IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Teren leżakowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Teren leżakowy   Pią 20 Sty 2012 - 0:21



Ostatnio zmieniony przez Prudence Wright dnia Sro 4 Lip 2012 - 12:24, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 12:23

Humor Czarlsa oscylował w okolicy zajebistości. Poprzez promieniowanie słoneczne odczuwał powolutku rozprzestrzeniającą się w nim całym energię, co było zdecydowanie nienaturalnie dla z reguły flegmatycznego Paddingtona. Znał siebie na tyle dobrze, że bardzo rozważnie i umiejętnie przewidział skutki rozenergetyzowania i ominął szkołę szerokim łukiem, wracając wczesnym rankiem ze złomowiskowych hulanek. To była dziwna noc. Pełna szczęścia i wrzasków, Islandczyków, złomu i rozpierduchy. Z pokrzepionym sercem i zaspanymi oczętami skierował się w stronę Hyde Parku, pedałując zawzięcie.
Po drodze jedynie po kilka butelek piw wskoczył do sklepiku osiedlowego (żadne tam markety, soł hipsta), wykorzystując moment i wysyłając Ejms smsa. Zapewne pobudkowego. Ale jego propozycja równała się z pominięciem lekcji dla dziewczęcia oraz poprawkowych egzaminów dla niego. Bo poszło mu źleeeeee. O czym nie chciał teraz myśleć, dojeżdżając do Hyde Parku.
Mijał rolkarzy i wczasowiczów i parki zakochane ze słodziaśnymi psiakami, które jak szczury wyglądały, potrącił jakieś nienaumiane deskorolkarstwa dziecko po drodze i tłumiąc parsknięcie śmiechu zatrzymał się przy leżaczkach ładnych, usadawiając się na jednym z nich.
I oczekując. Bo Aimee przyjdzie - był pewien. Dla niego, wiadomka.
Powrót do góry Go down
Aimee Laurents
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 225
Join date : 08/04/2012
Skąd : Londyn, Thetford

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 12:37

W sumie tak, był to sms pobudkowy. Dziewczyna jeszcze smacznie spała, śniąc o czymś, co zaraz po przebudzeniu jej z pamięci ucieka. Zmotywowana tym, że lekcji już praktycznie nie ma, więc dla kogoś komu trudno jest wstać w roku szkolnym, teraz chodzenie do szkoły wydawało się pomysłem głupim, nierealnym i niewykonalnym. Tak więc spała sobie smacznie, kiedy nagle coś pod jej poduszką zawibrowała. Właśnie w takich momentach przeklinała fakt, że zawsze jej telefon tam ląduje i jeśli kto chce się z nią skontaktować budzi ją niemiłym odgłosem. Propozycja Paddingtona wydała jej się jednak tak zachęcająca, że mimo wielkiej niechęci zwlokła się z łóżka i po szybkim ogarnięciu opuściła pokój z deskorolką w ręku, bo jakoś w końcu do Hyde Parku dostać się musiała. Tak więc nie spiesząc się w ogóle, no bo nic mu się nie stanie jak sobie chwilę poczeka jechała na desce w kierunku cywilizacji. Bo te przydrożna sklepy raczej takim mianem określić się nie dało. W każdym razie jeden z nich przydał się, bo nie zdążyła nawet zjeść śniadania w szkole, więc zahaczyła o sklep i kupiła sobie jakiegoś loda w ramach szybkiego śniadania i orzeźwienia. Kiedy wreszcie dojechała padła zmęczona na leżak obok niego. Mogła wybrać inną drogą transportu tutaj.
- Nie budź mnie następnym razem - poprosiła grzecznie, starając się zapanować nad oddechem. Może i sama jazda nie była męcząca, ale w południe przy cholernym słońcu trudno jest w ogóle ruszyć się ze szkoły, a co dopiero odbywać wycieczki.
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 12:50

W sumie przemiłe te leżaczki zorganizowali. I musieli baaardzo społeczeństwu ufać. God save the Queen normalnie! Bo pewnie gdyby nie ona nie byłoby leżaczków i nie miałby gdzie swojego szlachetnego tyłka Charles ulokować i w ogóle byłby smutek. I nawet nie byłoby tyłka bo nie byłoby Charliego bo zachlastałby się - jako naczelny i najgłówniejszy psychofan Królowej Elżuni. Deliberował sobie mocno w główce nad zajebistością Jej, otwierając piwo. Dobrze, że miał zapalniczkę. Chyba z wczoraj jeszcze. Zajumał któremuś Islandczykowi kiedy bawili się w chowanego. Tj podniósł z ziemi jedynie. I tak była brzydka. Czarna i z pierdolniętym Monotype Corsivą zacnym aforyzmem I wear no underwear. Dziwne ludy zagraniczne.
Ale te tutejsze taaakie kochaaaane! Charles z daleka widział zapitalającą w jego kierunku Ejmi, więc już przez jakąś chwilę głupie miny w jej kierunku posyłał, popijając zimniutkie piwo, jak miło. Właściwie doceniał to, że z łóżka się zwlokła, uważając jednocześnie za naturalne wysłuchanie jego rozkazu esemesowego - kunplowali się tak długo, że należało się nie fochać i należało się poświęcać. A sporym poświęceniem pewnie była jazda na deskorolce. Ją mocno pojebało chyba.
- Następnym razem po prostu zrobię to bardziej widowiskowo - uśmiechnął się szeroko, wsuwając na nos ciemne oksy. Hipsterskie jakieś. - I będziesz sobie mogła wybrać czy wolisz kostki lodu w cyckach czy palec w uchu. Ewentualnie wiadro na głowie, w które ponapierdalam miotłą - zastanowił się, puszczając wodze wyobraźni i jużjuż widząc siebie-hirołsa, któy po trzynastu sekundach spierdala na miotle gdzieś w kosmos, gnany porywami złości i wichur nienawiści Aimee. - Ej serio, to śmieszne. Kai mi tak kiedyś zrobił - pokiwał głową skwapliwie, otwierając kolejne piwo i wręczając je w dłonie dziewczyny - tylko, że w wiadrze był budyń HMMMM. Nie wiem dlaczego chciało mu się tyle budyniu gotować. Musi mnie bardzo kochać.
Przeciągnął się rozkosznie, prawie spadając z leżaczka, po czym począł na powrót sączyć piciu.
- Wiesz, że nie zdam alevelsów? - rzucił spontanicznie, właściwie nie kontrolując się. Bo nie chciał nikomu mówić więcej, wystarczyło że Sofia Seiler wiedziała i pewka zamierzała to przeciw niemu wykorzystać prędko. Chlip.
Powrót do góry Go down
Aimee Laurents
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 225
Join date : 08/04/2012
Skąd : Londyn, Thetford

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 13:07

Dobra miejsce. Raczej nie uśmiechałoby jej się opalanie gdzieś indziej, tj wywalić koc w dziwnym miejscu, bo raczej mądrej propozycji się po nim nie spodziewała. W każdym razie nie takiej odpowiedniej. Więc chwała temu kto postawił tutaj te leżaki. Mogła przynajmniej wygodnie, swobodnie i w ogóle popracować nad opalenizną. Bo aż zaczynała zazdrościć wszystkim tym dziewczynom, które paradowały ładnie opalone, podczas gdy ona potykała się za nimi o swoje czerwone od słońca nogi. Nie fair. Nie cierpiała jazdy na rowerze, bo zaraz zaczynały ją plecy boleć, poza tym żadnej swobody. Dlatego nawet swojego roweru do St.Bernard nie przemycała. Tak więc wcale jej nie pojebało. Po prostu trochę ruchu dobrze wpłynie na nią. Spojrzała na niego nieco przerażona. że niby jak? Bardziej widowiskowo? W ogóle to możliwe było obudzenie kogoś w sposób widowiskowy. Zaraz jednak uzyskała odpowiedź na to pytanie. Pokręciła tylko głową biorąc od niego piwo. Chyba nie posiada instynktu samozachowawczego skoro jest w stanie ryzykować na tyle. Obudzenie jej nagle, równało się wystraszeniem jej, a co za tym idzie wyprowadzeniem z równowagi. Proste równanie. Wychodzi więc na to, że jedyne co mógłby zyskać to wyłączenie podświadomości.
- Budyń? - zapytała zerkając na niego. Seeerio? - Ugotuj mi tyle budyniu. Również w wyrazie miłości.
Upiła kilka łyków zimnego piwa, utwierdzając się w przekonaniu, że go uwielbia, bo było to zdecydowanie to, na co miała w tej chwili ochotę. Podciągnęła bluzkę wyżej eksponując swój cholernie biały brzuch. Dobry pomysł z tym opalaniem. Zdecydowanie.
- Jak to nie zdasz? - zapytała niezbyt mądrze obracając w jego kierunku głowę nieco zbyt gwałtownie tak, że okulary, które cały czas tkwiły na jej głowie zleciały jej na trawę. Zignorowała to, patrząc na niego w skupieniu. Nieco jakby ją zszokował.
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 13:30

Przerażenie, którym przepełniona calutka twarzyczka Aimee aktualnie była, mocno rozbawiło Charlesa. I przy okazji aż zacmokać z niezadowolenia miał ochotę. Nobocototo, nie znają się wystarczająco długo? Ejms nie zdążyła się przyzwyczaić do drobnych odstępstw od normy w wykonaniu Paddingtona? Ze smutkiem zauważył, że będzie należało odrobinę popracować nad stopniem przyzwyczajenia się do zaskoczeń i pomysłów irracjonalnych. Albo chamskich, o, to też.
- Spoko, Jasne. Bezproblemowo - zaczął flegmatycznie na powrót, uśmiechając się zadziornie i lubieżnie a bit. - Pod warunkiem, że wysmarujesz się nim przy mnie - nachylił się nad Jeleniątkiem, coby ucałować ją w czubek blond głowy i w tym samym miejscu poczochrać. Tak mocno dość i psując całe ufryzowanie. Którego pewnie i tak nie szykowała jakoś długo i skrupulatnie, skoro wstała dopiero co. O, i znów wyglądała, jakby z łóżka wstała, lulz. - Urocza dziewczynka - westchnął, po czym przyssał się do butelki, upijając kilka łyków.
Pozostawił Laurentsównie chwilę na ogarnięcie tego co powiedział, na szoknięcie nieme i słowa, którymi chciała upewnić się czy dobrze słyszała, chociaż... hmm, oczekiwał po niej innej reakcji. Na przykład szaleńczego skoku na jego odsłonięte kolana, pierdolnięcia go w głowę butelką albo siebie otwartą dłonią w czoło, w ramach uskuteczniania widowiskowego facepalma, łotewa.
- No co, nie cieszysz się - wzruszył ramionami, kpiącym uśmiechem raczej sugerując, coby nie przejmowała się za bardzo. - Kolejny rok ze mną, kolejne... kurwa, ileśtam okazji do wykorzystania sporego arsenału pomysłów na pobudkę, może nawet zdążysz urodzić dziecię, które zrobimy sobie, coby świat pięknem obdarować - dodał lakonicznym tonem, puszczając jej perskie oko i, sugerując się odsłonięciem ejmsowego brzucha, ściągnął koszulkę, pamiętawszy o uprzednim zdjęciu okularów, coby nie skończył jak te należące do Aimee. Które teraz ładnie podniósł, układając jej krzywo na nosie. - Będziemy mieć piękne dzieci, Laurents - dodał wzruszony okrutnie, kładąc dłoń na sercu i zagryzając dolną wargę. Bardzo teatralnie, zdolniacha!
Powrót do góry Go down
Aimee Laurents
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 225
Join date : 08/04/2012
Skąd : Londyn, Thetford

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 13:49

No bo w sumie w stanie w jakim znajduje się zaraz po przebudzeniu nikt nie powinien jej oglądać. Nawet Charles. Nie to żeby się zbytnio wyglądem przeglądała, bo raczej do tych nie należała, no ale nie chciała by potem jej pół roku wypominał, że ma piżamę w misie. Bo to jej ulubiona. Tak więc rano niech się trzyma od niej z daleko. Poza tym jest to dokładnie ta pora dnia kiedy nie kontroluje się w ogóle. Więc to było przerażenie, które miało swoje podstawy. No bo troszczyła się o niego, martwiła i w ogóle.
Dziewczynka? Przecież nie ma dwunastu lat, poza tym jeśli by się postaram dowiedziałby się, że nie jest aż tak urocza jak mogłoby si ę wydawać. Chwilami co prawda, no ale zdarza się. Nie panikowała kiedy zniszczył jej fryzurę, która w sumie układana przez cały poranek nie była, więc tylko potrząsnęła głową, aby kosmyki wróciły na swoje miejsce i spojrzała na niego mrużąc oczy, bo słońce razi.
- Nie, nie wysmaruje! Ja mam zamiar go zjeść - powiedziała z zadowoleniem. Mógłby jej ewentualnie pomóc. Raczej nie była typem który przejmowałby się czy przytyje, bo w jej przypadku była to raczej misja niemożliwa, więc bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia pochłonęłaby budyń. Nawet by się z nim podzieliła, ale niezbyt dużo, bo to w końcu ma być dowód jego miłości.
Owszem mogła mu przywalić za to, w końcu to była jedyna okazja, kiedy mogła się wykręcić, że to przecież było kierowane dobrymi intencjami, chciała mu uświadomić, że źle robi i inne takie, zamiast jednak tego patrzyła na niego zmrużonymi oczami. No bo co on do cholery wyprawia?
- Pojebało cię, Paddington - powiedziała biorąc od niego okulary i chwilę później analizując jego słowa. Dzieci? Tak, jeśli się postarają to z pewnością zdążą. - W takim razie musisz się postarać, bo chcę syna. Córka potem.
Urodę może odziedziczyć po niej, w każdym razie w większej części po niej, za to po nim może zgarnąć moc, jeśli to dziedziczne, bo u niej w rodzinie była jeden przypadkiem, który nie panował nad sobą.
Powrót do góry Go down
Charles III Paddington
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 125
Join date : 02/02/2012
Skąd : London

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 4 Lip 2012 - 14:07

Ojej. Chyba jednak się nie cieszyła. A on tu tak wspaniałą wizję przedstawił i uszczęśliwiłby ją przecież bardzo - o ile nie zda. Bo w sumie jakieś tam nikłe nadzieje istniały. Chu, jakie nadzieje?
- Nie chcę kończyć St. Bernard - zastanowił się, mówiąc na głos nie do końca świadomie. Albo i tak. Może chciał się wypłakusiać w rękaw i zmiękczyć jej twarde, lodowe serce macoszne. Tak jakby nie kochała go wcale, pure sadness. - Tu jest super. Co ogarnąłem dopiero jakoś niespełna dwa lata temu - ściągnął brwi, przypomniawszy sobie jakim wystrachanym, zdeka nieogarniającym chłopięciem arystokratycznym był wówczas. - Jeszcze się nie nacieszyłem, wiesz? - zerknął na Aimee, oczekując jakiegoś mocnego zaprzeczenia i posądzeń o zupełne szaleństwo.
Ale w sumie... serio mu się podobało. A nawet jeśli nie do końca, to to kwestia przyzwyczajenia była. Do ludzi głównie. Sporym, konkretnie wewnętrzną fobią Charliego Paddingtona było wkomponowywanie się w nowe społeczeństwo, świat przedstawiony, który zdecydowanie kontrastował z poprzednim. Być może odrobinę postarał się, żeby nie zaliczyć dobrze egzaminów. Bo nie chciał widzieć siebie odseparowanego od Sofki i Kaia, bo to tak jakby wiążące braterskim (nie siostrzanym w żadnym wypadku) sojuszem było,. To konieczność. Nie chciał, żeby koniecznym było umawianie się z Ejms na popołudniowe piwka gdzieś w londyńskich melinach, bo szkoła/studia/praca/ustatkowanie. A może zyskując kolejny rok w St.Bernard w pakiecie dorzuci tatuś wydziedziczenie? Jakie wspaniałe to byłoby dla jego jeleniego (!) serduszka - odseparowanie się grubą krechą od bogactwa. Bo na wódeczkę to Babcia Paddington zaawsze da. Ona też nie lubi tatuśka. Swojego synalcia w sensie.
Mając główkę przejętą markotnymi rozważaniami milczał chwil kilka, pozornie kontemplując ciszę i radując się warunkami atmosferycznymi. W końcu zdecydował, że nie należy za bardzo wybiegać wprzód z przewidywaniami. Wyników jeszcze nie ma.
- Hmm, dobra gremlinie. Ale wygląd odziedziczy po mnie. Będzie piękny i szlachetnie szlachecki. Będziesz miała syna szlachcica czy tego chcesz czy nie - ułożył się wygodniej, przywołując na powrót beztroski uśmiech. - Sorewicz Mała, ale nie chcę mieć synalka, który będzie blondwłosym wielkookim pedałkiem. Wyglądasz trochę jak pedałek, wiesz? - hipokryta jebany! - Ale to dobrze, dziewczynom to pasuje.
Powrót do góry Go down
Aimee Laurents
Dorosły
avatar

Age : 23
Liczba postów : 225
Join date : 08/04/2012
Skąd : Londyn, Thetford

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Nie 8 Lip 2012 - 17:17

Ona się cieszyła i to bardzo, no wiadomo. Kolejny rok z Paddingtonem, super, ekstra, no ale po prostu ukrywała swą radość. Starannie. Byle tylko nie sprawiać mu aż takiej radości. Bo przecież oczywiste byłoby, że w nocy nie zaśnie z podniecenia, kiedy ona przypadkiem swój entuzjazm mu okaże. Ona też nie chciała. No ale dla niej to była jeszcze przyszłość. Odległa bardzo, a przynajmniej tak sobie wmawiała. Tak w ogóle ewentualnie i ona nadawałaby się na osobę, która nadstawi rękaw, tylko niech ostrzeże, bo jak jej ulubioną bluzkę jej zaleje łzami to się wkurzy, a tak to odpowiednio się do tego przygotuje. Nawet psychicznie. Więc kiedyś ewentualnie niech dzwoni, pisze, a kochana Aimee pocieszy. Bo ona lodowatego serca nie ma. No gdzie tam. Pokiwała głową zgadzając się. Tu jest super. Szczególnie jeśli ma się wracać do domu do ojca, który na do widzenia nazwał ja dziwakiem.
- Ja też, dlatego też rozważę opcję niezdania. Ej, zostańmy w szkole na kilka lat, będę ci dotrzymywać towarzystwa - zaproponowała poprawiając okulary na nosie i układając się wygodniej. Koniec mierzenia go podejrzliwym wzrokiem, który prawie, że nakazywał ciągnięcie tematu i wyżalanie się, dlaczego, jak do tego doszło i w ogóle. Ona również z chęcią również zostałaby z st.bernard więc przestała mu się dziwić. W sumie to Paddington nie był taki głupi na jakiego wygląda. Może jakby się postarali w pewnym momencie byliby w klasie ze swoim synem! Ją samą przerażałaby wizja wypadu na kawę na chwilę z pracy, bo zaraz musi wrócić dalej i nie ma ani chwili czasu na jakąkolwiek zabawę. Przyszłość, oby daleka.
- Nie po tobie! - oburzyła się od razu. Ich synalek ma być pięknym blondwłosym chłopcem, a nie dziwakiem wyglądającym jakby go ktoś wiecznie w domu bił. Paddington przecież wygląda na wiecznie wystraszonego. Dlatego mówi stanowcze nie. - A zajebać ci Paddington?
Tak w łeb porządnie, szkoda, że siły tyle nie ma. Ale tak żeby ogarnął, że nie wygląda jak padałek, przeprosił i obiecał poprawę. No bo do cholery, co ten człowiek odpierdala?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry

avatar

Liczba postów : 277
Join date : 26/12/2011

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Wto 31 Lip 2012 - 16:00

(zapalniczka z monotype corsivą, łahahahah <3)

Policjanci wstąpili sobie rano na kawusię i donuta, wzorując się na amerykańskich koleżkach i postanowili się z rana udać do Hyde Parku, oczekując, że będzie to tylko standardowa rewizja. Jakże się mylili, gdyż ujrzeli ordynarną młodzież chlejąca z rana piwsko na leżakach. Czyli w miejscu publicznym. Czyli komendanci podeszli, wyginając w kpiące uśmieszki usta, w których kącikach błyszczał się lukier i czekolada.
- Proszę, proszę - chapnął grubszy, poprawiając wyświechtane, służbowe gacie, niebezpiecznie opięte na jego krągłościach. - Picie w miejscu publicznym... to mandacik - jego małe, czarne oczka mierzyły urwisów bez przerwy, gdy sięgał już po odpowiedni pliczek w tylnej kieszeni spodni, kiedy powstrzymał go drugi, który najwyraźniej chciał się zlitować nad chłopcem, który wyglądał jak syn złomiarza.
- Bart, niech po prostu spierdolą stąd, a my pójdziemy dalej, co? - powiedział koledze na ucho, gdy ten próbował wyciągnąć z kieszeni karteczki. Przerwał zatem, gryząc donuta again i spojrzał na młodych kryminalistów z niejaką pogardą. Wywrócił oczami i sapnął:
- No dobrze... dziś Wam darujemy, ale zmykajcie już stąd. Natychmiast - powiedział, a gdy młodzieńcy oddalili się wystarczająco poszli dalej na obchód parku.

zt
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 22 Sie 2012 - 22:16

Tu mamy ałtficior Dżejsa. No wiec, żeby nie zaczynać od zera załóżmy, że skoro minął już tydzień od powrotu z najbogatszego rejonu Niemiec, z Bawarii, Domi kręciła się blisko Dżejsa i generalnie można ich było wszędzie zobaczyć razem. W końcu, co miał robić? siedzieć i płakać? było mu w chuj trudno, dlatego starał się nie zostawać samemu. A z szaloną Domi zawsze coś się działo i udawało mu się chociaż odrobinę mniej dołować i mniej myśleć o instytucji (DOŚĆ RUCHAWEJ) zwanej Peony von Laffert. Także i to przeklęte imię i nazwisko starał się z pamięci wymazać, ale na razie jakoś nie szło, cóż. Tego popołudnia umówili się w Hajd Parku, a Jace zajął im leżaczki. To było fajne w Londynie, że ludzie nie krępowali się tak przyjść do parku i opalać. Znając tę dwójkę pewnie i tak skończy się na seksie - wiecie, oboje tacy nadpobudliwi trochę w tej sferze - ale przy tym kulturalnie sobie poleżą i pokonwersują. I tak się rozłożył na leżaczku i sobie czekał, aż dziewczyna z którą spędzał dwadzieścia trzy z dwudziestu czterech godzin doby się pojawi. Korciło go żeby sprawdzić czy Peony dzwoniła, ale wiedział że i tak nie może odpowiedzieć na jej próby kontaktu, więc się powstrzymał.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dominica Ramone
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 75
Join date : 24/06/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 22 Sie 2012 - 22:40

Po powrocie z Bawarii Domie ciągle nic się nie chciało. Ale robiła wyjątki dla fajnych osób. Tak jak dzisiaj dla Dżejsa. Przypuszczała, że wprawdzie nie uchleją się do nieprzytomności ani nie upalą, ale może jakiś fajny seks będzie, o. Ostatnio głównie w okół takiej relacji się kręcili. "Cześć, jak tam? *blaabababalabla* dobra to co, seks?". Taki już ich urok.
Więc z takim właśnie nastawieniem, Domi przyszła do Hajd Parku ubrana w koszulkę Mistfits z obciętym dekoltem tak, że spadała jej na ramiona. W staniku jak zawsze miała tabakę a i chyba kilka L&M-ów. Na kościsty tyłek założyła jasne, samodzielnie obsiete szorty, a na nóżki przywdziała glany. I nawet się umalowała (czyt. umalowała i udało jej się nie rozmyć).
W końcu dziewczyna doszła do Dżejsa i powitała go cmoknięciem gdzieś w przestrzeń, jak będzie chciał sam dostać, to sobie weźmie przecież, nie? Dzisiaj postanowiła jak tylko umie, nie pozwalać mu myśleć o Peony. Usiadła na jednym z leżaczków i sięgnęła do stanika, wyjmując dwa papierosy i spytała
- A ognia masz? - po czym po prostu zagadnęła go na przypadkowy temat - Dżejsik, wiesz że mój kot mnie gryzie w sutki jak śpię? - jak mądrze i poetycko!
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 22 Sie 2012 - 23:00

Peony prawie zawsze nosiła sukienki, ewentualnie coś Dżejsa. Podobno Domi tez kiedyś założyła sukienkę, ale Jace nie wierzył w legendy; la niego legenda była tym samym, co idealne kłamstwo: historią zupełnie nieorawdziwą, choć bazującą na prawdziwych osobach lub faktach. Jako dziecko uwielbiał mimo wszystko słuchać bajek opowiadanych przez mamę albo nianke. Lubił tez czasem opowiedzieć jakaś bajkę na dobranoc Peony... Tak, wszystko mu sie z nią kojarzylo. Od tego ze Domi przyszła ubrana inaczej niż nosiła sie Peony zaczęła sie cała rozkmina o tym co lubił z Peony robić. Chora jest ta miłość, a tutaj o tyle wściekła jak kurwiszon i toksyczna jak Tusk w rządzie, ze Jace nawet nie zdawał sobie z niej sprawy. Pomyślał "będę sie uczył i pieprzyl. Jak George Clooney" i wstał sie to realizować, choć były jeszcze wakacj wiec ograniczył to do pieprzenia i innych rozgrywek. Chwilowo jego głównym towarzystwem była własnie Doma, z która kręcił sie 23/24h, godzina odpadala na toaletę, choć wspólne prysznice czy kąpiele pewnie tez zaliczyli. Takie uroki przyjaźni. Domu mogła mieć Dzejsowi za złe ze ostatnimi czasy ja zaniedbał, ale teraz jej wynagradzal.
- mam - mruknal z cieniem uśmiechu i wygrzebal w kieszeni różowa zapalniczke która jej podał. - chodź tu - wywrocil oczami i chwile pózniej Domi musiała już siedzieć na jego kolanach, objęta, a Jace cmoknął ją w kącik ust na przywitanie. - to nie był twój kot, tylko ja, ale kota tez możemy wytresowac. Mojego przy okazji tez. - zastanowił sie. Tylko nie myśl o Peony... Powtarzał w myślach i o zgrozo - własnie o niej myślał.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dominica Ramone
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 75
Join date : 24/06/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 22 Sie 2012 - 23:19

Gdyby zamienili się mocami i Domi mogła czytać w myślach Dżejsa, to by chyba pierdolnęła. Za dużo w niej było słodyczy i myślenia o Peony. Niby to się posprzeczali i tak dalej (oczywiście, Dominisia jako dobra przyjaciółka, uważała, że Jace wyszedł na tym wszystkim najgorzej i że jest bardzo poszkodowany, wiec musi go pocieszyć) ale jakby tylko usłyszała te wszystkie myśli toby się tęczą zrzygała. O nie, takie słodzenie to nie dla niej. Dlatego też póki się nie złapała w miłosna pułapkę, korzysta jak może.
Blondynka ucieszona różową zapalniczką (jakiż ten jej przyjaciel męski!) usadziła papierosa do ust i odpaliła, a drugiego podała chłopakowi. Usadowiona na jego kolanach wypuściła dym i na pocałunek w kącik ust odpowiedziała delikatnym muśnięciem na jego wargach. W jej głowie pojawiła się krótka myśl o tym, że na szczęście nie wymalowała ust niczym łatwo zostawiającym ślad bo co by było, jakby po spotkaniu Domy z Jacem chłopak natknął się na Peony, mając wszędzie ślady czerwonych ust? Chociaż w sumie, może i byłoby dobrze. W końcu jej zadaniem na dzisiaj i na następnych kilka (tygo?)dni było odwodzenie myśli przyjaciela od Lisicy,a wręcz obrzydzanie mu jej.
Idąc tym szlakiem, Domi postanowiła myśleć dzisiaj jak najgorzej o Peony licząc, że którąś z tych myśli wychwyci Jace.
Wracając do rzeczywistości, dziewczyna odpowiedziała
- To masz całkiem ostre zęby. Możemy otworzyć seksualne korepetycje dla kotów, to będzie przyszłość! - już to sobie wyobrażała. Setki kotów bzykających się we wszystkich możliwych technikach.
Uśmiechnęła się i wypuściła z ust obłoczek dymu, po czym złożyła na szyi chłopaka dość mocny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sro 22 Sie 2012 - 23:54

W ogóle to posty z tel stad błędy i autokorekta. Własnie myśli Jace'a nie byli słodkie a już na pewno nie przeslodzone. Cierpiał jak cholera jasna, obrazal Londona i miał wyrzuty do Peony, ze tak sie zachowała, ze nawet nic mu nie powiedziała i dowiedział sie od kogoś kto nie jest nawet przyjaciółka dziewczyny. A on uważał sie za jej przyjaciela i powinna go poinformować osobiście. Jego myśli pełne były żalu, smutku, bólu, wyrzutów, pretensji i braku wybaczenia, wiec nie ma w tym nic słodkiego. Myślał o Peony, próbował nie ale myślał czasemnawetzaczesto, ale nie stawiał jej w pozytywnym świetle. Bardzo go zranila, w takim stanie sie jeszcze nigdy nie znajdował i gorzej już być z nim nie mogło.
Swojego papierosa odpalil od fajka Domy, odwzajemniajac jej lekkiego buziaka. Myśli nie czytał; nie lubił robić tego bez większego powodu i uważał to za zbędne, choć kiedy jego nic była w Bawarii zablokowana czuł sie wybrakowany i upośledzony, jak bez ktorejs z kończyn.
- i wydamy kocią kamasutre i serie poradników "jak wytłumaczyć kocietom co to jest seks" i w ogóle. - rzucił z entuzjazmem, kiedy Domi zdążyła przyssac sie do jego szyi.
- Boże, znowu masz ochote? - zasmial sie cicho, wspominając ich ostatni seks... Jakieś dziewięć godzin temu. Pewnie zrobiła mu kolejna malinke, a on zaraz przyciągnął jej usta do swoich w wiadomym celu. Chyba nie przejmowalby sie sladami szminki przy Peony - skoro pewnie już nieraz sie mijali a Jace trzymał Domę za rękę. Czysto przyjacielsko, choć mogło wydawać sie inaczej - ale on lubił taki gesty i tyle.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dominica Ramone
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 75
Join date : 24/06/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Czw 23 Sie 2012 - 0:12

Fakt faktem, że słodko to Jace nie miał, ale Doma jako prawiejużprawdziwapunkówa uważała za za słodkie nawet samo częste myślenie o jednej osobie, takie już jej natręctwo.
Chociaż generalnie to współczuła przyjacielowi, bo sama wolałaby w takiej sytuacji nie być. Dlatego też póki co się w żadne takie nie pakowała. A i oszczędziła sobie nawet matkowania w stylu "A mówiła, że to wszystko do jednego się sprowadza? No i masz babo placek. Trzeba było się w to nie pakować, ja ci zawsze powtarzałam" etcetcetc.
- Pewnie! To będzie hit tego stulecia. A jak się to rozwinie to i nawet kocie burdele się wybuduje. - zastanowiła się chwilę nad tym pomysłem i przypomniała sobie, że poza ludźmi, jedynymi ssakami czerpiącymi przyjemność z seksu są delfiny. Nie szkodzi, można zamiast tego zrobić kocie rozpłodownie.
- No tak troszeczkę...- odparła, zmieniając pozycję tak, by teraz siedzieć mu na kolanach okrakiem. Odwzajemniła pocałunek dość namiętnie, ale szybko. - A ty nie? Ani odrobinkę? - zapytała, delikatnie poruszając się na jego kolanach tak, by mógł poczuć jak największą powierzchnię jej ciała.
Jedną dłonią dotykała jego karku, palcami tocząc na nim okręgi, a drugą trzymała papierosa, od czasu do czasu się nim zaciągając.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Czw 23 Sie 2012 - 0:36

No taak, z jej perspektywy mogło to tak wyglądać. Jace tez przecież czuł sie wybitnie chujowo w tej sytuacji i robił wszystko żeby w kółko o tej jednej lasce nie myśleć. Wychodził z Domi, spędzał z nią prawie cała dobę, łączył to z reszta jego bffow, a przecież mógłby zachowywać sie zupełnie inaczej. Mógłby siedzieć w pokoju, płakać i nie chcieć wyjść dopóki nie usłyszy od Peony ze zerwala z Lewisem. Podczas kiedy wmawial sobie ze odszedł od niej bo nie chciał patrzeć na jej cierpienie, rzeczywistość była taka, ze złamała mu serce wybierając innego, nie dając mu nawet szansy na zabieganie o siebie, bo on potrzebował przecież wiecej czasu żeby sie domyślić ze sie zakochał i powinien coś z tym zrobić żeby Peony była już całkiem j e g o. Dla niego to zawsze bedzie "jego Peony", ale nie tak "jego", jakby podświadomie bardzo chciał. Mathilde miała racje ze Jace ma po prostu złamane serce i jest mocno zazdrosny, ale miał powody - Laffert i Lewis zachowywali sie jak zakochani z chujowych romansidel. To Chamberlain powinien być na jego miejscu, to jemu bardziej zależy na Peony, to on zna ja lepiej i to on oddalby za nią w s z y s t k o. A jej wszystko nie wystarczało, musiała zazyczyc sobie jakiegoś debila. I tak własnie straciła wszystko, a Jace jak bardzo by nie chciał nie mógł zwrócić jej wszystkiego z powrotem.  Musiała liczyć sie z tym, ze nie można go traktować jako mistrza d r u g i e g o planu.
- będziesz burdel mamą a ja alfonsem - rzucił wesoło, spychajac lisice w tył myśli. Kilkoma mocnymi pociagnieciami miedzy pocalunkami skończył fajka, którego filtr rzucił pod leżak, a swoje dłonie przeniósł na biodra, momentami  pośladki Domi.
- alez skąd. Tylko nie sądziłem ze jesteś wiecznie napalona tak jak ja. - wymruczał z uznaniem i skupił się na calowaniu. A całował genialnie, o czym wiedziała już nawet przekleta Laffert. - o kurde - skwitował, kiedy Domi zaczęła sie kręcić, tym samym ocierajac kroczem o jego najwrazliwszy punkt na ciele. 

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dominica Ramone
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 75
Join date : 24/06/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Czw 23 Sie 2012 - 17:42

Cała zaistniała sytuacja między Jacem a Peony, została Dominice przedstawiona przez przyjaciela, toteż dziewczyna znała mniej więcej położenie chłopaka i mogła mu współczuć zupełnie szczerze, a nie tylko dla tego, ze jest jej przyjacielem. Jedynym plusem tego wszystkiego jest fakt, że teraz spędza z Dżejsem dwadzieścia trzy na dwadzieścia cztery, a to całkiem fajne.
Czasem zastanawiała się, kiedy to ona będzie cierpieć z miłości, a nie z jej braku. Kiedy to wreszcie i ja trafi i przestanie widzieć cokolwiek poza tą jedna osobą. Ale na razie dzielnie udawała ze jest twarda i ma to wszystko w kościstej dupie. Tak na prawdę jej też zaczynało brakować drugiej połówki, choć stara się to ukryć pod maską twardej dziewczyny,która tylko zaspokaja potrzeby seksualne. Tak jak teraz, tutaj.
- Miauu! - powiedziała cicho. Widząc jak chłopak wyrzuca niezgaszonego fajka zakrzyknęła - Każdy niezgaszony papieros to jeden seks mniej! - jednak po kolejnym pocałunku dodała - A tam, bzdury... - i to samo zrobiła ze swoim petem.
- Widzisz, bo ja to ukrywam. Ale od teraz nie będę - wymruczała i przesunęła się jeszcze bliżej krocza Dżejsa, zachęcona jego słowami. Gdzieś miedzy pocałunkami, zaczęła cicho wzdychać. jedna dłoń wsunęła pod jego koszulkę z przodu, a drugą dalej dotykała jego karku. Miała straszliwie zimne dłonie, jak zwykle z resztą, więc nie zdziwiła się, czując ze chłopak ma gęsia skórkę.
- Coś czuję, że to będą dobre wakacje, pod względem łóżkowym... - wyszeptała.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Pią 24 Sie 2012 - 23:19

Jace na pewno opowiedział Domi co zaszło miedzy nim a Peony w Bawarii i nie był tym typem człowieka który podkoloryzowalby wydarzenia żeby wyszło ze ma jeszcze gorzej niż miał w rzeczywistości. Wręcz przeciwnie, Jace opowiedział dominice cała prawdę a na koniec zbył słowami "trudno", jakby to było nic, jakby nie chciał żeby sie o niego martwiła. A przecież było wybitnie widać, ze chłopak cierpi w chuj. Niebawem zgodnie z założeniem miało mu to przejść; już mi go szkoda na sama myśl, jak sie przykro rozczaruje i zdziwi. Musiał wiedzieć ze Doma tylko udaje twardzielke, i z jej myśli i z tego ze przecież sie przyjaznili wiec znał ja najlepiej. Chcial dawać jej jak najwiecej uczuć, czulych gestów; ona wiedziała ze nie jest to podryw, a on dawał jej coś, czego żaden inny facet nie. Bo to głupie wzięcie jej na kolana w parku, złapanie za rękę czy objęcie na spacerze... Wiedział ze sprawiało jej to przyjemność i jednocześnie nie wpływało toksycznie na ich przyjaźń.
Jace jak to facet, zadowoleniem reagował mimowolnie, kiedy siedziała na nim okrakiem seksowna blondynka wzdychająca mu prosto w usta i wsuwająca dłoń pod jego koszulkę. Nie śmiał nawet pomyśleć ze mu sie to nie podoba czy nie odpowiada, mimo ze dookoła było pełno ludzi. Jednak Peony nie pozwoliłby na takie zachowanie, tak jak nie pozwolił jej w baraku. Doma  była inna, miała wyjebane jako prawiepunkowa; Jace nie chciałby żeby Peony niemal gwalcila go w miejscach tak bardzo publicznych bo była innym typem osoby i ona na tym miejscu byłaby postrzegana złe, poniżej godności i poziomu krytyki, podczas kiedy Domę ludzie zwyczajnie ignorując, przylepiajac jej latke kolejnej rebel teen.
Chłopak odwzajemnial pocałunki i czasem przenosil sie ze swoimi ustami na szyje partnerki, aż w pewnym momencie katem oka dostrzegł... Czy to nie Peony, dwieście metrów przed nimi, na kamiennej ścieżce? Przygaszona, zniechecona, smutna. Widziała ich? Jace nie wiedział, ale natychmiast odkleił się od delikatnej skory panny Ramone. Peony na pewno widziała ich już w scenach calowania sie w usta na przywitanie czy chodzenia za rękę, ale nie mieszkali jeszcze w szkole wiec nie miała okazji zobaczyć ich tak blisko... Chłopak przesunął wzrokiem z lisicy na Domi i przytknął czoło do jej czoła, z wyjątkowo przejęta miną. Nie chciał, żeby Laffert cierpiała. Nie chciał, żeby pomyślała ze tak łatwo znalazł kogo na jej miejsce, przecież tak nie było, cały czas na nią czekał, mimo ze nie zdawał sobie sprawy ze czeka na coś wiecej niż przyjaźń.
- nie dzisiaj... Przepraszam. Nie mogę tak... - powiedział cicho, mając przed oczami przyblizone o 180 metrów wspomnienie lisicy, jej ciało, twarz, brak witalnosci. Nie umiał uprawiać seksu czy nawet sie obmacywac, nie w takiej chwili. Miał nadzieje ze Doma to zrozumie i nie poczuje sie urazona.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Dominica Ramone
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 75
Join date : 24/06/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Sob 25 Sie 2012 - 10:25

Z Jacem czuła się dobrze i pewnie, już odkąd pamięta. Zawsze dobrze się dogadywali i wspierali. Nie minęło dużo czasu, aż się zaprzyjaźnili, a potem zaczęły wychodzić różne takie rzeczy jak trzymanie za ręce i całowanie. Ale jej to nie przeszkadzało. Tak jak nie przeszkadzała jej myśl o tym, że chłopak jest cały czas zakochany w Peony. Rozumiała to i chyba nawet troszkę zazdrościła tego ich miłosnego cierpienia. Trudno, na nią też przyjdzie czas, kiedyś tam. A na razie ma Dzejsa do obmacywania i kilku innych przyjaciół, to jej wystarcza, przecież ona nie może dużo wymagać, kiedyś zamieszka pod mostem z butelką jabola.
Uwielbiała swoja relację z Chamberlain'em. To było dla niej tak miłe i przyjemne, że nie wyobrażała sobie nawet, jakby to było jakby go nie miała. Wtedy przypuszczalnie padłaby z braku okazywania uczuć (nawet takich przyjacielsko-łóżkowych). Zawsze starała się dawać mu najwięcej jak mogła od siebie.
Tak właśnie było, Ramonka miała w kościstej dupie to, czy zabawia się z kimś na ławce w parku, na leżaku przy masie ludzi, czy w domowym zaciszu. Generalnie miała wyjebane na prawie wszystko i wszystkich. Liczyły się dla niej tylko ważne i zaufane osoby, alkohol, dragi, seks, muzyka i jej ukochany ogień. No może jeszcze coś by się znalazło. W każdym razie, tym na pewno różniła się od Laffert - była wręcz bezwstydna.
Domi odczuwała, że pocałunki Dżejsa jakby słabną, a on staje się poddenerwowany. Nie wiedziała dlaczego. Wątpiła, żeby było to spowodowane jej zachowaniem czy nagłym brakiem chęci na seks. Zerkał gdzieś za plecy blondynki, wiec ta spróbowała nieznacznie odwrócić głowę, by dostrzec prawdopodobna przyczynę braku zapału chłopaka. Kiedy jednak nie zauważyła nic, poza swoimi blond falami, po prostu okręciła głowę tak, by zobaczyć choć trochę. wydawało jej się, że siedziała tam Peony. To by było dość prawdopodobne, że dlatego chłopak przystopował.
Kiedy zobaczyła jego przejętą twarz i usłyszała przeprosiny, jedynie ściągnęła wargi i przytaknęła. Było jej przykro, choć zrozumiała. Próbując postawić się w sytuacji przyjaciela, w sumie nawet się nie dziwiła, a to już coś, przy jej myśleniu "jebie mnie to wszystko". Uśmiechnęła się delikatnie do bruneta i spuściła wzrok. Na powrót przełożyła jedna nogę na bok, by siedzieć normalnie. Nie była pewna, czy ma zejść i po prostu odejść, czy zachowywać się, jakby nic się nie stało. Zrobiła to drugie. W końcu Peony widziała ich razem już wiele razy i Jace nigdy nie puszczał wtedy Domciowej ręki, ani nie odskakiwał do niej jak oparzony (jak teraz sobie o tym pomyśli, to nigdy jeszcze nie oparzyła Dżejsa, nawet podczas seksu, a to jej się rzadko zdarza). Postanowiła siedzieć dalej i być dla niego wsparciem, jak tylko umiała najlepiej.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   Czw 30 Sie 2012 - 0:42

//WYYBACZ że ja dopiero teraz. Nad morzem byłam a jak wróciłam to totalny dżetlag, zero weny. Dlatego kończę, żeby nie ciągnąć, ale będziemy na smskach! ;3
Jace serio nie chciał, żeby Dominice było jakoś przykro, źle, czy w ogóle. Z drugiej strony mógł się zmusić, mógł udawać ze jest w porządku, kontynować pieszczoty i za chwilę zaliczyć ją w jakiejś toalecie, cokolwiek. Nie chciał tego robić z dwóch powodów: po pierwsze, Doma i tak by wyczuła że coś jest nie tak, bo za dobrze go znała. Po drugie, byłoby to bardzo nie w porządku i nieszczere wobec niej, a on nie chciał być nieuczciwy w tej przyjaźni. Wystarczy że był w pierwszej, że powiedział lasce że nic dla niego nie znaczy, chociaż czuł się jakby cały ten kawał serca który oddał Peony ona rzuciła na podłogę i zdeptała szpilkami lułiwitą. Czyli... Oszukiwał ją i próbował oszukiwać siebie, że wcale nie cierpi. Widzicie? za dużo tego kłamania, więcej już nie chciał, to i wolał odpuścić sobie fałszywy numerek z Domą. I wiedział, że ona to zrozumie, choć niekoniecznie pewnie było jej w smak znoszenie humorów Jace'a związanych z Peony von Laffert, których ostatnimi czasy było duużo za dużo.
- chodź, jestem ci winien obiecanych sześć kulek. - mruknął do niej, przesuwając dłonią po jej plecach. Inne to lody niż planowała, ale fakt faktem, nie ma nic lepszego niż dobre truskawkowe, czy jakieś. I pampararam, zet te!

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Teren leżakowy   

Powrót do góry Go down
 
Teren leżakowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Teren na zachód od Krwawej Bramy
» Stary Dąb [teren skażony czarną magią]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Hyde Park
-
Skocz do: