IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Digo's Riff

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: Digo's Riff   Pią 20 Sty 2012 - 0:13

Sklep branży muzycznej, który do zaoferowania ma szeroki asortyment winyli, kompaktów, singli, albumów studyjnych, wypożyczenie lub zakup sprzętu muzycznego jak i gadżety zespołowe. Sam Digo nie ma nic przeciwko koncertom live na miejscu, grajta ile wlezie!
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Pon 25 Cze 2012 - 12:17

Zagryzając pączka z nadzieniem różanym Arya przekroczyła próg Digo's Riff, rozglądając się błyskawicznie. Uśmiech radosny na jej oblicze wstąpił, kiedy dostrzegła między pudłami przecenowymi pochyloną sylwetkę właściciela, którego znała i lubiła, staż kilkuletniej znajomości mając za sobą. Nikt poza Aryą nigdy nie chciał podjąć się smutnej misji porządkowania alfabetycznego płyt. A ona uwielbiała - charytatywnie. To znaczy - za zajebistą Kofolę, sprowadzaną przez Digsona z Czech.
- Digo, pewnie masz coś dla mnie? - zgięła się wpół nieomal, po to by nawiązać z nim kontakt wzrokowy. Właściwie przesadyzm to - nie musiała się mocno schylać. Dogi miał calutkie metr osiemdziesiąt. Z groszami. Co czyniło go gigantem i jak pochylony był, to mogła mu wreszcie wysuszone, siwizną lekką poprzetykane włosy do ramion zmierzwić palcami. Co uczyniła bez pardonu, uzmysłowiwszy sobie zdecydowanie za późno, że palce umorusane lukrem całe ma. A teraz Digo włosy. Otrzymując zdawkową, odsyłającą do stoisk po lewej odpowiedź oddaliła się, czyszcząc palce wilgotną chusteczką z plecaczka wyciągniętą.
Pogwizdując pod nosem ruszyła wolnym krokiem wzdłuż regałów, szukając godnych uwagi pozycji muzycznych, które będzie mogła wziąć w credo, odtworzyć w swoim przytulnym gniazdku w murach szkoły (doprawdy nie wiem dlaczego Graham tak nie znosi tam pomieszkiwać, w niewielu miejscach można się czuć tak bezpiecznie i młodo przy okazji), wypalić pół paczki czerwonych lucky strike'ów i rozpaczać, że sposób produkowania ich pierwotny - z faktycznym szczęśliwym, zielonym suszem wzbogaconym strzałem w środku - odszedł bezpowrotnie.
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Wto 26 Cze 2012 - 7:55

Metr osiemdziesiąt czyni go gigantem? W takim razie kim byłby w tym momencie César ze swoimi ośmioma centymetrami wzrostu więcej? Sam jakoś nigdy nie narzekał, a nawet cieszył się momentami, mogąc patrzeć na ludzi z góry, z upodobaną mu wyższością.
Wszedł do sklepu, rozglądając się bacznie, jakby był tu pierwszy raz. Zdarzało mu się odwiedzać Digo's Riff raz na tydzień, a może nawet na miesiąc, by przejrzeć jedynie nowości. Prawdę mówiąc, niewiele znał się na tych wszystkich nowoczesnych szarpidrutach, ale po prostu lubił tu przebywać, a samo stanie w miejscu mogłoby wywołać falę zdziwienia i podejrzenia ze strony właściciela sklepu, jakoby César obmyślał plan w jaki sposób porwać jakąś płytę i uciec stąd czym prędzej bez zapłaty.
Odruchowo zdjął kapelusz nieco skrępowany i skinął głową na powitanie w kierunku Digo, po czym zniknął między regałami, wypatrując czegoś, co przykułoby jego uwagę. Co rusz wyciągał wolną rękę, by przesunąć o centymetr daną płytę, bo w jego mniemaniu ułożona była krzywo.
Jego nagłą uwagę przykuła ciemna, dość znajoma czupryna. César przechylił ciekawsko głowę, podchodząc bliżej, by przyjrzeć się nań ze zdawkowym uśmiechem.
- Panno Roux, dzień dobry - przywitał się z kobietą, automatycznie prostując plecy. Jak zawsze poważny i formalny w stosunku do innych nauczycieli, zlustrował Aryannę wzrokiem, zatrzymując się na jej twarzy, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Wto 26 Cze 2012 - 9:10

Sielanka żywotna nie trwała długo. Właściwie cały jeden (czy pół nawet, kilka godzin nie czyni większej różnicy) dzień to długo bez konkretnego uświadomienia otoczeniu, że Ruks jest w pobliżu i ma się dobrze. Bardzo. Bo po kilku minutach bezowocnych poszukiwań w rejonach przecen i gratisów, skierowała swój energiczny krok i niezdarną osobę w stronę staroci. Staroci podrzucanych przez klientów, staroci w rozlatujących się okładkach i poszarpanych opakowaniach ochronnych, z których płyty winylowe wypadają nonstop.
I właśnie w momencie, kiedy po raz trzeci przez jej dłonie przewinęły się Bille Hayleye , Indeepy i jakieś inne Abby, ktoś przyjął sobie za punkt honoru ją śmiertelnie przestraszyć. Na co Aryanna podskoczyła w miejscu, zaciskając dłonie na pierwszym-lepszym przedmiocie tj plastikowym pudle, pełnym muzycznych kompilacji, trącając swym nieposłusznym łokciem kobietę z dzieckiem na ręku i marchewkowym sokiem w drugiej dłoni. Co poskutkowało przewidywalnymi konsekwencjami. W czasie, gdy soczystą pomarańczą pokrywało się jeansowe wdzianko małej blondwłosej dziewczynki oraz krystalicznie biała (not anymore) koszulina hippisowska kobieciny, Arya przesłoniła usta dłonią i uczyniła dwa kroki w tył, wpadając prosto w ramiona... no, właśnie.
- Ja pierdolę jestem największym kurwa chodzącym nieszczęściem na całym globie - zawołała z przerażeniem, sięgając po tę samą chusteczkę, którą wycierała palce lukrem ubrudzone i poczęła czyścić odzież kobieciny. Młodej. Która śmiała się wniebogłosy i dziecko też. A Arya jedynie wcierała mocniej koloryt w materiał. I chuj, pomagała. Zsskoczona i odrobinę zbita z tropu zaprzestała, na usilną, przerywaną parsknięciami śmiechu młodej mamusi prośbę i odwróciła się w kierunku osoby, która mówiła i na którą wpadła.
Która ją znała, w związku z czym ona powinna też, ale...
- Podejrzewam, że zjarana . Rację mam, nie? - wyszeptała, uśmiechając się niepewnie, wskazując podbródkiem marchewkowe potworki i wyciągając kolejną, czystą sukienkę. I skupiła mocniej na twarzy... hmm, nieznajomego. - Skąd mnie znasz? - ściągnęła brwi, zerkając pospiesznie czy Digo nie pędzi w ich kierunku, swoje bezcenne zbiory chroniąc, po czym przejęła dziecko od kobiety, rozpoczynającej jakimś magicznym płynem i chusteczką wycierać jeans. Dziwnie.
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Sro 27 Cze 2012 - 22:18

Ledwo César się odezwał, a kobieta odwróciła się może zbyt gwałtownie, a wszystko potoczyło się tak szybko. Brunet otworzył szeroko oczy, wpatrując się niejako z przerażeniem na tą scenę. A może lepiej byłoby , gdyby po prostu siedział cicho, obejrzał to, co miał do obejrzenia i wyjść jak gdyby nigdy nic? Przecież nigdy jakoś specjalnie nie spoufalał się z panną Roux, więc dlaczego teraz nagle musiał się odezwać
Lanvin zacisnął wargi, by nie dołączyć swym parsknięciem śmiechem do reszty rozchachanych osób. Przez moment też wahał się czy może pomóc nauczycielce w starciu plamy, używając nieco swojej mocy, jednak prędko tego zaniechał i w spokoju czekał, aż Aryanna nieco się ogarnie i odpowie mu na powitanie.
- Może... Z pracy? - podsunął, uśmiechając się nieco. Niezbyt zdziwiło go zawahanie panny Roux, bo w końcu zwykł sunąć korytarzami w godzinach, gdy istniało małe ryzyko, że ktoś go gdzieś zaczepi. Z samą nauczycielką nigdy też nie rozmawiał, mimo iż jednak doskonale kojarzył rysy jej twarzy, głos i sposób bycia. César lubił obserwować ludzi. Najczęściej dla samej przyjemności z możności obserwacji, czasem jednak wykorzystywał nabytą wiedzę, często ku zaskoczeniu i zdezorientowaniu swego rozmówcy. - Razem uczymy w szkole St. Bernarda - wyjaśnił, kątem oka jeszcze obserwując pospiesznie wychodzące ze sklepu kobiety (a raczej jedną kobietę i towarzyszącą jej dzierlatkę). Posłał jeszcze Ariannie ciepły uśmiech, dostrzegłszy jej niepewny wzrok, po czym złapało go takie dziwne uczucie, mówiące, że chyba znajduje się w złym miejscu i o zupełnie złej porze.
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Sro 27 Cze 2012 - 22:51

Zaskoczenie i zdezorientowanie.
Prędzej ciekawość i zdecydowana chęć uświadomienia Obcemu konieczności wyjaśnień dobrocią i ziółkami (leczniczymi), nie złem. Tak coby mogła bez skrupułów przybić piątkę jemu - kiedy już podskoczy wystarczająco wysoko - i sobie samej. Wpatrywała się w jej rozmówce z niegasnącym zafascynowaniem i mooocnym skupieniem, które sugerowało dość kosmiczne chaosy w jej głowie zachodzące. Nigdy nie znała ludzi - zawsze ją na tym przyłapywano i wykorzystywano. Dzięki Bogu, który tak mocno ją kochał i wiedział czego potrzebuje, zdecydował się nie podchodzić do tematu okrężnie, zgadywankami i koniecznością powiązania faktów pewnie równie odległych od siebie co Arya do wycofania się w cień. Bo przez niefortunny wypadek na niej skupiła się spora uwaga, w związku z czym Aryanna bez konkretniejszego wahania ujęła rękaw koszuli?marynarki?sweterka? jego, odciągając go gdzieś w zaciszne, kontrabasowe i skrzypcowe rejony - tam dopiero decydując się na egzaltacją przepełnione słowa podzięki za rozwianie Zagadki Południa Tego.
- Aha - mruknęła, machinalnie poklepując ogromniaste kieszenie ogromniastej marynarki, sprawdzając czy w ich przestworzach kartonik papierosów wciąż tkwi. Tak, tkwi. - A myślałam, że znam Cię z punktu sprzedaży sudoku - wzruszyła ramionami, podchodząc do jakiejś ozdobnej gabloty, której dotąd w Digo's Riff nie dostrzegła. W ogóle w te zakątki sklepu się nie zapuszczała nigdy. - Ale tam to zazwyczaj Azjaci - zagryzając wargę, ujęła w dwa palce podbródek mężczyzny, ustawiając jego twarz pod różnym światłem. - Nie. Nie jesteś Azjatą, zdecydowałam - skinęła głową, klepiąc go lekko po ramieniu i uśmiechnęła się. Promiennie. - Wolałabym, żebyś był moim kolegą z muzycznego niż kolegą z pracy. I wyglądasz jak pirat - wypaliła, gdy jej oczy rozbłysły entuzjastycznie i nieomal podskoczyła w miejscu, Znaczy - podskoczyłaby, gdyby nie obawiała się o kolejne szkody. A zewsząd otaczały ją gryfy i smyczki. Niebezpiecznie. - Jak... Pirat Elijah - sprostowała uroczyście, klasnąwszy z uciechy w dłonie. Swoje - tym razem.
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Czw 28 Cze 2012 - 7:24

Wciąż dusząc w sobie śmiech, bez sprzeciwu pozwolił Aryannie poprowadzić siebie w dalsze zakątki sklepu Digo. Swoją drogą właśnie uwiadomił sobie, że nigdy w życiu nie miał w rękach instrumentów muzycznych. Każdy z jego znajomych próbował kiedyś pobrzdękiwać na gitarze, perkusji czy innych cymbałkach, a on nigdy nic. Dziwne. Może jeszcze nie jest za późno na naukę? Tylko co by tu wybrać... ?
Co do Boga, to lepiej nie mówić o nim przy Césarze. Chłopak jakoś niezbyt za nim przepadał, zwłaszcza za tym chrześcijańskim. Jezus narobił się tylu cudów, był boski, ale przecież wszyscy w szkole St. Bernarda też mają moce, też potrafią robić zdecydowanie niecodzienne rzeczy, a nikt nie mówi, że są boscy a wręcz przeciwnie, nawet zarzuca się im często, że to mutanci, wybryki natury i trzeba się ich pozbyć. Ale skoro ten najwyższy prowadzi Aryannę i śledzi każdy jej krok, to nie ma sprawy, niechaj jej dobrze służy!
- Nie jestem ani Azjatą ani piratem - mruknął wyraźnie strapiony tym wyrokiem, układając usta w dziwną minę, mającą również oznaczać jego zawiedzenie. - Jestem za to nauczycielem demonologii i zapewne będę nim jeszcze przez dłuższy czas - wyklarował rozbawiony jej nagłym entuzjazmem, z pewną obawą śledząc ruchy rąk Aryanny, by w razie czego szybko zareagować z łapaniem lub ewentualnie rzucić się do ucieczki.
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Czw 28 Cze 2012 - 8:50

Aryjka lubiła rozweselać ludzi i w pewnym sensie odczuwała w takich sytuacjach satysfakcję - w ramach wykonanej misji czy odpartego ponuractwa, jednej z najgroźniejszych chorób cywilizacyjnych dwudziestego pierwszego wieku. Ciągnąca za sobą przeokropne konsekwencje rozpaczy, mamtowdupizmu i pochodnych nieszczęść. A nieszczęścia należy plewić i odrzucać na drugi koniec globu. Albo lepiej - zutylizować. Coby Planety Naszej nie zaśmiecać, ejmen.
Dlatego skoro towarzysz jej śmiał się to towarzysz był daleko od ponuractwa. A przynajmniej tak zdawało się Aryi do chwili, w której zmarkotniał zauważalnie, negując tożsamościowe propozycje wysunięte przez Ruks.
- Och, to tylko moje popieprzone nadzieje. Marzenia, wiesz? - zagaiła, przesuwając palcem wzdłuż nieco zakurzonych okładek muzycznych dzieł literatury. - Zawsze chciałam spotkać pirata - dodała, zafascynowana zauważalnie, po czym zamilkła na sekundę. Wyobrażając sobie rejsy karaibskie i butelki rumu i kąpiele nago w morzu i... - Bezludne wyspy! Wysyłałabym z nich listy w butelkach i zaprzyjaźniła z tambylczymi ludami - dodała nieskładnie, wracając do mężczyzny i stając na wprost niego. Tj jego pępka pewnie. - Demonologia ma coś z tym wspólnego? Mógłbyś być zajebiście pomocny w kontaktach z szamanem - pokiwała skwapliwie głową, uśmiechając się zachęcająco. Bo może się skusi? Wyglądał piracki. I jak Elijah.
Na pewno nazywa się Elijah.
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Czw 28 Cze 2012 - 9:03

Nieszczęście było w życiu potrzebne, lecz głównie po to, by móc dostrzec, kiedy jest szczęście, a kiedy go nie ma. By można było docenić to, co się ma, bez jęczenia, że chce się więcej, a przecież ma się wszystko. Uznając szczęście za wszystko, oczywiście.
Lanvin zawsze był daleki od ponuractwa. Nie licząc momentu, kiedy urodziła mu się siostra. Oj, tej to nie znosił do kresu możliwości i nienawiści. Póki nie skończył dziesięciu lat. Później jakoś mu przeszło, teraz była mu niemal obojętna. Z drugiej zaś strony fajnie byłoby nawiązać jakąś bliższą relację z Indi. Trzeba było to rozważyć...
Wyspy? Jakie znowu, kurwa, wyspy?!, zastanawiał się w myślach mężczyzna, po czym skinął głową, uśmiechając się nań w odpowiedzi. Czyżby zapomniał, że panna Roux była specyficzna?
- Ja zawsze chciałem mieć swoją wyspę - odparł, chcąc jakoś nawiązać do tematu. - Nie taką, jak Karaiby czy inne Teneryfy. Taką małą, wulkaniczną, ale ze złotym piaskiem i granatami na drzewach. Owocami, w sensie - dodał szybko, by Arya nie wysnuła mu tu zaraz jakichś dodatkowych dziwnych wniosków. - Phi! Sam mogę być szamanem. Tylko ja jestem trochę bardziej cywilizowany. I nie mam swojej wyspy. - Smutne, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Czw 28 Cze 2012 - 10:28

Niedostrzeganie pobłażania i przymrużenia oka, z jakim patrzył na nią kolega z muzycznego pozwalało jej uważać, że odnalazła dobrego kompana do rozmówek abstrakcyjnych, dla niej zdecydowanie istotnych i potrzebnych każdego dnia. Mimo, że zazwyczaj twardo na tyłku lądowała i wiedziała, że tak skończą się eskapady wyobraźni. Która w sumie odrobinę ograniczona była i taka... prymitywnymi dążeniami usłana. Kontrola w uciekaniu w dalsze rejony gdybania nie miała przyczyny w obawie przed pewnego rodzaju rozczarowaniem czy zupełnie innego typu oderwaniem od rzeczywistości - najzwyczajniej dobrze było Aryannie z rzeczywistością jaką miała tu. Z ludźmi, których nie rozpoznaje mimo rocznej pracy w jednej placówce oświatowej.
Dlatego zastanowiła się - czy pozornie bezludne wyspy i kanibalsko przyjazne ludziki dałyby jej większą satysfakcję niż kolejny przeciek kawałków Black Keysów do sieci. Który podrzuci jej ofc jakiś inny psychofan jej znajomek. Bo Aryanna nie do końca ogarniała komputerowe kwestie. Shame on her.
- Hmm.. mam nadzieję, że odkrytą, nie zdobytą wyspę - wzdrygnęła się, wyobrażając te wszystkie okrucieńskie gwałty i podboje, w ramach których terytorialne wojny prowadzone były. Dlatego nie znosiła historii. I PSHE. Zwłaszcza podczas zajęć dot. krwotoków i ran. ...zakrzywionego narzędzia o tępej krawędzi, godzącego skośnie lub stycznie do powierzchni ciała. Ma nieregularny kształt i poszarpane, nierówne brzegi. W głębi rany widać niekiedy strzępy oderwanych tkanek... FUJ NIE. Potrząsnęła energicznie głową, chcąc odrzucić od siebie wspominki niemiłe i Trzydziestą Czwartą Utratę Przytomności w jej żywocie. W czwartej klasie. Nad podręcznikiem. Byłby shame on her2 gdyby nie zyskała dzięki temu zwolnienia z reszty zajęć. I jeszcze o granatach wspomina, zły on. Insynuując, że być może wcale o owoce nie musi chodzić. SHAME ON HIM.
- Uroboros. Będzie wyspa będziesz szamanem. I wytańczysz i wyśpiewasz Emmellównie jakieś mnóstwo około problemów wychowawczych z.. hmm, z prasą, coby odpierdoliła się ode mnie. Suka - wymamrotała, zaskakująco prędko przechodząc z niemego zachwytu do gniewnego brzmienia i uparcie zmarszczonego czoła.
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Sob 30 Cze 2012 - 7:12

Zmiana otoczenia chyba każdemu jest potrzebna. Żeby trochę odsapnąć. César uwielbiał wszelkie odskocznie od szkolnej rzeczywistości, mimo iż tak naprawdę nigdy nie przesiąknął tym belferskim sposobem bycia, tym gadaniem i zachowaniem. Choć może nie ma się czemu dziwić, skoro nauczał tu dopiero któryś rok z kolei, mając do czynienia ze swoimi starymi przyjaciółmi. Nic dziwnego, że nie ma zamiaru być dla nich okrutnym psorem.
Ona pracuje tu dopiero rok, więc ma prawo jeszcze wszystkich nie kojarzyć. Chyba. César miał pamięć fotograficzną, więc kogo zobaczył, tego zapamiętał. Może i panna Roux w końcu sobie z tym poradzi. Może po tym jakże dobitnym przedstawieniu swojej osoby Lanvin zapadnie nauczycielce w pamięć na nieco dłużej, niż dziesięć najbliższych minut od ich rozstania.
- Oczywiście, że odkrytą. No ewentualnie usypię sobie jakiś kopczyk na Adriatyku. - Krwotok, gdzie?! Siniaki. Rany. Zadrapania. Ble. Nie, żeby Lanvin jakoś przesadnie bał się wszelkich otarć, ale raczej nie lubił widoku krwi. Robiło się mdło, źle, okropnie i w ogóle, ahh. Ale co do broni to przecież druga strona medalu. Można strzelać do tarczy lub ruchomego celu innego, niż coś żywego. - Czepia się, dlaczego? - zastanawiał się na głos. Praktycznie rzecz biorąc, to i César miał z nią na pieńku. Chyba tylko uczniom odpowiadało to, że ich nauczyciel umawia się z nimi na piwo i robi rzeczy, których z innymi profesorami nigdy by nie robili. - Albo dobra, przyjmuję bez wyjaśnień - westchnął cicho, wspominając burę, jaką to ostatnio dostał.
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Sob 30 Cze 2012 - 14:35

Kolega z muzycznego był człowiekiem - Arya mogła stwierdzić to bez wahania. Nie żadną humanoidalną okropnością, kanibalizmem czy innym sadyzmem tkniętą. Był normalnym, zupełnie łagodnym i budzącym zaufanie brodatym mężczyzną. Jeśli można tak powiedzieć o nauczycielu demonologii. Nobosory. Aryanna Roux nie do końca ogarniała czemu i skąd i jak te wszystkie dziwaczne przedmioty, odróżniające St.Bernard od pozostałych szkół, się dzieją. Tak jakby nie można było wszystkiego zakręcić wokół matematyki przecudnej i na jej podstawie liczyć prawdopodobieństwo pierdolnięcia piorunem pod wpływem przemieszczania się (z szybkością. też obliczoną) Adama z czwartej klasy, władającego żywiołami od punktu A do punktu B. Długość odcinka też się liczy. I wszystko.
Podeliberowała w swojej głowie kilka chwil przepełnionych ciszą względną, bo wzbogacaną dźwiękiem rozpinanego i zapinanego zamka błyskawicznego torby przez jej ramię przewieszonej.
- Dlaczego przestałeś chcieć odpowiedzi? - ściągnęła brwi, faktycznie zainteresowana odpowiedzią, której jej udzieli. - Przecież pytałeś. I tak jakby zrezygnowałeś. Co jest nienaturalne, robię tak zazwyczaj, kiedy nagle w coś zwątpię - paplała, intensywnie gestykulując i równie intensywnym spojrzeniem racząc tłasz rozmówcy. - Zwątpiłeś, Elijah? - spytała, zamykając oczy i grzebiąc mocno w najbliżej położonym kartonie z płytami cd. Po czym wyjęła dwie i nie otwierając oczu wyciągnęła je do przodu na długość ramion, wciąż zaciskając mocno powieki, tak coby jej samej nie przyszło do głowy podglądywanie żadne. - Wybierz która, zapłacę, potem zabierzesz mnie gdzieś gdzie jest wesoło bardzo. Chcę się poczuć jak pirat - zdecydowała, oddając się zupełnie wyczuwalnie dooobrej łasce Kolegi z Muzycznego.


Aria zt. jeśli chcesz zorganizuj ładniutkie zakończenie <3
Powrót do góry Go down
César Lanvin
Nauczyciel
avatar

Age : 30
Liczba postów : 13
Join date : 17/05/2012
Skąd : Londyn

PisanieTemat: Re: Digo's Riff   Pon 9 Lip 2012 - 8:51

W szkole St. Bernarda od zawsze działy się ciekawe rzeczy, których panicz Lanvin nawet nie próbował sobie wyjaśniać. To wszystko było i już. Wiara w to, że adepci ze szkoły oraz ich nauczyciele i reszta pracowników jest w pewnym sensie lepsza od reszty świata, dodatkowo wprawiała go w lepszy humor i pewien samozachwyt. Nie musiał niczego liczyć, sprawdzać, to wszystko po prostu się działo.
Co do sympatycznego nauczyciela demonologii, to warto również wspomnieć, że on nie zawsze był taki milutki i grzeczniutki, ale przecież panna Roux nie mogła tego wiedzieć. Jeszcze. Skoro nawet nie pamiętała skąd się znają, to może lepiej tez nie wyprowadzać jej z tego błędu i pozwolić żyć w otoczonym iluzją świecie, że jednak César to dobry, ciepły człowiek, stojący na straży prawości, cnoty, blablabla...
- Bo doskonale wiem, jaka jest Charlotte - odparł w dalszym ciągu ze swoim ciepłym uśmiechem, po czym wskazał płytę z prawej. - Ta lepsza. No chyba że lubisz Smerfne Hity. To wydanie z dziewięćdziesiątego siódmego - zaśmiał się, zabierając jej płytę dla dzieci i odkładając z powrotem.[/b] - Chodź, myślę, że znam takie jedno miejsce, gdzie poczujesz się jak pirat[/b] - wyszczerzył się szeroko, kierując się z nauczycielką w stronę kasy, po czym oboje wyszli ze sklepu muzycznego.

/ ładniutkie czy nie, oboje zw
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Digo's Riff   

Powrót do góry Go down
 
Digo's Riff
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
-
Skocz do: