IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fontanny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Fontanny   Pią 20 Sty 2012 - 0:19

Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 15:43

Dziś był ten dzień, który Aidenowi dał pan, czyli dzień słoneczny, chociaż mroźny, w lekkim puchu śnieżnym skąpany, jak torcik lodowy z kilogramami bitej śmietany na sobie. I wisienką.
A propo lodów, Aiden siedział na kamiennym murku nieczynnej fontanny i ćmił papierosa w oczekiwaniu na Jelonkowatą postać, z którą na rzeczone się umówił. Naprawdę, robił to z własnej, nieprzymuszonej woli. Może pomysł zapadnięcia na anginę w środku zimy był trochę irracjonalny jak na takiego mistrza logiki, ale cóż poradził. Propozycja, mimo że wystosowana w pokoju integracyjnym i w stanie wielkiego napięcia seksualnego, obowiązywała i Aiden wcale nie miał zamiaru się z niej wyplątywać.
Bo Serenity naprawdę lubił.
Co było znów irracjonalne - E150 się z Jeleniami nie lubiło. No, z małymi wyjątkami, które stanowili naćpani artyści, przynoszący akty koleżanek z akademika i kilogramy haszu. Wtedy witano ich z otwartymi ramionami. Ale takie kochane, słodkie Jeleniątka-dziewczątka to zdecydowanie nie była ich bajka.
Lecz jak na buntownika przystało, Collier łamał wszelkie bariery i palił spokojnie, siedząc z postawionym kołnierzem swojego superseksownego płaszcza, w którym wyglądał jak pociągający francuski szpieg, wracający właśnie z linii oporu i odliczał sekundy do spotkania z dziewczątkiem.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 15:50

Wcale nie było tak bardzo zimno jak sądziła na samym początku. Ubrała się grubo w dwie warstwy, ale tk się zaczęła zastanawiać czy to nie za dużo. Ostatnie dni były mroźne i jakoś nie miała ochoty sie przeziębić, a jeszcze Aiden chce ją zabrac na lody. Chłopak ma naprawdę porąbane pomysły, w środku zimy wybrać się na lody.
Jednak mimo to dziewczyna nie chciała mu odmawiać. To była jedna z niewielu okazji kiedy mogli pobyć sami i mogła go lepiej poznać. Tak, cały czas była w nim zabujana, ani troche jej nie przeszło. Dlatego wyczekiwała z niecierpliwością na dzień kiedy wreszcie pójdą na te lody.
Teraz leciała przez park zerkając na zegarek. Jeszcze chwila i sie spóźni, a tego niecierpiała, chociaż wątpiła żeby Collier był na miejscu jeszcze przed czasem. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyła chłopaka siedzącego przy fontannie i palącego spokojnie papierosa. Zwolniła kroku, poprawiła spódniczke i włosy i spokojnie do niego podeszła.
- Cześć. Nie sądziłam, że będziesz na czas. - powiedziała nie kryjąc swojego zdziwienia w głosie. Aiden nie wyglądał jej na typ osoby która jest zawsze na czas i się nie spóźnia.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 16:04

Co jak co, ale Aiden był śmiertelnie punktualny. Była to jedna z stosunkowo niewielu sokolich cech w jego charakterze. Poza uwielbieniem literatury, książek i potęgi nauki. Poza tym bardziej pasował do aroganckiego Lisa, ale to tylko dodawało mu uroku.
Właśnie miał kończyć jednego i zapalać kolejnego papierosa, gdy usłyszał melodyjny głos Serenity za swoimi plecami. No tak, orientacja Aidena była niezwykle chybotliwa, nic więc dziwnego, że wypatrywał brunetki od zupełnie innej strony.
Natychmiast wstał i wyrzucił papierosa, przydeptując niedopałek idealnie czystym butem. Po czym, pozbywszy się już niebezpiecznie gorącego narzędzia mordu, uśmiechnął się do Serenity tak po swojemu - ledwie widoczny rząd zębów, dziwnie ostrych, półuśmiech lewym kącikiem, przymrużone oczy, zbyt długie rzęsy rysujące cienie na policzkach, bunt, zło i pociąganie.
- Ja się nigdy nie spóźniam, Lewis, to by zmniejszyło czas przyjemnego przebywania z Tobą - powiedział hardo, chyląc głowę. Uważał, że witanie pocałunkiem w policzek jest jakąś pomyłką. Wyznawał jedną, prostą zasadę - albo namiętny pocałunek albo nic. To jasno rysowało linię pomiędzy znajomymi, a znajomymi-do-łóżka. I tak było łatwiej.
Zdanie, które wypowiedział, nie było szarmanckie, gładkie i kochane, choć na takie mogło się samoczynnie kreować.
- Ubrałaś się ciepło, plus dla Ciebie - zlustrował ją uważnym spojrzeniem od stóp, przez szczupłe nogi odziane w rajstopy, przez spódniczkę (ani za krótką ani za długą), kończąc na lekko zarumienionej twarzy. Przez mróz, na pewno nie przez jego obecność.
Niewiele się zastanawiając Aiden chwycił Serenity za dłoń i pociągnął za sobą wzdłuż fontann. Pociągnął, dosłownie, bo dziewczyna wydawała się niesamowicie zdziwiona tym dość dziwnym gestem. Ale Aiden zimę kochał i lubił właśnie za rękawiczki - mógł bez problemu dotykać kogo tylko zechciał, bez żadnych erotycznych rewelacji. Co zapewniało mu dobry humor i zdrowie psychiczne.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 16:15

W takim razie dobrze było wiedziec na przyszłość, ze Aiden jest taki punktualny. A skoro miał jeszcze więcej sech, które by mogly zaskoczyć ją w przyszłości tym lepiej. Może nie koniecznie dla niego, bo z zauroczonej dziewczyny może stać sie psychofanka, ale dla niej na pewno. O ile będzie miała szansę poznać te cechy.
Kiedy wstał i przygasił papierosa dziewczna przez chwile nie mogła oderwac od niego wzroku. Wyglądał naprawde cudnie wśród białego otoczenia z tym swoim charakterystycznym wzrokiem i usmiechem. Po dosłownie kilku sekundach ockneła sie i odwzaejmniła uśmiech, z tym że jej był typowo niewinny i kochany.
- Skoro już próbujesz mnie urobić, to chociaż naucz się mojego imienia. - powiedziała patrząc na niego nico zadziornie. Nie miała zamiaru jednak go całować. Nie dość, ze slyszała o jego mocy o wiele za dużo to i jeszcze miała na glowie swoją porąbaną moc. Tak więc to pewnie nie byłoby bezpieczne, nie na początku spotkania i do tego w miejscu publicznym. - Wiesz jak to się mówi, po nazwisku to po pysku. - wzruszyła delikatnie ramionami.
- Nie lubie być chora, a podejrzewam że rosołu być mi nie przynosił do łożeczka. - oho, a co się z panienka dzisiaj dzieje? Chyba mrozy jej na glowę troche dały, bo jakby odważniejsza się troche zrobiła, albo to po prostu przez to że byli sami. Tak, zapewne to przez to.
Fakt była zdziwiona, bo zachowanie Aidena ogólnie było nie do przewidzenia. Raz cie igrnowoał, a za chwile sypał komplementami oraz łapał za rączke. To naprawdę było dziwne stworzenie i nie mogła go zrozumieć. W pierwszym momencie chciała wyrwac reke, z przyzwyczajenia, przeciez nie wolno jej dotykac drugiej osoby. Zaraz jednak sobie przypomniała o rekawiczkach i już swobodniej zrównała z nim kroku.
- To gdzie te lody? - zapytała zerkając na niego.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 16:26

Uśmiechnął się sam do siebie, słysząc słowa dziewczyny. Po nazwisku to po pysku, tak. No cóż, na pewno to urocze, filigranowe stworzenie mogłoby go uderzyć. Już prędzej spodziewałby się ataku ze strony stojącego nieopodal kamiennego posągu przedstawiającego rusałkę, niż zaciśnięcia dłoni w piąstkę przez pannę Lewis. Zresztą, co tu dużo mówić, Aiden odnosił się do większości osób lekceważąco, co bardzo łatwo było przekazać używając nazwiska.
Lecz temu Jelonkowi odmówić nie mógł. Przynajmniej nie dziś, bo był w szampańskim humorze.
- Serenity, po prostu mam uraz do syren, z wielu powodów - zaczął egzaltowanym tonem, ściskając mocniej jej dłoń przed dwie warstwy rękawiczek. Po pierwsze, syreny z płaskorzeźb w łazience. Potworność. Długie włosy, sine palce, brr. Po drugie, syreny nie posiadały nóg, a co za tym idzie nie posiadały tego, co każda kobieta powinna między nogami mieć, co od razu niszczyło idealny obraz syrenki w niemoralnej głowie Aidena.
Ale nie powinien się tym teraz zajmować, bo zwykły uśmiech został zastąpiony przez uśmiech krzywy, niegrzeczny i taki bardzo bad. - Rozumiem, że było to sprytnie zawoalowane zaproszenie do Twojego łóżka? - spytał zmysłowym szeptem, nagle się nad nią nachylając i zaglądając prosto w jej oczy. Przy czym nieco zastąpił jej drogę, tak, że lekko na niego wpadła - i znów błogosławmy zimę i milion warstw ciuchów. Pytanie o lody na razie zignorował, nie to było najważniejsze, a obserwacja tej ślicznej twarzyczki.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 16:49

Faktycznie, ze u niej to ciężko by było żeby go uderzyła. W ogóle ciezko żeby kogokolwiek uderzyła, ale takie już było powidzenenie. Powtórzyła to co kiedyś usłyszała z ust Maela. Ah, czyli do niej też lekceważaco się odnosił? Cudnie.
- To nie mów jak wszyscy Syrenka, tylko Serenity. starczy. chyba że wymyślisz coś nowego. - powiedziała ze wzruszeniem ramion. Okej, rozumiem że syreny moga się kojarzyć z takimi dziwnymi rzerczami, ale musi miec naprawdę bujną wyobraźnię żeby patrzac na Serenity wyobrazać sobie coś takiego. Sinych palców nie miała, nie wabiła mężczyzn na pewną smierć, a już na sto procent miala to co każda kobieta między nogami.
Wywróciła oczami.
- Byc może, ale i tak z niego nie skorzystałeś. - odparła wpadając na niego. Uniosła głowę i spojrzała mu w oczy nie wiedzac czego tak naprawdę spodziewać się po tym człowieku. Póki co jednak nie zastanawiała się nad tym, utoneła w jego oczach, aż rozchylając delikatnie usta. Dla nich obojga zima była błogosławieństwem, mogli się dotykać bez konsekwencji, póki co.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 17:03

Gdyby Aiden nie był Aidenem, a jakimś Jonem Smith'em, na pewno rozczuliłby się niemożebnie i odpłynąłby do krainy wiecznej szczęśliwości, widząc, jak reaguje Serenity na jego bliskość. Bliskość niefizyczną, co dodawało całemu zdarzeniu magii nieznanej Collierowi zupełnie. Było to słodkie, urocze, niewinne i bardzo trafiające do serca. Te rozchylone usta, ufny uśmiech, rozanielone oczęta. Nic, tylko się zachwycić i odwzajemnić to cudowne zadurzenie.
Ale Aiden był Aidenem, nie uleciał więc pięć stóp nad ziemię, tylko trwał, tak nieco schylony, karmiąc się każdą sekundą tego zachwytu na zarumienionej twarzy dziewczyny. To było takie inne. Zazwyczaj dziewczęta patrzyły na niego z pożądaniem. Z zakochaniem też, ale nigdy nie pozwalał im być tak blisko. A Serenity...sam nie wiedział, czy robi dobrze jej, czy sobie.
Z tej anielskiej strony: wmawiał sobie, że pozwalając Serenity mieć jakąś nadzieję, uszczęśliwia ją, chociaż chwilowo, chociaż złudną. Z diabelskiej i realniejszej strony: potrzebował takiej cichej adoracji, takiego niewinnego uczucia, by zachować jako-taką równowagę w swojej moralności.
Policzył do dziesięciu i wyprostował się, zerkając teraz na idącą obok niego Serenity z ukosa. - Prowokująca Serenity, kto by pomyślał - zaśmiał się z lekką ironią, bawiąc się jej palcami ubranymi w rękawiczki. - Uważaj, bo jeszcze skorzystam. Przez co obydwoje zginiemy z ręki Twojego kochanego braciszka - dodał miękkim tonem, starając się zrównać z Jeleniątkiem krok, co nie było takie łatwe, bo nogi miał dużo dłuższe. Ale też sporo wyższy był, więc równowaga została zachowana.
- Lody...oczywiście, że w parku. Kawiarnie są o tej porze takie...wygodne i ciepłe - wzdrygnął się z udawaną niechęcią.
Po kilkunastu krokach stanęli przed zwykłą, parkową budką z lodami; o tej porze roku ogrzewaną jakimś dziwnym piecykiem. Za ladą stała znudzona i opatulona w puchową kurtkę sprzedawczyni, obrzucająca ich teraz zszokowanym spojrzeniem. - Pani zamawia pierwsza - puścił dłoń dziewczyny, jakby co najmniej pozwolił jej zamawiać deser z ostrygami i kawiorem w jakiejś dwudziestogwiazdkowej restauracji. Nie był skąpcem, wręcz przeciwnie, ale snobistyczne spotkania czy tam randki w restauracjach były zupełnie nie w jego obecnym stylu nastrojowym.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 19:04

Mógłby chociaz przez chwile miec troche więcej uczuć w tym swoim zimnym serduszku i chociażby docenić zaangażowanie Serenity w to uczucie. Nie nazwałabym tego jeszcze miłościa, ale porzadnym zauroczeniem, a to już coś.Poza tym ona cała była slodka, nie tylko jak na niego patrzyła z takim rozanielonym wyrazem twarzy. Choć faktycznie przy nim była specyficzna.
Robi dobrze głównie sobie. Serenity cały czas miała nadzieje, że między nimi coś będzie, jednak gdzieś tam na dnie psychiki wiedziała że nie. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że Aiden wolał zupelnie inny typ dziewczyn. Bardziej odwazne, które by mu pyskowały, a nie takie słodkie i uległe. Poza tym nie powinien sobie tak wmawiać. Tak naprawdę robil jej jeszcze wiekszą krzywdę niż kiedy by ją ignorował. Teraz cierpiała w pewnym sensie, bo nie potrafiła się z niego wyleczyć do końca. Gdyby nie miała z nim kontaktu pewnie dawno by o nim zapomniała.
Zarumieniła się lekko słyszac jego słowa, na szczęście przez mroz nie było to bardzo widoczne.
- No widzisz, świat schodzi na psy. - odparła starając się w miare swobodnie wypowiadać slowa, zupełnie tak jakby nie ruszało jej ze cały zcas trzymają sie za rece i on bawi się jej palcami. - Ja nie. Z jego storny bylby foch, ale ty byś umarł. W męczarniach. - odparła ze słodkim uśmiechem zerkajac na niego. Szła i tak szybciej niż zwykle, co bylo cholernie ciężkie w tym śniegu więc niech nie marudzi.
- Faktycznie, nie może być za ciepło. - odparła ze swobodą i podeszła do zszokowanej pani. Usmiechnęła się szeroko i spojrzala na lody które budka oferowała. Zresztą skoro była taka zdziwiona to po cholere w ogóle miała otwarte w taką pogodę? - Ja poproszę... czekoladowe i cytrynowe. - powiedziała grzecznym tonem do sprzedawczyni. Ta stała przez chwile jakby nie chciała uwierzyć, ale w końcu nałożyła dziewczynie galki lodów które chciała. Później spojrzala ponaglająco na chłopaka. Zapewne wolała dalej siedzieć i coś sobie czytać niż obslugiwac dwójkę nastolatków którym się lodów zachciało w środku zimy.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 19:39

Ależ to nie tak, że Aiden nie miał uczuć. Miał ich i to zbyt dużo, ale ukrywał je wręcz fenomenalnie. Bez uczuć było łatwiej, sympatyczniej, przyjemniej, spokojniej i bezpieczniej. A dramy w dwudziestu odcinkach też dobrze się sprawdzały w takiejże konwencji. Czyli wszyscy byli zadowoleni.
Nie uważał też, że świat schodzi na psy, skoro takie niewiniątka zaczynają rzucać jakieś łóżkowe aluzje. Raczej sądził, że to jego wielki urok ma niebagatelny wpływ na taki progres małej Lewis. Ewentualnie, że dziewczę dojrzewa i zacznie być taka jak przeciętna, lansiarska do bólu zębów, panna z St. Bernard. Czego by sobie bardzo nie życzył, bo Serenity przywracała mu wiarę w nieskalaną collierowskimi ustami ludzkość.
Chociaż teraz nieco w to znów wątpił, słysząc, jakie smaki brunetka sobie dobrała. Ale nie wypowiedział swojego zdania na temat lodów cytrynowych, smakujących jak płyn do mycia naczyń. Dziś był dobry dla świata, zwierząt i rodzaju ludzkiego. - Orzechowe i czekoladowe - powiedział, uśmiechając się do sprzedawczyni swoim firmowym uśmieszkiem. Co natychmiast poprawiło jej humor. Odebrał lody, zapłacił i znów złapał Serenity za rękę. Wyglądało to prawie tak, jakby bał się zgubić - albo bał się, że zgubi gdzieś ją. Albo był uzależniony od dotykania kogoś bez żadnych konsekwencji. Whatever.
Pociągnął ją więc do najbliższej fontanny, której murek bohatersko odśnieżył. Po czym posadził dziewczynę, poprawił jej czapkę, potem włosy - i usiadł obok niej, wpatrując się w nią hipnotyzująco.
- Jedz, jedz, chcę popatrzeć - zażądał stanowczo, przekrzywiając głowę. Nie bał się, że jego lód się roztopi, w takich warunkach byłoby to co najmniej dziwne.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 19:53

Może i miał wiele tych uczuć, ale nie pokazywał ich. A jednak czasem warto pokazac że na przykład ci zalezy, albo że kogoś lubisz. Może sie to nie dość ze odbić dobrze na relacjach z danym czlowiekiem, to i jeszcze lepiej się poczujesz psychicznie. Co do dram, sama nie przepadała więc nieee, to nie było dla niej.
Gdyby zaczęła choć troche być jak inne dziewczeta z St.Bernard miała nadzieje, że ktoś ja porzadnie kopnie i przywróci rozum do głowy. Jednak takie łóżkowe aluzje bardziej pojawiły się dlatego, że Collier był w pobliżu. Może i nie dotykał jej skóry, co nie powodowało rotycznej gorączki, jednak powodował u niej zupełnie inne zachowanie niż normalnie. Tak na marginesie ciekawa jestem jak dlugo będzie to jej nieskalanie jego ustami, czy wreszcie któres z nich się odważy na krok więcej. Chociaż Serenity nie wyobrazała sobie siebie w amoku pożądania.
A on niby lepsze? Orzechowe? Przecież orzechowe były okropne, nawet koło orzechó to nie lerzało. A cytrynowe moze i smakowaly jak płyn, ale przynajmniej miały ten samk cytrynowy, co było dużym plusem jak na lody z takiej budki. Z uśmiechem zauważyła, że sprzedawczyni jakby się rozpromieniła kiedy Aiden sie do niej uśmiechnał. Ah, czyli jego urok działa też na starsze kobiety.
To dlaczego ja co chwila chwytał za rekę nie było istotne. Ona miała az dwa powody do radości. Po pierwsze to Aiden ja trzyma, po drugie z żadnym z nich nic się nie dzieje kiedy się dotykają. Szkoda, że to tylko przez to, ze mają rękawiczki na łapkach, ale i tak radość pozostawała.
Uniosła brwi słysząc jego słowa i widząc zachowanie jak poprawianie czapki i tak dalej.
- Chcesz popatrzeć jak jem lody, tak? - zapytała ostrożnie. Zaraz potem wzruszyła ramionami i zaczęła lizać lody, od najwyższej gałki czyli od cytrynowych. Całkiem smaczne, ale to nie było to co w lecie, kiedy lody się rozpuszczały i latało się językiem po wszystkich kulkach zeby nic nie uciekło. Jakkolwiek dziwnie to brzmi.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 20:10

Co do ustnych połączeń - Aiden zbytnio rozkoszował się zwykłą możliwością zimowego dotknięcia dziewczyny, niż dręczeniem jej swoją...cielesnością. Ale gdy jego humor się pogorszy i gdy Serenity natknie się na niego w lekkim amoku, cóż, niech lepiej uważa.
Ale na razie Aiden był niemalże cnotliwym aniołem prosto z niebios. Z lekko perwersyjnymi myślami i bezczelnością w każdym słowie, ale w porównaniu z collierem-na-co-dzień sprawował się znakomcie. Zero tanich prowokacji, zero seksu na śniegu, zeru zmuszania do rozbierania się - anioł nie człowiek, powtarzam!
- Chcę popatrzeć jak jesz lody, tak - powtórzył słowo w słowo, starając się układać usta w taki sposób, jaki robiła to ona, jednak mu to widowiskowo nie wyszło. Oblizał więc wargi, po czym spróbował loda. Orzechy. Można by rzec, że orzechy Aiden kochał bardziej niż kobiety, ale nikt o jego małej fanaberii nie miał pojęcia. Może Pru, której notorycznie wyjadał z domu wszystko co zawierało orzechy. A nawet dopuszczał się wielokrotnego haraczu na jej młodszym bracie - ale o tym miał nadzieję starsza siostra nie wiedziała.
- Podobno niektórych facetów to podnieca - wytłumaczył swoją chorą zachciankę takim tonem, jakby bardzo tymi facetami gardził i uważał ich za obrazę swojego gatunku. Może i nawet tak uważał, ale zamiast skupiać się na niechęci do własnej płci, obserwował jak Serenity wcina loda. Bardzo ładnie swoją drogą. Mimo braku praktyki. Będzie musiał się spytać Abimaela czy ona na pewno nie miała nigdy chłopaka. W końcu seks oralny nie psuje dziewictwa, prawda?
Dumając nad takimi interesującymi kwestiami, oblizał loda, przymykając oczy. Królestwo za orzechy. Ba, król za orzechy.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 20:24

No to miejmy nadzieje, ze na razie humor mu się nie pogorszy. Serenity była za delikatna i nie przygotowana na to co może nastapić kiedy chłopak jej dotknie. Tak czy inaczej wiedziała że to nie byłoby zbyt pozytywne. Ona by szalała w amoku pożądania, on nie wiedziałby gdzie się znajduje. Idealne wręcz połaczenie, prawda?
Faktycznie, Aiden dzisiaj się wręcz za przyzwoicie zachowywał. Zupelnie jakby cos kombinował, ale na razie dziewczyna nie chciała o tym myślec. Było jej z nim dobrze, jak mało z kim i chciala to wykorzystać.
- Prosze, tak jem lody. - powiedziała oblizując lody wzdłóż całej kulki. Zaraz potem "zassała" się delikatnie na czubku lodów patrzac mu cały czas w oczy. Była ciekawa czy własnie o coś takiego mu chodziło, czy nadal nie to. Ooo, ciekawie by bylo wiedziec o jego milości do orzechów. Powiedziałoby się odpowiednim osobom i Aiden byłby w szachu jakby się to odpowiednio wykorzystało. Na jego szczęście Syrenka nic o tym nie wiedziała, a poza tym nie była taką osobą która by wykorzystywała takie infromacje.
- A ciebie? - zapytała z ciekawością cały czas zajadając loda. Naprawde chciał pytać Maela o takie rzeczy? Życie mu nie miłe czy co? Przeciez jak tylko Abi usłyszy takie pytanie to oboje będą mieli przerąbane, a szczególnie Aiden. Nie żeby się bała brata, bo się nie bała, ale strasznie nie lubiła kiedy się na nią złościł. Może i seks oralny nie psuje dziewictwa fizycznego, ale psychiczne na pewno. Pomijając fakt, że Serenity nie myślała nawet o czymś takim, to gdyby myslała to byłoby dla niej okropne. Nie wyobrażała sobie, że mołaby zrobić coś takiego.
Tani jest skoro wszystko by oddał za orzechy.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 20:42

Aiden prawie się roześmiał. Prawie, bo dobrze wiedział, czym skończy się śmiech w trakcie jedzenia czegokolwiek, a nie mógł sobie pozwolić na pobrudzenie ukochanego płaszcza. Bądź na wyglądanie jak ostatni niechluj z orzechową otoczką wokół cudnych ust. Słodką.
Zdecydowanie musi kupić Chloe orzechową pomadkę. O ile takie są, rzecz jasna, bo na dziewczyńskich kosmetykach Aiden nie znał się w ogóle. Miał jako takie pojęcie w zakresie bielizny, ale na tym jego potężna wiedza się kończyła. Błąd!
- Jesteś wyuzdaną erotomanką. Nie powinienem się z Tobą spotykać - powiedział z powagą, obserwując spod drapieżnie przymrużonych oczu - wręcz sokolich! - poczynania dziewczyny. W normalnej sytuacji może i by posiadał jakieś wyuzdane myśli, ale ktoś, kto wyuzdane wyobrażenia może w jedną sekundę spełnić, nie posiada takich zbereźnych przebłysków.
Za to głęboko zastanowił się nad słowami dziewczyny. Dość bezczelnymi. Dobry bożku egipski, czy aura Aidena była aż tak...erotyczna, że nawet takie niewinne Jelonki pokazywały różki? Oby tak dalej. I oby gdzieś, gdzie jest cieplej.
- Mnie...podnieca....hm - Musiał przyznać, że po raz pierwszy w ich długiej karierze znajomościowej, zbiła go z tropu. Prawie zupełnie. Nie, żeby nie wiedział co, ale...cholera, co to za pytanie.
- Zależy - odparł wieloznacznie, kończąc jeść loda, a właściwie pochłaniać go szalenie szybko. Bo z pełną buzią się nie mówi. A on znów wolał dziewczynie oszczędzić swoich erotycznych fantazji. Swoją drogą, ciekawe jak zareagowałaby ta urocza panna na listę wszystkich rzeczy, które podniecają Aidena Colliera. Pewnie listę otworzyłyby buty na wysokim obcasie, pończochy, czerwone usta, gdzieś po środku zadbani faceci, Boyd Holbrook, potem wiązanie i inne dziwne fetysze. Ale takimi rzeczami nie powinno się dzielić na pierwszej randce, o nie.
- Powiedz mi raczej, co Ciebie podnieca - rzucił beztroskim tonem, ot, takie miłe pytanie, które zadaje się spokojnemu Jelonkowi na każdej dłuższej przerwie.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 20:56

Sama nie wiedziała czy są takie pomadki,a le chyba nie. Z tego co zauważyła to były waniliowe, wisniowe, truskawkowe... Generalnie były owocowe, albo po prostu zapachowe. Chociaż może w jakimś konkretnym sklepie znajdzie ten poszukiwany produkt. Kto wie. Tylko na bieliźnie się znał? Oj, kiepsko, kiepsko. ak na kogoś takiego jak aiden powinien wiedzieć dużo więcej na temat "dziewczyńskich" rzeczy czy jak to tam on chciał sobie nazywać.
- O tak, marze o seksie, to jedyne o czym myśle. - powiedziała oblizując usta. Wybrudziła się po prostu, to nie miało nic wspólnego z tym co przed chwilą powiedziała. W sumie w takim razie współczujemy Aidenowi. Erotyczne wyobrazenia były w pewnym sensie częścią gry wstepnej. Bez tego wszystko było jakieś takie bardziej płytkie i nie było tym samym. Gra wstępna , chemia pomiedzy dwójką osób, sam seks. do tego wszystkiego potrzebne są erotyczne wyobrażenia.
Jakie bezczelne slowa? Po prostu zadała zwykłe pytanie na temat który akutar rozmawiali. Tyle. Akurat w tym przypadku bardziej chodziło o to, ze Syrenka sie w nim zabujała, a ze wiedziała ze Aiden wli trochę hm... ostrzejsze dziewczyny, to może troche podświadomie próbowała taka być.
- zależy od czego? - zapytała zaciekawiona. Bardzo chętnie by poznał jego fantazje erotyczne. Pewnie i tak nigdy nie odważyłaby sie ich spełnić, nawet gdyby miała szansę, jednak wiedzieć takie rzeczy to zawsze krok do przodu. Poza tym rozbawiło ją to, że na samym początku Aiden się zaciął i nie miał pojęcia co powiedzieć. akurat on, z taką mocą nie potrafił od razu odpowiedzieć co go podnieca.
- Nie powiem, póki nie dostanę od ciebie odpowiedzi. - powiedziała ze wzruszeniem ramion. Ah, czyli on nie bedzie jej mówił, ale ona ma mu powiedzieć? Nie ma tak dobrze. Poza tym faktycznie, to było nieco specyficzne. Rozmawiac na takie tematy na pierwszej randce. Pierwsza randka powinna być swobodna, powinni sie poznawać, szukac wspólnych zainteresowań a nie rozmawiac o tym co ich podnieca.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 21:09

Takie słowa w ustach Serenity to była nowość. I nawet kogoś tak niemoralnego i buszującego po różnych ścieżkach erotycznego żywota mogły zdziwić i wybić z dawno ustalonego kierunku rozmowy. Który miał być słodki, czuły, kpiąco-irytujący, a nie był, bo Jeleniątko zaczynało zbaczać ze ścieżki cnoty i dobroci. Niedobrze.
- Zależy od... - znów się zaciął, ale naprawdę nie wiedział jak na to pytanie odpowiedzieć. Podparł brodę dłonią i oddał się szybkiemu namysłowi, obserwując jak Serenity oblizuje usta. Lubieżnie. Boże, lubieżne Jelenie, świat staje na głowie. Niedługo on sam otworzy Kółko Abstynentów a konkurencją dla niego stanie się Klub Anty-Cudzołożnik prowadzony przez Demarchelier.
Aż się wzdrygnął na takie wyobrażenie.
- Ciemne włosy, czerwone usta, wysokie obcasy, miejsca publiczne, szybki seks, różne inne perwersje o których tu nie wspomnę, chociażbyś na kolanach prosiła - powiedział w końcu powoli, starannie dobierając słowa. Zdecydowanie powinien zabrać tutaj jakąś przyzwoitkę. Na przykład Abimaela. I potem on powie, że Aiden ją demoralizuje, no proszę, to działa zupełnie na odwrót. - Trójkąty jeszcze - dodał po szybkim zastanowieniu się i przypomnieniu bolesnej nocy sprzed tygodnia, kiedy to przypadkowe spotkanie z dwoma piątoklasistkami skończyło się jednoznacznie. A właściwie wieloznacznie. - Teraz Twoja kolej - powiedział od razu, szykując się psychicznie na coś bardzo Jelonkowatego. Takiego jak pluszaki, seks na łonie natury (niewygodnie, bardzo niewygodnie! i to robactwo, br) oraz inne romantyczne rzeczy. Które będzie mógł lekko ironicznie wyśmiać i wszystko wróci do normy. Prawie.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Pon 20 Lut 2012 - 21:23

Pewnie, było to coś nienormalnego dla niej, ale tak jak już ustaliliśmy wcześniej. Aiden tak na nią działał, nawet bez dotyku. Chyba już była takim typem osoby, który w towarzystwwie kogoś kogo bardzo lubił zmienial troche swój charakter. A jeżeli chciał aby wróciła na ścieżkę dobra i była nadal tak urocza jak wcześniej to niech po prostu zakończy ta rozmowe. Będzie najłatwiej i najmniej boleśnie.
Serio, nie oblizała tych ust specjalnie lubieżnie. To był totalny przypadek, zawsze się oblizywała po jedzeniu lodów, a ze swoje skończyla to nastapił czas na umycie w ten sposób ust. Nie chciała go kusić, a nawet jezeli to nie wiedziałaby nadal jak. Slownie, to tyle co zauwazyła po innych dziewczynach i tez troche instynktownie. Jednak naprawde nie robiła zadnych ruchów celowo.
Spojrzała na niego slysząc wszystkie jego perwersje. ah, czyli jednak je miał. Ale mimo wszystko wywołało to u niej rumieniec. Nie tylko dlatego, że wypowiedział te wszystkie rzeczy przy niej, ale także miała swiadomość, ze teraz jej kolej z dzieleniem się takimi rzeczami. Oj, tak. Przyzwoitka by się tu teraz bardzo przydała. Poza tym Serenity go nie demoralizowała, tylko zmuszala do powiedzenia pewnych rzeczy.
- Seks na swiezym powietrzu, w wannie, ciemność... - powiedziała ze wzruszeniem ramion coraz bardziej się rumieniąc. - Związywanie i kneblowanie. - mrukneła juz ciszej chowając twarz we włosach. Niech kpi, prosze baardzo. Serenity jednak nigdy bardziej się nad tym nie zastanawiala, pamiętała że raz gdzies zauważyła zdjęcie dziewczyny związanej w wiadomej pozycji a na niej mężczyzne. Poczuła wtedy wszechogarniające gorąco i kiedy tylko wspominała coś o seksie nawet w myslach to przed oczami miała obraz typowy na BDSM.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 14:02

Gdyby ktoś powiedział mu wczoraj, że będzie toczył dysputy o seksie a także o fantazjach erotycznych z Serenity Lewis, Jeleniem, z klasy czwartej zaledwie, zaśmiałby się prawie histerycznie i doznał wielkiej hiperwentylacji. Nie, żeby uważał, że Jeleni nie posiadają życia łóżkowego - wręcz przeciwnie, sądził że cicha woda brzegi rwie i tak dalej, ale...i tak było to sporym zakłóceniem w jego idealnej wizji świata. Polegającej w głównej mierze na niekrzywdzących nikogo docinkach pełnych milutkiego chamstwa.
O ile pierwsze trzy fantazje Serenity bardzo wpisywały się w jakiś tam stereotyp dziewczyński - kwiatki, łąka, sarenki, nieboskłon, wanna, woda, romantyczny film, ciemność, żeby nie było widać wyimaginowanych wad ciała - to te ostatnie propozycje roziskrzyły jego brązowe oczy do konsystencji gorącej czekolady. Którą się można w letnie, równie gorące noce, oblewać.
- Kto by pomyślał - uśmiechnął się kpiąco, ale z dość wyraźną sympatią w głosie. Nie mógł, naprawdę nie mógł być w tej chwili chamski, chociaż do głowy przychodziły mu setki odzywek-sporo-poniżej-pasa-i-poziomu-stbernard. Lecz na widok rumieńca na twarzy dziewczyny naprawdę włączyły się w nim niespotykane dotąd pokłady zrozumienia i miłości do narodu ludzkiego. - Serenity Lewis, zaskakujesz mnie, i to pozytywnie - pochylił się nad nią i wyszeptał ostatnie słowo do jej odkrytego ucha. - Jak będziesz potrzebować jakiejkolwiek pomocy w tej kwestii, wiesz gdzie mnie szukać - powiedział przyjacielsko-jowialnym tonem, prostując się i wkładając dłonie do kieszeni. Dopiero teraz zaczęło być mu zimno. I przerwa od papierosa trwała zdecydowanie za długo, wyjął więc jednego i zapalił, nie patrząc nawet, czy to Serenity przeszkadza. Papieros i orzechy były ponad ludzkością, niestety.
Zaciągnął się powoli, dalej z kpiącym-wszystkowiedzącym uśmieszkiem na ustach.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 14:31

Faktycznie to nie było zbyt normalne, szczególnie żeby słyszec takie rzeczy z delikatnych ust Serenity. Może i psuła w jego oczach obraz idealnej siebie, ale trudno. Kazdy przecież ma jakieś wady, a to że czasem myslała o ostrzejszym seksie niż na to wyglądała to juz zupelnie inna bajka. To była jej "mhroczna" strona i tyle. Miała tylko nadzieje, że Aiden nie będzie tego wykorzystywał i nikomu nie powie o tym.
Nie zauważyła jego iskier w oczach, ani nic takiego. była zbyt zajęta obserwowaniem swoich butów i chowaniem się za włosami. Ostatnio coraz częściej tak miała, że najpierw coś powie a potem pomyśli. Głupia, głupia, głupia.
Normalnie az nie wierzę. Aiden się nie smiał, nawet byl całkiem miły dla biednej dziewczyny, która musis sie nauczyć trzymać język za zębami. Przeszły ją przyjemne dreszcze po plecach kiedy poczuła oddech chłopaka na uchu. Uniosła wzrok i uśmiechnęła się delikatnie.
- Może kiedyś się zgłosze. - powiedziała poprawiając sobie odruchowo czapke na głowie. Wsadziła łapki do kieszeni i zaraz potem poczuła nieprzyjemny zapach papierosów. Skrzywiła się i odsuneła od chłopaka dwa kroki. Trudno, może i była w nim zabujana, ale papierosów po prostu nie potrafiła zdzierżyć.
- Za dużo palisz. - dodała po chwili patrząc z niechęcią na truciznę w jego rękach.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 14:41

Aiden miał po prostu dobry, wręcz genialny dzień - może też dlatego był wręcz przykładnym i kochanym chłopczykiem. Ale nie mógł ani sobie ani dziewczynie obiecać, że nie wykorzysta tych jakże interesujących informacji do własnych celów. Później. Przy odpowiedniej okazji. Dla osiągnięcia sporych korzyści, własnych, oczywiście.
Lecz na razie dalej nad jego brunatną czupryną znajdowała się złota aureola a na idealnych plecach kiełkowały zalążki skrzydeł. Nawet, jeśli wyglądał jak chodząca reklama Marlboro z lat siedemdziesiątych. Męskość, dym, piekielnie złe spojrzenia i lekkie uśmieszki. Cudo.
Oczywiście, że zauważył, że Serenity się odsunęła. Po dżentelmeńsku powinien wyrzucić papierosa, ale jakoś nie był w stanie, ba, nawet nie przeszło mu to przez myśl.
Za to wewnętrznie wzruszył się, słysząc to troskliwe stwierdzenie. Oczywiście, że palił za dużo, za często i w ogóle za, ale był to jego znak rozpoznawczy. - Wiem, umrę młodo, ale przynajmniej urocze panienki takie jak Ty, zachowają w swoich chorych umysłach mój megaprzystojny obraz - powiedział z lekką ironią, narcystycznie odwracając się w jej stronę. Po kilku sekundach takiego wyuzdanego pozowania wstał, otrzepał płaszcz i wyciągnął do niej dłoń.
- Zmarzłaś. Czas wracać i przywiązać Cię do łóżka, żebyś się nie rozchorowała - powiedział miękkim tonem, zaciągając się po raz ostatni. Po czym wyrzucił peta. Naprawdę, wielkie poświęcenie z jego strony, że nie wyciągnął kolejnego papierosa. Odpalanie fajki od fajki było też bardzo w jego stylu.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 14:52

Musiał to obiecac, nawet jeżeli dziewczynie nie przyszło do glowy, żeby na nim to wymusić. Nie wybaczyłaby sobie ani tym bardziej jemu, gdyby te intfrmacje wyszły na światło dzienne. A już szczególnie gdyby Mael się dowiedział, ze w ogóle odbywala tego typu konwersacje z Aidenem.
Niech wyrzuca tego papierosa. wyjdzie na dobre i jemu i jej. Ona nie będzie musiała od niego uciekać zeby swobodnie oddychac, a on chociaz dzień dłużej pożyje. W ogóle nie rozumiała co takiego fajnego jest w paleniu. Śmierdzi się po tym, mnóstwo pieniędzy idzie i nawet przyjemności to nie daje.
Wywróciła oczami słysząc jego słowa.
- Palenie dla ciebie jest fajne i seksowne? - zapytala powątpiewająco. - takim razie masz mnie za kogoś naprawdę niskiej klasy skoro uwazasz, ze moge myśleć że teraz przystojnie wyglądasz. - powiedziała stanowczym tonem, nawet nie zwracając uwagi na to że w pewnym sensie ją obraził. Z pewnym wahaniem zlapała ponownie jego dloń, jakby chciała mu pokazać, że wcale nie jest tak fajnie jak mogłoby być. A wszystko przez to że pali, ah ta dziwna logika Serenity.
- Dziękuje. - a jednak czasem potrafił być kochany, mimo że jego teksty miały podtekst. Z uśmiechem zobaczyła jak papieros ląduje w śniegu, a Aiden już nie zapala kolejnego tylko ciągnie dziewczynę żeby wstala. Odczuła to jako swoistego rodzaju wygraną w bitwie. Dorobna wygrana, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 15:03

Uśmiechnął się lekko, widząc i słysząc jej oburzenie. No tak, dość...nieprzewidywalne. Unosić się gniewem i ogólną dumą z powodu porównania jej do reszty społeczeństwa, a nie włączać tych dwóch emocjonalnych czynników przy opowiadaniu o swoich seksualnych fantazjach. Doprawdy, to Jeleniątko coraz bardziej go zadziwiało. I nie wiedział, czy to dobrze. Interesujące osoby zawsze go nurtowały i przyciągały do siebie, co kończyło się baaardzo jednoznacznie. I przyjemnie. Najczęściej.
Ale na razie było zimno i Serenity kontynuowała swoją przemowę odnośnie obrzydliwości i anty-seksowności palenia, którą Aiden oczywiście pozwolił jej wygłosić do końca, trzymając ją już za rękę i idąc w kierunku wyjścia z parku.
- Powinienem teraz zaprzeczyć, że jesteś wyższej klasy? - spytał nieco bezczelnie, mrugając do niej lekko. Oczywiście, że tak uważał, ale nie powinien się przyznawać do czegoś takiego. Pierwsza zasada w tym brutalnym świecie głosiła: nie przyznawaj się do czegokolwiek. Dziwne, że siostra Lewisa jej nie znała. Chociaż dodawało jej to nierealnego uroku. Nawet gdy sądziła, że wygrała bitewkę, maleńką.
- Już sama moja obecność z Tobą, dziecino, jest potwierdzeniem Twojej wysokoklasowości - dodał, zgodnie z prawdą zresztą. Bo dość niecodzienna była z nich parkowa para. Jeden z ważniejszych członków E150, bezczelny Sokolik ze sporą megalomanią, ostatnia klasa, król szkoły, w jakimś tam sensie rączka w rączkę z czwartoklasistką i Jelonkiem w jednym. Cudny mezalians z tego wyszedłby.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Serenity Lewis
Uczennica
avatar

Liczba postów : 446
Join date : 08/02/2012
Skąd : Seattle, US

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 15:31

To po prostu była ona i jeżeli miał zamar przebywać raz na jakis czas w jej towarzystwie, to musiał się przygotowac na cos niespodziewanego. Tak, tak, to dziwnie brzmi, ale po Syrence naprawdę nie wiadomo czego sie spodziewać, co już zapewne zauważył. Jednoznacznie, przyjemnie... Na razie lepiej żeby to się tak nie skończyło. Dziewcze nie było gotowe na coś takiego, szczegolnie że by nic nie pamiętała pewnie później.
Aż dziwne, ze pzowolił jej skończyc ta krótką przemowę. Zapewne tylko dlatego, żeby póxniej sie troche pośmiac z dziewczyny, albo coś w tym rodzaju.
- Nie musisz, sama wiem że jestem wyższej klasy. - powiedziała z sumą i pewnością siebie. Ah, to akurat odziedziczyła po bracie, duma z tego kim jest, czyli potocznie mówiąc ego. Z tym, ze ona nie miała az tak wybujałego jak braciszek. Oj, mogłaby wygrac no, nie zbawiłoby go gdyby jedna małą, maciupeńką bitwekę przeral.
- Bez ciebie też jakoś wiem, że jestem wysokiej klasy. - wystawiła mu język zadziornie, choć faktycznie strasznie dziwna z nich para. On dumny, arogancki, puszacy sę jak paw, oraz niewinna, delikatna istotka. Naprawdę, ciekawe...
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Fontanny   Wto 21 Lut 2012 - 17:09

Zadziorna, świadoma swojej klasy i do tego z dziwnymi fetyszami. To były ostatnie określenia pasujące do Serenity sprzed-tej-rozmowy, ale teraz będzie mu się kojarzyć wyłącznie tak. Co nie było wcale takie bezpieczne, ani dla niej ani dla niego.
Westchnął więc tylko na te buntownicze słowa, czochrając jej włosy drugą ręką. Chętnie wytarzałby ją w śniegu i natarł zimnym puchem a także po szczeniacku powrzucał kule śniegowe za bluzkę, ale wiedział, że gdy Serenity się rozchoruje będzie widywał ją bardzo rzadko. O ile naprawdę nie weźmie sobie do serca tej łóżkowej propozycji... w niedalekiej przyszłości.
Skoncentrował się jednak na okrążeniu ostatniej fontanny i znalezieniu się przy bramie i tylnym wyjściu z parku bez jakiejś widowiskowej wywrotki ze swojej strony. Buty może posiadał wyjątkowo piękne i modne, ale cholernie śliskie.
- Zmieniasz się w Lisicę - powiedział tylko z cichym, dramatycznym westchnieniem, otwierając jej drzwi czarnej taksówki, jak na bezczelnego dżentelmena przystało. - Nie rób tego - pogroził jej dodatkowo, wsiadając także za nią i podając kierowcy adres wspaniałego St. Bernard.

zt

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: Fontanny   Nie 26 Sie 2012 - 12:06

Rzadko się zdarzało, żeby Blaise Collier był w nastroju złym. Raczej z natury nie ulegał wpływom zewnętrznym, samopoczucie kreując tylko na podstawie siedzących w głowie myśli, które dzisiaj niestety nie kapały optymizmem, artyzmem i egoistyczną wyjebką, chociaż w razie, gdyby to drugie się uaktywniło miał w torbie szkicownik i komplet ulubionych ołówków.
Pogoda wcale nie nastrajała pozytywnie, bo niebo spowite było kaskadą szarych chmur, powietrze stało, gęste i ciepłe, nieprzecinane nawet najmniejszym podmuchem chłodnego wiatru i generalnie zapowiadało się na deszcz, który dodatkowo nieznośnie spadać nie chciał, zalewając wszystko nieznośną duchotą. I w takiej atmosferze po Hyde Parku kręcił się właśnie Collier Młodszy, wyłączywszy telefon, poirytowany już wszystkimi telefonami akwizytorów, smsami od matki, biadolącej o spieczonej na bahamskim słońcu skórze pleców, i brakiem jakiejkolwiek wiadomości od Indiany.
Zerwali, owszem, ale chyba jednak liczył gdzieś na to, że odezwie się, bo zdążył przywyknąć do regularnej, wzajemnej troski, czego też mu już brakowało, bo od zerwania minęły już dwa długie, intensywne twórczo dni, po których się zwyczajnie wypalił. I nawet fontanny nie inspirowały go, jak to miało miejsce zazwyczaj, bo przechodził obok nawet nie patrząc na misterne żłobienia kamiennych brył, z miękko opadającymi na nie językami wody. A zwykle zatrzymywał się chociaż na pięć minut, żeby naszkicować cokolwiek - za każdym razem odnajdował coś nowego, co było godne uwiecznienia, nawet jeśli nietrwałym ołówkiem na gładkiej kartce rysownika.
Zrezygnowany beznadziejnością swojego podłego samopoczucia usiadł na jednej z pobliskich ławek, jeden łokieć umiejscawiając na oparciu, a drugą rękę przystawiając do czoła gestem zrezygnowania. Już sam siebie miał dość, jednak opcja z pójściem do domu i zaśnięcia nie wchodziła w grę - wypił dziś zbyt dużo kawy. Odpalił sobie natomiast papierosa, najzwyklejsze, białe Marlboro, zsunął się na ławce tak, że odchylił głowę w tył i palił powoli, modląc się, aby koszmarny nastrój odpłynął, ustępując miejsca temu właściwemu. I żeby, jak otworzy oczy, pojawiła się na horyzoncie drobna, ciemnowłosa sylwetka. Nie precyzował czy miałaby być to Mer czy Indiana. Nie chciał tego robić. Ale czy z tej odległości nawet Aiden nie wydałby mu się wątły, by ująć go w spisie osób, które chętnie by zobaczył?
Nie chciał myśleć, więc oddał się paleniu dalej, z postanowieniem, że nie ruszy się stąd do wieczora, bo nie miał zamiaru rozsiewać paskudnej aury i w domu.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Fontanny   

Powrót do góry Go down
 
Fontanny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
 :: Hyde Park
-
Skocz do: