IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Hard Rock Cafe

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Hard Rock Cafe   Pią 20 Sty 2012 - 0:24

Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Wto 21 Sie 2012 - 18:27

Co mógł robić Jace? Minęło już kilka dni od powrotu z Bawarii, a on w dalszym ciągu czuł się chujowo jak chuj (osiem-de), nie wiedział co ma ze sobą zrobić i generalnie, to żył z perspektywą jeszcze paru cholernie ciężkich rzeczy do zrobienia. Ale po kolei... Sprawa zaczęła się bardzo dawno temu, kiedy to Dżejsiczi poznał niejaką Peony, zgrabną lisicę, która urzekła go swoją elegancją i mamwyjebanizmem w kierunku podziałów majątkowych, SDH i E150, w czym przypominała chłopaka toćka w toćkę. Szybko się zaprzyjaźnili, ale to już wszyscy wiemy. Dżejs był pocieszeniem i oparciem Peony zawsze, troszczył się o nią jak pojebany, jednocześnie narażając ją na sto plebejskich rozrywek dziennie. Zwłaszcza otoczył ją troską jak pojebany, kiedy ta cała zaryczana nie wyrobiła tego, że London chce ją na własność i wkurwia się, że nie umie nią manipulować. Tak oto zaczęła się nienawiść na linii Jace - London; otóż Jace znienawidził Londona za skrzywdzenie jego przyjaciółki, a London Jace'a za rzekome rozwalenie jego związku, bo sobie to tak wytłumaczył, że Peony zwiała do Chamberlain'a. Wszystko było fajnie, przyjaźnili się dalej, mijały... lata, aż tu nagle pojawiła się między nimi chemia! Fajnie im się w sumie całowało i Peonka nieomal go nie zgwałciła, ale zachował rozsądek i jej nie pozwolił, bo akcja działa się w baraku pełnym samców! Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd... Ale nie słuchała i tak oto London się obudził i zobaczył śpiącą Laffert na Dżejsie i zrobił jej mówkę że jest dziwką - ale tego Jace nie wie, bo spał! - i takie tam. A potem Jace się dowiaduje, że Peony do kretyna wróciła! Więc pomijając miliony szczegółów i sytuacji, poczuł, jakby olała go totalnie i... Zakończył z nią znajomość, jeszcze w Bawarii. Powiedział jej wszystko to co znajdziesz tutaj: http://charmsschool.forumpolish.com/t838p30-druga-strona-jeziorka a co jest bardzo ważne, bo tam już rozpisałam wszystkie uczucia Dżejsa i nie chce robić mi się tego znowu. Ogółem to odkąd wrócił odświeżył swoje znajomości z FwB i codziennie ze dwa razy się pieprzył, takie te dziewczyny napalone były, a po solidnym orgazmie - żadne przytulanie, na fajeczka i cześć, co on się będzie teraz przejmował. Pozbył się wszystkiego co było związane z Peony, wywalił ją z tapety na iphonie i skasował wszystkie zdjęcia, przestał followować ją na faceflashu, usunął ze swojego wszystko co jej - komentarze, zdjęcia, wpisy; jedyne, co mu zostało to szkolna szafka. Pełna ich zdjęć, serduszek (serio!) i innych karteczek, które mu wrzucała, a także pokój w szkole, który przerobiła wedle swojego uznania, a on nie protestował, bo to przecież Peony. Jego Peony która postanowiła znów pozwolić się traktować gorzej niż ściera do podłóg, a na co Jace nie mógł nic poradzić, bo była dużą dziewczynką i sama podjęła taką, a nie inną decyzję. Niestety, akurat ta spowodowała totalne odsunięcie się od niej Dżejsa, przez co cierpią oboje, no, ale!
Jace w przypływie depresji, ubrany w jakąś czerwoną, kraciastą koszulę oraz tshirt z logo Falling in Reverse wparował do hardrocka napić się kay, a przy okazji spotkać się z Dorczianem, który załóżmy że od kogoś już tam słyszał o "rozstaniu" Peony i Jace'a i chciał dowiedzieć się szczegółów u źródła. Aha, zapomniałabym! Mathilde zgadła, że Jace kocha Peony, ale on się wypiera, zapiera i nie zgadza jak tylko może. Cóż, pewnie Dorian wyciągnie takie same wnioski, że Dżejsiczi zazdrosny jest i ma złamane serce. W rzeczywistości tak właśnie było.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dorian Ashton
Dorosły
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 29/03/2012
Skąd : bezkres oceanów

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Wto 21 Sie 2012 - 19:03

Odkąd skończyła się Bawaria, życie Doriana powróciło na swoje stare tory. Niemalże. Co prawda cieszył się z wyzwolenia spod szponów Inkwizytora, ale jednocześnie miał pewność, że będzie tęsknił za tamtym czystym powietrzem, naturą wyzwoloną (niemal tak jak st. bernardowicze), terenami idealnymi do wypraw, odkrywania nowych miejsc, przeżycia przygody... Tak, właśnie to ukrywało się w jego prawie nostalgicznym westchnieniu, gdy wchodził do lokalu, w którym umówił się ze swoim najlepszym kumplem. Przyjacielem. BFF, krótko mówiąc.
Miał jeszcze sporo czasu do pociągu, którym udać się miał do swojego miasta, Bristolu. Czasami łapał się na tym, że wcale nie chciało mu się wracać do domu i widywać z rodziną, ale po części było to koniecznie. I w sumie chyba sam trochę za nimi tęsknił. Niestety wyprawa dookoła świata z Meredith nie wyszła z powodu jej niedawnego wypadku (w sumie Dorczi nie dziwił się rodzicom, sam by jej nie puścił), ale w swoim domu postanowił ugościć nie kogo innego, a Audrey. Siostrę, choć przyrodnią, to jednak znacznie bliższą niż ta rodzona. Chciał poznać ją ze swoją matka, którą uprzedził już o dodatkowym gościu, a także właściwie czuł się zobowiązany do opieki nad nią. Bo choć mieszkali w tym samym mieście, nie mógł pozostawić Audrey na pastwę jej matki. Udało mu się doprowadzić ją do jako takiego porządku i na razie nie histeryzowało, co wróżyło dobrze.
Nareszcie.
W sumie nie wszystko było idealnie, ale Dorian już od początku wakacji podchodził znów do życia ze swoim zwykłym dystansem i zasiadł przy stoliku jak pan swojego własnego losu, uprzednio kupując deser lodowy i colę. Niemal nie obeszła go utrata przywództwa, chociaż oszukiwał sam siebie, myśląc, że skwitował to tylko wzruszeniem ramion. Trochę zasmucił go fakt tak brutalnego przewrócenia ze stołka; na dodatek pomyślał o wszystkich swoich kolegach, którzy nie wiadomo co bez niego poczną. To znaczy mogą przecież trafić na lepszego przywódcę. Oby, oby.
Jeśli już o tym myślał, widział w tej roli właśnie Jace'a, jednego z dość ogarniętych Pum, chociaż właśnie doszły go słuchy o komplikacjach w jego relacjach z tą jego Peony, co - jak Dorian podejrzewam - na pewno wpłynęło na chłopaka. I wiele się nie pomylił, gdy ten wpadł do środka z nachmurzoną miną, która wcale nie powinna zdobić jego twarzy. Jak tylko stąd wyjdą, Ashton uraczy go skrętem. Tak postanowił.
- Stary, wyglądasz jak sto nieszczęść - stwierdził tonem sympatycznym i przyjacielskim, nawet jeśli słowa wskazywały na coś zupełnie innego. Właściwie Doriana obchodził los przyjaciela; niedawno nawet sam przechodził... coś podobnego, mógł więc wiedzieć, co czuł Dżejs. - Co te baby robią z człowiekiem... - dodał mrukliwie, ze sceptycznym wyrazem twarzy, uważnie taksując go spojrzeniem. Takie zdanie właśnie wyrobił sobie przez pół roku dram.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Wto 21 Sie 2012 - 19:27

Jace rozważał zostanie przywódcą Pumiałków. Właściwie tylko przez sekundkę, ale ja przez kilka minut. I chyba go zgłoszę ale tylko w przypadku kiedy nie będzie żadnych innych chętnych, a to dlatego, że grałam już tyle przeróżnych kampanii, rywalizacji, intryg, podkładania sobie świń byle zwyciężyć i tak dalej, że w ogóle no way, żebym bawiła się w to jeszcze raz, wena mi nie ruszy z punktu startu w ogóle. Jace ogarnięty był, kontakt ze wszystkimi Pumiałkami miał, byłby odpowiedni na to stanowisko, jednocześnie powszechnie w bractwie znany i lubiany, niekujoniasty i bywający na 10/10 imprezach, a także w tym wszystkim odpowiedzialny. Szkoda mu było Doriana, ale zgadywał, że odwołania do decyzji Dyrekcji nie ma, toteż nawet nie snuł mega planów przywrócenia go na stołek przywódcy. W ogłoszeniu wspomniano, że zrzucany jest z niego bezpowrotnie, tak, jak inni. No exceptions possible.
Jace siedział na tym krzesełku o dziwo bez pozy "mam wyjebane, popatrzcie tylko, sto procent witalności". W palcach prawej dłoni trzymał słomkę do swojej kawy - swoją drogą uważał picie kawy przez słomkę za pedalskie, a teraz nawet nie zauważył, że tak została mu podana - i tymże przedmiotem sobie machał. Druga dłoń, oparta nadgarstkiem i łokciem na stole, leżała w bezruchu, a Jace wpatrywał się w swój napój. Dopiero, kiedy Dorczi przemówił podniósł na niego wzrok; jakby nieobecny, tak cholernie charakterystyczny dla Chamberlaina. Tak rzadko spotykany, tak diabelnie smutny.
- właściwie, to jedna. I to nawet nie jakaś love of my life, zwykła przyjaciółka. - westchnął ciężko, z pożałowaniem dla samego siebie, że upadł tak nisko, żeby kobieta rujnowała mu życie, co więcej - że to nie byla nawet jego kobieta. Bo oczywiście Dżejsiczi nadal miłość wykluczał, choć było to tak widoczne dookoła niego. Widoczne dla jego bffów, którzy znali go na wylot; dla innych ludzi Jace był pro tajemniczy, toteż przynajmniej cała szkoła nie huczała o jego depresji. Ot, nie pierwszy raz nie wiedzieli o co mu chodzi, nie była to dla nich niespodzianka, że jakieś smaczki nie wypłynęły, choć co inteligentniejsi mogli połączyć powrót Peony i Londona z rozstaniem Peony i Jace'a.
- przykro mi z powodu tego przywództwa... - zaczął, bo wypadało, a poza tym szczerze, ale iphone który leżał na stoliku podświetlił się i zaczął przeraźliwie wibrować, kręcąc się po heblowanej powierzchni. Peony <3 calling | ACCEPT/DECLINE głosiły drobne literki, a dłoń Jace'a odruchowo puściła słomkę i sięgnęła do telefonu, jakby nie mógł się doczekać, aż zadzwoni. A tak było, przed ostatnim wieczorem w Bawarii. Szybko się opanował i cofnął dłoń na jej stare miejsce, a Peony przestała dzwonić. Teraz oczom obojga ukazał się komunikat, że Jace nie przeczytał od niej trzech esemesów i nie odebrał trzynastu połączeń. Ta trójka, to chyba jakieś jej zboczenie. Wszędzie trójki, z Jace'a, Londona i siebie też chciała zrobić trójkę. Taki chuj, pomyślał Jace i przymknął oczy, bo każda wzmianka o niej go dobijała. Mocno.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dorian Ashton
Dorosły
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 29/03/2012
Skąd : bezkres oceanów

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Sro 22 Sie 2012 - 17:45

Dorianowi było szkoda Jace'a. Naprawdę. Jego spojrzenie było tak smutne i tak obce, zupełnie niepasujące do charakteru chłopaka i jego sposobu bycia. Dorian szczerze uważał, że problemy sercowe powoli wyniszczają człowieka, czego przykładem był Chamberlain, a wcześniej Ashton. Ten drugi już się trochę nauczył na swoich błędach i teraz wiedzie żywot (prawie) spokojny i (prawie) szczęśliwy - no cóż, spokój nigdy nie był jego domeną, a szczęście zdawało się od niego uciekać za każdym razem, gdy chciał je pochwycić w pełni - pomijając to, że musiał przejść przez okres - jakby to powiedzieć... - chujowy bardzo i prowadzący człowieka na samo dno. I to wszystko przez głupie zawirowania z jeszcze dziwniejszymi uczuciami, które nie powinny mieć miejsca. I do tego Dorian się stosował, będąc przywiązanym do swojej obecnej dziewczyny Meredith, nic nie czując do byłej dziewczyny... Czyli właściwie dla niego raj na ziemi.
Miał nadzieję, że Jace także po pewnym czasie się opamięta i weźmie się w garść, chociaż czasami swoje trzeba odchorować. Bo właściwie Dorian był pewny, że za tym wszystkim zwykła przyjaźń się nie kryła, jak to zapewniał w swojej naiwności Jace. Przy zwykłej przyjaciółce nie ma się tak bardzo melancholijnego westchnienia. Zwykła przyjaciółka nie pozostawia tak tak złego humoru, nie ma się przy niej tak mało ochoty na wszystko. Wiedział, bo sam to doświadczał. Z Indie też niby byli tylko przyjaciółmi, chociaż zdawał sobie sprawę, że sytuacja obu chłopaków była trochę inna. Niezmienne było to, że Ashton wiedział, jak czuje się tamten. Miał niemalże laser w oczach.
- Nie wierzę ci, wiesz? Też miałem zwykłą przyjaciółkę, która wybrała innego i wyglądałem tak jak ty - powiedział nie bez współczucia, jednak głównie nie chciał, żeby chłopak okłamywał się i brnął dalej w tę rozpacz, udając, że niczego nie było. Bo to chyba było najgorsze.
Takie też właśnie miał myśli, kiedy komórka Jace'a rozdzwoniła się donośnie, a on... no cóż, nie odebrał, co Dorczi skomentował tylko pokręceniem głowy. A później, dość mimowolnie, ujrzał te wszystkie nieodebrane połączenia i sms-y, przez co wlepił wzrok w przyjaciela. Już nawet zapomniał o słowach Chamberlaine'a, puścił je mimo uszu, bo nie to było teraz najważniejsze. W końcu wzrok Ashtona stał się poważny i przenikliwy, a on wyprostował się na krześle, upijając łyka coli, żeby oczyścić gardło.
- Hm. Jedyny sposób na poprawę, to wyleczenie się z niej - zawyrokował chłopak, zupełnie pewny swoich słów. Wiedział, że to nie łatwe, nie można sobie z tym poradzić ot tak, na pstryk palca. Ale także nie chciał widzieć Jace'a na dnie i choć nie lubił prawić morałów, chciał pomóc kumplowi jak mógł.

baaardzo przepraszamprzepraszam, że wczoraj nie odpisałam ;*
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Pią 24 Sie 2012 - 23:51

Każdy kiedyś przechodzi etap pierwszej  nieodwzajwmnionej miłości czy każdego innego uczucia które wynikało sie spod kontroli. Jace pamiętał sprawę Doriana, pamiętał ze wyglądał tak samo jak on teraz, ale wmawial sobie ze to dwie zupełnie rożne sytuacje, choć argumenty Adhtona i Tremaine były wręcz nie do obalenie. Widocznie Chamberlain musiał przejść fazę depresji, żeby przejść do etapu olśnienia, powrotu entuzjazmu i wreszcie walki o swoje szczęście, z Laffert u boku. Ze smutkiem stwierdzam, ze etap walki o szczęście z Laffert przyjdzie dopiero kiedy ta pozbędzie sie taniej łajzy Londona i porządnie go przeprosi, żeby Jace tez miał okazje. Zdawał sobie sprawę ze przez opcje z konczeniem znajomosci cierpią oboje; cóż, w życiu jak i w muzyce uwielbiał niszczyć wszystko jednakowo. Tak jak kokainę wciągał obiema nozdrzami.
- pamietam jak wygladales - przyznał, ze wzrokiem utkwionym w slomce wystajacej z napoju. Zlekcewazyl spojrzenia przyjaciela. Nie zamierzał odbierać, rozdzierac jeszcze bardziej i tak już wykrwawiajacego sie na smierć serca, czy raczej jego pozostałości, bo zdecydowana większość zabrała Peony. Ta większość zawsze do niej należała i zawsze to ona miała do niej prawo. Szkoda, ze w Bawarii wyrzuciła je ze sloika z formalina na ziemie i torturowala skacząc po nim w szpilkach by wreszcie zostawić ledwo żywe i twierdzić, ze dalej chce sie przyjaznic.
- tak, kurwa, wybrała innego. I niech to bedzie kazdy inny, tylko nie to ścierwo... Przecież on jej nie kocha, łże jak z nut, jestem pierdolonym telepatą! Wiem takie rzeczy na pewno, nikt nie jest w stanie tego oszukać, o ile jego talentem nie jest blokada. A ten skurwiel aż krzyczy, zawsze mam problemy żeby pozbyć sie go z głowy nocami, kiedy moc płata mi figle... A jak i on idzie spać, słyszę jego podświadomośc. I niestety okazuje sie ze świadome myśli są całkowicie szczere, nawet nie próbuje oszukiwać, a przecież wie, ze muszę go sprawdzać! A Peony co? Leci do niego sie obsciskiwac. Jak sobie myśle, ze taki drań śmie ją dotykać... Stary, nieważne czy w tym są jakieś jebane uczucia o których mówisz czy nie, ale nie chce żeby ona marnowala sie z kimś takim, tymczasem z jej strony zero zaufania co do mojej mocy i tak po prostu mnie porzuciła... - wyrzucił to wszystko z siebie, czując ze pora na wylewnosc. Chwile pózniej napil sie kawy przez slomke, co było pedalskie, a on nawet nie zwrócił uwagi, czyli było bardzo złe.


_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dorian Ashton
Dorosły
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 29/03/2012
Skąd : bezkres oceanów

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Pon 27 Sie 2012 - 15:45

Komentarz Dżejsa odnośnie wyglądu Dorcziego w tamtym najgorszym dla niego czasie skwitował jedynie półuśmiechem, traktując to jako wyszukany komplement godny Pum. Dodatkowo przypomniał sobie, jak się wtedy czuł i choć wtedy całkowicie nie było mu do śmiechu, teraz miał ochotę się roześmiać. Teraz, kiedy już wiedział, że daremne były jego smutki i przejmowanie się tym wszystkim, bo generalnie wszystko się ułożyło i mu najzwyczajniej w świecie przeszło. Chociaż nie zdarzyło się to z dnia na dzień, oczywiście, okupione było miesiącem udręki, to jednak wszystko po jakimś czasie wróciło do normy. I wierzył, BYŁ PRZEKONANY, że tak samo będzie z Jace'em i jego problemem z Peony.
Nieprawdą było to, że Dorian porównywał te dwie sytuacje i sprowadzał je do tego samego rzędu. Zdawał sobie sprawę, że każda osoba z trwającego nieustannie dramatu miała inny charakter, każda była inna i właściwie dzięki temu można to było rozwiązać w różnoraki sposób.
[i[Rozwiązać?[/i] No tak, rozwiązać, ponieważ ZAWSZE istniała jakaś nadzieja na coś innego, lepszego. Nigdy nie było sytuacji bez wyjścia. Ale kiedy Dorian zaczynał wgłębiać się w całą sytuację i rozważać wszystkie możliwości, stwierdził, że jedyną osobą, która coś może w tej chwili zdziałać jest właśnie dziewczyna. Dziewczyna, która wybrała innego, ale której nadal zależało przyjacielu. Dorian nie wiedział, jak zachowałby się na miejscu któregokolwiek ogniwa z tej całej farsy, ale zdawał sobie sprawę, że każdy zdążył zapędzić się w kozi róg. I nie była to wcale myśl przyjemna, o nie. Aż zrobiło mu się smutno, że jego przyjaciel musi przechodzić przez takie coś.
Wysłuchał uważnie Jace'a podczas jego długiego słowotoku przytakując lekko głową i jedząc lody waniliowe, które sobie zamówił. Też nie lubił tego całego Londona, choć dość biernie, bo zadawał się z Aidenem, do którego miał zdecydowanie więcej. Wiedział jednak, że takie towarzystwo wcale nie nastrajało dobrze; wystarczy popatrzeć na Pru, która w Bawarii była swoim cieniem. Można podejrzewać, że złe traktowanie kobiet góruje nad jakimikolwiek uczuciami. A tego Dorian Ashton wcale, ale to wcale nie pochwalał.
- Z tego wynika jedno: albo przywalisz mu w ryj i porwiesz wybrankę swojego serca, żeby nauczyć ją rozumu - ale tego nie pochwalam, to za brutalne i można sobie jeszcze bardziej popieprzyć - albo poczekasz, aż sama od niego odejdzie. Skoro jest tak, jak mówisz - zbyt długo w tym związku nie pociągną, w końcu jego zamiary wyjdą na jaw. I do kogo ona wtedy przyjdzie? - spytał na koniec, racząc chłopaka wymownym spojrzeniem. Walnął mu dość rozsądne przemówienie, którego właściwie sam się nie spodziewał. W takich sytuacjach jednak Chamberlain'owi przydałaby się osoba potrafiąca spojrzeć na wszystko trzeźwym okiem przechodnia, zupełnie nie zamieszanego w całą sprawę.
Po chwili nabrał na łyżeczkę trochę loda i tworząc z niej katapultę rozejrzał się po lokalu, czy aby kelner ani nikt taki na nich nie patrzy, żeby nie ryzykować wywalenia, chociaż i to wydawało mu się zabawne. Strzelił w stronę przyjaciela, a zimna i na pół rozpuszczona śmietankowo-waniliowa maź rozprysnęła się na policzku Jace'a. Dorian tak bardzo chciał wyrwać go z marazmu! I stwierdził, że skręt to jednak nie byłby najlepszy pomysł; w takim stanie lepiej nie mieć głębokich rozkmin.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   Czw 30 Sie 2012 - 0:49

//dudududu kończę bo nie mam siły na ciągnięcie jakichś starych wątków, a przechodziłam etap depresji i nie odpisywałam. Wybacz <3
- przywaliłem mu w ryj, a ona jeszcze pewnie go potem ucałowała, jak jej się żalił że go boli. - skrzywił się na samą myśl, bo jak teraz na to patrzył, to bójka nie była dobrym posunieciem. To znaczy, napierdalał Londona nie wiedząc że ten jest z Peony, bo gdyby wiedział to chyba by go zabił i nie byłoby już Jace'a na wolności, tylko w pasiaku i kulą u nogi, jak wiecie, w kreskówkach. W sumie poszedł napierdalać się z Aidenem, a musiał wpierdolić Londonowi, cóż, odbębnił wpierdol obojgu za jednym razem, choć zbronie na Peony są nieprzedawnione, więc Lewis w dalszym ciągu był zagrożony.
- przyjdzie doo mnie, chociaż powiedziałem, że ma nie przychodzić. Ale pewnie nie posłucha. A zresztą... Nie kocham jej, ta? zakoduj to sobie. Nie lecę na dziewczyny, które lubią manipulatorow. - podsumował kwaśno. Nastał koniec wylewności, bo co? rzadko kiedy Jace mówi tak od siebie, prosto z serduszka. Peony słyszała takiego Jace'a przez sto procent czasu wspólnie spędzonego, stąd pewnie taki szok, kiedy przestał traktować ją uprzywilejowanie, że taki z niego skurwiel. Prawda jest taka, że Chamberlain zawsze taki był, ale nie dla niej. Nigdy dla niej. I, niestety, zmarnowała swoją szansę przy okazji łamiąc mu serduszko.
A potem ta nasza dwójka wyszła na browara albo nie wiem, na koks i dziwki. Cokolwiek.

/zt

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Hard Rock Cafe   

Powrót do góry Go down
 
Hard Rock Cafe
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Lazure Rock Title Fight
» Maid Cafe
» Cafe "Cambio Dolor"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Hyde Park
-
Skocz do: