IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Deptak

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Deptak   Pią 20 Sty 2012 - 0:25

Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 14:36

Kiedy temperatura powietrza, po tej kilkumiesięcznej przerwie znów przekroczyła zero stopni postanowiła wreszcie wybrać się na spacer do centrum. Ogólnie rzecz biorąc można by stwierdzić, że dla niej trwało to zdecydowanie dłużej. Przynajmniej tym razem będzie miała pewność, że jej spacer nie skończy się zamarzniętymi kończynami. Miała nadzieję, że Rochelle będzie jej towarzyszyć, ale jednak okazało się, że Lisica ma inne plany. Skończyło się więc na tym, że Francesca podwieziona przez jakiegoś dziwnego taksówkarza wyszło na to, że spędzi popołudnie samotnie. Nie zamierzała z tego powodu specjalnie dramatyzować, bo chwila cisza była jak najbardziej wskazana przy jej bólu głowy. Tak więc uprzednio grzecznie dziękując, opuściła taksówkę oddychając głęboko. Nie żeby coś, ale pomieszanie zapachu potu, papierosów i tanich perfum nie jest zbyt przyjemne, kiedy przez kilka minut musisz siedzieć zamknięta w taksówce, a jakby tego było mało argumentując, że jest zbyt zimno kierowca zabrania ci otworzyć okno.
Ruszyła więc niespiesznie przed siebie rozglądając się dookoła w poszukiwaniu ewentualnych znajomych. Oczywiście mogła sama sprawdzić kto gdzie będzie za chwilę, aby następnie czystym przypadkiem na niego wpaść, ale korzystanie z jej mocy przy bólu głowy nie było najlepszym pomysłem, dlatego darowała sobie zaglądanie w przyszłość.
Powrót do góry Go down
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 14:52

A on właśnie przestał czarować spotkaną po drodze dziewczynę. Jak na angielkę nawet całkiem ładną, gdyby nie usypany piegami nos. To akurat mniej mu się podobało w niej. Chociaż od biedy niebotycznym wysiłkiem zdobył się na bycie miłym i czarującym co mu się opłaciło, gdyż dostał numer. I schował do kieszeni, myśląc o tym że kiedyś może się przydać.
Tak właśnie zamierzał spędził wolne, niedzielne popołudnie. Spacerując po mieście coby odpocząć od szkolnego powietrza i przygód które na niego tam czyhały. A tak na serio, kupił sobie spodnie i popijał teraz kawę, odwlekając moment powrotu do akademika jak najbardziej się dało. Nie był typem gościa który chodzi i spaceruje bez celu, zazwyczaj wolał iść prosto do celu, niekoniecznie się przy tym spiesząc.
Dobrze że Francesca Leistner nie przewidziała tego że za chwilę wpadnie na Brooklyna, z pewnością nie byłaby zadowolona. W przeciwieństwie do samego chłopaka, on lubił spotkania z dziewczyną. Określił ją nawet zabawną i jeszcze inaczej co jest mniej warte wspomnienia.
Uśmiechnął się pokrętnie, jakby był myśliwym który właśnie dostrzegł swoją ofiarę i zaszedł jej drogę z naprzeciwka. - No proszę. Co za miłe spotkanie. Od razu dzień staje się piękniejszy
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 15:10

No własnie ona była typem takiej osoby, która w ramach odpoczynku, czy rekreacji udawała się na spacer. Głównym celem było jednak odpoczęcie od całej szkoły i niektórych dziwaków których tam spotyka. Tak więc nie ma się co dziwić, że kiedy zobaczyła chłopaka miała ochotę zawrócić i udawać, że wcale go nie zauważyła. Na nieszczęście dziewczyny było już za późno by po prostu się odwrócić. Nie chciała potem wysłuchiwać, że się go boi i ucieka. Bo wcale nie dlatego chciała uniknąć konfrontacji z nim. Po prostu nie był on najchętniej spotykaną przez nią osobą. Nie było to wcale spowodowane tym, że był dziwny i ją przerażał.
- Brooklyn Lewis - powiedziała tylko na powitanie. Czemu z tych całych Lewisów nie mogła trafić na Abimaela? Była to pewnie kara za to, że nie chciało jej się nawet spojrzeć w przyszłość. - Chciałabym móc powiedzieć to samo.
Przekrzywiła lekko głowę mrużąc oczy. Zrozumiałaby gdyby spotkała go na korytarzu, bo było to dość prawdopodobne, ale tutaj w centrum? Poza tym nie co robić chłopak tylko marnować jej popołudnie oraz relaksujący spacer? No ale dobra bez dramatyzmu, przecież nic jej nie zrobi, nie ma co panikować. Uśmiechnęła się więc do niego nieco sztucznie krzyżując ręce na piersi.
Powrót do góry Go down
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 15:22

- Hyhy. Co za entuzjazm od Ciebie bije - na prawdę, jakby właśnie widziała przed sobą kupon na milion dolarów. Chociaż czego mógł się spodziewać, skoro zazwyczaj każda ich rozmowa kończyła się w dość zaskakujący sposób. - Pozwolisz że Ci potowarzyszę w twoim spacerze? - przesadnie grzeczny ton, przesadne maniery w postaci ukłonu i podania dłoni. Ale już nie poczekał grzecznie aż sama się zgodzi iść z nim pod ramię, po prostu złapał ją za rękę i ruszył wolnym krokiem, próbując nie zacząć się śmiać na samą myśl jak komicznie musiał wyglądać. Ale cóż, to PARK tutaj nikt go nie znał i istnieje mały procent szans że wróci w to miejsce ponownie.
- Więc, może zdradzisz mi czemu nie cieszysz się ze spotkania ze mną? - spytał dla rozpoczęcia jakiejkolwiek rozmowy, bo z tego co pamiętał Lisica bardzo chętnie odpowiadała, czasami nawet lekko się irytując. Ogółem istniały na świecie osoby które chłopak lubił irytować. Spotykanie ich od razu sprawiało że czuł się lepiej.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 15:35

Tak w sumie wcale nie powinien się dziwić, czemu zachowuje się tak, a nie inaczej. Wystarczyło, że już pojawił się na horyzoncie, nawet nie musiał się specjalnie odzywać, a ona już miała ochotę odejść w drugą stronę. Szczególnie, że nie miała jakiejś specjalnej ochoty na rozmowę z nim. Nie to żeby w ogóle, po prostu trafił na gorszy dzień. Choć bez przesady, nawet w przypływie nagłej miłości do otaczającego ją świata nie zawisłaby mu na ramieniu ciesząc się, że go spotkała. Źle trafił.
- Jak ja mogę, prawda? - zapytała ironicznie patrząc na niego niepewnie, kiedy wyciągnął ku niej swoje ramię. On tak poważnie? Nie miała specjalnej ochoty na paradowanie po parku z nim, szczególnie kiedy trzyma jej rękę. Wyszarpnęła odruchowo swoją rękę i odsunęła się od niego nieco. No dobra, skoro już mają iść koło siebie niech trzyma się trochę dalej. Powiedzmy, że Francesca nie czuła się bezpiecznie, kiedy on naruszał jej przestrzeń osobistą.
- Och, czyżbym ci nigdy wcześniej tego nie wyjaśniła? - zapytała udając zaskoczoną. Było to w sumie niezbyt sprecyzowane, chodziło po prostu o to, że go nie lubi i już. Denerwuje ją wszystko w nim, a najbardziej fakt, że gdy mu się nudziło to ją obierał sobie za obiekt, który w jego mniemaniu warto było irytować. - Po prostu. Jesteś denerwujący. Cała historia.
Zwolniła nieco krok. Jej się wcale nie spieszyło, więc albo dostosuje się do jej tempa, albo może ją zostawić. Oczywiście wolała drugą opcję.
Powrót do góry Go down
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 15:49

Nie byłby sobą gdyby wybrał jakąkolwiek inną opcję poza drugą, dlatego też zwolnił, próbując dostosować swoje tempo kroku do jej. Jest dżentelmenem, nie zostawi kobiety samej w parku, tym bardziej że mogło jej się coś stać, ktoś mógł ją napaść czy coś, parki nie są bezpieczne.
- Ach, o to choodzi. - No tak, jak on głupi mógł nie wiedzieć tak podstawowej prawdy, oczywistej oczywistości. Denerwował ją. ach, słodko. - To smutne, zawsze jak mnie spotykasz powtarza się to samo. Jeszcze ktoś pomyśli że tak jest na prawdę - pokiwał z powagą głową, a następnie kopnął kamyk, który poturlał się prosto przed siebie. Po chwili kopnął jeszcze jednego. - Skoro już doszliśmy do porozumienia, to porozmawiajmy o czymś innym. - Przecież nie odpuści tak szybko, a do własnych czterech ścian w akademiku pum wcale mu się nie spieszyło. Miał mnóstwo czasu, nie był głodny, nie umierał z pragnienia i miał przy sobie wszystko czego mógł tylko potrzebować do życia, to jest paczkę fajek tradycyjnie wystającą z tylnej kieszeni i nowy odtwarzacz, bo telefonu niestety znowu nie mógł znaleźć.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 16:01

Mimo, iż wygląda dość niepozornie w sytuacjach krytycznych jest w stanie o siebie zadbać, więc ta troska była zbędna. Na prawdę. No ale już nie przesadzajmy. Jak widać nie ma zamiaru nigdzie sobie iść, więc musi jakoś o przetrwać. Oczywisty jest też fakt, że gdyby próbowała go w jakiś sposób spławić na pewno nie zadziałałby to po jej myśli. Tak więc zerknęła tylko na niego analizując co on tak w ogóle do niej mówi, bo coś średnio dziś kontaktuje z rzeczywistością.
- To byłoby straszne, już nie będę - powiedziała tylko wzdychając cicho. Nawet o dziwo nie zabrzmiało to ironicznie. Zerknęła na to co on robi marszcząc brwi. To była zabawa na poziomie dzieci. Chyba nie zamierzał za chwilę zaciągnąć ją na plac zabaw, co?
- Dobrze, w takim razie o czym? - Raczej wątpiła w to by miała z kimś takim jak Brooklyn Lewis jakikolwiek wspólny temat. Pumy znane są z zamiłowania do sportu, a ona unikała jak ognia jakiegokolwiek fizycznego wysiłku. O szkole raczej też nie miała ochoty rozmawiać, więc skoro już zaproponował niech sam wymyśli temat do rozmów. Ona na pewno nie miała zamiaru się poddać, bo skoro już opuściła szkołę miała zamiar chwilę odetchnąć, a nie wracać niespełna godzinę później, bo napotkała drobną przeszkodę.
Powrót do góry Go down
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 16:12

Oj już niech nie będzie taka dorosła, w każdym tkwi dziecko, a że w Brooklynie większe niż w innych to nie jego wina. - No ja myślę, nie chcesz chyba żeby było mi przykro- jakby to było prawdą i jakby miał się przejąć tym że cały czas powtarzała mu ze go denerwuje. Wystarczyło mu to, że on ją nawet czasami lubił, nie tylko irytować, ale przecież nie powie tego na głos. Jak na prostego chłopca przystało, nie lubił komplikować sobie życia wdając się za często w niepotrzebne i skomplikowane relacje międzyludzkie.
- Możemy porozmawiać o tobie, masz jakiś problem? Albo coś cię dręczy? Spędza sen z powiek? - i oczywiście nie zważając na nic, idąc dalej tym ślamazarnym, wolnym tempem kopnął kolejnego kamyka. Kamyk niechcący zrobił bum kilka metrów od nich, gdyż Brook musiał przypadkowo skupić się na użyciu swojej mocy.
Rozejrzał się dookoła sprawdzając czy aby na pewno nikt tego nie zauważył. Wszak kamyki same nie wybuchają, ale po chwili już przestał się tym interesować, skoro nikogo wokół też to nie zainteresował. - Swoją drogą piękna pogoda - co za banał.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 4 Mar 2012 - 17:23

Szczerze mówiąc średnio przejęła by się faktem, czy na prawdę sprawiła mu przykrość. No ale bez przesady przecież nie będzie kreowała się na taką bezwzględnie złą i w ogóle, bo takie są nudne. Tak więc wysiliła się na uśmiech i kiwnięcie głową, kiedy powiedział o tym, że by tego nie chciała. Z pewnością. Wcale nie powtarzała bez przerwy, że go denerwuje. Jak zachowywał się normalnie był jej obojętnie, zaś gdy starał na siłę zrobić jej na złość, no cóż, udawało mu się wtedy ją zdenerwować.
- Nie, raczej nie mam jakiegoś poważniejszego problemu, no ale jeśli takowy się pojawi poinformuję cię i poproszę o radę - powiedziała z powagą. Był najmniej odpowiednią osobą do zwierzania się, przynajmniej w jej mniemaniu, no ale skoro już zaczął temat. Tak na poważnie raczej niech się nie spodziewa płaczów przez telefon, czy godzinnych wizyt u niego w pokoju.
- Taaak, również tak sądze - powiedziała marszcząc brwi. Serio? Miał zamiar rozmawiać o pogodzie? Przyspieszyła trochę, bo w takim tempie nie dojdą do wieczora do następnej ławki.
- No chyba, że ty masz jakiś problem o którym chciałbyś porozmawiać - powiedziała unosząc brwi. Skoro już zaczął sam ten temat, niegrzecznie by było nie zaproponować jej tego samego. Tak więc śmiało, może się ewentualnie wygadać.
Powrót do góry Go down
Brooklyn Lewis
Uczeń
avatar

Liczba postów : 39
Join date : 20/02/2012

PisanieTemat: Re: Deptak   Nie 11 Mar 2012 - 14:51

- Czy ja mam problem? - o to jest pytanie. Jakby się głębiej zastanowić, jego życie było tak proste i nieskomplikowane, że szukanie w nim jakichkolwiek problemów było nie lada wyzwaniem. Ale tego przecież nie powie na głos. Jeszcze by elokwentna przywódczyni lisów go wyśmiała, do czego przecież dopuścić nie mógł.
Dlatego też zatrzymał się przed nią, przybierając zachmurzoną minę jakby problem który go gnębił był co najmniej problemem wagi państwowej.
- No więc ... mam problem. Ale bardzo osobisty i nie wiem czy mogę Ci zaufać i czy o tym moim problemie jutro nie będzie wiedziała cała szkoła ... bo wiesz, rzadko kiedy zwierzam się komukolwiek ze swoich problemów - co chwila zawieszał głos, starając się brzmieć jak najbardziej przekonująco, coby się nie domyśliła.
- Ale dobrze Francesco Leistner, wydajesz się być godną zaufania - tu ujął jej dłonie w swoje i spojrzał na nią z góry.
Widział takie sceny na łzawych filmach swojej matki, więc teraz próbował się wcielić w głównego bohatera, bożyszcza kobiet, kogoś kto normalnie w takich momentach na ekranie mówi coś w stylu "jestem śmiertelnie chory i niedługo umrę" albo rzuca bardziej łzawe : "kocham cie nad życie, ale nie możemy razem byc". Ale spokojnie, Brook nawet w połowie nie był tak twórczy jak scenarzyści tych filmów. - Nie mam pomysłu co zjeść na kolację. - tak, bo to był jego główny problem pory poobiadowej. Pusty Brooklyn teraz wyszczerzył się w - jego mniemaniu - w uroczym uśmiechu i puścił jej dłonie, coby móc wyciągnąć i odpalić papierosa.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Pon 4 Cze 2012 - 16:39

Oh, dawno to było kiedy to młody Clements przemierzał deptak Hyde parku. Wtedy zazwyczaj w pobliżu przesiadywał gdzieś ojciec, a na kocu tak rekreacyjnie prężyła się i opalała w cieniu jego matka. Ledwie ich teraz pamiętał, chociaż wypadek miał zaledwie kilka lat temu. Miesiąc po pogrzebie wciąż czuł zapach spalenizny w całym domu u dziadków, mimo, że właściwie matka obroniła go własnym ciałem i posłała w objęcia Sebastiana, zaufanego służącego całej rodziny. Długo nie mógł się otrząsnąć z takiego obrotu sprawy, na jego ciele nie było żadnych oparzeń czy blizn spowodowanych wielkimi płomieniami. Nie dziwił się, ta cholerna i zdradziecka czasami nawet nieprzydatna moc pozwoliła mu przeżyć. Tylko po co? Aby w późniejszym życiu koledzy naśmiewali się z niego, wytykając palcami i wmawiając mu bycie dziwakiem do potęgi entej? To właśnie dane mu było przeżyć, bo taki był kaprys kogoś u góry i zapisał mu w życiorysie najgorsze rzeczy, jakie mogą się przydarzyć na świecie? Strata rodziców wywarła na Nathanie nie tylko zadziwiający wpływ, ale i zbyt ogromny, aby teraz mógł wszystko spokojnie przyjąć do wiadomości i oswoić się z tą jakże okropną myślą. Kopiąc co chwilę kamyk przed siebie butem i wpatrując się w przestrzeń i do tego poetycko-ślicznie-zajebiscie-emowato pustą, bo przecież zachmurzenie i temperatura dawała ludziom w kość i nie chciało im się zapewne wyłazić z domu na spacer, jak on, potrząsał głową jak wariat. Rozwalił idealnie ułożoną fryzurę sprzed dwudziestu minut u fryzjera, nie dbając o to jak wygląda.. a może powinien? Nie spotyka się z nikim, ale z francescą. Jedyną osobą teraz, któa mogłaby po części zrozumieć, co nim targa i ogarnąć zachowanie, podczas gdy inni fałszywi znajomi zerują tylko na jego majętność. Tutaj nie miał obaw, zastanawiał się tylko, kim ona ogólnie dla niego była. Tyle razy już zdążyli porozmawiać i owszem, czuł się w towarzystwie przywódczyni lisów znakomicie, ale.. sam fakt, że najlepszy przyjaciel jest jej bratem napawała go z powrotem niechęcią i zamknięciem swojego niedorozwiniętego mózgu i myśli nie na miejscu starannie na klucz.
Bałagan. Tylko tak mógł określić, jak się czuł w tym momencie. A może źle zrobił, że do niej napisał? Samolubny drań, myślący, iż śmiechem i tanimi żarcikami coś zdoła zrobić, zastąpić odrobinę przystopować. Nie chciał wyjeżdżać, ani nic w tym rodzaju, jednak.. nagła decyzja ze strony dziadka jakoś nie kręciła go bardziej niż obrzygana skórzana kurtka Kaia na jednej z imprez. Co to w ogóle za pomysł, żyjemy w średniowieczu?
Usiadł wreszcie na najbliższej ławce i rozglądał się za Franią. Musiał się komuś wygadać, to fakt. Nie ukrywajmy. Dramat w końcu go dopadł.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Pon 4 Cze 2012 - 17:07

Być może wybrał sobie mało odpowiednią osobę na pogadankę o przeszłości. Być może. W każdym razie Francesca niezbyt często zostawała uznawana za osobę godną wysłuchiwania żalów? jęków? obojętnie, tak czy inaczej zaskakujący był dla niej sam fakt, że ktoś pomyślał o niej w kategoriach "odpowiednia na rozmowę; narzekanie na życie i inne takie". Nie mniej oczywiście zdziwiła ją sama wiadomość od chłopaka. Darowała sobie jednak jakiekolwiek pytania nie chcąc nawet zaczynać z nim rozmowy przez telefon. Wydawało jej się w każdym razie, że coś jest nie tak. Jak widać jelonkowaty Nathan nieogarnięty stanem euforii jest tak dziwnym zjawiskiem, że przez głupie tekstowe wiadomości to widać.
Tak więc zaraz po ostatnich zajęciach, zostawiając swoje rzeczy w szafce Rochelle, bo była bliżej, skierowała się w kierunku wyjścia ze szkoły. Wcale się nie dziwiła, że wolał odbyć z nią mniej lub bardziej poważną rozmowę poza murami szkoły. Sama ostatnio się przekonała, że w tej szkole podsłuchiwani są na każdym kroku. Minęła nieszczęsnego Jeffersona, który jak na złość nagle postawił sobie za życiowy cel niedopuszczenie, aby udała się zbyt daleko. Szczęśliwa, że wreszcie jej się udało wsiadła do taksówki i skierowała się w stronę Hyde Parku.
Zobaczyła Nathana siedzącego kilkanaście metrów przed nią, więc pomachała mu na powitanie i przyspieszyła nieco kroku. Ten początkowo nawet jej nie zauważył, co normalnie skomentowałaby głośną dezaprobatą, jednak darowała sobie.
- Wybacz spóźnienie. Jefferson znowu postanowił sobie, że dzień będzie stracony dopóki nie wyprowadzi mnie z równowagi. Cholery można dostać - przywitała chłopaka, jednak nie widząc z jego strony jakiś konkretniejszych reakcji darowała sobie i obrzuciła go spojrzeniem. Na prawdę było coś z nim nie tak. - Co jest z tobą?
Minę miał jakby przed chwilą zdradzono mu niezbyt przyjemny, sekret rodzinny o zamordowanej ciotce Holly spoczywającej pod deskami jego sypialni. Przekręciła lekko głowę czekając na jakąkolwiek reakcję z jego strony. Choćby jakieś pourywane zdania. Nie lubiła takich sytuacji po pierwsze nie wiedząc jak ma się zachować, po drugie wspólne milczenie było dobre dla Valerie, nie dla niej.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Pon 4 Cze 2012 - 17:47

Tak, nie zauważył jej z początku. To prawda. Zwykle to on by do niej machał aż by mu ręka odpadła, poleciał na swoich niewidzialnych białych skrzydłach i zaczął obsypywać śmiesznymi gadkami na temat cholernej pogody, no ale nie dzisiaj. Nie dzisiaj, powtarzał to sobie w myślach, próbując się uśmiechnąć, aby nie zrazić jej do siebie, jeśli ta opcja nie była już czasami zajęta. Jeszcze gorzej byłoby na serio żyć z faktem, że Francesca się na niego obraziła i w ogóle rzuca fochami, w których on się nie odnajduje. Nie lubił widywać zapłakanych dziewcząt, a tym bardziej ignorujących jego istnienie. Aczkolwiek, może i byłoby lepiej gdyby się odizolował od ludzi, na których mu w pokrętny, dziwaczny sposób zależy. Poszerzył uśmiech i poklepał miejsce obok siebie, aby w spokoju usiadła i narazie nie przejmowała się TYM humorkiem. Dojdę do siebie, tak czy siak.
- No usiądź - Ponaglił lisicę, wzdychając ciężko, gdy zobaczył, że stoi niezręcznie i czeka na nie wiadomo co. Czuł się za.. mały, aby spróbować jej opowiedzieć o tym, co nim targa przez ostatnie dni. Nie, nie zdecyduje się. A jednak. Nie będzie nikomu opowiadał o gównie w jakie wdepnął. Raz tak, raz nie. Niezdecydowany, klął w myślach i snuł najgorsze scenariusze tejże sytuacji. - Nareszcie cię wyciągnąłem z na normalny spacer, podziękuj mi. Zero drinków, ale z ato gdzieś nieopodal widziałem budkę z lodami - Dodał pobieżnie i poprawił kurtkę z trochę drżącymi rękoma. Schował je więc do kieszeni.
Dopiero po kilku minutach, kolejno uciekających im w ciszy, grobowej ciszy, zdał sobie sprawę, że wyrwał ją ze szkoły, z ramion jakiegoś Jeffer.. co? Jak to się w ogóle wymawia? Był iście w tej chwili zazdrosny, nie mógł się na niczym innym skupić, jak nie o niej. Myśli o zaręczynach spłynęły po nim teraz jak po kaczce. Oh, ale on narzekać o to nie będzie, wreszcie ma coś innego do załatwienia. Właściwie, co ty chcesz zrobić? Ona jest twoją koleżanką, a ty jej kolegą. Nie masz nic do gadania, przyklaśnij tylko, bo znalazła sobie kogoś poza twoim towarzystwem. W sumie, nie dziwił się. I tak, ostatnio przez sprawy Clementsów zaniedbał znajomych, że niekiedy wstyd było. Cóż, i tak siedział cicho i mdło jak na niego. Lato nadchodziło pełną parą, a on się zadręcza decyzjami, które z góry były przesądzone.Odwrócił twarz nareszcie w jej stronę.
- Kto to ten cały Jefferson? - Stwierdził zaciekawiony i zmrużył oczy podejrzliwie. Ty idioto, przecież wiadomo, ze T A K A dziewczyna na pewno ma wielu zalotników, a ty nie jesteś jedynym z tej zgrai. Założy się, że nawet nie zalicza się do tej kategorii. Przestraszyła go od wewnątrz, za to z zewnątrz nie dawał nic po sobie poznać. Aż mu się cisnęło na usta, aby spytać, czy ma z nim jakieś szanse, ale wtedy jak taki troll wkroczył do mózgu Kai i jego słowa. '' Moja siostra, spróbuj jej dotknąć, a ci pokiereszuje ryj, że cię żadna nie zechce. '' - Kolega.. jak ja? - Podsunął wyłącznie z delikatnym uśmiechem.
My life sucks.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Pon 4 Cze 2012 - 18:20

To dziwne, bo chyba wcześniej nie przyznałaby się nawet przed sobą, że mogłaby w jakiś sposób zatęsknić za wiecznie szczęśliwym Nejtem, który biega rozmawiając z każdym, będąc przy tym tak pozytywnym, że nawet nadęte lisice (żywy przykład obok niego) padają ofiarą jego osobistego uroku. Nie była raczej typem osoby, która obraziłaby się za to, że nie tryska super, świetnym, zaraźliwym humorem. Oczywiście zirytowałby ją ten fakt, no ale bez przesady obejdzie się raczej bez fochów i zabijaniem go przy każdej możliwej okazji, spojrzeniem na szkolnym korytarzu.
Usiadła niezbyt pewnie obok niego. Czując się nieco dziwnie. Z treści smsów można było prawie, że wyczytać, że musi z kimś porozmawiać, teraz, zaraz, z nią najlepiej. Tak więc gdzie super długi monolog, który powtarzać by musiał jej dwukrotnie bo za pierwszym razem wyrzucone z siebie zdania na jednym wydechu nie będą do ogarnięcia? Można powiedzieć, że przygotowała się już na to psychicznie, że będzie musiała, choć wcale nie umie pocieszać go po tym jak dziewczyna go rzuciła, czy coś. Taki w każdym razie był najczarniejszy scenariusz rodzący się w jej głowie. Wolała oczywiście, aby żadnej dziewczyny nie było w okresie około kilku miesięcy w tył.
- Kiedy ja lubiłam nasze skłonności do spotykania się przy alkoholu - powiedziała z uśmiechem. No dobra, na lody też ewentualnie mogli iść, no ale to była prawie, że tradycja, że jak gdzieś coś razem to z alkoholem. Uśmiechnęła się jednak z wahaniem. - Tak czy inaczej, dziękuję.
Nie bardzo wiedziała jak zacząć jakikolwiek sensowny temat. W takich chwilach mogła tylko żałować, że nie potrafi czytać w myślach. Uznałaby to za na prawdę urocze (?), że tak wzburzył go sam fakt, że jest ktoś inny. Mogłaby go tym samym wyprowadzić go z błędu wyjaśniając, że Matthew jest wyłącznie dziwnym przypadkiem, który kocha komplikować jej życie wmawiając jakieś dziwne kłamstwa. No więc właśnie, pozostaje mu tylko fakt wybierać między Kaiem, a nią, biedaczek.
- Jefferson? - odpowiedziała pytaniem na pytanie. Jej myśli własnie zaczęły pędzić w zupełnie innym kierunku, więc to pytanie wydawało jej się teraz całkowicie nie na miejscu. Zamyśliła się jednak nad odpowiedzią. Jak Nathan? Oczywiście, że nie. Teraz to już w ogóle straciła wątek. Zaprosił ją, żeby gadać o mało istotnych pierdołach? W takim razie nieźle ją nastraszył, bo Francesca cały dzień zastanawiała się co tak właściwie mogło się stać. Można nawet powiedzieć, że się martwiła!
- Nie, coś ty. On żyje tylko by utrudniać egzystencje innym, w tym mnie. A ty - zaczęła i urwała. Miała zamiar rzucić, że jest kimś w rodzaju przyjaciela, żeby jakoś wybrnąć z tej dziwnej sytuacji, ale jakoś nie mogła tego powiedzieć, bo nawet to brzmiało jakoś nie tak. Musiała jakoś dokończyć swoją myśl, ale w tej chwili żadne odpowiednie zakończenie tego zdania nie przychodziło jej do głowy. - Jesteś kimś lepszym niż kolega.
Spuściła wzrok nie chcąc nawet patrzeć na niego po tym jak nieco (bardzo) kulawo zakończyła swoją myśl. To był właśnie jeden z tych momentów, kiedy wstyd ci, że to powiedziałeś i żałujesz, że w ogóle zacząłeś temat. Ale to była jego wina przecież, to on zaczął rzucać jakieś dziwne nie mające dla niej w ogóle sensu pytania. Co ma Jefferson do ich spotkania?
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Wto 5 Cze 2012 - 13:19

//zupełnie nie wiem o co chodzi w tym poście ;o
Właściwie to miał zamiar pociągnąć rozmowę na inne tory, powoli wprowadzić swój jakże okropny problem do rozwiązania, ale coś go od tego odciągnęło. Przepraszam, gdzieżby coś, ale ktoś! Najlepiej machnąłby na wszystko ręką i oddalił się gdzieś znowu na wiele dni, w samotności i bardzo egoistycznie. Nie wytrzymywał tej presji, a jednak, przy Francesce musiał grać nie tylko sam ze sobą, ale z całym światem. Wyjdę na mięczaka, a nie na Nathana Clementsa, którego zdarzyło jej się poznać wtedy, na balu.Ach, kurwa, dramatyzujesz jeleniu! A raczej mu się zdarzyło ją poznać, bo nie ukrywajmy, że ostatnio wokół niego nawet stara ciotka Audrey nie chciała przebywać. A co dopiero tańczyć z dziwacznym dzieckiem jej siostry. Wypuścił powoli powietrze z nosa. Tak źle i tak niedobrze. Czy to się kiedykolwiek skończy?!
Ożywiła go nieco swym stwierdzeniem, że jest kimś lepszym niż kolega. Cóż, trochę ogólna opinia na temat ich relacji, ale nawet tym potrafił się podnieść na duchu. No, bądź sobą. Jesteście przyjaciółmi, ponieważ to było według niego oczywiste po tym, co zdążyła powiedzieć. Uśmiechnął się mimowolnie od ucha do ucha.
- Czyli cię wkurza? - Wydedukował, takim swoim nejtanowskim myśleniem, omal nie irytując się przy tym jednocześnie. Spokojnie. Złożył ręce na klatce piersiowej. - Będę musiał zatem z nim pogadać. Niczym.. - Fuck, znowu się wkopie w niepotrzebne sytuacje, jeśli to powie, a tego dłużej raczej mu się wytrzymać nie da. Tchórzysz. - Niczym dobry przyjaciel, jak zdążyłaś zauważyć. Boże, ja nawet dobrze słów nie umiem dobrać. - Zaśmiał się, aby zatuszować jakoś te swoje zmieszanie. nigdy dobry w te klocki nie był. Jefferson, znajdę cię i zamorduję. Żeby musiał się tak przez niego denerwować. I to nie były pierdoły, po prostu musiał się dowiedzieć czegoś wiecej na temat tego, któy jest wystarczająco odważny, aby zapytać wprost Franię, czy na przykład pójdzie z nim do cholernego kina, albo pomoże w czymkolwiek, byleby była obok. Nathan nawet nie mógł wydobyć z siebie słowa, po Karaibach mu się poprzestawiało w główce i zaczął dostrzegać parę... aspektów ich.. nadajmy temu imię, friendzone. Zerknął na jej twarz. Nie no, teraz to na serio sobie pomyśli, że jest jakimś burakiem. W zasadzie nigdy sie nie zastanawiał, co by było gdyby, bo z reguły gdybanie nie było w jego zwyczaju, ale ostatnio nawiedzało go to w najmniej oczekiwanym momencie. Dzisiaj też. Poza tym, skąd mozesz mieć pewność, że Jefferson to nie kolega, ale chłopak? Miał ochotę wstać i zatkać uszy wskazującymi palcami, w międzyczasie tupiąc butami w miejscu. Rzeczywistość go dobija.
- Nie denerwuj się, chciałem tylko spotkać się z kimś normalnym, kto nie opowiada mi ciągle o deskorolkach, imprezach w jakiś tanich spelunach i.. no, ładnie pachnie - Szturchnął ją ramieniem, żeby się rozchmurzyła, bo wyczuwał te nerwy ilekroć któreś z nich starało się coś przekazać. Sam był tego dobrym przykładem. Ale, żeby właśnie Francesca, Leistner w dodatku? Dzieciaki z tego domu zawsze wydawały się mu górujące nad innymi, przyciągające wzrok nienagannym zachowaniem - czyt. oprócz Kaia. Może było jej poniekąd wstyd.. Tak, myślenie czasami o uczuciach innych nie boli, Nejt.- Sory, chyba nie powinienem wkraczać na temat Jeffersona, co? Oh, znowu to robię, ale musisz mi wybaczyć. Nie przywykłem do dzielenia się tak wyborowym towarzystwem - Uśmiechnął się słodko w stronę lisicy.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 14:31

zaczynamy posty normalnej długości I love you

No właśnie ona wyczekiwała tego momentu, kiedy przejdzie do rzeczy najistotniejszej. Oczywiście uwielbiała bezsensowne rozmowy z nim, ewentualne picia alkoholu, ale skoro chciał się z nią widzieć teraz, zaraz, bo miał coś do omówienia to bardziej skoncentrowała się nad tym niż nad prowadzeniem jakiś dziwnych dyskusji na temat jej relacji z lisem.
No właśnie sama miała lekki problem z nazywaniem rzeczy po imieniu. Tym bardziej relacji między ludzkich. Proste, bo zawsze albo kogoś lubiła, albo nie. Nie zastanawiała się nawet wcześniej nad tym, kim Clements jest i takie inne. Tak więc było to jedyne rozsądne wybrnięcie z sytuacji. Miała wrażenie, że głupieje. Dziwnie się czuła z myślą, że nie potrafi komuś jednoznacznie odpowiedzieć, bojąc się, że go urazi, bądź, że odpowiedź go nie usatysfakcjonuje. Normalnie mało by się tym przejęła. Wcale nie miała zamiaru nazywać go przyjacielem. To nie była taka relacja według niej. Przyjaciółką była Rochelle, Wendy czy ktoś taki. Chyba nie musi mu definiować tego słowa. Jego osobą rozpatruje w nieco innych kategoriach. Wydawało jej się, że to dla niego oczywiste po tym jak TT zamieściła podsłuchaną wcześniej rozmowę Rochelle i Francesci. Może nie wierzy w takie pierdoły, albo sam się pogubił czy jest lesbijką, czy jednak wzdycha do niego.
- No niestety - powiedziała kiwając głową i uśmiechając się do niego. Jednak rozmowy mógł sobie darować. To bardziej podchodziło pod obowiązki starszego brata, a takiego nie ma i nie chce mieć. - Przecież moje słowa wcale nie musiały oznaczać przyjaźni, prawda?
Była to właśnie jedna z tych chwil, kiedy szybciej się mówi niż myśli. Jednak skoro planował mord na lisie nie miała nic przeciwko. Co więcej byłaby jego dozgonną dłużniczką. Jeden kłopot wtedy mniej.
Co do tego możnaby się zastanawiać. Normalnie raczej nie zainteresowałby ją nikt komu trudność sprawia rozmowa z dziewczyną, jak również darowałaby sobie Jelonków. Sama nie była w stanie stwierdzić czemu akurat Nathan ją interesuje.
Pewności nie ma. Pozostaje mu jedynie wierzyć w jej słowa i tyle. Darować sobie snucie jakiś głupich pomysłów.
- Nie denerwuję - rzuciła opierając się wygodniej na ławce. Uśmiechnęła się słysząc ten komplement z jego ust. W każdym razie tak go odebrała. Spojrzała na niego wyczekująco dając mu do zrozumienia, że może zaczynać mówić, ona z chęcią posłucha. I raz na dobre koniec tematu Jeffersona.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 17:05

// ale mi się nie udało! ;_______;
Tittle-Tattle, czy jak im tam do cholery było. Dziwne stworzenia, obierający sobie za cel uczniów st.Bernard, zupełnie jak w tym serialu, który jego babcia ogląda, wkurzona na dziadka, sącząc przez fioletową słomkę whiskey z lodem. Nikt nigdy nie znał ich tożsamości, ale one na odwrót, wiedziały kompletnie każdy szczegół relacji i przebieg eventów, pojawiających się w szkole. Serio, czasami miał wrażenie, że połowa, albo nawet jego większość boi się bardziej tego medialnego buszu niż dyrektora. Tak więc, mów do człowieka, który przez całe swoje życie nie za bardzo interesował się takimi sprawami, a tym bardziej jeśli dotyczyły jego osoby. Dowiadywał się jedynie z plotek, których nie łatwo było uniknąć na korytarzu i z tego, co znajomi mu naopowiadali. Kolegów wybierał ostrożnie, może ze względu na ten cały szum kilka lat temu. Dlatego pewnie nie wiedział w jakim sensie ma rozumieć słowa Francesci, chociaż przez chwilę rozmyślał na totalną obrazą majestatu i w ogóle strzeleniu focha z przytupem i melodyjką włóczykija. Podrapał się po głowie i wyrażnie zachował psychiczny dystans. Jakby ta emowata strona życia uszła z niego jak powietrze z balonu. Rzeczywiście, gdy drugi raz próbował rozgryźć o co jej chodzi, nie czuł tego skrępowania, a lepiej: chyba był zadowolony.
- Nieważne - Skomentował gładko i machnął ręką, aby zakończyć ten cały cyrk z próbą wyjawienia czemu przez kilkanaście minut przypominał dementora z Harrego Pottera. W sumie nie wiedział czemu akurat France chciał ujawnić powód nieobecności na zajęciach. Pamiętał, że był wtedy po kłótni, kolejnej z resztą, z dziadkiem, a potem na dodatek Sebastian wkurwił go swoimi jak zawsze dobrymi radami, które zadziałały wręcz odwrotnie. Czy już nikt w tym domu nie myślał o nim, jako wolnym człowieku? Normalnie by poużywał zdolności dziadka Mroza, które aż go gnębiły od dobrych tygodni, ale konsekwencje rozboju przerażały jednak mocniej. Poszedł w jej ślady trochę odważniej i wyciągnął się na ławce jak kot. Jeleniowania miał już po dziurki w nosie.
- A co miałaś na myśli? Wiesz, z reguły jelonki nie są tak bystre, jak lisy, więc może mnie fajnie oświecisz? Tittle-Tattle znowu próbowała coś wskórać swoimi marnymi plotkami? Nie przejmuj się, nie będę narażał twego wizerunku na szwank w oczach reszty nigdy więcej.. chyba, że tak bardzo tego chcesz, bo znudziło cię dzienne machanie do ludu - Przemowa niczym, owszem byłaby gdyby natychmiast nie parsknął śmiechem. Jeśli ma w sobie nadal odrobinę humoru, na pewno go nie obrzuci zimnym spojrzeniem i nie kopnie ze złości. Aczkolwiek, jak się denerwowała była jeszcze słodsza. Starał się nie wnikać w to, jak popularna jest Francesca, a już w ogóle cała rodzina Leistnerów, Lewisów, a już Collierów, Demnarchelier i Wright to nie był w stanie ogarnąć. Parsknął śmiechem i założył ręce na kark.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 18:25

No właśnie. Większość tej szkoły raczej interesowała się życiem równieśników. Skąd więc można dowiedzieć się ciekawszych plotek jak nie od TT? Zadając się z Francescą, przywódcą lisów jakby nie było, powinien być świadomy, że ktoś taki raczej czyta to co inni mają do powiedzenia na jej temat. Poza tym jakoś nie chciało jej się wierzyć w to, że nie usłyszał o swoim domniemanym romansie z Rochelle, potem, że Frania jest w nim nieszczęśliwie zakochana, oczywiście nie pomijajmy Leistner lesbijki.
Spojrzała na niego mrużąc oczy, że niby o co mu chodzi? Miała na myśli, że raczej wolałaby aby nie rozpatrywał swojej osoby w kategoriach przyjaciel, niby brat, bo takie relacje jakoś średnio ją interesowały. Szczególnie jeśli chodzi o Nathana. Mruknęła tylko coś na potwierdzenie jego słów i zastanowiła się chwilę. W sumie mogłaby streścić mu plotki, czemu nie. Skoro jest tak zacofany, atechnologiczny i w ogóle.
- Pisali coś o tym, że jestem lesbijką, ty masz romans z Rochelle, a ja umieram z miłości do ciebie - rzuciła nieco ironicznie zdenerwowana jego stwierdzeniem. Oczywiście nie chciała by zabrzmiało to zbyt ironicznie, ale fakt, że praktycznie rzecz biorąc zarzucił jej, że jest płytka i jedyne czym się przejmuje to to, z kim ją widzę prawie, że wyprowadził ją z równowagi. Jeśli tak by było nie siedziałaby tutaj obok niego czekając aż powie jej tą strasznie ważną nowinę, prawda? Ewentualnie zadzwoniłaby do niego po kryjomu.
- Za dużo przebywasz z Kaiem? - zapytała nieskutecznie ukrywając złość w jej głosie. Miał szczęście, że jeszcze nie podniosła głosu. W każdym razie wyprowadzić mu się ją z równowagi udało.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 18:51

// krótkie posty, yay! osiem de
Nathan rzeczywiście przestał chyba już w ogóle myśleć. Podczas tych jakże dobitnie ważnych wiadomości, o których zdążyła mu powiedzieć Francesca, nie mógł wyjść z wielkiego zdziwienia i mindfuckiem. Ona lesbijką, no dobra morderstwo TT nie wchodziło tutaj w grę, bo wiadomo, iż dziewczę super kształtów i zainteresowań podobnych do niego nie była żadnym monstrum i nie odbierała go, jako średniowiecznego rycerzyka z kijkiem zamiast mieczyka wykutego z miękkiej stali pomiędzy nogami. Dobra, przegięło mi się trochę w ogólnym zarysie i bardzo krótkim w dodatku tejże zawiłej histori, jakoby TA LEISTNER miałaby być homoseksualna. A może ni przyjmował tego do wiadomości, zaprzeczał, bo w przeciwieństwie do koleżanki, bardzo lubił jej towarzystwo? Ach, co to za brednie!
I nie że nie był zacofany technologicznie! Też się delikatnie oburzył, bo czuł tą złość, która od niej buchała na kilometr. Zapewne, jak na bank miało mu za złe, że wyciągał teraz takie brudy na światło dzienne. FU.
- A czy chociaż część z nich jest prawdą? - Miał ofkors ciekawsko wybałuszone oczy i podejrzliwie spoglądał na Frankę z ukosa, żeby nie zauważyła iż tą plotkę bardzo polubił, tak z miejsca.- Świetnie, ja nawet nie znam Roche.. Ah stress! - Westchnął, pocierając sobie czoło. Zaczynało się robić mu niedobrze ilekroć słyszał o jakimś romansie, a już on w roli głównej? Nie dość, że w chacie go gnębią, to szkoła dolewa oliwy do ognia. - Przebywanie z Kaiem ostatnio schodzi na psy. Nie widziałem go z miesiąc. Pewnie znalazł sobie kogoś innego do palenia jointów.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 19:14

Najwidoczniej w ogóle nie rozumiał co dziewczyna do niego mówi, a to co chce mu przekazać wydawało się chyba dla niego najmniej istotne. Byle tylko znaleźć coś dzięki czemu jego samoocena może spaść w dół. Gdyby wyraził na głos wątpliwości co do orientacji dziewczyny z pewnością w końcu by oberwał. Musi zapamiętać, że musi omijać Nathana jak ma gorszy dzień, bo to tylko wpędza ją w niepotrzebne stresy. Poza tym kolejny raz źle zinterpretował jej słowa. Te plotki mało ją obchodziły, bo jak się potem okazało Rochelle z nim romansu nie miała, ona swojej orientacji pewna była, a co do trzeciego to wcale nie musi wiedzieć, że było to wyrwane z rozmów lisic kiedyś gdzieś tam w szkole. Tak więc słysząc jego pytanie zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią. Jeśli miała być szczera to tak, część z nim prawdą była, no ale jeśli znów zasugeruje, że tylko CZĘŚĆ znając jego uzna ją za lesbijkę.
- Może - rzuciła więc tylko zniecierpliwiona. Czy on dogadał się z Kaiem, że będzie ją nerwowo dziś wykańczał, czy jak? Darowała sobie uwagi na temat Kaia, no ale wiadomo lepiej dla Nejta, że znalazł sobie kogoś innego. Lepiej niech po przebywa trochę z lepszą częścią Leistnerów. Odetchnęła kilka razy chcąc się uspokoić. Niech teraz tylko potwierdzi jej obawy i uzna, że częściową prawdą jest insynuacja na temat jej orientacji a na prawdę wyjdzie z siebie. Poza tym przejdzie do rękoczynów, mało bolesnych, czy niebezpiecznych, ale jednak rękoczynów.
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Sro 6 Cze 2012 - 21:09

Oczywiście. Bo on nigdy kobiet nie rozumiał i był w ogóle takim złym przykładem kolegi, co to jedynie myśli o swoich podbojach, a resztę dziewcząt utrzymuje w kręgu znajomych nie wyżej niż przyjaciele. Ale skad miał to kurna wiedzieć, że Francesca tak na prawdę ma w głębokim poważaniu zostanie jego znakomitą towarzyszką przygłupich rozmów jak i libacji alkoholowych, skoro praktycznie każde z osobna bało się cokolwiek więcej powiedzieć i wyjaśnić, coby dalej problemów nie było. Nejy do kumatych nie należał, co to szczycą się przebłyskiem inteligencji i wpadają na genialne pomysły zostania razem. Zdecydowanie nie. Nawet jeśli świtało mu już, że nie takiej relacji jej trzeba to postanowił zachować owe stwierdzenie dla siebie, aby potem, gdzieś około północy i to w łóżku prześladowało go jak troll i powtarzało, że ma się nie przejmować innymi, tylko ładnie z Franką porozmawiać i nie robić clementsowego zamieszania. Bał się. Przełknął nerwowo ślinę jak na posiedzeniu u dziadka w gabinecie. Wtedy myślał, ze ze strachu przed udzieleniem odpowiedzi i wyjawieniem prawdy, zejdzie na zawał i kopnie w kalendarz szybciej niż poczciwy staruszek.
- Nie mówmy o takich błahostkach, nie dbam o to co TT o nas mówi - Powiedział stanowczo, odchrząkając krótko potem. Zamyślił się i rozważył poniekąd, czy na serio dobrze zrobił, iż się do niej odezwał. Może zdołałaby zapomnieć, co nie? Nie. Spojrzał na nią zupełnie poważnie. Chyba, bo miał gdzieś w środku uczucie jakby żołądek obracał mu się do góry nogami. - Lubię cię. Nie wiem, czy nawet nie za bardzo, pomijając fakt, że mój najlepszy przyjaciel jest twoim bratem i pewnie za samo przyznanie się, dostanę w ryj. Ale co tam.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Czw 7 Cze 2012 - 15:51

Może aż tak to nie. Jej zdenerwowanie w każdym razie też bezpodstawne nie było. Ilekroć przecież chciała mu coś powiedzieć, on odwracał to w drugą stronę. Można było przecież cholery dostać. Co do libacji z nim, wcale nie mówiła im nie, tylko miała na myśli ich kontakty, które jak dla niej mogłyby w końcu ulec jakiejś zmianie. Teraz wychodzi, że to wszystko to jej wina, bo ona nie mówi wprost tego, co ma na myśli. No ale przecież tak samo działało to po drugiej stronie, prawda?
Kiwnęła tylko głową słysząc jego wypowiedź. Była jak najbardziej za. Zero prowadzenia dziwnych tematów, snucia domysłów czy zastanawiania się co z tego co napisała może być prawdą. Zerknęła na niego już całkowicie spokojna. Chwilowa złość ustąpiła, podarowała sobie również rozmyślanie nad tym co zrobi mu kiedy znów okaże się, że nie rozumie co ona do niego mówi.
- Jak mogłeś w jednym zdaniu przyznać się do tego i wepchnąć coś o moim bracie - powiedziała ze śmiechem. Ją akurat mało interesowało co Kai na to powie. Ewentualnie może przejść do rękoczynów, ale z pewnością nie dlatego, że to jego siostra i Clements nie powinien, a dlatego, że go zdradził, czy coś. Uśmiechnęła się i oparła mu głowę na ramieniu. - No to sprawa jest prosta. Ja ciebie też. Nie bój się, obronię cie przed dziwakiem.
Miała tylko nadzieję, że jego słowa nie były kolejną aluzją i że nie proponował jej tym samym tajnego związku, o którym nikt miał nie wiedzieć, a szczególnie jej brat. Poza tym wychodzi na to, że jakby przyznał się wcześniej, a nie chciał krokami wypytać ją o jej relacje z Jeffersonem oboje wyszliby na tym lepiej. Ona by się nie denerwowała na niego, a on zachowałby spokój i nie panikował. Ale na prawdę nie zachowywał się jak baba!
Powrót do góry Go down
Nathan Clements
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 302
Join date : 21/02/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Deptak   Czw 7 Cze 2012 - 21:28

O, tego w zupełności się, ale to wcale! nie spodziewał. Chociaż zdarzały mu się takie momenty w jego beznadziejnym życiu, że dziewczyna, a w najgorszym wypadku schlany kumpel wyznawał wielką, namiętną miłość i zapewniał o tym z tysiąc razy. Zaraz wyjąsnie do czego zmierzam z tym niezbyt fajnym wspomnieniem! Nathan bowiem reagował zawsze na takie nagłe ataki, e, powiedzmy bliskości zbyt 'piskliwie'. Krzyczał, wyrywał się i robił wszystko, aby owa osoba dała mu święty spokój. Bronił się w najbardziej realny sposób, nawet nie próbując subtelnie odmówić i wyjasnić, iż to co mieści mu się pod stertą mięśni i kości jest dla rodzaju ludzkiego neutralne. Z Francescą właśnie było chłopakowi o wiele lepiej i do tego inaczej. Nie chciał jej zwalać, zarzucać ramieniem, aby się oddaliła na drugi koniec ławki i przestała go dotykać, a w ogóle to by było gdyby przestała oddychać. Nie. Siedział w milczeniu przez dłuższą chwilę, uśmiechając się pod nosem.
- Kai zapewne problemy sprawiać będzie. Spoko, najwyżej wrócę poobijany, z mega siniakami, ale przynajmniej postawię na swoim. Śmiesz we mnie wątpić, kobieto? - Zerknął dopiero na nią i uniósł rozbawiony brwi. - A właśnie.. - Podrapał się po głowie wolną ręką, bo jedna dziwnie powędrowała mu na oparcie ławki, niedaleko pleców Franki. Boże, jakbyś nigdy nie obejmował dziewczyny! Ręka opadła mu mimowolnie na ramię lisicy. - Co zrobimy z resztą? Nie przejmujemy się, nie? Chociaż, to będzie ciężki orzech do zgryzienia.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Deptak   Czw 7 Cze 2012 - 21:45

Najwidoczniej nie on jedyny był w całkowitym szoku zaistniałą sytuacją. No ale Franka już po chwili ogarnęła tą dziwną sytuację. Bo nawet kilka dni temu jak ostatnio pozwoliła sobie przewidzieć swoją przyszłość nie widziała w swej głowie tego uroczego obrazka. Najwidoczniej nie było to z jego strony zamierzone. Może to i lepiej. Na szczęście tym razem uspokoił się i nie próbował uciec przed nią jak gdyby samo to, że oparła mu głowę na ramieniu go wystraszyło. Wtedy po raz kolejny tego dnia doznałaby szoku. No bo jakoś nigdy wcześniej nie zdarzyło jej się aby ktokolwiek uciekał przed nią. W sumie to z całą jej niechęcią do brata i ogólnym przekonaniem, że z kimś takim jak Kai przyjaźnić się nie da, bo kto wytrzymałby z kimś kto zachowuje się jakby jego rozwój umysłowy zatrzymał się w wieku sześciu lat, czułaby się głupio, gdyby Kai odstawił mu scenę rzucając jakieś ultimatum czy coś. Oczywiście, że w niego nie wątpiła, ale raczej wolałaby uniknąć smsa tłumaczącego jej jakim to niefortunnym trafem złamał nogę i spędzi teraz większość wolnego czasu w pokoju (:*).
- Oczywiście, że nie. To tak na wszelki wypadek tylko mówię - odpowiedziała patrząc na niego z uśmiechem. Jak to co zrobią? Oleją ich, przecież nie będą przejmować się takimi błahostkami jak reszta. Rochelle jakoś tę wiadomość zniosła, więc inni tez raczej dadzą radę. - Ani trochę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Deptak   

Powrót do góry Go down
 
Deptak
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Hyde Park
-
Skocz do: