IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tea and Tattle

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Sob 30 Cze 2012 - 14:50

Prośba Coco o pokazanie swoich umiejętności lingwistycznych jakoś Aidenowi umknęła. Na chwilę, gdyż Blackyear nieświadomie wylała na niego kubeł zimnej wody; nie otrzeźwiającej, a dławiącej. Ciężko mu było pozbierać myśli, dalej więc wpatrywał się w jej zarumienioną twarzyczkę, widząc w wielokolorowych oczach iskry zadurzenia.
To było więcej niż dziwne. To było chore. Jak czarna ospa, depresja dwubiegunowa i malaria w jednym.
Nie potrafił się zdecydować, czy bronić Coco czy wręcz przeciwnie, podjąć wyzwanie, które nieświadomie podsunął mu Habiel. Blackyear była niewinna, była jego siostrą, jego sokolim pisklęciem i oczkiem w głowie; powinna zalać go fala strachu i złości, powinien kategorycznie i umiejętnie zmienić jej rozkochanie w obrzydzenie. Znał ją doskonale i wiedział, gdzie powinien uderzyć, by straciła zainteresowanie miłostkami, jak zmanipulować, by przyznała się - sama przed sobą - do błędu. I wróciła do książek, wymiotowania i innych rozrywek. Może nudnych i dziwacznych, ale nie niebezpiecznych.
Z drugiej strony nie mógł pozbyć się jakiegoś nerwowego trzepotania serca i satysfakcjonujących iskierek w mózgu, bo po raz pierwszy czuł, że jest o krok do przodu, że zna całą sytuację. Wszystko się pięknie połączyło, Blackyear w jego oczach była kolejną ofiarą Habiela, którą mógł ochronić. Pytanie, czy chciał.
Z krótkiego zamyślenia wyrwało go dopiero ostatnie zdanie Coco. O nieśmiałości. Uśmiechnął się jak szaleniec, dalej nie mogąc się zdecydować. Dawny Aiden z pewnością zrobiłby wszystko, żeby Coco ochronić, jednak teraz...
- Nieśmiały, faktycznie. Może lubi zdecydowane dziewczęta? Wiesz, takie z pazurem? - odparł powoli, nie mogąc się nadziwić niedorzeczności sytuacji. Miał powiedzieć co on lubi? Ciągnięcie za włosy, seks oralny, dominację, historyczne fetysze? Przecież był taki uroczy tajemniczy i zagubiony.
I widocznie bardzo zafascynowany niewinną Coco. Która z nikim się nie całowała.
Dalej z dziwnym uśmiechem przysunął się do niej, czując specyficzny zapach starych książek . Dlaczego by nie być pierwszym, nawet przed Boylem?
- Zamknij oczy, inaczej ciężko się skupić na doznaniach- powiedział spokojnie, starając się jak najbardziej wyciszyć. Dobrze, że już nie kipiał mocą i nie roznosił wszystkich wokół w erotycznej gorączce, inaczej Coco miałaby prywatną lekcję seksu w miejscach publicznych.
Odgarnął jej włosy z policzka, czując, że się denerwuje. - Nie bój się, nie ugryzę Cię - dodał łagodnie, nachylając się nad nią i muskając wargami jej usta, pewien, że mocy zupełnie nie wyłączył i że w jakiś tam sposób oddziałuje na niewinną Sokolicę.
Pogłębił pocałunek, przejeżdżając językiem po jej zębach i wsuwając dłoń w jej włosy. Czując się pewnie, spokojnie i w jakiś dziwny sposób triumfująco. To był jeden z najdelikatniejszych pocałunków w ciągu ostatnich...miesięcy? Lat?

_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Nie 1 Lip 2012 - 17:59

Już się pogubiłam w tym wszystkim. Zawsze wydawało mi się, że dobrze znam Aidena.
Jednak on do końca nigdy nie będzie jak otwarta księga. Nigdy nie był i nie jest.
Zawsze będzie w nim coś tajemniczego, dziwnego, chłodnego?
Aiden pierw melancholijny, ale wciąż uprzejmy i miły. Potem jakbym rzuciła w niego młotem mosiężnym, ale wciąż uprzejmy. Potem tylko uprzejmy i miły.
To jak jakiś tunel tylko gdzie jest odpowiedź? Nie ma jej.
Pamiętam wiele naszych wspólnych rozmów, z nim zawsze wszystko szło tak lekko.
Zawsze. On nigdy mnie nie wyśmiewał, rozumiał pogardę dla tych wszystkich ćpunów i innych. A teraz? Wydaje się jakby to był inny klimat, inna lina horyzontu.
Pewnie mi się tylko wydaje, bo przecież to taka stresująca sytuacja.
Jednak wciąż on mnie martwi. Martwi mnie ten jego wyraz twarz, mimo uśmiechu taki mdły, melancholijny. Martwią mnie jego oczy, jakby nie zamykał powiek od wieków.
Aiden....cierpi? To niemożliwe.
Chyba...Ale to takie dziwne, on zawsze był odważny i twardy. Byłam pewna, że nikt nie jest w stanie go złamać. Nikt.
- Myślisz? Ale ja nie umiem być taka... - Zastanowiłam się na chwilę. - Co muszę zrobić, żeby mu się spodobać? - Wbiłam w niego wzrok pełen nadziei. Aiden tylko ty możesz mi pomóc. BŁAGAM.
Tak dawno, wróć nigdy nie byłam na randce. Nie chcę tego spartaczyć.
Kiedy się do mnie zbliżył poczułam się jakoś tak przyjemnie. Zawsze bałam się pocałunków, wydawały się nie dość, że trudne to jeszcze niezbyt interesujące.
Ale w tym nie było nic złego. Nie połknęłam jego gumy, ślina nie zatruła mi organizmu. Było wręcz cudownie. Endorfiny szalały po moim ciele, umyśle.
Przeszywały każdy zakątek.
To było - SZCZĘŚCIE.
Miałam zamknięte oczy tak jak polecił, nie robiłam nic, tylko przemierzał językiem po moich wargach, zębach. Dotykał mojego stabilnego języka.
Chciałam, żeby to trwało i trwało.
Przez chwilę nie otwierałam oczu, żeby tylko endorfiny za szybko nie wyparowały.
Gdy było już po wszystkim odsunęłam się lekko i złapałam za gardło. Z jakąś taką chrypką ledwo wypowiedziałam. Cała czerwona na twarzy.
- I jak było? Dam radę? - Takie naiwne pytania do których przywiązuje tak dużą wagę.
To było dziwne, ale nie chciałam jakoś teraz myśleć o wstydzie, mieć jakieś wyrzuty sumienia.
To tylko była nauka praktyczna.
Aiden wciąż będzie tym samym Aidenem. Choć ostatnio wydaje się być taki inny, zmieniony.
Powrót do góry Go down
Aiden Collier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1935
Join date : 26/01/2012
Skąd : NY, USA

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Nie 1 Lip 2012 - 18:55

Całowanie Coco Blackyear było dziwnym doznaniem. Nie obrzydliwym, nie nieprzyjemnym, nie podniecającym do granic możliwości, a tylko dziwnym. W tym cudownie optymistycznym sensie. Wargi miała ciepłe, nieco drżące; trzymała się raczej sztywno, co go nieco rozbawiło. I roztkliwiło, bo już zapomniał jak to jest robić coś pierwszy raz. Wszystkie doświadczenia były dla niego ciągłym pasmem przyjemności, praktycznie nic się nie wyróżniało i nic nie zapadało w pamięci.
Dość dramatycznie mógł stwierdzić, że w wieku dziewiętnastu lat większość wcześniejszych rozkoszy zaczynała go nudzić. Seks dalej był nieziemsko przyjemny, namiętne i gorące pocałunki przyśpieszały mu tętno, ale jedynym wstrząsającym doświadczeniem przy którym tracił rozum i popadał w szaleństwo było ostatnie spotkanie z Habielem. Wcześniej - oszałamiające uczucie, którego doznawał przy Prudence.
Ale teraz jej nie było, nie wiedział dokładnie co robi, czuł wyrzuty sumienia (a tego nienawidził) i wszystko było w nim obolałe i rozdarte, pomiędzy tym, co powinien a tym, czego gorąco pragnął.
Odsunął się od Coco powoli, ciągle czując na ustach jej specyficzny smak i uśmiechnął się do niej. Po colliersku. - Więcej języka, mniej ust - doradził racjonalnie, zastanawiając się, czy nie nagrać dla Blackyear instruktażu. Albo nie znaleźć jakiejś książki. Była sokolicą, najlepiej uczyłoby się jej z jakiegoś grubego woluminu, którego sama nie mogła unieść. Ewentualnie na własnych błędów. Które popełniała, owszem, ale...jak na kogoś tak znerwicowanego była niezwykle spokojna.
Sięgnął po filiżankę, wypijając do końca zimną już herbatę i zastanawiając się chwilę nad jej wcześniejszymi słowami. Mógł kontynuować nauczanie, wymieniając wszystkie dewiacje, które Habiela kręciły, mógł jej powiedzieć prawdę i przedstawić jej wybranka w najbardziej krwawych barwach, ale...nie chciał. I nie potrafił. W głębi duszy, w tej gorszej, splugawionej już części, zazdrościł Boyle'owi takich rozrywek. Polowania. Pobudzania. Jakiegoś celu, choćby krótkotrwałego. I pomimo całego chaosu, który obecnie czuł, nie mógł tego tak po prostu przekreślić.
- Spodobasz mu się. Bez żadnych zmian. Jestem pewien - powiedział po prostu, po dłuższej chwili milczenia z dziwnym uśmiechem, po czym odłożył filiżankę na stolik. I pochylił się ku Coco, ponownie ją całując, tym razem mocniej, lecz powoli, by zdążyła odwzajemnić ruchy jego warg i języka. Pojętna uczennica. Kto wie, jeszcze dwie takie sesje i spokojnie mogłaby udawać wyjątkowo opóźnioną w randkowym rozwoju czternastolatkę.
Albo jego najulubieńszą siostrę.
Którą musiał zostawić. Za dużo widział tutaj sprzeczności i za słabo panował nad swoimi odruchami (jeszcze), wstał więc od stolika, zostawiając po dżentelmeńsku pieniądze i prawie nie syknął, zahaczywszy bokiem o krzesło.
Za dużo Habiela w jego życiu, w życiu jego znajomych i w powietrzu londyńskim. Zdecydowanie musiał odetchnąć czymś innym.
- Gdybyś jeszcze czegoś potrzebowała pisz, zjawię się niezawodnie - pożegnał się z nią, posyłając jej nieco roztargniony uśmiech, po czym wyszedł z kawiarni.

aiden zt.


_________________

flash call fuck meet

what a scummy man
just give him half a chance
I bet he'll rob you if he can
can see it in his eyes that he's got a nasty plan
I hope you're not involved at all

cause he's a scumbag, don't you know?


Powrót do góry Go down
Coco Blackyear
Dorosły
avatar

Age : 22
Liczba postów : 575
Join date : 25/12/2011
Skąd : Kuba, Satna Clara

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Pon 2 Lip 2012 - 7:53

Nie umiem. Nie jestem pewna. Co ja robię? Nagle wszytko pryska. Zostaje pustka.
I znów zmartwienia - co ja zrobię? Jeśli się pogubię? A jeśli to muszą być jakieś specjalne ruchy. Ze zmrużonymi oczami próbowałam zapamiętać każdy ruch warg, języka Aidena.
Po czym wyjęłam notatnik i ołówkiem zaczęłam skrobać
Językiem w prawo, potem w lewo...
Doszłam do wniosku, że tak samo będę musiała postąpić. Jeszcze dziś obejrzę jakieś filmy romantyczne i będzie dobrze. Dam radę.
Nie, nie dam rady. Znów zaczynam tchórzyć, zerkam przybitym wzrokiem na notatnik i koślawe litery pisane w pośpiechu.
Głowa opada mi coraz niżej i tylko dzięki ręce utrzymuję ją nad stołem.
więcej języka, mnie ust, więcej języka, mniej ust, więcej języka mniej ust
Wszystko zapisuję.
Nic mi nie umknie.
Nic nie może umknąć.
Znów nie podnoszę wzroku, wbijam go w pełną filiżankę dawno już chłodnej herbaty.
Nie mam ochoty pić. Nie mogę. Mimo, że jest tak parno, duszno, gorąco.
Nie odważę się już na żaden łyk. Nie myślę o herbacie.
I tylko te słowa.
Spodobasz mu się bez żadnych zmian
Obijają się w mojej głowie.
Podnoszę głowę i uśmiecham się tak szeroko. Oczy kipią szczęściem.
To nie możliwe.
Ponownie się zbliża, ale teraz wiem, staram się robić to co on robił wcześniej.
Język w prawo, lewo, ku zębom
Wstydzę się, ale daje radę. To przyjemne.
- Dziękuję - Patrze tylko jak odchodzi. Jego sylwetka już dawno znikła za drzwiami.
Czuję, że i ja powinnam pójść, jeszcze tyle na głowie.
Muszę wykorzystać wszystkie rady Aidena.
Aidena...I znów ogarnia mnie jakaś matczyna troska.
Zabieram delikatny sweterek i torebkę, uśmiecham się do kelnerki.
Czas iść.

Kosiwosz tyż zt osiem de
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Pon 29 Paź 2012 - 18:12

Matyldzia była pierwszą poinformowaną osobą. Do niedawna pewnie nawet nie powiedziałaby jej o tym osobiście - o ile wiadomość sms można nazwać tym mianem - czekając, aż wiadomość sama rozniesie się po szkole Ze względu jednak na to, że Francesca postanowiła zachowywać się poważnie podarowała sobie dalsze ciągnięcie tego i zgrywanie wielce urażonej, bo przecież jak jej młodsza siostrzyczka mogła. Oczywiście nadal najchętniej zajebałaby Colliera, ale postanowiła się w ostateczności opanować, wyzbywając negatywnych emocji - bo słyszała, że pomaga, a więc mniej myślenia o Collierze=mniej negatywnych emocji. Opanowując się jednak na tyle zdobyła się na grzeczne podziękowanie siostrze za życzenia urodzinowe. Tak w sumie to pewnie one zmotywowały ją do poinformowania Aussie jako pierwszą. W koncu to ona życzyła jej szczęscia z Nejtem, w przeciwieństwie przecież do Rochelle, która uparcie daje jej do zrozumienia, że na nią nie zasługuje. Frania jednak podarowała sobie kłótnie z Rochelle bo i tak każda pozostanie przy swoim stanowisku, a była pewna, że wieść o ślubie sprawi, że podejdzie do sprawy inaczej. W końcu zabawa w druhnę i te sprawy. Tak więc chodziła cała w skowronkach, bo po co się denerwować, skoro wszystko się tak pięknie układa?
Dlatego więc poinformowała ją jako pierwszą. Wolała usłyszeć, że to świetnie, że się cieszy, całkowicie szczerze, niż udawać, że nie dostrzega wymuszonego entuzjazmu. Poza tym szczęśliwa była, że Aussie chciała się spotkać. Nie rozmawiała z nią już dłuższy czas, a od czasu urodzin chodziła strasznie pobudzona, nie mogąc sobie znaleźć miejsca, byleby tylko coś robić i nie myśleć o tych zaręczynach aż tyle. Inaczej skończyłoby się to super wystawną ceremonią w całości zaprojektowaną przez nudzącą się na lekcji Francescę, co jak jej się wydawało niespecjalnie przypadłoby do gustu Nejtowi. Pewnie by się zgodził, ale tylko, żeby uszczęśliwić ją. W sumie to nie chciała jeszcze brać się za planowanie, wolała się nie rozpędzać, bo do domniemanego ślubu pewnie jeszcze daleko.
Wyszła więc trochę za wcześnie, nie chcąc siedzieć dłużej w pokoju, bo samotność jej raczej nie służyła. Dlatego wyszła ze szkoły kierując się niespiesznie w kierunku centrum. Miała nadzieję, że jej siostra się nie spóźni, bo czuła straszną potrzebę porozmawiania z nią, która w sumie zrodziła się już w chwili kiedy otrzymała prezent od Nejta.
Dotarła w końcu do kawiarni, ciesząc się niezmiernie, bo ten krótki stosunkowo spacer sprawił, że zmarzła dostatecznie by poczuć ogromną chęć spędzenia tutaj reszty dnia. Albo i tygodnie, jeśli pogoda się nie poprawi. Zamówiła kawę i spojrzała na zegarek, bębniąc palcami w stół niecierpliwiła się strasznie.
Powrót do góry Go down
Mathilde Leistner
Dorosły
avatar

Age : 21
Liczba postów : 187
Join date : 15/07/2012

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Pon 29 Paź 2012 - 19:25

To naprawdę było.. miłe, dowiedzieć się od Francesci o zaręczynach, i to z jakim entuzjazmem wybijającym z tego smsa! Mathilde szczerze się ucieszyła. Może i nie zgadzała się z setką poglądów Fran, może się często kłóciły, ale w końcu były siostrami. To wynikało z krwi, że bezwarunkowo się kochały. Matts zresztą niezbyt tolerowała sytuację nie-rozmawiania, braku wspólnych zakupów, hejtowania SHD i Demarchelier - oczywiście z klasą i merytorycznie, as always. O urodzinach pamiętała, a to była chyba najlepsza okazja, żeby naprawić ich kontakty, doprowadzić do stanu właściwego. Jak widać, drobny wysiłek w postaci paru szczerych słów zdecydowanie się opłacił, kiedy przyszedł sms Frani mówiący o zaręczynach, siedząca w swoim pokoju Mathilde zachowała się zdecydowanie mainstreamowo, zerwała się z łóżka, wrzasnęła na całe gardło i odtańczyła cały taniec dookoła pokoju. Już wyobrażała sobie te wszystkie zakupy, które należało odbyć! Poszukiwania najlepszego projektanta do stworzenia idealnej sukni! Wyciągnięcie Nejta po idealny garnitur - szczerze bowiem wątpiła, że Jelonek będzie umiał sam dobrać sobie właściwy krój, odcień i generalnie te wszystkie wielce istotne szczegóły.
Przebrała się w sukienkę, ogarnęła się generalnie i jak na skrzydłach poleciała do kawiarni. Wpadła do niej, cudem nie zabijając się w swoich bucikach i natychmiast usiadła przy stoliku Fran, skinięciem głowy przywołując kelnera.
- Pokazuj pierścionek, nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć! - wypaliła, przywitawszy się uprzednio należycie i w ogóle!
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Wto 30 Paź 2012 - 16:40

Na początku chciała jej powiedzieć osobiście, no bo takich rzeczy raczej nie powinno się pisać, bo nie cieszą tak samo. W każdym razie Francesca z chęcią obejrzałaby dzikie, radosne tańce Mathilde. Pewnie niebawem starsza Leistner pofatygowałaby się do Aussie na rozmowę z nią, w spokoju, zachowując się całkowicie opanowanie i poważnie. Tak więc jej sms sugerujący, że Frania nadal ma jej za złe wydał się odpowiednią rzeczą na to, żeby ją po prostu poinformować, że tęskni za wspólnymi zakupami, tym całym hejtem innych lisic i oczywiście za samą siostrą. Poza tym wydawała jej się teraz niezbędna. Mimo nadziei, że Rochelle podejdzie do sprawy bardziej entuzjastycznie niż do samego faktu, że Frania jest w związku z Nejtem, wątpiła, aby ta była w stanie zaoferować jej pomoc w przygotowaniach. Bo oczywiście mowa tutaj o pomocy w takich małych szczegółach, ale przede wszystkim to Nejt potrzebował dobrej rady. Najlepiej kogoś kto się zna, żeby ktoś posłużył mu się dobra radą podczas wybierania garnituru, bo Frania niestety nie mogła. No i właśnie Mathilde wydawała się najodpowiedniejszą do tego osobą. Oczywiście daty jeszcze nie ustalili, ani nic, bardzo możliwe, że cały ten ślub był bliżej niż dalej, jednak w obecnej chwili trudno jej było skoncentrować się na czymkolwiek innym.
Również i teraz popijała kawę rozmyślając nad tym, niecierpliwiąc się nieco i co chwila zerkając na zegarek. Oczywiście Aussie się nie spóźniała jeszcze, to po prostu Frania chyba nie miała nic lepszego do roboty jak przesiadywanie i wyczekiwanie na Mathilde. Bo przecież później ze szkoły wyjść nie mogła. Wyszczerzyła się do siostry, gdy ta pojawiła się obok niej. Po jej słowach wyciągnęła dłoń w jej kierunku pokazując pierścionek. Czasami zastanawiała się kto pomógł mu wybrać, bo nie spodziewała się, że Nejt ma aż tak dobry gust. W końcu to tylko facet.
- Chciałam ci powiedzieć osobiście, ale moja chęć podzielenia się tym ze światem wygrała - wytłumaczyła się uśmiechając się do niej.
Powrót do góry Go down
Mathilde Leistner
Dorosły
avatar

Age : 21
Liczba postów : 187
Join date : 15/07/2012

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Nie 4 Lis 2012 - 18:25

No cóż. Aiden zdaje się należał już do zdecydowanej przeszłości młodszej Leistnerówny, obsesja na jego punkcie zniknęła faktycznie w momencie, kiedy się z nim przespała. Owszem, było to spełnienie jej fantazji, ale ciąg dalszy nie wydawał się jej konieczny. Mogła dalej cenić jego intelekt i gust muzyczny, ale pożądanie jej minęło. Właściwie jej to pasowało, w końcu mogła przenieść swoje całe zainteresowanie na kogoś innego, na przykład Blake'a - ale o tym ćśśśś!
Nate był właściwą osobą dla Francesci, w opinii Mattie. Wystarczająco nieogarnięty, by równoważyć nadmierny charakter Franny, wystarczająco majętny, by spełniać jej zachcianki i generalnie pasujący do niej nawet wizualnie. Słowem, materiał na męża całkiem przyzwoity, a Francesca Clements brzmi nawet dobrze!
- Jest cudowny - westchnęła, przyglądając się pierścionkowi z zachwytem. Był idealny, odpowiednio bogaty, wyrafinowany i nawet jak na gust Mathilde wystarczająco hipsterski, by mógł zostać przez nią zaaprobowany. Cóż, nie sądziła nigdy, że coś tak przeciętnego jak ślub może wywołać u niej entuzjazm. Generalnie, wszelkie śluby o których słyszała raczej ją odrzucały, nie pojawiła się nawet na ślubie Kate i Williama, chociaż tatuś dostał zaproszenie na całą rodzinę! Babcia za to przez pół roku jej czyniła wyrzuty, za każdym razem kiedy się spotykały. Niemniej jednak wesele siostry zdawało się być inną bajką, wartą zaangażowania.
- Jesteś zupełnie usprawiedliwiona, wcale ci się nie dziwię. I naprawdę się cieszę, że bierzecie ślub, to takie... - machnęła parę razy dłońmi, gestykulując gwałtownie, z niemożności znalezienia właściwego słowa.
Powrót do góry Go down
Francesca Leistner
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 486
Join date : 04/02/2012
Skąd : Buckinghamshire

PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   Nie 18 Lis 2012 - 15:23

Bardzo dobrze. Francescę cieszył ten fakt strasznie, choć należała do tej grupy, która wolałaby, że do Mattie dotarło to zanim się z nim przespała, ale trudno. Cel uświęca środki. Mogła teraz dołączyć do Frani i jej otwartej grupy hejtującej takie beznadziejne przypadki jak Chloe, Aiden, czy inne st.bernardowskie dziwadła. Poza tym co do kwestii mężczyzn, wcale nie musiała się dowiadywać o jakiś dziwnych miłostkach młodszej Leistner, oby tylko nie dotyczyły one kogoś pokroju Colliera, ani tym bardziej jej Nejta, ale z tym raczej problemu najmniejszego nie było. No bo jakże dobroduszna Frania, która starała się w pełni naprawić ich stosunki postanowiła, że jej druhną zostanie nie kto inny tylko młodsza siostra. Nawiasem mówiąc dobrze by było, gdyby na ich ślubie i ona znalazła jakiegoś Clementsa sobie. Skoro Valerie i Frania mają to i jej się jakiś należy. Tylko właśnie - przydałby się jakiś bardziej ogarnięty od Nejta. Bo oczywiście kocha go, ale Francesca na prawdę uważa, że jest dziwnie nieogarniętym przypadkiem. Ale to dobrze (w pewnych kwestiach), bo jakby rzeczywiście wsadził jej do kieliszka ten pierścionek, zamiast zachować się jak mężczyzna, zabiłaby go.
Uśmiechnęła się do siostry, a następnie westchnęła. Nawet nie chciała dokańczać jej myśli przymiotnikami, jakie chwilami pojawiały jej się w głowie. Wystarczyłoby, że powiedziałaby niezwykłe, wystarczyłoby.
- Pracochłonne - rzuciła, chcąc nawiązać do najważniejszego powodu spotkania. Pierścionek mogła zobaczyć na korytarzu, czy przy śniadaniu, ale jeśli już miała siostrę o coś prosić, to przydałyby się oczywiście odpowiedniejsze warunki. Od biedy Tea and Tattle spełniało wymogi. - Dlatego mam nadzieję, że mi we wszystkim pomożesz. Wiem, że jesteś w stanie zorganizować wszystko, żeby było idealnie. Oczywiście zostaniesz też druhną, nie wiem co powiesz na organizację, ale co do drugiej prośby nie chcę słyszeć odmowy.
Dlatego ich rozejm właśnie w tym momencie był rzeczą idealną, bo nie wyobrażała sobie nikogo innego na to miejsce. Szczególnie, że Rochelle nienawidziła jej narzeczonego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tea and Tattle   

Powrót do góry Go down
 
Tea and Tattle
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
-
Skocz do: