziecko o pomoc. Słuchając jednak monologu wlepiła w nią brązowe oczy, otrzymując w odpowiedzi równie brązowe spojrzenie, tylko teraz błyszczał w nich entuzjazm. Bardzo typowe dla dziecka, które może sobie bez przeszkód strzępić język i puścić wodze wyobraźni.
- Tak, wiem gdzie leży Atlanta. ja, moja żona i synek też jesteśmy ze Stanów - odpowiedziała jej, zaciekawiwszy się bardziej motywem zarazków. Kilka elementów złożyło się w całość i już się zorientowała, że Mała ma fobię dotyczącą brudu i chorób. Nawet uwaga na temat obcasów nagle stała się zrozumiała, chociaż w mniemaniu samej Chloe małe dziewczynki powinny narzekać, że zapomniały wziąć do samolotu ulubioną Barbie, a nie, że wszędzie były bakterie i zarazki.
- Desdemona to wcale nie jest okropne imię. Choć trochę niecodzienne, jeśli się nie jest fanem Szekspira - w sumie powiedziała to bardziej do siebie niż do niej. - Jesteś głodna... - powtórzyła po niej, od razu czując jak się zaczyna martwić. Od kiedy tylko z Wendy starały się o adopcję Aarona, Chloe zaczęła się angażować charytatywnie, ponieważ obudziwszy w sobie ponownie instynkt macierzyński, nie umiała znieść myśli, że te wszystkie pieniądze leżą na koncie w kwocie niemożliwej do wydania, a dzieci w Afryce i zagubione Desdemony w Londynie są głodne. Chociaż kupowanie kolejnej obrzydliwie drogiej torebki albo sukienki jej nie przeszkadzało.
- A co najbardziej lubisz jeść? Pamiętasz gdzie się zgubiłaś? Gdzie może być Twoja rodzina? - drążyła temat dalej, bardzo odpowiedzialnie zastanawiać się który organ bezpieczeństwa i pomocy publicznej alarmować najpierw. Chociaż miała ochotę natychmiast wybrać numer do prezesa UNICEFu.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hyde Park Bar   

Powrót do góry Go down
 
Hyde Park Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Hyde Park
-
Skocz do: