IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 FABUŁY WASZYCH POSTACI

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 8:45


Co działo się z Waszymi bohaterami przez ostatnie dziesięć lat? Gdzie teraz mieszkają, co robili po zmianach w St. Bernard? Walczyli z reżimem, opuścili Londyn czy może dzielnie służą nowej władzy, bawiąc się w podwójnych agentów?


_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 10:56

Z Chloe Demarchelier sprawa nie była sielankowa i nie prowadziła ona spokojnego życia studentki tak jak planowała. Zaraz po ukończeniu szkoły pojechała na wakacje, szaloną objazdówkę po Stanach Zjednoczonych, jednak zdarzyło jej się użyć mocy, co było im zakazane i dlatego została zaaresztowana przez brytyjskie służby bezpieczeństwa, z natychmiastową deportacją do Wielkiej Brytanii, gdzie została zamknięta w specjalnym więzieniu i w siłowy sposób próbowano wyciągnąć z niej informacje na temat kilkorga nadnaturalnych zbiegów, którzy nie chcieli się poddać międzynarodowym wymogom jeśli chodzi o zakaz używania mocy i bycia pod stałą kontrolą komisji bezpieczeństwa. Była zmuszona obciąć włosy, nosić brzydkie, więzienne ubrania i buty na płaskiej podeszwie. W tym samym więzieniu przetrzymywany był również Dorian Ashton, który okazał się być dobrym przyjacielem i wspierał Chloe, z wzajemnością, albo przynajmniej staraniami do odwzajemnienia.
W między czasie Wendy Wingfield kończyła swoje leczenie nowotworu, o czym Chloe wiedziała, ponieważ pod koniec szkoły dziewczyny trochę odbudowały swoją przyjaźń sprzed lat. Plotki w tym dziwnym światku ludzi z mocami rozchodziły się szybko i dotarły też do Wendy, o zaaresztowaniu Chloe, i ta właśnie używając znajomości wyciągnęła ją z więzienia, po czym obydwie uciekły gdzieś daleko, by osiąść finalnie w Stanach Zjednoczonych. Zrodziło się między nimi specyficzne uczucie, z czasem przeobrażające się w udany związek, w którym tkwiły przez osiem lat, zanim nie zdecydowały się wziąć ślub.
Zamieszkały w Sacramento, gdzie zapewne obydwie podjęły studia. Chloe odkryła, że nadal bardzo pasjonuje ją balet, który trenowała w dzieciństwie, dlatego postanowiła zacząć jeszcze raz, poszła do szkoły baletowej, z marzeniem założenia własnej. Konkretniej - baletowego kompleksu, teatru, szkoły i sklepu, ze wszystkim co tancerzom baletowym mogłoby być potrzebne, samej odkrywając smykałkę do projektowania kostiumów i akcesoriów.
Związek kwitł, chociaż żadna z nich nie poinformowała rodziców o zaangażowaniu się w tak intensywną relację z inną kobietą, co było (jest!) jedną z niewielu szpil w całej sprawie. Nawet po ślubie, wziętym 5 maja 2021 roku, przepięknym, wystawnym, pełnym bieli wśród wyrazistych kolorów kalifornijskiego Sacramento, na którym było mnóstwo znajomych (bez rodziny, przecież nie wiedziała), łącznie z tymi z St. Bernard - Meredith, Aidenem i na pewno kilkorgiem innych.
Wszystko pięknie, praca się kręciła, z pasją i wszystkim, związek całkiem ideolo, tylko Chloe nadal narzeka wiecznie na swój wzrost.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 11:36

Aiden ukończył St. Bernard z wyróżnieniem, pomimo mocnych niesnasek z kilkoma nauczycielami, oddanymi sprawie rządowej. Przez ostatnie kilka miesięcy nauki był pod specjalną obserwacją, rządowcy oferowali mu współpracę i profity, jeśli zgodzi się kooperować z partią. Nie zgodził się, odrzucił propozycję dołączenia do olimpijskiej drużyny szermierczej, co spotkało się z...lekko mówiąc, niechęcią władz. Nie dość, że nie był czystego, angielskiego pochodzenia, to jeszcze moc.
Zanim nastąpił krach na giełdzie, postanowił wyjechać z kraju. Pożegnał się z rodziną (z naprawdę ciężkim sercem), przestrzegł Blaise'a i Wendy przed pozostaniem w Anglii, po czym spakował Indianę do samolotu i razem z nią uciekł do Stanów Zjednoczonych.
Gdzie w 2014 rozpoczął studia prawnicze na Harvardzie, razem z żoną, parającą się jakimiś naukami finansowymi i biznesowymi.
Z Indianą układało im się...specyficznie, generalnie gdyby nie nieziemski seks zapewne pozabijaliby się po pierwszym semestrze, ale drogą łóżkową zawsze dochodzili do porozumienia. Aiden poświęcał się całkowicie nauce, zdobywając znajomości, pisząc publikacje i rozpoczynając swój pracoholizm, który miał towarzyszyć mu do chwili obecnej. W międzyczasie wyszła na jaw zdrada Lanvin, którą przeżył cholernie mocno, na tyle, żeby po raz drugi w życiu podnieść głos do nazistowskiego wrzasku i poprowadzić brawurową awanturę. Po której nastąpiło sześciomiesięczne ochłodzenie razem z abstynencją.
Która wyjątkowo mu nie przeszkadzała, gdyż całą energię erotyczną przerzucał na sprawy naukowe i prawnicze. Nie zdradził też Indiany ani razu, dopiero niedawno orientując się, że sypiał przez dziesięć lat z jedną i tą samą osobą. Nikt by nie przypuszczał., co nie?
Studia mijają sielankowo, jako azylant z UK i osoba cholernie zdolna, jest promowany na uczelni, zgarnia najlepsze granty i na dwóch ostatnich latach studiów już pracuje w kancelarii u słynnego Jenkinsa, który staje się Aidenowym mentorem.
W 2017, już po przenosinach do nowego apartamentu w Nowym Jorku (naprawdę WIELKIEGO), na świat przychodzi pierworodny syn, Francis, miniaturowa kopia Aidena, tylko z oczętami Indiany. I (jak się później okazało) z jej upartym charakterkiem.
Aiden przełączył się więc na multitasking, kończąc studia, pisząc pracę dyplomową, pracując u Jenkinsa, latając do sądów, a wszystko to z dzieckiem na ramieniu, co wcale mu nie przeszkadzało.
W 2019 kończy studia jako jeden z najlepszych uczniów, porzuca także pracę u Jenkinsa, z wieloletnim kolegą ze studiów Chatfieldem otwierając własną kancelarię, nowoczesną, zinformatyzowaną, zajmującą się przestępstwami internetowymi i kryminalnymi. Dość szerokie spektrum działalności, ale trafiające w zapotrzebowania idealnie, dzięki czemu Collierowo-Lanvinowe fundusze poszybowały w górę.
Z Nathanielem Chatfieldem łączy Aidena silna przyjaźń, obydwaj posiadają moc i obydwaj udzielają się w ruchach wolnościowych, podpisując sławny ‘list 78’ popierający działania w obronie mniejszości narodowych i genetycznych na starym kontynencie, dzięki czemu zostaje obdarowany jakimś fancy orderem od burmistrza Nowego Jorku i zakazem wjazdu na terytorium Zjednoczonego Królestwa.
Życie upływa Aidenowi bardzo szybko. Funkcjonuje jak w zegarku, zawożąc Francisa na prywatne zajęcia, biegając na spotkania biznesowe, udzielając się towarzysko na przyjęciach burmistrza i pnąc się po szczeblach kariery prawniczej.
Do napiętego harmonogramu dnia dochodzi w 2020 roku opieka nad dwiema dziewczynkami. W październiku rodzą się bliźniaczki, Cornelia i Luelle, na których punkcie Aiden całkowicie szaleje. Z trójką dzieci, wymagającą pracą i idealną żoną u boku, Collier prowadzi szaleńcze życie, mając tylko dla siebie jakiś kwadrans dziennie. Który zazwyczaj przesypia.
Dalej namiętnie pali papierosy, ale elektroniczne i unika lekarzy jak ognia, już nie tylko ze względu na swoją moc, ale boi się, że faktycznie może coś być nie tak. A przecież musi dożyć obrony dyplomu przez Francisa i wydania dziewczynek za mąż.
Z ludźmi z St. Bernard nie utrzymuje kontaktu prawie wcale, jedynie z Wendy prowadzi gorącą linię telefoniczną. Blaise’a ostatnio widział przed wylotem do Stanów, rodziców także.

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
W. Wingfield-Demarchelier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 238
Join date : 09/04/2012
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 12:53

Wendy Wingfield już podczas swojego ostatniego roku w St. Bernard mało uczestniczyła w normalnym szkolnym życiu. Dużo czasu zajmowało jej leczenie oraz wypoczywanie w klinikach z dala od miejskiego zgiełku. Dzięki temu odpoczynkowi miała wiele czasu na przemyślenia. Bardzo dobrze wpłynęło to na relację z Aidenem Collierem, gdyż dystans sprawił, że przestała go postrzegać jak potencjalnego partnera i teraz bez problemu może utrzymywać z nim kontakt, kochając go jak brata po tych wszystkich wzlotach i upadkach. Także oddaliła się trochę od swoich przyjaciółek i innych znajomych, ale za to odbudowała przyjaźń z Chloe Demarchelier.
Była przerażona tym, jak źle zaczęło dziać się w Anglii. Czekały ją podwójne prześladowania ze względu na pół obce pochodzenie oraz posiadaną moc. Zaproponowano jej współpracę z nowym rządem brytyjskim, który zapewne wykorzystywałby ją i nią manipulował. A, jak wiadomo, Wends nie lubiła się podporządkowywać. Bezpośrednim impulsem do opuszczenia miejsca przyszłej matni było ostrzeżenie Aidena, któremu ufała jak nikomu innemu. Przez jakiś czas jednak nie mogła wyjechać ze względu na osłabienie. Pożegnanie się z rodziną było dla niej najtrudniejszym przeżyciem. Namawiała swoją siostrę Lauren do wyjechania z nią, ta jednak pozostawała głucha na namowy.
Ojciec załatwił jej bezpieczny przelot i najlepszą klinikę leczniczą w całych Stanach Zjednoczonych. Znalazła się w azylu. To właśnie w USA całkowicie wyszła z choroby, ale na pewno nie stałoby się tak, gdyby nie wcześniejsza pomoc Alana, telefoniczne wsparcie Aidena oraz nieskazitelne i bezstresowe warunki życia na nowym kontynencie. Powoli zaczynała układać sobie tam nowe życie i rozmyślała o rozpoczęciu studiów.
Przestało być jednak tak spokojnie, kiedy pewnego dnia Wendy dowiedziała się o aresztowaniu Chloe. Takie wieści w tamtym czasie rozchodziły się bardzo szybko wśród mniejszości genetycznych, do których obydwie należały. Wendy nie wahała się ani chwili. Uruchamiając swoje oraz ojca zasoby rozległych znajomości, pomogła dziewczynie w wydostaniu się z tego okropnego miejsca, przez które Chloe zbladła i wychudła. Następnie uciekły jak najdalej.
Ponownie znalazły się w bezpiecznym USA, gdzie zamieszkały w przytulnym domku w spokojnym Sacramento i po ośmiu latach - 5 maja 2021 roku - sformalizowały swój związek cudownym ślubem, o którym to związku jakimś cudem do dziś ich rodziny nie wiedzą.
Wendy studiowała satysfakcjonujący ją kierunek - Public Relations, wspierając jednocześnie Chloe w jej marzeniach o kompleksie baletowym, gdyż ona także kiedyś oddała serce temu stylowi tańca. Zaangażowała się też w wiele kampanii przeciwko rakowi oraz należy do organizacji wspomagającej kobiety cierpiące na raka. Nie wstydzi się już tego, że była chora; wyszła z tego silniejsza i mądrzejsza, niż mogła przypuszczać.
Mieszkanie w Sacramento daje Wendy wiele satysfakcji, także z tego powodu, że codziennie może oddychać ciepłym powietrzem, tak podobnym i tak bliskim jej ojczyzny, Meksyku. Bliskość granicy dodaje jej otuchy. Związek z Chloe także napawa ją wielkim szczęściem, chociaż nikt nigdy by nie przypuszczał, że tak to się wszystko potoczy. Obecnie są w trakcie dorosłej decyzji, czyli adopcji dziecka. Wendy ma nadzieję, że dorosła do macierzyństwa, chociaż górę pieniędzy, które mają, nadal wydaje głównie na buty, kapelusze i swoje zachcianki, pracując jednocześnie dla firmy jako PR, co sprawia, że czuje się spełniona.
Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 17:28

Blaise Collier ze swą nadobną małżonką Meredith przez pewien czas po zakończeniu szkoły mieszkali w Londynie. Próbowali dorosłego życia, jednak Blejsa nadal ciągnęło do niejakiego Isaaca S., z którym nadal łączyła go więź, szalenie artystyczna i wypełniona Sisleyem oraz papierosami Sobranie. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę że pobyt w Anglii jest niebezpieczny, dlatego zaplanowali wyprowadzkę do Amsterdamu. W czym pomógł też Isaac, zaangażowany w pomoc uzdolnionym uczniom.
Natalka opisze czym zajmowała się w tym czasie Mer, ale po przyjeździe do pięknego Amsterdamu i zamieszkania w najcudowniejszym miejscu w tym mieście, zwanym Begijnhof (naprawdę prze-śli-czne miejsce, polecam!), Blaise zaczął pracować w pewnym biurze dekoratorskim, jednocześnie zaczynając studia na kierunku wzornictwo (w roku 2015, skończył w 2019). W tym czasie oczywiście studiowała też Mer, tylko że w Paryżu, dlatego wiecznie była w rozjazdach, co przyczyniło się do rozkwitu znajomości z Ajzakiem, co przerodziło się w dosyć zaangażowany romans, który trwał od drugiego roku studiów do ich ukończenia (2016-2019), kiedy to Mer na stałe wróciła do Amsterdamu. Była to idealna relacja, która mogła połączyć takie dwie dusze jak oni, regularnie odwiedzający przeróżne galerie sztuki i muzea amsterdamskie, bywali na artystycznych eventach, chodzili do starych kin na mniej lub bardziej klasyczne filmy i robili wszystko to, co pogłębiało całe uczucie, sprawiało, że wiedza o sobie nawzajem była rozległa i tyczyła się większości sfer życia, od ilości cukru w kawie, przez nawyki golenia, kończąc na ulubionych symfoniach i płynach do prania. Wszystko wyszło na jaw, kiedy Meredith ukończyła studia i wróciła do męża, myśląc, że zrobi niespodziankę decydując się na wcześniejszy lot, a zastała Blaise'a i Isaaca w jednoznacznej sytuacji. Trzyletni niemalże związek na boku został zdemaskowany, a zdruzgotana i zdradzona Meredith wyjeżdża do ich domku w Prowansji, o którym tak obydwoje marzyli od zawsze. Blaise jednak po raz pierwszy w życiu słucha głosu rozsądku i wyjeżdża za żoną, by ją przeprosić, co jednak nie daje żadnego skutku. Okazuje się, że jest on na tyle zdesperowanym chujkiem, pragnącym powrotu żony, że hipnotyzuje ją, każąc nie złościć się, ponieważ nie stało się nic złego. Ma o to wyrzuty sumienia do dzisiaj, jednak wiedział, że gdyby nie to, Mer nigdy by do niego nie wróciła.
A tak wróciła, chociaż Blejs cierpiał i tęsknił za relacją z Ajzakiem, który pewnie wyjechał, zażenowany i trochę przerażony sytuacją. Już pod koniec studiów Blaise rozpoczął pracę nad otwarciem własnego interesu, mianowicie dość ekskluzywnego sklepu z unikatowymi meblami i dekoracjami wnętrz, wszystko projektując sam, a potem do spółki z jednym przyjacielem ze studiów (Pieter Vollenberg), z którym dogadywał się świetnie od samego początku amsterdamskiego życia, ponieważ ze swym rodzonym bratem Aidenem nie utrzymywał kontaktu po jego wyjeździe do Stanów Zjednoczonych, z przestrogą na ustach, by opuszczać Anglię jak najszybciej.
Biznes na początku nie był niczym łatwym, tak samo jak nauka holenderskiego, ale na szczęście szybko zaczął cieszyć się sporym zainteresowaniem, że z czasem nie było już żadnych większych problemów. Przyszedł wtedy czas na myślenie o rodzinie, skoro z Meredith układało się świetnie, pomimo zdrady i hipnozy i stłamszonych wyrzutów sumienia. Kochał ją jednak i był tego pewien, czego owocem w 2020 roku okazał się być ich pierworodny - Will, z imieniem odziedziczonym po dziadziusiu. Bo Blaise okazał się być naprawdę bardzo dobrym ojcem, radząc sobie dobrze ze wstawaniem w nocy, zmianami pieluszek, odbieraniem/zawożeniem synka do żłobka, potem do przedszkola (takiego international - gdzie prócz oczywiście holenderskiego używa się i tym samym uczy dzieci angielskiego, niemieckiego i francuskiego), nie mówiąc już nawet o radości w kupowaniu najwymyślniejszych zabawek oraz osobistych projektach przeróżnych huśtawek, koników na biegunach i innych autek, dzięki czemu mały Will został chyba posiadaczem najoryginalniejszej kolekcji w całym Amsterdamie. Biznesy się kręciły, miłość kwitła, i od kilku miesięcy Mer znów jest w stanie błogosławionym, spodziewając się drugiego syna.

_________________
Powrót do góry Go down
Isaac Salinger
Nauczyciel
avatar

Liczba postów : 32
Join date : 19/07/2012
Skąd : Londyn, UK

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 27 Kwi 2013 - 17:53

Życie Isaaca nigdy nie było sielanką, ale dopiero po zmianie rządu stało się naprawdę trudne.
Jako nauczyciel od dobrych kilku miesięcy wiedział o zamiarze wprowadzenia zmian i badaniach czystości genetycznej, dlatego pomagał uzdolnionym uczniom (oczywiście po cichu) w przedostaniu się za granicę, zanim będzie za późno. Uszło to niezauważenie (kto by podejrzewał takiego uduchowionego artystę o działalność dywersyjną!), dlatego Salinger pozostał na stanowisku profesora w St. Bernard, ba, nawet awansował na wicedyrektora.
Co zbiegło się z wyjazdem Blaise'a i Meredith do Holandii, w którym sam im pomagał, oczywiście z czystej troski o byłych uczniów a nie z innych...pobudek.
W międzyczasie Getrude podupadała coraz bardziej na zdrowiu, została także wyrzucona z St. Bernard ze względu na swoją umiejętność. Rolę się odwróciły, to teraz Isaac stawał się tym silnym, organizującym wszystko i opiekuńczym, próbując połączyć udawane posłuszeństwo partii z pomocą uczniom i swojej żonie.
W ramach podziękowania za uratowanie życia swojej córki, pewien holenderski bogacz zapewnił Isaacowi pracę jako kustosz jednego z najpiękniejszych amsterdamskich muzeów. Posadę Isaac oczywiście przyjął z radością i tak rozpoczęły się cotygodniowe loty na kontynent, będące dla Isaaca najszczęśliwszymi godzinami życia.
Odsuwał się od podłej atmosfery w Anglii, od szpiegów, od coraz bardziej zamkniętej w sobie żony, od problemów i gróźb, mogąc oddychać swobodnie prosto z ust Blaise'a, z którym połączył go aż zbyt płomienny romans. Długo wyczekiwany. Trwający trzy lata, intensywny, obezwładniający, w końcu czyniącym Isaaca człowiekiem w pełni szczęśliwym.
W 2018 roku, po powrocie z jednego z holenderskich weekendów, Gertrude zniknęła bez żadnego śladu, co Isaac - wbrew pozorom - przeżył naprawdę mocno. Nie udało się mu dowiedzieć, co stało się z jego małżonką.
Rok później Meredith dowiedziała się o jego romansie z Blaisem. Wszystko rozpadło się na drobne kawałki, wrócił do Londynu, do swojego pustego mieszkania, ciągle trzymając na palcu obrączkę. W tym samym czasie odwiedzili go dwaj smutni panowie, informując go o miejscu wiecznego spoczynku jego żony.
Od tamtej pory Isaac stał się cieniem człowieka, zmarszczki pogłębiły jego spojrzenie, oddał się całkowicie nauczaniu o malarstwie, jednak robił to nieprzytomnie i mechanicznie. Co spodobało się władzom, powierzających mu pracę kustosza w Muzeum Narodowym. Gdzie teraz praktycznie mieszka, błąkając się jak cień pomiędzy nieśmiertelnymi dziełami.
Powrót do góry Go down
Meredith Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 636
Join date : 07/04/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Nie 28 Kwi 2013 - 11:23

Mimo całego dramatu związanego z rozruchami, kontrolą, strachem, Meredith Collier dość szczęśliwie egzystowała w swoim ograniczonym świecie. Razem z Blaise'm przez jakiś czas mieszkali w Londynie, już jako małżeństwo z prawdziwego zdarzenia. Nadal pragnęli jednak spełnić swoje marzenia o życiu bez granic, w artystycznych ciągach, w najbardziej inspirujących miejscach Europy.
I tak, jakiś czas później zamieszkali w Amsterdamie, miejscu ukochanym przez Blaise'a, na które Mer zgodziła się czysto Sokolo, dzięki deklaracji rządu holenderskiego, że osoby nadnaturalne mają zapewnione te same prawa, co zwykli obywatele. Ją jednak nadal przyciągał Paryż i zaczęła tam studia w Ecole supérieure de design, d'art graphique et d’architecture intérieure, w nieco przyspieszonym tempie, w ciągu czterech lat zaliczając dziesięć semestrów. Te lata były niesamowicie intensywne, Mer spędzała najwięcej czasu w samolotach/samochodzie, starając się godzić studenckie życie paryskie z holenderskim życiem domowym. Była z siebie dumna, uważała, że wychodzi im to całkiem nieźle. Nie ograniczali się, dawali sobie niezbędną przestrzeń, a przy tym w każdej chwili mogła wrócić do domu, gdzie czekał na nią stęskniony mąż. Może nie mieli dużo czasu dla siebie, ale każdą chwilę wykorzystywali w pełni, a przynajmniej tak jej się wydawało.
W ciągu tych lat nigdy nie zwątpiła w trwałość ich związku, co później się na niej odbiło, kiedy pod sam koniec ostatniego roku zerwała się z zajęć, chcąc zrobić Blaise'owi niespodziankę. W piątki wieczorem zazwyczaj przesiadywał długo w pracy, wiedząc, że Mer dopiero w sobotę rano się pojawi w ich domu. W trakcie jazdy samochodem zaplanowała sobie wszystko, począwszy od kolacji, którą chciała przygotować, aż po zestaw bielizny, jeden z tych, które z myślą o jakimś specjalnym wieczorze kupowała w Paryżu. Nigdy w życiu nie przypuszczałaby, że otwierając drzwi do swojego domu, zobaczy swojego męża uprawiającego seks z mężczyzną, którego uważała za swojego mentora i nawet przyjaciela. Nagle wiele pojedynczych epizodów ułożyło się w sensowną całość, nieopatrznie wypowiedziane zdania nabierały kontekstu, przelotne dotknięcia stały się nazbyt widocznym znakiem zdrady. Załamana, wściekła, po raz pierwszy nienawidząca Blaise'a Meredith spędziła całą noc i następny dzień w samochodzie, kierując się ku ich wymarzonemu domkowi w Prowansji.
Tak znaczące odebranie wszelkich podstaw zaufania mocno się na niej odbiło i chyba planowała zostawić Blaise'a. Myślała o powrocie do Paryża, na stałe, albo o wyjeździe do Stanów, w końcu Nowy Jork zawsze witał ją z otwartymi ramionami. Nadal mogła wykorzystać dawne znajomości w szkole, w której była na stypendium. Pogodzenie się z tą sytuacją wydawało jej się niemożliwe, dlatego kiedy Blaise ją znalazł, nie umiała mu wybaczyć. I to właśnie było motorem sytuacji, w której Młodszy (jak ja lubię to pisać I love you) musiał ją zahipnotyzować, by dalsze wspólne życie stało się możliwe.
No i faktycznie, cały jej gniew został zablokowany za murowaną ścianą gdzieś w tyle umysłu, świadomość zdrady jest, ale jakby nieważna. Wszystko wraca do normy. Meredith przez jakiś czas nie ma pomysłu na swoją przyszłość, pomagając mężowi i jego przyjacielowi w prowadzeniu firmy (Sokoli umysł zawsze się przydaje), a potem przypomina sobie, jak wielką przyjemność sprawiało jej projektowanie ubrań. Zakłada własny dom mody, który powoli, acz systematycznie zbiera wierną klientelę, w końcu stając się konkurencją dla znanych firm. Nie utrzymuje kontaktu ze zbyt wieloma osobami ze szkoły, stały kontakt mając właściwie wyłącznie z Chloe Demarchelier i Dorianem Ashtonem. Nieco rzadziej - a raczej dwa razy do roku - wysyła kartki świąteczne do Indiany i Aidena. Poprawa stosunków między nimi następuje dopiero w 2020 roku, kiedy to w lipcu rodzi się jej pierworodny Will. W Boże Narodzenie ma miejsce chrzest małego, na który zaproszeni są wszyscy ważni w jej życiu ludzie. Nawet William Senior i Alaia przyjeżdżają, mimo zdecydowanie słabego zdrowia. Z Nowego Jorku przylatuje tylko Indiana, którą Mer poprosiła o bycie chrzestną. Stosunki między nimi lekko się ocieplają, nadal jednak oscylując temperaturą koło bieguna północnego. Will staje się automatycznie ulubieńcem Doriana, który zostaje jego ojcem chrzestnym.
Następne trzy lata upływają w spokoju, bez większych zawirowań. Spokój służy Meredith, która jest w szóstym miesiącu ciąży, nosząc pod sercem kolejnego syna. Nadal nie wie o manipulacji Blaise'a nią i nie spodziewa się żadnych ciosów, żyjąc swoim stabilnym, mimo wszystko dość niespodziewanym, ale szczęśliwym życiem.

_________________

Come and take a walk on the wild side
Let me kiss you hard in the pouring rain

Powrót do góry Go down
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sro 1 Maj 2013 - 10:42

Prudence dodatkowy rok spędziła w Londynie, mimo że swoją edukację miała za sobą. Oficjalnie to w formie wolontariatu współprowadziła koło teatralne, nie mogąc pożegnać się za wcześnie z dobrze jej znanym, przez co ukochanym terenem St.Bernard. Powodem bezpośrednim jednak była konieczność odczekania chwili, zanim rodzina nie stanie na nogi - cóż, ojczymowi Pru oberwało się finansowo za opór, jaki Wright stawiała władzom. W związku z tym dziewczyna właściwie dla świętego spokoju swojego i wrightowskiej familii podpisała porozumienie i akt o lojalności i poświęceniu się dla Korony.
W czasie, w którym jej rówieśnicy uciekali jak najdalej zamieszania st.bernardowskiego, Prudence pogłębiła relację z Polly Bexley na tyle, że gdy tylko Jelonkowa skończyła szkołę, a rodzina Prudence uwiła sobie potajemnie gniazdko wśród devońskich wiosek, dziewczęta zwiały na Południe, odnajdując dla siebie miejsce w Hiszpanii.
Zawsze razem...
i najraźniej...
szukały sposobu na ustatkowanie się, podejmując miliardy dziwnych dorywczych prac. Coraz trudniej finansowo było bo Pru to taka mało obrotna i sprytna została na zawsze, mimo mondrości i inteligęcji, ale w panikę raczej nie popadała - z tego wyleczyła ją cały czas obecna bok Polly. To właśnie ona gdzieś po czterech latach od opuszczenia St.Bernard wpadła na genialny pomysł wystawienia w prowincjonalnym teatrze bez sceny ich własnej interpretacji "Chicago", która lokalnym hitem sezonu za czasów szkolnych była a w której prezentowały się tak:
po czym sława, chwała, bogactwo i owacje na stojąco i w ogóle żywot niezrównanego duetu estradowego.

Bajkowe życie, poza niemożliwą do zredukowania częstotliwością kłótni i zdublowanych "cichych dni" - zwłaszcza po tym, jak Pru dowiedziała się o autentycznym uczuciu żywionym do niej przez Polkę. Ostatecznie jednak doszły do etapu, w którym sama Pollyanna trochę się z siebie śmieje, Pru nie czuje się nieswojo paradując w bieliźnie w ich mieszkanku (jednym z czternastu jak dotąd chyba - po sukcesie "chicago" ruszyły w świat ze swymi talenciorami aktorskimi), a od dobrego roku widuje się li i jedynie z jednym mężczyzną.
W kwestii mocy - Prudence nie używa iluzji od siedmiu lat.

Prudence zaraz po rozejściu się szkolnych ścieżek podjęła korespondencję z Chloe, czuje jednak jak więź w przykry sposób topnieje sukcesywnie, kontakt od tamtej pory utrzymuje z Jimem Hawkinsem i sporadycznie imprezuje z Abimaelem, gdy tylko taka okazja się nadarzy.
W Anglii chcąc nie chcąc bywa często, chcąc utrzymać regularny kontakt i zażyłość z rodziną.

_________________



Still she greets you like a long lost rock and roll,
she's definitely one of those but you'll go wherever she goes!
Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sro 1 Maj 2013 - 18:33



Coco Blackyear, dziewczyna zapamięta w szkole jako natrętny moralitet. Mury St.Bernard opuściła nie zacząwszy ostatniej klasy. Edukacje dokończyła w katolickim liceum Santa Monica w Meksyku. Tam też wysłała ją kochana mamusia, dawczyni pamiętnej komórki jajowej ( przypomnijmy, że Coco, to dziecko z in vitro <3) No i tak wyobraźcie sobie kochane insekty, że charakter dziewczęcia zmienił się o sinus60 stopni w trójkącie prostokątnymi. Niby proste matematycznie, ale realnie nie do końca. Nie minęło pół roku, a Coco zorientowała się, że katolicka szkoła, to tylko podszywka. W gruncie rzeczy zakonnice, nie obchodził los zdegenerowanych dzieciaków i nikogo nie dziwiły AMORALNE schadzki w piwnicach. Początkowo Coco się starała nawracać ten zły światek pełen kurtyzan i kokaińskich dzieci. Sama stała się ofiarą gwałtu i to właściwie stało się bodźcem zmieniającym Blackyear. Doszła do wniosku, że jeśli chce przetrwać, musi zmienić się w coś bliższego koleżankom bez majtek. Ale spokojnie, ona majtki nosiła! Sumienie uspokoję też pisząc, że w burdelu również się nie zatrudniła ( miała brzydkie biodra) no dobra, nawet nie próbowała. Ukończyła liceum z ocenami przeciętnymi, zasiała wszelkie nadzieje na naukową karierę. Moc trzymała w ukryciu. Właściwie mając dziewiętnaście lat, zaczęła już pracę. Wyjechała na Kubę do Santa Clara, gdzie zasiedliła się na stałe. Pracowała w wielu fachach, jako grabarz, fizycznie, ładowała towar na statki, skręcała cygara. Tę ostatnią fuchę dzierżyła przez pięć lat! Przez co nauczyła się palić, bo jedyne czego był dobytek, to właśnie cygara. Tam też poznała Zeboro Maradeosa o sześć lat starszego mężczyznę, będącego zaciekłym komunistą z wyboru. Zaraził swymi przekonaniami Coco. No i nawet fajnie razem im, a co! Randki mieli namiętne podczas pochodów i apelów. Razem wybierali, do porzygania szare ubranka ( swą drogą Coco, nie uwolniła się od mani wymiotów, a jeszcze bardziej spotęgowała ją ciąża, ale to potem) Zeboro miał syna - Petra, którego Coco przyjęła pod swe skrzydła uwielbiając malca niczym bożka. Chłopiec miał pięć lat, gdy go poznała, uczyła maluszka socjalistycznych piosenek, nienawiści do nacjonalistów i takie tam. Właściwie, to z tym dzieckiem zaczęła ją łączyć bliżej nieokreślona więź. W ciążę zaszła mając dwadzieścia pięć lat, ale tuż przed narodzeniem córki, w niewyjaśnionych okolicznościach zamordowano Zeboro. Koledzy i zwolennicy Zeboro winę zrzucili na jakiegoś tam Niemca. Coco urodziła dwudziestego czwartego marca swą pociechę omal nie tracąc ciąży z rozpaczy. Dziecko było jej obojętne. Nazwała ją od tak Mirabelle. Ponadto zaczęły pojawiać się drobne sadystyczne reakcje, wywołane mózgotrzepaczami Zeboro, które spotęgowały się po jego śmierci. Coco właściwie nienawidziła Mirabelle, zaczęła ją obwiniać o wszelkie niepowodzenia. Dwa razy upuściła ją gdy była niemowlakiem, jak tylko malutka płakała wpadała w szał. Raz doszło nawet do incydentu i Blackyear zrzuciła ze schodów dziecko w wózku, gdyby nie sąsiad zapewne Mirabelle by już nie żyła. Dziecko jest bardzo płochliwe i niepewne, boi się matki. Ma już dwa latka, nerwice i problemy z wymową. Wracając do pasierba Petro, stał się jej wsparciem, zaczęła nim misternie manipulować wprowadzając w tajniki socjalistycznych myśli. Ciągle go wywyższa, widzi w nim Zeboro. Coco, stała się toksyczną pajęczycą obejmującą małą główkę Petro. Obecnie pracuje w muzeum Che, no i rozwija swą walkę z nacjonalizacją i złymzłymzłym światem. Pragnie nawracać wszystkich. Do Londynu przywiały ją sprawy majątkowe, dlatego spakowała dzieci i zaciągnęła za sobą.


Ostatnio zmieniony przez Coco Blackyear dnia Sro 5 Cze 2013 - 19:37, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Alan Żółtkiewicz
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 165
Join date : 07/06/2012
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sro 1 Maj 2013 - 20:07

Alan Żółtkiewicz (Boże! Jak ciężko się jego nazwisko pisze!) nie trafił na wspaniałą dziewczynę swoich marzeń, nawet nie trafił na żadną brzydką dziewczynę swojego serca. Nie zdążył tego zrobić. Nawet nie zdążył odwiedzić swojej rodziny w Polsce tak jak to planował zaraz po skończeniu szkoły. Niestety na planach się tylko skończyło. Więc co się z naszym Alanem stało jeśli nie siedział w Polsce? Zaczniemy od początku od samego początku. Alan jak wiadomo uczył i doskonalił swoje umiejętności w tejże szkole. Nawet udało mu się ją skończyć, ale niestety zaraz po rozdaniu świadectw rozpętało się jak dla niego piekło. Nastał czas gdy władza chciała dokopać ludziom z innych krajów. A Żółtkiewicz wiadomo nie brzmi zbyt brytyjsko. Na nic zdały się papiery potwierdzające, że Alan miał matkę brytyjkę, więc i miał korzenie jakie to wymagała służba. Nazwisko było nazwiskiem i nic tego nie zmieni. Początkowo go tylko aresztowali. Siedział parę dobrych miesięcy w obskurnym więzieniu. Był głodzony, czasem bity. Aż do czasu gdy nie przyszedł elegancki mężczyzna i wykupił go, tak, tak dosłownie go wykupił z więzienia. A dlaczego to zrobił? Wiedział jaką mocą władał Żółtkiewicz. Wiedział, że zwalcza choroby ludzkie. A on był śmiertelnie chory. Zabrał Alana z więzienia, ale to oczywiście nie było koniec jego męczarni. Dopiero teraz rozpętało się jego największe piekło na ziemi. Owy mężczyzna kazał leczyć wszystkich z jego "armi". A nie były to błahe choroby. Bo jak się okazało on pozarażał wszystkich wokoło AIDS, a Alan ich wszystkich miał leczyć po kolei. Początkowo chłopak bronił się sprzeciwiał się. Ale wtedy był torturowany tak mocno, że odechciało mu się sprzeciwu. Żółtkiewicz leczył te najbardziej skomplikowane choroby takie jak AIDS, nowotwory, a także choroby układu płciowego. Trzeba jeszcze było przypomnieć, że Alan nie potrafił leczyć tylko zatrzymywał choroby, więc i leczył co najmniej po tygodniu znów te same osoby. Wiedział, że to nie było zbyt dobre dla jego organizmu. Ciągła gorączka, a później nie do wytrzymaniu ból głowy dawały mu się we znaki codziennie. Doszło do tego, że nie miał nawet kiedy odpocząć. Był wycieńczony to mało powiedziane. Przez jakiś czas był wrakiem człowieka. Nie mogło to trwać wiecznie, a końca nie było widać. Alan bezradny, pozostawiony sam sobie, bez ratunku. Nie wiedział nikt wśród jego znajomych gdzie zniknął. Nawet jego rodzina o tym nie wiedziała. Aż stało się to o czym myślał już od początku. Alan był wykończony fizycznie jak i psychicznie. Jaka była ostatnia scena z jego życia? Taka, że leżał na plecach gdzieś w rowie przy mniej uczęszczanej drodze. Nie obejrzał się za nim nikt. W końcu nadal byli ludzie wrogo nastawieni do takich jak on. Nawet jego "przywódca" już dawno oznaczył mianem do pożarcia krukom. Ostatnie słowa jakie Alan usłyszał brzmiały tak: " Dick uspokój się! Daj mu zdechnąć!" Jak się okazało rzekomy Dick chciał Alanowi pomóc. Nie wiadomo dlaczego, bo przecież Dick był przeciwny takim ludziom jak Alan. Ale jedno się liczy chciał mu pomóc. Jako jedyny chciał mu na prawdę pomóc, ale nie mógł. Został odciągnięty od tego w ostatniej chwili. A Alan został pozostawiony sam sobie tak jak to nakazał mu towarzysz Dicka. Alan Żółtkiewicz wytrzymał niecały rok pod władzą antynadprzyrodzonych. Zginął śmiercią okrutną, bo właściwie przez swoją moc. Dramat w tym taki największy, że zamordował sam siebie.
Powrót do góry Go down
Kai Leistner
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 160
Join date : 02/02/2012

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Czw 2 Maj 2013 - 12:56

Kai Leistner, jak wszyscy dobrze nie-wiedzą jego losy potoczyły się przebrzydle dobrze. Pewnie należą mu się za to tęgie baty, chłosta i magdaleński rzut kamieniem prosto w oko. Kiedy wszyscy prawi obywatele posiadający moce, byli torturowani, bądź odmawiali modły w więzieniu, on hasał sobie na dobre po calutkim świecie. No i wcale tego nie żałuje. Bo i czego? Przywiązywania do roweru krowy w Tajlandii po pijaku? O nie mili i niemili państwo. W końcu nie każdy musi kochać świat i udawać słodkie pyłki wietrznego zapylenia. Kai, że tak przypomnę porzucił edukację w St. Bernard już na piątym roku i nie wrócił do nauki. Od razu wybył w podróż puszystą i szklistą. Od czasu, do czasu wysyłał pocztówki z miejsca swego pobytu starym znajomym. Podesłał nawet w liście do Francesci i Nathana z okazji ich małżeństwa ckliwe słówka i życzonka i w ogóle, wszystko razem zakleił w kopertę dosypując gronkowców. Choć z czasem pogodził się, z rzekomą miłością tych dwojga. Kai, przez długi okres swego żywota nie pracował. Włóczył się tylko z ubogo spakowanym plecakiem. Bywało ciekawie, bywało groźnie. Omal nie stracił nóg przez walenia, wystąpił nowej edycji NIEUSTRASZONYCH. No i w ogóle można było go podziwiać na ekranie, jak zżera surykatki i takie tam. Program przyniósł mu sławę, którą i tak wcześniej czy później (zdecydowanie wcześniej) kopnął w tłusty zad. No, ale w tym o to programie poznał swą kobietę, z którą był aż ROK. Tina, razem z Kaiem dotrwała do finału show i potem stworzyli taki megamegamega związek opisywany na tysiącpięcetstodziewięcet słów w buldogach i innych pierdołach, nawet coś tam napomknięto w THE TIMES. Tina była śmieszną dziewczynką, która zdecydowała się na studia niestety przed podjęciem nauki na wydziale chemii jądrowej, zaszła w ciążę. No i tak o to po miesiącach dziewięciu ( parszywa liczba, tylko tyle ostatnio osób dostało się do Warszawianki ;<) urodziła synka. Prześliczne dziecko, które zachwyciło wszystkie pielęgniarki na oddziale. Nawet jakaś jedna matka chciała podmienić małego Leistnera, ze swym grubaskiem o azjatyckich rysach. Ale na szczęście babie się nie udało. Tina nie chciała spędzać czasu w ognisku domowym i zaraz po wyjściu ze szpitala, spakowała się w samolot mając nadzieję, że poleci spełni marzenia. No, ale jak to Brudne Dzieci Sida śpiewały - "poszły ebać się marzenia" Samolot rozbił się gdzieś na Atlantyku i ktoś powiadał, że to właśnie byli Zagubieni z lotu (kurde nie pamiętam jaka to już była liczba) Synka Kai nazwał Jude. A wszystko z prostego względu, mały od początku miał dryg muzykalny. Już jako niemowlaczek śmiał się, gdy Kai puszczał piosenki Beatlesów. Szkrab ucząc się chodzić zgrabnie skakał na pupie w rytm obla di obla da. Tatuś oczywiście wprowadził go w tajniki gry na instrumentach. Razem brzędolili na gitarze i tłukli pałeczkami w pojemniki na makaron. W nosidełku z Judem, Kajpocholeon nadal przemierzał ziemię Południowej Ameryki. Tam też poznał Pocahontas, córkę wodza Maczu Piczi Picz. Dwudziestojednoletni chłopak wciąż lubił indiańskie zioła, także tam też zapatrzał się właśnie u wodza. No i jak się potem okazało młoda i niewyżyta Pocahontas pożądała każdego z trzciną i lianą między nogami. Nieraz zaciągała BIAŁEGO PRZYBYSZA, do namiotu i się hędożyli do białego, a czasem fioletowego ranka. Z tego nie-związku, też narodziło się dziecko. No i w ogóle wiadomka, wstyd, hańba, bo Wilczy Wiatr był jej prawowitym małżonkiem. No i WW się lekko powiedziawszy poirytował. W ramach zadośćuczynienia kazał Poce, wysmarować namiot mazią na insekty. Okazało się, iż owa substancja, to silny klei i bidulka przez przypadek przykleiła się do ściany. Po tygodniu zmarła, zeżarta na wpół przez owady. Jednak Kaiowi na pocieszenie została prześliczna córeczka, uwielbiająca błyskotki. Malutka czarnulka z indiańskimi rysami, upodobaniami do ładnienia i łaknienia niemal wszystkiego. Strasznie mu przypomniała siostrę, dlatego nazwał ją Francesca. Równolegle z namiętnymi historyjkami z indiańskiej doliny, miał miejsce romans Kaia i bibliotekarki. Pewnego dnia. Tak ileż, to bywa w żywocie ludzkich pewnych dni? Leistner zabalował, opijając pierwsze urodziny swego pierworodnego z kolegami od złomowiska. No i zupełnie przez przypadek włamał się do biblioteki. Tam też nad ranem poznał seksowną panią w obcisłej garsonce i okularach na zgrabnym nosku. Romans szybko ewoluował i podczas spotkań nie tylko przewalali pułki z książkami, ale i czterdziestoletnia fanatyczka twórczości Szekspira, recytowała wszelkie frazy z Hamleta.
Kobieta nie chciała mieć dzieci, ale los bywa przewrotny i również zaszła w ciążę. Gdy tylko mała Desdemona ( zboczenie szekspirowskie) przyszła na świat, pani bibliotekarka zmyła się do innego stanu. Właściwie Fracesca i Desdemona są bliźniaczkami, tylko dwumatkowymi.
Jednak Desdie, znacznie różni się od siostrzyczki. Nie miewa zboczeń estetycznych, a sterylne! Jej pierwszym słowem miast "tata" było "umzes" Okazało się, że przewidywanie śmierci stało się niemal jej powołaniem. Mała rudzinka z aparatem na zębach i sporymi okularkami na nosku fascynuje się anatomią. Na trzecie urodziny dostała atlas anatomicznym, z którym to się nie rozstaje, niczym Fracesca z ulubioną parą bucików. Desdie wszędzie widzi zarazki, średnio pięć razy na dzień mówi o apokalipsie i posiada osobisty zbiór zwierzątek w formalinie. Bywa okropnym niejadkiem, przez co Kai zmuszony jest szantażować ją spaleniem książek, gdy tylko nie zje obiadu. Obecnie już pięciolatki są w dziwnie zaciekłych stosunkach. Nie minął rok, a Kai dalej sobie hasał z trójką dzieci pod pachą. W przedszkolu, do którego uczęszczał Jude poznał przedszkolankę. Uwaga, uwaga była to zbuntowana dziewczynka, która porzuciła studia na prawie i tatuś posiadający szanującą się kancelarię ją wyklął. Pierw zaczęło się od problemów jakie sprawiał mały Jude, był lekko aspołeczny, albo rzucał w dziewczynki patykami. Potem przeraziło się, to coraz częstsze spotkania, którego owocem stał się Tobias. Rok młodszy od dziewczynek brzdąc, przejawiający zdolności sadystyczne od kołyski! Może nie zadusił kobr, ani nie zabił centaurów, ale znęcał się nad wszystkim co żywe. Mały terrorysta, którego czasem piłował Jude. No, ale właśnie gdy maluszek miał trzy lata dziwnym trafem, zniknęła połowa kotów w okolicy. Panie z okolicznego kółka dziewiarskiego osądziły maluszka o jakąś tajną przynależność do mrocznych organizacji. Co się stało z panią przedszkolanką? Przytyła i załamana wyjechała by pracować w Nowej Zelandii przy zbiorze bawełny. Synka nie chciała widzieć na oczy i tylko czasem w ramach alimentów, wysyła wesołej gromadce wełniane swetry. Dalsze przygody plemników kajpcholeonowych dotarły, aż do wakacji na Malcie. Dzieciaczki ładnie się bawiły. Kai wysyłał jakieś tam pocztówki Blaisowi i Audrey. A tu nagle spotkał szaloną wokalistkę dawno niemodnego zespołu disco. Jednak dziewczyna miała większe ambicje i z powołania była hipiską. Było śmiesznie, bo palili trawę cytrusową i w ogóle narodziło się kolejne dzieciątko! Anzelm! Tak kochany Anzelm z afro czuprynką, którą da się rozpoznać wszędzie. Chłopiec jest w wieku blejsowego WILLA i ciągle się śmieje. Niemal od urodzenia. Tylko rechocze i rechocze, jakby był na wiecznym haju. Czy to bez zębów na przedzie, czy z zadrapanymi łokciami. Wprowadza pozytywną aurę, tylko jest gnębiony przez toBIASA. No, ale z Willem się beeffeeefuują i chłopcy nawzajem często się odwiedzają. Buszują w piaskownicach i budują tajemnicze tunele, o których nikt oczywiście nie może nic wiedzieć. Także ciii. Cóż po Anzlemie, Kai już raczej nie planował powiększać potomstwa (lecz żadnego dziecka w gruncie rzeczy nie planował) No i trafiła się kiedyś impreza. Spotkał wtedy Nathana i Blaisa, w klubie leciały ostre rytmy z lat siedemdziesiątych i biedny Kai wpadł w oko szesnastoletniej dziewicy, która koniecznie chciała przeżyć swój pierwszy raz. No i wrzuciła biedaczkowi pastylkę gwałtu do piwa. Skończyło się wykorzystaniem MAŁOLATY na KAIU. Niedługo potem do drzwi domostwa w Atlancie zapukali rodzicie młodej i oświadczyli, że żądają pieniędzy na zabieg. Kajpcholeon oczywiście nie zgodził się na aborcję, zapłacił tymże ludziom grożąc, że jeśli nie dotrzymają umowy, a małolata podda się zabiegowi. To zniszczy przeciętną rodzinkę. Tak po prostu nasyłając na nich komorników i wszelkie prawne organizacje. ( MUSZĘ DODAĆ, że szesnastolatka była fanką komiksów i chciała urodzić PANDY ;<) No i dokładnie trzy miesiące temu w domu Leistnerów zawitały bliźniaki. Tom i Jerry. Maluszki są zupełnie swymi przeciwieństwami i leniwy Tom, z oczętami obojętnymi na wszystko i buzią, z wiecznym wyrazem wyjebango, musi nadążać nad energicznie wymachującym nóżkami Jerrym, który jest dzieckiem sprytu.
Obecnie Kai wraz z siódemką dzieci mieszka w Atlancie. Żyją po przeciętnemu, dzieciaki nie mają kompletnego pojęcia o tym, że na koncie ojca jest multum pieniędzy i stać ich na niejeden apartament. No, ale Kai nie chce wychowywać ich jak zapyziałych bogaczy, także chodzą do przeciętnych przedszkoli i szkół. Dziewczynki muszą dzielić razem pokój, za co nieraz słyszał groźby ucieczki z domu. NO I SŁYNNE " TATO UMRZESZ"
Jude dumnie pomaga tatusiowi na złomowisku, Kai ma swój warsztat samochodowy i naprawia różnie rupiecie. Ponadto razem z nimi mieszka stara, grubiutka, ale przeurocza black woman o żydowskich korzeniach. Pani Goldes sieje lekki przestrach wśród dzieci, ale piecze najlepsze ciasteczka i wybiera najlepszy groch do klęczenia. Taka super niania i inne. Jak się porusza po mieście ta gromadka? Kai własnoręcznie zmontował leistnerbus, mały autobus dzięki czemu wszystkie dzieci i nawet Pani Goldes mieszczą się naraz. Wygląda jak stara, hipisowska furgonetka ze Scooby'ego. Każdy dzieciak mógł na niej coś namalować i tak sobie jeżdżą z pierdzącym silnikiem. Piosenkami Beatlesów na dobry ranek! Z kim utrzymuje kontakt? Z Francescą i Nathanem. Czasem podrzuca im dzieci, coby się zobaczyli z ciocią i wujkiem. No i BLAISEM oczywiście, razem sobie balują od czasu, do czasu i wymieniają dziećmi. No i jeszcze Audrey, z którą mimo szczeniackiego incydentu jeszcze za czasów St. Bernard ma dobry kontakt. Czasami wyskakują na jakieś szalone spotkanie w plenerze i Kai wysyła jej różne drobiazgi czy amulety z podróży. Ma kontakt, również z Dorianem, ale sporadyczny, ciężko chłopaka złapać.
NO I OCZYWIŚCIE KOCHA SWEGO BFF CZARLSA <3 Ale to siem dopisze, jak Pru ogarnie jego historię.
A no i co by nie było wątpliwości, wiek pociech: Jude - 7 lat, Francesca i Desdemona 5 lat, Tobias 4 lata, Anzlem 3 lata, no i bliźniaki po trzy miesiące.

Z albumu rodzinnego Leistnerów:



Francesca & Mały Jude & Desdie



Mały TOBIAS



Takie tam dzieciaki, no i oczywiście Anzelm siedzi koło Willa




Tom i Jerry



Kiedyś tam się Kaiowi zasnęło z Francescą.



Anzelm zapomniał o majtach, ale zdjęcia robi klawe!






Ostatnio zmieniony przez Kai Leistner dnia Czw 2 Maj 2013 - 15:02, w całości zmieniany 6 razy
Powrót do góry Go down
Audrey Miselton-Zakharova
Dorosły
avatar

Liczba postów : 84
Join date : 04/05/2012
Skąd : Moskwa

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Czw 2 Maj 2013 - 13:02

Czas na historię Audrey Miselton, u której także nie była istna sielanka. Więcej smutku niż radości w jej życiu nastało. Będąc jeszcze uczennicą tejże szkoły, a dokładniej gdy była w piątej klasie zaszła w ciąże. Ojciec nieznany. Nie pamiętała kompletnie co wtedy tej nocy robiła gdzie i z kim. Początkowo chciała zabić to dziecko nawet jeśli musiała zabić samą siebie. Ale z pomocą Doriana swojego brata nie zrobiła tego. Trzeba zauważyć, że Audrey była bliska popełnienia samobójstwa. Ale udało się.. przezwyciężyła wszystkie problemy jakie to narobiła sobie tylko przez jedną noc. Przypuszcza, że gdyby nie Dorian, Vicky, bo tak ma na imię jej córka, nie żyła by na tym świecie, a raczej była tego pewna. Urodziła ją pod koniec piątej klasy. Na szczęście nauczyciele nawet jej pomagali ukończyć tę klasę, ale wiedziała, że przy kolejnej nie będzie tak łatwo z nauką. Więc i postanowiła oddać na jakiś czas swoje maleństwo, które wiadomo pokochała czystą miłością, matce Dorianowej. Dziewczynka spędziła u niej kolejny rok, a Audrey mogła spokojnie dokończyć edukację. Wydawałoby się, że po szkole Audrey będzie żyła wraz z córeczką w istnej sielance. Ale niestety tak nie było. Wraz z ukończeniem szkoły do władzy dotarli źli ludzie, tak tłumaczyła później swojej córce gdy ta pytała dlaczego urodziła się w Angli, a teraz jest gdzie indziej. Audrey wraz z córeczką postanowiła uciekać gdzie pieprz rośnie. Uciekła ledwo spod rąk władzy, aż do Rosji. Dokładnie to osiadła w Moskwie. Decyzja o ucieczce była w sumie łatwa. Ponieważ dziewczyna na pewno nie zamierzała przyjąć tej władzy. A sprzeciw wiedziała doskonale czym groził. A ona nie mogła zostawić samej na tym świecie swojej córki. Dlatego też wyjechała do bezpiecznego kraju, do Rosji, gdzie mieszka do dziś. W Moskwie znalazła tanie mieszkanko, zaczęła pływać zawodowo. W końcu musiała gdzieś zarobić na życie, a samotna matka wiadomo potrzebowała ich nieco więcej niż samotny człowiek. Dodatkowo też zaczęła pracować jako sekretarka w gabinecie detektywa. Dymitr Zakharov był jej szefem, który nadzwyczaj polubił jej córeczkę i pozwolił jej czasem pracować razem z nią gdy nie miała z kim jej zostawić. Wiadomo Audrey było bardzo ciężko pogodzić pracę z dzieckiem, ale dała radę. Jak się później okazało Dymitr i Audrey mieli się ku sobie od samego początku. I po trzech latach wspólnej pracy pobrali się. Od tamtego czasu Audrey przyjęła dwuczłonowe nazwisko tj. Miselton-Zakharova. Audrey była w końcu szczęśliwa! Miała swojego wspaniałego męża i wspaniałą córeczkę. Nawet po roku małżeństwa Audrey zaszła w ciążę, która tym razem była jak najbardziej planowana. Była po prostu szczęśliwa, ale niestety nie było jej dane urodzić drugiego dziecka. Poroniła w czwartym miesiącu ciąży. To był dla niej wielki cios. Załamała się zwłaszcza, że między nią, a Dymitrem coś zaczęło się psuć. Byli bliscy rozwodu, ale udało się.. przezwyciężyli wszystko razem, a nawet Audrey potrafiła wybaczyć mu zdradę, bo i owszem w między czasie zdradził ją z swoją wspólniczką, która po tym czasie przestała nią być. Bo jak się okazało owa wspólniczka od dawna patrzała na ich związek z zazdrością, sama była starą panną. I to przez nią małżeństwo zaczęło się kłócić, ale na szczęście przejrzeli na oczy i są szczęśliwi razem nadal. Gdy mała Vicky miała 6 lat przypomniała o niej sobie jej babcia, matka Audrey. A raczej ona się dopiero o niej dowiedziała. Audrey ukrywała siebie nie tylko przed władzą Anglii ale także i przed swoją rodziną. Wiedziała, że nie będzie dobrze jak się o niej dowiedzą. I tak też było. Matka Audrey rozpętała jej istne piekło. Robiła wszystko, by tylko sąd odebrał jej Vicky. Począwszy od wykupionych skarg sąsiadów, że niby dziecko jest bite i głodzone, a skończywszy od próby przekupienia Dymitra! Męża Audrey! Co jej się oczywiście nie udało. Razem z Dymitrem wywalczyła w sądzie prawo o dalszą opiekę nad swoją Vicky. Na szczęście udało im się. I tak o to dotarli do roku 2023. Dziś Vicky ma 11lat. Audrey nie potrafi myśleć o kolejnej ciąży po tym, co przeszła po poronieniu. Czasem popada w lekką depresję gdy przypomina sobie, że mogła mieć dwójkę dzieci. Zazwyczaj wtedy gdy widzi wesołą gromadkę Kaia z którym czasem się spotykają i utrzymują jako tako kontakt. Oprócz swojego męża Audrey ma też wsparcie w Dorianie, który mimo tego, że nie jest blisko niej to i tak robi wszystko, by tylko ją uspokoić w najbardziej dramatycznych chwilach. Dzwonią do siebie praktycznie co tydzień.
Audrey po tych wszystkich przejściach nie wyglądała tak samo jak za czasów lat szkolnych. Zdobyła już nawet zmarszczki gdzieniegdzie i nie była tą samą uśmiechniętą dziewczyną co dawniej. Owszem potrafiła nadal się bawić, ale to już było u niej sporadyczne.

Album rodzinny



Odri z małą Vicky <3


Dziecięcy świat pochłonął Audrey.



Dymitr Zakharov


Krótki filmik z życia Vicky.

Powrót do góry Go down
Dorian Ashton
Dorosły
avatar

Liczba postów : 297
Join date : 29/03/2012
Skąd : bezkres oceanów

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Sob 4 Maj 2013 - 10:21

Cokolwiek by się nie działo, mały Dorian Ashton i tak przyjąłby nową sytuację z podekscytowaniem.
A może i nie? Może zmienił się choć trochę?
Egzystował spokojnie w świecie londyńskim i st. bernardowskim, pomagając swojej siostrze Audrey i ciesząc się życiem, dopóki nie powstało wielkie zamieszanie. Trzeba było jakoś się do tego ustosunkować. Dorian bojkotował po całości wszelkie przejawy nietolerancji, a ponadto od razu doradził swojej siostrze i jej małej córeczce ucieczkę. Zresztą proponował to każdemu, kto nawinął mu się pod nogi.
Sam natomiast pragnął działać i protestować na rzecz nadnaturalnych. Sabotaż wychodził mu do pewnego momentu; później nadeszła przysięga, której to złożenia odmówił, więc wtrącono go do więzienia i torturowano. Tam spotkał Chloe Demarchelier, dziewczynę, z którą w szkole w sumie się nie lubił. Nadzwyczajne sytuacje potrafią zmieniać człowieka, więc mogła liczyć na każdorazowe wsparcie pełnego optymistycznych myśli Doriana. Zresztą on idealnie odnajdywał się w tamtym środowisku, wciąż planując, jak się stamtąd wyrwać, bowiem ciągnąć tego w nieskończoność się nie dało. Planował wziąć ze sobą Chloe, jednak ta wyszła za sprawą jakichś tam koneksji, on natomiast odczuł na sobie kolejny raz bezsilną złość władz. Tortury były dla niego zbyt wielką ujmą na honorze. Tak się zdenerwował, że w końcu uciekł z pomocą swojej mocy. O tym jednak nikt nigdy się nie dowiedział.
Znalazł swoje miejsce na morzu, jak to kiedyś obiecywał na pamiętnej imprezie w stylu pin-up swojej przyjaciółce, Anastazji. Zaciągnął się na statek dopiero w Holandii, gdzie bez problemu przyjęli go jako nadnaturalnego. Na początku był zwykłym majtkiem, pomocnikiem, a z każdym kolejnym rokiem przybywało mu doświadczenia i autorytetu. Myślał, że zostanie na morzach i oceanach już na zawsze, za towarzyszy mając kilku marynarzy i gwiazdę polarną, ale gdy zobaczył nadzwyczajną dziewczynę pakującą się na statek pasażerski, na którym akurat on miał pracę, jego życie przewróciło się do góry nogami.
Indyjska dziewczyna, Latika, zaczarowała go swoją niezwykłą urodą, słodką bezradnością i poczuciem humoru. Już po kilku tygodniach rejsu zakochał się w niej i postanowił osiedlić się razem z nią w USA, do którego zmierzała, żeby podjąć studia. Nie miała pojęcia o jego pochodzeniu, przeszłości i mocy - wolał trzymać wszystko w tajemnicy. Po jakimś czasie udało się im założyć szczęśliwą rodzinę, a Dorian nareszcie ustatkował się i prowadził normalne życie, poprzetykane kontaktem ze swoją siostrą, była dziewczyną Merrie, przyjacielem Kai'em i Chloe, której także się powodziło. Jego życie mogło być do szczętu nudne i przebrzydle sielankowo szczęśliwe, zwłaszcza kiedy urodziła mu się pierwsza córeczka, Emily. Wtedy przyszły do nich kłopoty finansowe, tak znane Dorianowi, lecz obce dla jego żony, Latiki. Postanowił za obopólną zgoda, choć z niechęcią ze strony jego towarzyszki życia o powrocie do jego pracy na morzu. Zarabiał tam zdecydowanie więcej, niż w mieście.
Wypływał na pół roku, następnie wracał na tydzień i znów wypływał, z nadzieją zobaczenia rodziny na święta. Taki stan rzeczy trwał przez kilka lat, dopóki w jego związku nie zaczęło się psuć. Wszystko spowodowała rozłąka oraz brak szczerych rozmów. Dorian był człowiekiem, który kłócić się nie lubił i chciał wszystko naprawić, jednak, wiadomo, chęciami piekło wybrukowane. Doszło do rozwodu, dzięki któremu mieszkanie i córka pozostawały przy żonie, a jemu nadal pozostało tylko i wyłącznie morze. Odwiedzał je na tyle, ile mógł, z żoną w stagnacji, z sześcioletnią córeczką w zażyłym i pełnym tęsknoty związku.
Stał się tym ojcem-duchem, który pojawiał się raz na jakiś czas; wujkiem-dobra-kieszeń, który zawsze przywoził uśmiech i słodycze, a w międzyczasie wpatrywał się w morską dal i rozmyślał o tym, jak wszystko mogło się potoczyć.
Powrót do góry Go down
Gabriel Van Der Whealer
Uczeń
avatar

Age : 23
Liczba postów : 68
Join date : 01/07/2012
Skąd : Nowy Jork

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Pią 10 Maj 2013 - 13:13

Gabriel Van Der Whealer także ukończył szkołę z wyróżnieniem. Mimo swojej agresywnej natury chłopak naprawdę dbał o swoje stopnie co oczywiście później przyniosło wyśmienite rezultaty.Zaraz po skończeniu szkoły Van Der Whealer wrócił do nowego jorku i stanął na czele eko-terrorystycznej organizacji pod nazwą "The Green League".Gabriel oraz jego terroryści stali za wieloma atakami które spowodowały, iż Van Der Whealer stał się wrogiem ameryki.W między czasie mężczyzna szukał sposobu na przekazanie swojego DNA, ale jego orientacja seksualna stała na drodze. Dopiero później Gabriel Van Der Whealer poprosił swoją najdroższą przyjaciółką o pomoc, mianowicie chciał aby ta była jego surogatką. Gdzieś na obrzeżach stanów zjednoczonych ameryki znajomy Gabriela dokonał sztucznego zapłodnienia.Zaraz po urodzeniu córki Van Der Whealer zapadł się pod ziemię.
Powrót do góry Go down
Mathilde Leistner
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 187
Join date : 15/07/2012

PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   Nie 12 Maj 2013 - 21:14

Czy ktoś wątpił, że Mathilde Leistner przetrwa burzę nietknięta? Jeśli tak, należy mu współczuć, naprawdę. W swoich przewidywaniach pomylił się k o m p l e t n i e.
Romans z nauczycielem był opłacalny. Nietrudno było z Blake’a wyciągać szczegóły dotyczące zmian wprowadzanych przez rząd, mogła godzinami wysłuchiwać, jak opowiadał o nowych zarządzeniach i histerii dyrektorki z tym związanej. Słuchała i zapamiętywała, wyszukując sposobów, jak najlepiej wykorzystać tą wiedzę, co z tego może przydać się jej. Zdecydowanie nie podobały jej się metody rządu, ograniczanie swobód mocno ją deprymowało, ale nie wychylała się. Dobrze wiedziała, że zdolność taka jak jej będzie mocno pożądana przez nacjonalistów i nie mogą pozwolić sobie na utratę jej. Mimo to w końcu pojawili się u niej przedstawiciele rządu i złożyli propozycję nie do odrzucenia, a Mathilde, zaskakując swoją rodzinę i znajomych, przyjęła ją bez wahania.
Odcięła się zupełnie. Collier wyjechał, siostry powychodziły za mąż, z braćmi kontaktu nie miała od dawna. Jedynie Peony i Jace coś nadal dla niej znaczyli – ale tu też nie utrzymywała więzi. Szybko dowiedziała się, że w wojsku nie liczą się stare relacje, a tylko to, co jesteś przekazać dowódcom. Można nie podejrzewać ją o altruizm, ale wiedząc, że Chamberlainowie są w bezpośrednim niebezpieczeństwie, skrajny nacjonalizm i zapotrzebowanie na zdolności nadal im groziły, nie chciała dostarczać informacji na ich temat, chociażby przez zdradzenie, gdzie mieszkają. Jednocześnie w zastraszającym tempie wspinała się po stopniach hierarchii, tak, że w momencie kiedy Chloe Demarchelier trafiła do więzienia, Mattie była w stanie powoli jej pomagać. Oczywiście duże znaczenie miały sznurki, za które pociągała Wendy Wingfield, dzięki którym na Leistner nie padł nawet cień podejrzenia o pomoc osobie niepożądanej. Kariera więc się toczyła spokojnie, a Mathilde się zmieniła.
Ze zbuntowanej hipsterki , noszącej fuksjowe futro, stała się mocno zasadniczą – chociaż nadal egoistyczną i nieco odizolowaną – szefową wydziału reagowania kryzysowego. Trudno ją rozpoznać, zwłaszcza kiedy włosy ma ściągnięte w kok, a na sobie mundur z generalskimi odznaczeniami. Tylko ten kpiący uśmieszek został taki sam, nadal pogardliwy i odpychający.
Życie uczuciowe Mathilde nie istnieje. Skończyła romans z de Geneville’m w momencie kiedy przestał się jej opłacać. A potem nie miała czasu i ochoty poznawać nikogo innego, kompletnie poświęcając się własnej karierze.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: FABUŁY WASZYCH POSTACI   

Powrót do góry Go down
 
FABUŁY WASZYCH POSTACI
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wzór Karty Postaci
» Karta postaci - Allan Callas
» 001. Tworzenie postaci i wzór karty
» Wzór Karty Postaci
» WZÓR KARTY POSTACI I WSKAZÓWKI TWORZENIA (uczeń i student)

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Organizacja :: Fabuła
-
Skocz do: