IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 The Dubliner

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Pon 3 Wrz 2012 - 12:45

Ktoś mógłby powiedzieć, że ta chwila była idealna. Idealnie ubrani, w idealnym miejscu, mając na istach idealne w takich chwili słowa, oddając się idealnym pocałunkom. Jednak Blaise'owi idealność się nie podobała. Jak w jakimś miejscu przypadkiem chlapnął kroplami farby - tak być musiało, nieplanowane efekty były jego zdaniem najlepsze. Idealne zróżnicowanie, bo Mer była inna, była perfekcjonistką, w której Blaise chciał właśnie zaszczepić tę odrobinę spontaniczności, tak często mu towarzyszącej. Przyjeżdżał po nią o drugiej w nocy bez uprzedzenia, żeby pojeździć po opustoszałych nocą drogach i odstawiając o piątej, zanim wstaną jej rodzice. Brudził farbami jej ubrania, zawiązywał oczy w kuchni i kazał jeść i zgadywać co to.
Wystrzegał się idealności i rutyny, chociaż akurat ta z seksem w łazience mu chyba odpowiadała. Kiedy mieli okres, że cały czas oglądali niezależne kino francuskie, lubił ni stąd ni zowąd puścić nagle Kac Vegas, zastępował klasyczny popcorn czekoladowym, żeby się nie znudzili. I robił to odruchowo, automatycznie, bez planowania zrobienia zmiany - ot zwyczajnie wyczuwał moment, w którym należało coś zmienić i robił to.
To rozumiał przez nieidealność, tak bardzo od niej uciekał, aż któregoś dnia, jakaś nieznana mu dziewczyna - obsesyjna fanka TT i całego tego elitarnego rumoru powiedziała mu, że jest idealnym chłopakiem dla Mer, bo robi takie fajne rzeczy, które są takie spontaniczne i to jest takie idealne. Był wściekły, jednak nie zaprzestał, wiedząc że to paranoja.
W tym momencie zaskakująco nieistotna, bo skupiał się na rosnącym pożądaniu, na pocałunkach, na jej zapachu, na gładkiej skórze jej ud, których teraz dotykał. Atmosfera robiła się coraz bardziej nakręcona i kipiąca namiętnością, i nawet chłód ściany, który czuł pod palcami, bo plecy dziewczyny przy kontakcie z nią też zrobiły się chłodne, nie hamował go ani nie otrzeźwiał. Zdjął z niej sukienkę, rzucając ją na wystający ze ściany pojemnik na papierowe ręczniki, a jego oczom ukazała się piękna bielizna. Szkoda, że taka niepotrzebna.
Podniósł ją, ciągle całując po szyi i posadził na blacie pomiędzy umywalkami, błądząc dłońmi po jej rozgrzanej skórze, czując jak jego oddech i puls zaczyna znajomo przyspieszać, słysząc niemalże jak mocno bije jej serce. Są rzeczy, których się nie zapomina. Pamiętał, jak lubiła pocałunki po obojczykach, wiedział jak na nie reaguje, z radością teraz mając to znów przed sobą. Choć z każdym razem odkrywał ją od nowa, już ją znał, w swoich działaniach nie był ostrożny i delikatny, a stanowczy i dokładny. Nie zapomina się jazdy na rowerze, nie zapomina się ulubionych pieszczot byłych/obecnych partnerek.
Poza tym, podobało mu się, że to wszystko było takie znajome, że był z tym wszystkim już oswojony. Że wiedział, na ile może sobie pozwolić (na wszystko?), że znał czułe punkty dzięki którym doprowadzi ją do szaleństwo, ale też podobało mu się, ze działa to w obydwie strony i dziewczyna z pewnością też wykorzysta swoją wiedzę, wykonując odpowiednie ruchy. Jak teraz, błądził palcami po jej plecach, powracając do pocałunków w usta i odpiął jej stanik, jedną ręką - sama go wprawiła.
- Ups - wyszeptał, i trzymając ją teraz za biodra przysunął ją jeszcze bliżej siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Meredith Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 636
Join date : 07/04/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Wto 4 Wrz 2012 - 19:41

Takie momenty były czymś, co Meredith ceniła najbardziej. Czysta perfekcja, zaspokajająca każdą, najgłębszą jej potrzebę. Nie chodziło tu o idealność ubrań, miejsca, słów, gestów. To był raczej całokształt - właściwy, jedyny słuszny. To miało właśnie tak wyglądać, lekko potargane włosy, może nieco naddarty guzik, rozpięty ze zbyt wielką siłą. Lekko rozmazana kreska na powiece, wyblakła szminka na ustach i wyraźny jej odcisk warg na szyi Blaise'a. Perfekcyjna sytuacja.
Trochę się Młodszemu już udawało, Mer dawała na siebie wpływać, nie bardzo marudząc, kiedy budzona była jego zapachem i namiętnym pocałunkiem, wychodząc przez okno w samej krótkiej koszulce nocnej, więcej chyba odkrywającej niż zakrywającej. Nie prała także wypacianych farbą ubrań, stwierdzając, że przecież i tak będą znowu malować, więc znowu się ubrudzą - po co marnować wodę? Nie protestowała, kiedy kazał jej pić sok z grejpfrutów, ich przez skojarzenia z alergogennymi pomarańczami nie lubiąc. Czasem nawet sama zaczynała chociażby tańczyć, kiedy on leżał, przysypiając. Wyciągała go bezwstydnie z łóżka, każąc tańczyć z nią. Uczyła się od niego, biorąc tylko to, co najlepsze dla niej, nie zatracając nic ze swojego umiłowania perfekcji.
Może w tym tkwił sekret ich zażyłości? Że różniąc się od siebie dość diametralnie, jednocześnie umieli być dla siebie idealni, nawet jeśli Blaise'a ta myśl odrzucała. Trochę to przerażające - być dwoma kawałkami układanki, przylegającymi do siebie ściśle, bez innych, możliwych konfiguracji. Gdyby Meredith kiedyś się nad tym naprawdę zastanowiła, wnioski byłyby zdecydowanie destrukcyjne. Teraz jednak nie miała w głowie tysiąca myśli, a jedynie napięcie jej ciała, żądające spełnienia. Drżała, czując Blejsowy dotyk na swoim ciele, przez dość długi czas pozbawiający ją zdolności ruchu. Skupiała się wyłącznie na odbieraniu wrażeń, nie zauważając nawet braku swej garderoby. Dopiero chłód blatu pod pośladkami sprawił, że otworzyła szerzej swoje oczy, pociemniałe teraz do barwy niemal grafitowej. Utkwiła spojrzenie w oczach Colliera, nie odrywając wzroku ani na moment, nawet gdy pozbawiała go v-necka i rozpinała spodnie, uśmiechając się prowokująco.
Przejechała opuszkami palców po linii jego kręgosłupa, czując wyraźnie każdy kręg. Nie zatrzymała się jednak na krzyżu, opuszczając dłonie jeszcze niżej, niemal w tym samym momencie, kiedy i on ją do siebie przycisnął. Nie dbała, czy ktoś słyszał jej wcale nie cichy, a na pewno nie melodyjny krzyk, wyrwający się z jej ust. Zahamowała go jednak, wpijając lekko zęby w szyję chłopaka - fetysz zdaje się obojga, wrażliwe, erogenne miejsce - i ssąc lekko to miejsce, z zadowoleniem później zauważywszy powstałą malinkę.
- Ups - powtórzyła za nim, z pewną nutą niecierpliwości w głosie.

_________________

Come and take a walk on the wild side
Let me kiss you hard in the pouring rain

Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Nie 16 Wrz 2012 - 12:11

Nie byłby sobą, gdyby mu się ta sytuacja nie podobała. Nie byłby mężczyzną, nie byłby Collierem. Jednak jak mógłby teraz na cokolwiek narzekać, kiedy siedziała przed nim Mer, z rozszerzonymi źrenicami i udami, w samych majtkach i tak dość skąpych. Których również szybko się pozbył, dopiero po chwili orientując się, że on sam jest jeszcze w spodniach, kiedy ona całuje go, dotyka i pieści będąc zupełnie naga.
Przerwał na krótką chwilę pocałunki, zerkając na nią zawadiacko. Mógłby się teraz odsunąć, cofnąć o krok i pooglądać, do jakiego sympatycznego stanu ją doprowadził (co zdarzało mu się robić, zostawiać rozpaloną, każąc tak leżeć, bo zachciało mu się szkicować, a raczej nic nie miała przed tym, aby potem pieszczoty zaczął od nowa). Czego nie zrobił, zbyt stęskniony za tym stanem, aby teraz go przerwać w imię niczego.
W ogóle z każdym muśnięciem jej ust po jego szyi i innych miejscach, które akurat jej się napatoczyły pod usta, wzmagała się w nim, paradoksalnie, tęsknota. Zdawał sobie sprawę, że z każdą sekundą są coraz bliżej tego, co generalnie nieuniknione, jednak był tak zniecierpliwiony, że ewentualna zwłoka go denerwowała. Dziwne i nowe uczucie dla Blaise'a Colliera, żywione względem Meredith Tremaine, ponieważ zwykle byli w tym wszystkim... spokojni. Chyba, że ich celem był spontaniczny seks, jak wtedy w kantorku sportowym, gdzieś wśród piłek, rakiet tenisowych i innych sprzętów, ale nawet wtedy nie był taki łapczywy i zaborczy.
Robiła z nim dziwne rzeczy, ale nie umiał skonkretyzować, czy mu się to podobało czy nie.
Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Meredith Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 636
Join date : 07/04/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Wto 18 Wrz 2012 - 19:18

Narzekać na cokolwiek w takiej sytuacji? Trzeba by było być wyjątkowym malkontentem, a i tak niewiele by się powodów znalazło. Zimno blatu, niekomfortowe poczucie, że ktoś mimo zamkniętych drzwi może wejść, mankamenty ciała Meredith, ot, cała lista.
Westchnęła cicho, na chociaż ułamek sekundy uspokajając oddech, kiedy na chwilę się odsunął. Otaksowała go pożądliwym wzrokiem, poznając każdy skrawek jego ciała, znamię na udzie, które jej za każdym razem przypominało co innego - dzisiaj wyglądało chyba jak chmurka. Miała pół teczki zawalonej rysunkami tego jednego detalu, który zresztą na jej dotyk wyjątkowo wrażliwy był. Uśmiechnęła się tak jak on, swawolnie i z oczekiwaniem, przez chwilę wyrażając wzrokiem więcej niż czymkolwiek innym.
Jej pragnienie sięgało zdaje się granic możliwości Meredith. Drżała cała, w tempie nadawanym przez szaleńczo bijące serce, chcąc tylko jednego w tym momencie. Właściwie od pamiętnego pin-up party z nikim nie sypiała, z Dorianem związek traktując powoli, zwłaszcza że wymiana, potem wypadek i niczemu nie sprzyjająca Bawaria - a potem Kensington, gdzie natłok uczuć i żądzy w stosunku wyłącznie do jednego mężczyzny - Colliera Młodszego, mimo mocy Aidena - ją przytłoczył i uderzył, pokazując, że z Ashtonem być nie może, tak niszcząco pragnąc Blaise'a. To wszystko było inne od zwykłych emocji przez nią odczuwanych - raczej spokojnych, zdystansowanych nieco. Tu wyglądało tak, jakby jej naturalne ograniczenia pękały bezpowrotnie, odkrywając przed nią nowy poziom... Tęsknoty? Pożądania? Zaangażowania?
Spoiler:
 

_________________

Come and take a walk on the wild side
Let me kiss you hard in the pouring rain

Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sro 19 Wrz 2012 - 16:57

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Meredith Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 636
Join date : 07/04/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sro 19 Wrz 2012 - 17:47

Spoiler:
 

_________________

Come and take a walk on the wild side
Let me kiss you hard in the pouring rain

Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sob 22 Wrz 2012 - 14:03

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Meredith Collier
Dorosły
avatar

Age : 33
Liczba postów : 636
Join date : 07/04/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Pon 24 Wrz 2012 - 15:10

Eksperymenty. Zabawne stwierdzenie. W jej życiorysie wielu takich nie było - za każdym razem po fakcie dochodziła do wniosku, że każdy wynik owego eksperymentu jest niezadowalający i bez porównania, nie wprowadza nic nowego, nie zaskakuje. Może jedynie ten Chorwat z ubiegłorocznych wakacji, pokazujący jej... uroki natury sprawił, że później pewne płótno wspólnie z Blejzem stworzone było bardzo awangardowe w swej formie, z odciskiem umięśnionych pleców chłopaka.
Tęsknota zazwyczaj była gorzka, spalała, niszczyła. Nie tworzyła nic nowego, wyłącznie powtarzała negatywne motywy, zawsze te same, stałe, przewidywalne. Meredith nienawidziła tęsknić. Nienawidziła każdego momentu, od kiedy zrozumiała, że za Collierem Młodszym tęskni, że jest on brakującym ogniwem w jej teraźniejszym istnieniu.
Każdym momentem teraz nadrabiała gorycz i złość, zastępując je słodyczą spełnienia i relaksacją stanu po-seks. Patrzeniem tymi zamglonymi, jaśniejącymi już oczami na raczej przeszłość, na zwykłe momenty, które znów miały powrócić. Prostotę, porozumienie, zwykłość, która, kiedy jej nie było, nie wydawała się niezbędna, ale kiedy powracała, była wszystkim.
Moment na wyznania? Meredith na żadne nie liczyła. Sama też nie zamierzała nic wyznawać, słowa były zbędne, przecież Blaise wiedział, że jest ważny. Przecież przyszła dzisiaj do niego, ubrana w jego ulubioną sukienkę, odpowiadała emocjami na emocje, z równym zaangażowaniem. Tylko ono się właśnie liczyło, ale tego nie musiała mówić. Zresztą ich relacja tak była skonstruowana, że nawet w wypadku rzeczywistej potrzeby słów, gdyby poczuła zbyt wiele, gdyby zrozumiała, że kocha, i tak nic nie oczekiwała, więc po co niszczyć idyllę wypowiedzianymi słowami? Prędzej odejdzie niż zniszczy układ.
Uśmiechnęła się samymi oczami, muskając linię jego podbródka. Cofnęła się, przywierając biodrami do blatu, chcąc widzieć więcej. Dopiero teraz jej wzrok się skrystalizował, dopiero teraz mogła nacieszyć się znajomym ciałem wizualnie, nie zmysłowo. Przeciągnęła się zrelaksowana i rozluźniona, rozglądając za swoimi ubraniami, w myślach stwierdzając, iż czas chyba uwolnić łazienkę, wychodząc z założenia, że przed drzwiami mogła utworzyć się kolejka - chociaż, who cares?
- Gdzie teraz? - spytała po chwili, ze zdziwieniem konstatując, iż głos jeszcze posiada, nieco ochrypły, ale miękki, uszczęśliwiony.

możesz zetnąć :*

_________________

Come and take a walk on the wild side
Let me kiss you hard in the pouring rain

Powrót do góry Go down
Blaise Collier
Dorosły
avatar

Liczba postów : 560
Join date : 29/02/2012
Skąd : Amsterdam

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Pon 24 Wrz 2012 - 16:14

Jego oddech wyrównał się szybko, źrenice powróciły do normalnej wielkości, że widział już normalnie, a nie przez jakieś ekstatyczne okulary hiperkorekcyjne, bo od kiedy nosił soczewki zupełnie nie potrzebował już żadnych pomocy z rodzaju świadczeń specjalistyczno-medycznych, no chyba że wydawanych przez doktor Meredith Tremaine.
Kiedy odsunęła się, bo zgaduję że stało się to po tym, jak już zsunęła się z blatu i wytrwała chwilę w blejsowych ramionach, pozwolił się pooglądać, wykorzystując tą chwilę na ponowne ubranie bokserek i spodni, oraz znalezienia koszulki, którą też na siebie wciągnął. Nie rezygnując z zabawy w zdecydowanie-nie-pedalskiego stylistę sięgnął po czerwoną sukienkę, która swoją drogą byłą powieszona bardzo ładnie, że żadne ewentualne nieczystości nie splamiły czerwonego materiału i ubrał Mer, ignorując raczej bieliznę. Której już, wybitnie, nie chciało mu się szukać, poza tym w perspektywie miał wizję, że całkiem niedługo będzie musiał ją znów z niej ściągać. A może jakaś klientka The Dubliner akurat potrzebuje stanika z małą miseczką i majtek do kompletu?
Niekoniecznie interesowało to teraz Młodszego, który przyciągnął do siebie Mer za podbródek, całując ją raz jeszcze. Kiedy usłyszał jej pytanie uśmiechnął się zadziornie, patrząc jej, wciąż trochę z góry, nawet mimo jej obcasów, w oczy, świdrując orzechowym spojrzeniem do samego środka jej duszy.
- Do taksówki - odparł zachrypniętym, z całą pewnością piekielnie pociągającym głosem (z czego on sam, z racji nie-bycia narcyzem nie zdawał sobie sprawy) biorąc ją za rękę i pociągając w kierunku drzwi, podczas wychodzenia obejmując Mer, żeby była bliżej niego, zupełnie ignorując zniesmaczone miny osób czekających w kolejce. Skierowali się do wyjścia, żeby złapać taksę i pojechać... gdziekolwiek. Przecież teraz miejsce przestało się liczyć.

zt I love you

_________________
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Wto 29 Sty 2013 - 21:54

Sheyr był w tym miejscu umówiony z Nataszą. Lubił ten klub, bowiem można tutaj było i potańczyć i miło spędzić czas na czymś w stylu randki. W klubie tym miał imienną rezerwację na całą lożę plus stolik. Podszedł do ochroniarza i powiedział z lekkim uśmiechem na ustach.
- Mam rezerwację na nazwisko Balkan. Miejsce dla dwóch osób. - powiedział, po czym poczekał chwilę, aż ochroniarz wszystko sprawdzi. Gdy znalazł jego nazwisko to przepuścił go wraz z Nataszą, która szła obok chłopaka. Weszli do pubu i od razu skierowali się na górę, by zostawić rzeczy i chwilę tam posiedzieć, a potem pójść potańczyć. Sheyr pomógł dziewczynie zdjąć płaszcz. Pod nim wyglądała na prawdę nieziemsko, więc chłopak przez chwile nie mógł oderwać od niej wzroku. Gdy jednak się opanował to uśmiechnął się nieco nerwowo. Został bowiem przyłapany na niezręcznej sytuacji. Cóż. Usiedli odkładając rzeczy na bok, tak by nie przeszkadzały im we wspólnym spędzaniu czasu wolnego.
- Czego się napijesz? - zapytał. Niedaleko był bar, który miał czternaście metrów długości. Był najdłuższy w mieście. Dzięki temu klient miał dostęp do takiego ogromu alkoholi, że z pewnością znajdzie coś dla siebie. Sheyr nigdy się nie wahał. Zawsze brał to samo: Jacka Danielsa. Barmani już go znali, wiedzieli, że zawsze kupuje to samo, więc jak tylko widzieli, że chłopak podchodzi do baru to od razu wyjmowali butelkę jego ulubionego trunku i nalewali mu do szklanki. Gdy dziewczyna zamówiła to Sheyr przeprosił ją na chwilę, po czym skierował się w stronę barmana, by po chwili wrócić ze szklanką whiskey w jednej ręce, a w drugiej z zamówieniem Nataszy, które postawił przed nią.
Powrót do góry Go down
Natasza Wondrikova
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 68
Join date : 17/09/2012
Skąd : Rosja, Sankt Petersburg

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sro 30 Sty 2013 - 11:33

Otrzymując zaproszenie Natasza była zaskoczona. Nie spodziewała się kolejnego spotkania z Sheyrem. Przez chwilę nawet myślała, że to żart czy coś w tym stylu. Mimo wszystko jednak potwierdziła swoją obecność i rozpoczęła przygotowania. Uważała, że drugie zaproszenie to już coś poważniejszego, ale z drugiej strony nie chciała wyglądać jakby samym strojem zapraszała go do łóżka. Na wybieraniu odpowiedniego stroju spędziła ponad godzinę. Przeglądanie szafy nic nie dało toteż zaczęła z niej wyciągać wszystkie rzeczy próbując je do siebie odpowiednio dopasować. Wszystkie propozycje leżały na łóżku zakrywając w całości narzutę, która leżała na pościeli. W szafie zostało zaledwie kilka sztuk odzieży. Dziewczyna spojrzała krytycznie na stertę ubrań ułożoną na łóżku oraz na pozostałości w szafie. Podeszła do otwartej na oścież małej garderoby i zajrzała do środka. Na podłodze w rogu leżał czarny materiał. Natasza wzięła go do rąk i ujrzała swoją krótką sukienkę z falbankami i bawełnianą bluzeczką na szerokich ramiączkach. Sukienka była koloru granatowego. Najwidoczniej musiała spaść z wieszaka, który wisiał pusty w rogu szafy. Dziewczyna uśmiechnęła się i wrzuciła sukienkę do pralki, aby ją odświeżyć. Nastawiła odpowiedni program i zaczęła ponownie chować wszystkie ubrania do szafy. Będzie musiała zrobić małe porządki w swoich ubraniach. Ale to nie teraz. Panna Wondrikova poczęła przeszukiwać teraz wszystkie szuflady w komodzie. Po kilku minutach odnalazła zakopane na dnie najniższej szuflady, jeszcze nieodpakowane czarne grube rajstopy. Zajrzała do kuferka z biżuterią, a następnie z kosmetykami i wybrała poszukiwane przedmioty. Srebrna, delikatna biżuteria będzie pasowała do granatowych butów na koturnie ze srebrnymi ozdobami oraz granatowo-srebrnej torebki.

Kilka godzin później czekała gotowa na Sheyra w swoim pokoju. Zerwała się z miejsca, kiedy usłyszała pukanie. Otworzyła drzwi i z uśmiechem na ustach złapała płaszcz, torebkę i wyszła z nim w ciemniejący wieczór. Po drodze, w taksówce, niewiele rozmawiali.

Wnętrze klubu przypadło Nataszy do gustu niemal od razu. Ochroniarz wyglądający jakby samym spojrzeniem mógł wygrać drugą wojnę światową gdyby w niej uczestniczył przepuścił ich kiedy tylko usłyszał nazwisko Sheyra. Parkiet na dole był sporych rozmiarów. Pewnie gdyby nie tańczący na nim ludzie to Natasza mogłaby zobaczyć go w pełnej okazałości. Po drodze na górę, do loży zerknęła za bar, jednak nie dostrzegła żadnego alkoholu, na który miałaby ochotę. Na górze zdjęła płaszcz z pomocą chłopaka po czym przyłapała go na przyglądaniu się jej. Nieco ją to speszyło, jednak w półmroku prawdopodobnie nie było tego widać. Usiadła na miękkiej, obitej skórą kanapie, w której się zagłębiła. Lekko spanikowała na pytanie chłopaka. Nie znała się tak dobrze na trunkach gdyż nie piła ich zbyt często.
- Poproszę jakiegoś orzeźwiającego drinka - powiedziała z uśmiechem wybierając bezpieczną opcję. Drinki zawsze były dobrym wyborem a barman z pewnością dobierze odpowiedni. Podczas nieobecności Balkana, Natasza rozglądała się wokół. Dostrzegła, że z ich loży idealnie widać parkiet i tańczące na nim pary. Z dołu dobiegała dudniąca muzyka. Była ciekawa czy tutaj puszczają tylko tego typu hity czy może też coś nieco innego... Zanim jednak doszła do odpowiednich wniosków, wrócił jej towarzysz z jej i swoim drinkiem.
- Dziękuję - powiedziała oglądając ze wszystkich stron orzeźwiający samym wyglądem napój. Odgadła, że znajduje się w nim najprawdopodobniej sok cytrynowy i syrop blue curacao co daje zielonkawo-niebieski odcień, który przechodzi płynnie w gazujący przezroczysty płyn, który musi być tonikiem. Nie miała jednak pojęcia jaki alkohol jest dodany do napoju. Jednak to nie miało znaczenia.
- Nie spodziewałam się kolejnego zaproszenia - przyznała z uśmiechem sugerującym, że kolejne zaproszenie nie jest wcale złą ideą.
- Co u ciebie się działo? Dawno się nie widzieliśmy... - spytała upijając drinka przez słomkę.
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sro 30 Sty 2013 - 18:24

Sheyr usiadł obok dziewczyny, ale w tak zwanej "bezpiecznej odległości". Na tyle bezpieczniej, by nie pomyślała, że siedzi za blisko i narusza jej przestrzeń osobistą, jak również, by nie pomyślała, że się od niej alienuje. Uśmiechnął się lekko. Natasza wyglądała w tym stroju zjawiskowo, ale gustownie, co podkreślała srebrną biżuterią. Do tego makijaż, który nie był przesadny, a wystarczający, by podkreślić to i owo. Całość prezentowała się niesamowicie. Ciężko było oderwać od niej wzrok na dłużej niż chwila. Była ona zdecydowanie jedną z najładniejszych dziewczyn w klubie. Gdy odezwała się, to chłopak jakby wrócił do rzeczywistości. Starał się cały czas zachowywać jak najbardziej przytomny wzrok, co więcej starał się nie gapić tak na nią. Co było trudne.
- Nie spodziewałaś się? A dlaczego? - zapytał bardzo inteligentnie. Jakimś dziwnym sposobem Natasza sprawiała, że Sheyr nie był w stanie błyszczeć zbytnią inteligencją za co sam sobie pluł w brodę.
- W zasadzie niewiele się działo. Szkoła, mojego współlokatora gdzieś wcięło tak, że praktycznie nie pojawia się w pokoju, ostatnio przyszła do mnie pijana Chloe Demarchelier przez pomyłkę. Dobrze, że mam w pokoju wolne łózko to ją tam ułożyłem. - powiedział. W zasadzie była to racja, bo dziewczyna po ich...przygodzie spała w tamtym łóżku, więc w zasadzie nie okłamał Nataszy. Chłopakowi zrobiło się głupio, że tak postąpił względem niej.
" - Człowieku. Spotkałeś się z nią dwa razy w życiu i jest ci głupio przy niej, bo przeleciałeś jakąś panienkę?
- Williamie. Jak zawsze potrafisz podnieść człowieka na duchu. Tak, jest mi głupio.
- Dlaczego?
- Bo w jakiś przedziwny i niepojęty dla mnie sposób zaczyna mi powoli na niej zależeć, chociaż widzieliśmy się, jak nie omieszkałeś wspomnieć, zaledwie dwa razy. Jest w niej coś...
- No tak. Coś niezdobytego, coś czekającego na odkrycie i zabranie. To się nazywa Cnota.
- Nie o to mi chodzi debilu. Nie spieszy mi się jakoś, by zaciągnąć ją do łóżka. Chcę naszą znajomość przeprowadzić tak jak należy od samego początku.
- A potem i tak się to skończy w łóżku.
- Może tak, może nie. Nie sądzisz, że jest to nie najlepszy moment na rozmowę na ten temat? Czy wogóle na rozmowę z tobą?
- No tak, na rozmowę ze mną nigdy nie jest odpowiedni moment. Idź, baw się, a ja zamknę się w swojej klatce dekadencji.", powiedziało alter ego Sheyra po czym zamilkło. Chłopak spojrzał dziewczynie w oczy, jednakże w tym półmroku jaki panował w loży nie był w stanie dostrzec niczego poza owalem oczu oraz dziwnym błyskiem w nich.
- A u ciebie coś ciekawego się działo? Opowiadaj, co u ciebie? - powiedział dla podtrzymania rozmowy.
Powrót do góry Go down
Natasza Wondrikova
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 68
Join date : 17/09/2012
Skąd : Rosja, Sankt Petersburg

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sro 30 Sty 2013 - 20:57

Drinka rzeczywiście był orzeźwiający. Barmani tutaj wiedzieli co robią i co jest najlepsze. Jego pytanie nieco zbiło ją z tropu. Spodziewała się, że od razu się domyśli. Spojrzała na niego.
- Chyba sam najlepiej wiesz jakie chodzą plotki po szkole na Twój temat... - powiedziała z naciskiem na słowo "plotki". Nadal, jak głupia, łudziła się, że tak naprawdę Sheyr okaże się porządnym facetem. Wysłuchała jego wypowiedzi na temat ostatnich wydarzeń. Współlokator? A tak... Spotkała go ostatnio kiedy wychodziła od niego rano... Niezręczna sytuacja. Skupiła się jednak na informacji o Cloe. W pamięci przywołała ją sobie. Kojarzyła ją z widzenia, jednak nie zamieniła z nią ani słowa. Jednak informacja uzyskana od Sheyra spowodowała potok myśli jakie napłynęły do głowy Nataszy. Wyobrażała sobie co mogło się dziać za zamkniętymi drzwiami jego pokoju. W łóżku, w którym prawdopodobnie wcześniej leżała sama Wondrikova. Przez chwilę nawet przemknęło jej przez myśl czy nie wyjść stąd i nie odbierać od niego telefonów. Głupia! Pewnie to zwykły zbieg okoliczności! skarciła samą siebie w myślach. Nieco speszyła się bliskością chłopaka i jego spojrzeniem.
- Nic ciekawego... Nauka, nauka i jeszcze raz nauka. W przerwach komunikowałam się z siostrą... Obawiam się, że coś z nią nie tak... Dziwnie się zachowuje... - Natasza zastanawiała się ostatnimi dniami co się dzieje w domu, jednak jej siostra nie chciała jej nic mówić. Skutecznie unikała rozmów na tematy rodzinne.
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Czw 31 Sty 2013 - 20:59

Sheyrowi nie spodobało się to, że wspomniała o plotkach, jakie o nim chodziły, a jakie były rozgłaszane przez dziewczyny, które z jakiegoś względu chłopaka znienawidziły.
- Plotki! - powiedział tak jakby miał wybuchnąć złością. Tak się jednak nie stało bowiem w ostatniej chwili się opanował. Upił łyk swojego trunku. Palił przyjemnie w gardło.
- Plotki to tylko plotki. Wiem co ludzie o mnie myślą. Pytanie tylko, co ty o mnie myślisz? Czy wierzysz plotkom, czy raczej postrzegasz mnie jako czystą kartę, którą dopiero co się poznaje? - zapytał, lecz nie oczekiwał odpowiedzi. To było raczej pytanie, nad którym dziewczyna musiała się długo zastanowić zanim odpowie. Po chwili dziewczyna zaczęła mówić co u niej. Wspomniała o jakiś problemach rodzinnych związanych z jej siostrą.
- Sprecyzuj "dziwnie się zachowuje". - powiedział. Chciał dziewczynie coś doradzić, jeśli będzie umiał. Bezinteresowna pomoc, nadal u niego występuje. Ostatnie zdanie zabrzmiało w ustach Sheyra może nieco zbyt...automatycznie i analitycznie, ale chęci są szczere i nie są to względy wyłącznie zrobienia dobrego wrażenia, a udzielenia faktycznej pomocy. Tylko czy Natasza przyjmie tę pomoc, czy może raczej odrzuci? Ponadto dziewczyna zdawała się jakby...zdenerwowana. Nie w sensie zestresowana, a w sensie tego, że kiełkowała w niej gdzieś tam złość. Czym to było spowodowane? ie wiadomo. Znaczy, Natasza na pewno wiedziała, ale Sheyr już kompletnie nie domyślał się o co może chodzić.
Powrót do góry Go down
Natasza Wondrikova
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 68
Join date : 17/09/2012
Skąd : Rosja, Sankt Petersburg

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Czw 31 Sty 2013 - 21:11

- Słucham plotek, owszem, bo kto ich nie słucha. Jednak nie uważam ich za jedyne i najlepsze źródło informacji. Staram się każdemu dać szansę, aby mógł się sam zaprezentować przede mną, ale bywam ostrożna. Wiedziała, że nie musiała odpowiadać na to pytanie, jednak chciała. W ten sposób chciała mu przekazać, że w jej mniemaniu nie jest skreślony od samego początku, ale również to, że Natasza nie jest taka jak inne dziewczyny.
Sheyr widocznie zainteresował się zachowaniem jej siostry. Natasza spojrzała na niego badając czy może mu się zwierzyć. No cóż... Jak to mówią "raz kozie śmierć".
- Kiedy pytam co w domu, wydaje się spięta i jak ognia unika tego tematu. Zbywa mnie słowami "dobrze" i jak najszybciej kończy rozmowę szukając jakiejś wymówki. Obawiam się, ze coś się dzieje w domu a ona nie chce mnie martwić... Nie chcę dowiadywać się o wszystkim po fakcie... - powiedziała upijając kolejny łyk przez słomkę. Z kieszeni jej płaszcza wychynęła szmaciana laleczka, z którą nigdy się nie rozstawała. Zabawka spojrzała na dziewczynę, a gdyby jej martwe oczy mogły wyrażać uczucia to okazywałyby na pewno smutek, ale również oparcie i współczucie.
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Pią 1 Lut 2013 - 9:19

Sheyr słuchał dziewczyny z nieskrywanym zainteresowaniem. Coraz bardziej mu się podobała chociażby przez to co właśnie powiedziała: że nie ocenia ludzi po plotkach, więc każdy u niej na początku zaczyna z czystą kartą. To w jakiś przedziwny sposób sprawiło, że Sheyr się aż uśmiechnął na tę myśl. Zazwyczaj nie przejmował się tym co ludzie o nim mówią i za kogo go uważają, jednakże, nie wiedzieć czemu, zależało mu na dobrej opinii u tej dziewczyny. Spoważniał jednak, gdy zaczęła ona mówić o swoich problemach w domu.
- Jeśli chciałabyś wiedzieć co ja bym zrobił w takiej sytuacji, to niezwłocznie wsiadłbym w samolot i poleciał do domu, by samemu się przekonać, że wszystko jest w porządku tak jak twierdzi twoja siostra. - powiedział. Doszedł jednak do wniosku, że nie jest to odpowiedni moment na pozwolenie, by smutki i troski człowieka pochłonęły. Przyszli się tutaj zabawić.
- Według mnie nie powinnaś teraz o tym myśleć. Ja w takiej sytuacji chciałbym chociaż na chwilę zapomnieć o moich troskach przychodząc do jakiegoś pubu. Umówmy się zatem może w ten sposób. Dzisiaj zapominasz o wszelkich troskach, problemach i smutkach. W zamian za to będziesz się świetnie bawić i już ja o to zadbam. A twoimi problemami zajmiemy się jutro. Co ty na to? - zaproponował. W zasadzie nie uważał, że dziewczyna zrobi tak jak ona jej mówi, jednakże spróbować zawsze można. Powiedział co imał do powiedzenia i teraz wszystko zależy od dziewczyny. Wtem z jej płaszcza wychynęła owa szmaciana lalka, z którą Natasza się nigdy nie rozstawała. Chłopak spojrzał na...stworzenie? Rzecz? Nie wiedział jak to teraz nazwać. Gdy lalka spojrzała na niego swoimi czarnymi, pustymi oczami zrobionymi z guzików to chłopaka przeszły ciarki po plecach.
- Ta twoja lalka jest przerażająca. - powiedział, po czym szybko odwrócił wzrok, który z kolei skupił na dziewczynie z którą siedział. Upił łyk swojego trunku, po czym wstał, skłonił się lekko, wyciągnął rękę i powiedział już z lekkim uśmiechem na twarzy uwodzicielskim tonem.
- Zechcesz ze mną zatańczyć? - zapytał. Postanowił oderwać dziewczynę jak najszybciej od przykrych myśli. Chciał by chociaż przez chwilę przestała się martwić.
Powrót do góry Go down
Natasza Wondrikova
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 68
Join date : 17/09/2012
Skąd : Rosja, Sankt Petersburg

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Pią 1 Lut 2013 - 10:04

W sumie to tak właśnie chciała zrobić. Jednak nie mogła. Szkoła. Nie chciała zawalić nauki przez swoje podejrzenia. Gdyby nie zajęcia to pewnie zamiast tutaj, w klubie, byłaby właśnie w drodze do domu. Ale nie mogła zawieść rodziców. Po chwili spojrzała na chłopaka, który mówił o zapominaniu o wszystkim na dzień dzisiejszy. Czy mogła mu powierzyć swój nastrój? Chyba tak.
- Jestem za - powiedziała uśmiechając się delikatnie. Tak na dobry początek. Upiła kolejny łyk swojego drinka po czym usłyszała stwierdzenie Sheyra i podążyła za jego wzrokiem. Ujrzała swoją lalkę. Zerknęła na chłopaka, który jej towarzyszył i ponownie skupiła wzrok na lalce. Złapała ją i wepchnęła do torebki
- Później - mruknęła pod nosem. Miała nadzieję, ze Balkan tego nie usłyszał. Jednak kiedy dotykała lalki jej ciało przeszyło pewne uczycie niezwiązane z jej obecną sytuacją. Strach i panika. Znów spojrzała na torebkę. Nie. Przyszłam tu, aby dobrze się bawić i nic mi tego nie zepsuje. Wtem ujrzała chłopaka, który stał przed nią z wyciągniętą dłonią. Nie słyszała jego pytania, jednak po postawie mogła się domyśleć.
- Chętnie - powiedziała po czym ujęła delikatnie jego dłoń, która okazała się szorstka w dotyku, ale jednocześnie sprawiała wrażenie silnej, i wstała ze swojego miejsca, aby podążyć za nim na dół, na parkiet.
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sob 2 Lut 2013 - 10:06

Dziewczyna zgodziła się na taniec. Ujęła jego dłoń, którą on delikatnie ścisnął po czym pociągnął ja za sobą na dół, na parkiet. Po drodze jakiś facet, który sprawiał wrażenie przerostu masy nad rozumem, trącił go ramieniem. Odwrócił się w stronę Sheyra z gniewnym oraz niezbyt inteligentnym wyrazem twarzy.
- Co jest koleś? Obić ci tę piękną twarzyczkę? - powiedział po czym obrzucił Sheyra spojrzeniem od góry do dołu, po czym przeniósł je na Nataszę. - A może powinienem wziąć w obroty twoją sunię? Już ja bym jej pokazał co to znaczy mieć prawdziwego mężczyznę. - powiedział po czym wybuchnął rechotem świadczącym o tym, że gdyby dany osobnik skoczył z poziomu swojego ego na poziom swojej inteligencji to by się zabił.
W Balkanie zawrzało. Jego oczy zrobiły się czarne z jedynie złotą tęczówką, a w powietrzu można było dostrzec migoczące niczym płatki śniegu opiłki żelaza stworzone w ciągu ułamka sekundy z kurzu wirującego niezauważalnie w całym lokalu. Wtedy ktoś położył chłopakowi dłoń na ramieniu jakby wyczuwając co się święci i szepnął mu do ucha, żeby zgłosił to ochroniarzowi, zamiast robić bajzel.na oczach swojej dziewczyny. Balkan znał ten głos doskonale. Należał do jego serdecznego przyjaciela, Markusa. Sheyr już chciał szepnąć, że to nie jest jego dziewczyna, lecz gdy się odwrócił to jego przyjaciela już nie było. Uśmiechnął się jedynie.
"Przeklęty skoczek. Znika zawsze tak szybko jak się pojawia. Ciekawie gdzież on się tutaj kręci.", pomyślał. Co do tej nieprzyjemnej sytuacji to Markus miał rację. Oczy Sheyra przybrały swój normalny koloryt, a opiłki żelaza zniknęły. Chłopak wbił tylko swoje świdrujące i przenikliwe spojrzenie na ledwie sekundę, po czym pociągnął dziewczynę za sobą wprost do drzwi, gdzie stał znajomy ochroniarz. Sheyr szepnął mu coś na ucho, a ten wstał i ruszył w.miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stał ów nieprzyjemny człowiek wyprowadzany za chwilę przez dwóch ochroniarzy. Wyprowadzany wierzgał się i przeklinał, by po chwili zniknąć za drzwiami razem ze swoimi oprawcami, którzy dadzą mu odpowiednią nauczkę. Chłopak spojrzał zażenowany na Nataszę.
- Przepraszam cię za to. Nawet w najlepszym lokalu znajdzie się...ktoś taki jak tamten delikwent. Chodźmy. - powiedział już z entuzjastycznym uśmiechem na oczach. Sheyr uśmiechał się w myślach, gdy wyobrażał sobie co Szybki zrobi z tym przepakowanym idiotą. Gdy dotarli na parkiet to w ucho rzuciła im sięnszybkani skoczna piosenka do rytmu, której chłopak się dopasował po krótkim, acz dostojnym ukłonie w stronę dziewczyny. Chłopak wykonywał wraz z dziewczyną obroty, piruety, czasem wirowali po parkiecie, a czasem Sheyr prowokował dziewczynę do obrotu, a potem wychylenia tak, by oparła się na jego przedramieniu włosami prawie dotykając desek. Chwilę później piosenka się skończyła, a w jej miejsce została puszczona powolna prowokująca taknzwany "taniec - przytulaniec". Sheyr przybliżył się do Nataszy z uwodzicielskim uśmiechem na twarzy. Położył obienswoje dłonie na jej talii i zaczęli się powoli bujać to w jedną, to w drugą stronę. Nachylił się i szepnął Nataszy do ucha.
- Nie myśl sobie, że tylko ten klub zaplanowałem na tę noc. Myślę, że niespodzianka, którą dla ciebie przygotowałem spodoba ci się. - powiedział po czym spojrzał dziewczynie w oczy. W jego spojrzeniu był jakiś dziwny, tajemniczy błysk, ale również i wesołe iskierki, które igrały w jego oczach w miarę jak się poruszały w powolnym rytmie piosenki. Oczywiście nie chodziło mu o seks, a o coś o wiele bardziej romantycznego, czego przygotowanie zajęło chłopakowi sporo czasu.
Powrót do góry Go down
Natasza Wondrikova
Uczennica
avatar

Age : 22
Liczba postów : 68
Join date : 17/09/2012
Skąd : Rosja, Sankt Petersburg

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Sob 2 Lut 2013 - 16:22

Natasza tak dawno nie tańczyła, że już w drodze na parkiet miała ochotę podrygiwać w rytm muzyki. Powstrzymała się jednak stwierdzając, że będzie to co najmniej dziwnie wyglądać. Po drodze napotkała ich nieprzyjemna sytuacja. Kiedy usłyszała słowa nieznanego mężczyzny, zacisnęła dłonie w pięści. Żałowała, że nie ma przy sobie swojej lalki. Oj, dałaby mu popalić. Zerknęła na Sheyra gdy poczuła za sobą ruch powietrza i nieznany, niewyraźny szept. Nie rozróżniła słów, ale zorientowała się, że są skierowane nie do niej a do jej towarzysza. Dostrzegła zanikającą z jego oczu czerń, która świadczyła o próbie użycia mocy. Po kilku chwilach delikwent był wyprowadzany przez ochroniarza, do którego wcześniej podeszli z prośbą o pomoc. Widać było, że Balkan bywa tu na tyle często, aby wyrobić sobie pewne znajomości. Ciekawe z kim tu już bywał... Albo kogo tu "wyrwał"...[i] pomyślała krzywiąc się lekko na samą myśl o tym co mógł później robić z tą dziewczyną. [i] Przestań... Miałaś nie oceniać go po pozorach skarciła się po chwili w myślach.
- Nic się nie stało, zdarza się - powiedziała z uśmiechem. Nie często bywała w klubach, jednak widywała w nich gorsze rzeczy niż ta, która się przed chwilą wydarzyła.

Sheyr wspaniale tańczył. Nataszy wydawało, się jakby fruwała kilka centymetrów nad parkietem, kiedy robiła piruety albo opadała lekko na jego ramię. Zapomniała o całym świecie. Z głowy nawet wyleciała jej sytuacja sprzed kilku minut i tajemniczy szept, w którym - dopiero teraz to do niej dotarło - rozróżniła dwa słowa. ...swojej dziewczyny... Jednak nie zastanawiała się nad tym dłużej gdyż musiała skupić się na stawianiu kroków w odpowiednich miejscach i pod odpowiednim kątem. Nieczęsto chodziła w butach na wysokich obcasach jak dziś, jednak nie przeszkadzało jej to w tańcu. Muzyka i akrobacje wykonywane na parkiecie były jej żywiołem. Uwielbiała taniec, jej oczy błyszczały radością, a na twarzy wykwitł najpiękniejszy z uśmiechów. Zapomniała o wszelkich troskach i zmartwieniach. Na tą krótką chwilę zapomniała nawet o zastanawianiu się nad tym co dzieje się w domu.
Po chwili piosenka się zmieniła. W klubie zrobiło się jakby spokojniej tylko ze względu na muzykę. Sądziła, że tak jak większość par, zejdą z parkietu, aby chwilkę odpocząć po skocznym kawałku i zaspokoić pragnienie. Jednak Sheyr miał zgoła inne plany. Natasza poczuła jego dłonie na swojej talii i niemal podświadomie dostosowała swoje ruchy do jego, swoją postawę do jego. Swoje dłonie ułożyła delikatnie pomiędzy jego karkiem a ramionami. Zanim wokalista zaczął śpiewać, Balkan nachylił się w stronę Nataszy. Podczas jego szeptu dziewczyna wykorzystała sytuację, aby w nozdrza wciągnąć zapach jego ciała. A zapach ten wydawał się jej wspaniały i kojarzył z bezpieczeństwem. Gorący oddech chłopaka owinął jej ucho i kark, na płatku ucha poczuła delikatne muśnięci jego wargi, najwidoczniej niechcący zbliżył się za bardzo. Jednak Rosjankę przeszedł przyjemny dreszcz. Odwzajemniła jego spojrzenie, jednak w jej oczach czaiło się nieme pytanie oraz... podejrzliwość? Ostrożność?
Powrót do góry Go down
Sheyr Balkan
Uczeń
avatar

Age : 22
Liczba postów : 140
Join date : 13/09/2012
Skąd : Newcastle

PisanieTemat: Re: The Dubliner   Wto 5 Lut 2013 - 18:04

Sheyr wraz z Nataszą kołysali się powoli w rytm muzyki, która była tylko w ich głowach, a która w niemalże nadzwyczajny sposób zgrała się z tym co wykonywał zespół goszczący dziś w klubie. Chłopak mógł wreszcie nacieszyć swoje dłonie dotykiem dziewczyny, gdy trzymał ręce na jej biodrach i od czasu do czasu prowokował powolne obroty wokół własnej osi, jakie wykonywała dziewczyna. Nachylił się i ponownie szepnął jej do ucha uważając tym razem, by nie zbliżyć się zanadto tak jak poprzednim razem.
- Nie sądziłem, że tak wspaniale tańczysz. Gdzieś ty się podziewała przez te wszystkie lata? - zapytał, jednakże nie liczył na odpowiedź. Wcześniejszy, przepiękny uśmiech Nataszy był niczym balsam dla jego zmęczonych codzienną rutyną oczu. Uwielbiał dni takie jak ten, gdy mógł się wreszcie oderwać od szarego, uczniowskiego życia jakie wiódł w tym przeklętym akademiku. Ludzie mogą sądzić, że posiadanie mocy, zwłaszcza takiej jak jego, sprawia, że życie jest ekscytujące na każdym kroku. Nic bardziej mylnego. Moc to tylko użyteczny dodatek, który czasem przydaje się w życiu. Prawdę powiedziawszy życie, czy to z mocą czy bez jest śmiertelnie nudne, jeśli jest się uczniem szkoły, która z jednej strony jest nudna jak codzienność, a z drugiej ekscytująca. Pęka ona bowiem w szwach od osób uzdolnionych w każdym możliwym kierunku artystycznym jak również obdarzonymi tak bardzo różniącymi się od siebie mocami. Sheyr był jednakże znudzony tym miastem, tą codziennością, w której przyszło mu egzystować od czasu do czasu urozmaicając sobie wieczory kobiecym towarzystwem. Chłopak tak na prawdę jednak pragnął jedynie wyjechać z tego przeklętego Londynu i zwiedzać świat. Bywać tam, gdzie nikt z jemu znanych osób nie był. Bywać w krajach tak egzotycznych i niezbadanych, że niewielu obcokrajowców postawiło tam kiedykolwiek stopę. To mogłoby być ekscytujące. Jednakże, nie mniej ciekawe było to, że oto tak piękna kobieta, która w pewien sposób zaintrygowała Sheyra jest na wyciągnięcie ręki. A nawet bliżej stojąc tak blisko niego i tańcząc z nim. Po chwili piosenka się skończyła, więc chłopak złapał dziewczynę za rękę, pocałował delikatnie wierzch jej dłoni dziękując w ten sposób za taniec, po czym trzymając ją za rękę poszedł wprost do ich loży odsapnąć chwilę i napić się czegoś.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: The Dubliner   

Powrót do góry Go down
 
The Dubliner
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho-
Skocz do: