IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Isla Bonita Gelaterie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Peony von Laffert
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 343
Join date : 31/07/2012
Skąd : Vienna

PisanieTemat: Isla Bonita Gelaterie   Sro 3 Paź 2012 - 15:34

Powrót do góry Go down
Peony von Laffert
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 343
Join date : 31/07/2012
Skąd : Vienna

PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   Sro 3 Paź 2012 - 15:46

Nie mogła się nie zaśmiać na jego odpowiedź, sugerującą że już lepiej, żeby była lesbijką, niż w związku z Londonem. Ale wcale nie oczekiwała, że chłopcy nagle zaczną pałać do siebie miłością, zakunplują się i będą co sobotę chodzić razem oglądać mecze w barze, w gronie swoich znajomych, i w ogóle bff foreva, z Peony gdzieś po środku. Dlatego może nawet dobrze, że byli poróżnieni, bo ciężko byłoby im w takim przedziwnym trójkącie przyjacielsko-partnerskim. Pozwoliła się jednak zaciągnąć za rękę do wyjścia, porywając uprzednio Małą, która pogięła całą książeczkę o króliczkach w jakimś Tęczowym Lesie, ku, co zaskakujące, niesamowitej uciesze urzeczonej dzieciątkiem bibliotekarki, znanej w St.Bernard jako najbardziej zatwardziała stara panna-dziewica.
Zahaczywszy o pokoje w akademiku, celem wzięcia kurteczki dla Lotty, płaszcza dla Peony i pozostawienia wszelkich zbędnych ciężarów jak książki, ruszyli prawie-rodzinką na prawie-rodzinną wyprawę do centrum, celem uskutecznienia rozrywki typowo rodzinnej, mianowicie wpałaszowanie lodów. Marchewkowych, wedle dżejsowych obietnic. Co przyprawiało Peony o delikatne skręty jelit w ogóle wszelkich organów w worku trzewiowym, bo od wczorajszego wieczora nie jadła nic, a teraz miała się przemóc by zjeść kaloryczną (szalenie tuczącą, co z tego, że o smaku marchewki) bombę i zostawić ją w sobie, bo była święcie przekonana, że nie będzie mogła wyjść podając za argument upudrowanie noska.
Stresowała się zatem delikatnie, (zakładam, że pojechali Jace'a autem, toć pełnoletni, prawko i wóz z pewnością ma) kiedy zmierzali do jakieś kawiarenki, bo bardzo się bała, że mimo wielkiej ochoty pokazania, że wszystko jest z nią w porządku, bo w jej mniemaniu oczywiście było, nie da rady i i tak podświadomość będzie kazała jej zwrócić wszystko co zje, nawet jeśli na ten moment byłaby w stanie zjeść całe hektolitry lodów czekoladowych z wafelkami.
Weszli do środka uroczego lokalu, udając się w kierunku ciągnącej się przez całą szerokość sali lodówy, celem dokonania wyboru smaków. Co było trudne, bo połączenie bycia kobietą z byciem Peony von Laffert oznaczało porządne pięć minut kręcenia się i wahania.
- Chcę ten deser czekoladowo-gruszkowy - powiedziała, wskazując palcem na pozycję w menu. - A Wy co chcecie? Małej to może lepiej jakieś dobre ciasto, żeby się nie przeziębiła, co? - dodała opierając się biodrem o szkło lodówki, znudzona już sama tym, że tak długo nie potrafiła się zdecydować. So Peony...
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   Sro 3 Paź 2012 - 20:03

Bo jakby się tak zastanowić, dla Jace'a Peony w wersji homo byłaby o wiele korzystniejsza. Nie dobierałaby się do niego, w związku z czym nic by nie zaiskrzyło, potem nie związałaby się z facetem, więc Jace nie poczułby się zdradzony i oszukany, a teraz nie byłoby tych niejasności pokroju "chciałbym buziaka ale przecież tak nie wypada", terefere i inne żuczki.
Kurteczka Lotty pewnie była płaszczykiem, no wiecie, ale młoda i tak całą drogę spędziła grzecznie przypięta do fotelika (równie różowego co ona sama) w cieplutkim samochodzie. No tak, Jace musiał coś mieć, jakąś maszynę w którą ładowałby całe swoje serce i której w życiu nie dałby poprowadzić kobiecie. Ale, chwilowo nie mam weny na samochody, dlatego ten temat zostawmy.
Jace przyglądał się z rozbawieniem, kiedy Peony siedząca na przeciwko niego i Lottie umiejscowionej na dżejsowych kolanach nie mogła się zdecydować. To było już tak cholernie peonkowe, przywiodło mu na myśl tyle pięknych wspomnień, że znów miał ochotę ją przytulić, ale powstrzymała go myśl, że przecież dziewczę jest w rozsycpe i trzeba się nią zająć, a czas na czułości będzie później. O ile w ogóle. Zaraz podeszła do nich kelnerka, która przez ostatnie dni zdążyła już Jace'a i Lottie poznać, bo wpadali sobie codziennie na ciacho, ale tylko pod warunkiem, że mała Chamberlain zje grzecznie obiad! I jadła. A Jace pozostawał tatusiem idealnym.
- co podać? - spytała przyjaznym tonem urodziwa kelnerka, w głównej mierze skupiając swój wzrok na Dżejsie, wyjątkowo uśmiechniętym tego dnia. Sińce zniknęły mu spod oczu, cały był jakiś promienny... Czy to tacierzyńśtwo, czy Peony? who knows.
- to co zwykle i deser czekoladowo-gruszkowy. I wodę niegazowaną nie z lodówki ii dwie karmelowe kawy poproszę. - rzucił do niej automatycznie z ja_czarujący mode on. Bo wiecie, jak Peony nie było obok, to on się nie cenzurował i był... taki jak dla każdego. Więc trochę minie, jak do niego dotrze, że Peony znów jest obok i nie powinien pewnych rzeczy robić.
- Lottie, chciałabyś, żeby ciocia Peony dzisiaj z nami została? - wyszeptał jej głośno do uszka, przy okazji łaskocząc ją i w odpowiedzi między salwami perlistego śmiechu dało się słyszeć same potwierdzenia. Wobec tego zmierzył Peonkę so serious spojrzeniem i rzucił tonem nieznoszącym sprzeciwu:
- chyba czeka cię noc w posiadłości babci Daisy. - mruknął z ironicznym uśmieszkiem. W jej pokoju nadal było łóżko z baldachimem, how sweet.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Peony von Laffert
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 343
Join date : 31/07/2012
Skąd : Vienna

PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   Czw 4 Paź 2012 - 16:30

Peony, jeszcze, nie miała prawa jazdy, jednak zupełnie nie miała nic przeciwko temu by ją wożono gdzie miała ochotę. A że czasem tym drajwerem był Jace, czasem, gdy jeszcze był w Anglii, to London, a czasem po prostu taksówkarz, to już nie robiło von Laffertównie większej różnicy, o ile docierała w jednym kawałku do celu. Jakkolwiek dwuznacznie by to nie zabrzmiało, efekt był taki że znajdowała się w miejscu, do którego zmierzała, księgarni, sklepu z butami czy jakaś kunpelka. Kiedyś jednak obiecała sobie, że podkradnie Jace'owi ten jego wóz, żeby mu udowodnić, że kobieta też go może prowadzić, ale na chwile obecną plany te istniały gdzieś w zbyt odległej przyszłości, by nimi się przejmować.
Wybrała oczywiście to, co opcjowała na samym początku, zbyt jednak zamotana w ilości możliwości, żeby od razu zadecydować. Ale czy wybór mógłby być inny, z racji jednego z najlepszych połączeń, to jest gruszki i czekolada? I karmelowa kawa, bo najwyraźniej ten miesiąc (dwa?) rozłąki to zdecydowanie za mało, żeby zapomnieć że to właśnie taką kawę lubi najbardziej. Na co Peony w duchu się cieszyła, ignorując najwyższymi siłami bardzo melodyjny, dźwięczny i mruczący ton kelnerki. I równie czarujący ton Jace'a, zastanawiając się dlaczego zachowuje się jakby była zazdrosna. Co ją przygnębiło - świadomość, że jest zazdrosna nie o tą osobę, o którą powinna, chociaż była tak głęboko przekonana, że London nie patrzy nawet w ułamku na inne dziewczyny jak na nią, że nie śmiała wątpić w jego wierność podczas rozłąki. Zaczęła skubać brzeg sweterka, pogrążona w nieciekawych myślach, kiedy letargu wyrwał ją głos Jace'a, już inny, nie tak zamszowy i ciut zachrypnięty jak wcześniej.
- Babcia Daisy nie widziała mnie tyle czasu, że mogę z tego spotkania nie wyjść cało - odpowiedziała z uśmiechem, kładąc łokcie na stół i opierając brodę o dłonie, przyglądając się uroczemu obrazkowi Jace'a z różową, małą królewną Lottą. I mając wrażenie, że rzeczywiście co w rodzinie to nie zginie - byli jakoś tak podobni. Mała już nawet przyswoiła sobie delikatnie ironiczny wyraz twarzy, zupełnie jak jej wujaszek teraz. - W sumie pasuje Ci dziecko, pewnie wszyscy Ci to powtarzają - powiedziała odchylając się, by oprzeć plecy o oparcie, zapadając się w miękkiej kanapce.
Odpędzając od siebie wspomnienia, bo gdzieś tam w miksacji ze zmartwieniem o Londona i sytuacjami z tym całym hejtem między nią i Jacem, nie działało to na nią dobrze. Czuła znajomy ścisk w żołądku, który skręcił się boleśnie jeszcze bardziej, kiedy oczom Peony ukazała się postać kelnerki z tacą z ich zamówieniem, na której zdecydowanie największym elementem był jej deser. Piękny, jednak osłabiający (jeszcze bardziej) poczucie pewności Peony. I chociaż pracownica lokalu jej nie przypadła specjalnie do gustu, to nie chciałaby zarzygać jej podłogi na wizję ilości kalorii, które będzie zmuszona spożyć. A jak nie teraz to u Chamberlainów, bo nie wywinie się z obfitej kolacji, nawet nie marzyła że mogłoby jej się udać.
- Są ogromne - powiedziała tylko, patrząc na imponujący puchar z jej deserem, porywając na dobry początek mały kawałek gruszki nabitej na widelczyk.
Powrót do góry Go down
Jace Chamberlain
Przywódca Pum
Uczeń
avatar

Age : 24
Liczba postów : 427
Join date : 31/07/2012
Skąd : Londyn, Anglia

PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   Pią 5 Paź 2012 - 21:23

//before i go to sleep, i write a post for kociałka, because when you start the ib there's no coming back! [...] but the party never started, no. DO TOK, MIDNIGHT ON THE CLOCK, TONIGHT IMMA WRITE TILL WE SEE THE SUNLIGHT, DO TOK, TEACHERS RANG MY PARENTS UP TONIGHT... właśnie.

No tak, burżuazja pomyka taksówkami, zapomniałam! Jace na pewno nie był zwolennikiem Peony jeżdżącej taksówkami. Był przewrażliwiony na punkcie jej bezpieczeństwa w pewnych kategoriach - przecież taksówkarz może ją - drobną, ładną dziewczynę - wywieźć do lasu, zgwałcić i zakopać, i nikt nawet nie będzie wiedzial w taksówkę jakiej korporacji wsiadła (żeby sprawdzić gpsy aut), bo to nie nowy jork. A najgorzej z zawożeniem na imprezy kiedy wyglądała WIECIE JAK, i z wracaniem z imprez, kiedy pewnie na pewno coś wypiła i wyglądała TAK SAMO Z MNIEJSZĄ ILOŚCIĄ UBRAŃ NA CIELE. On nie może jej słyszeć, więc nie usłyszy że jest w niebezpieczeństwie, nic nie zrobi, Peony zostanie zakopana zywcem po gwałcie, a on będzie się do końca życia obwiniał, że to jego talent nawalił i że to jego wina.
- znam ludzi, których by to cieszyło. - wzruszył ramionami, ten cholerny optymista. Oczywiście on taką osobą nie był, ale fakt faktem, nie wszyscy lisice tolerowali. Thank god Jace był już sobą, ironicznym dupkodżentelmenem i nie zawracał sobie głowy depresją czy innym terefererere. - nie mnie, wiesz. - odchrząknął, w tym momencie błądząc spojrzeniem - jak to facet niewyżyty seksualnie - za kelnerką, która zza kontuaru (?) posyłała mu zalotne spojrzenia. Wrócił wzrokiem na Peony i zaśmiał się, bo każdy powtarzał mu to samo w związku z Lottą.
A co do kradzieży wozu żeby udowodnić Dżejsowi że umie prowadzić... On jej pozwala na wiele, ale do diabła, niech się trzyma z daleka od samochodu!
- taaak... W sumie, chciałbym takie. Kiedyś. - zastanowił się całkiem i ich desery wjechały na stolik. - i tak za małe, żebyś znów zaczęła przypominać tę lepszą wersję siebie. - odchrząknął znacząco i zanim zdążyła skomentować, sięgnął ze swoją łyżeczką, dziabnął jej trochę lodów i... Pewnie miesiąc temu by sobie zjadł, ale teraz dał łyżeczkę Lottie, a kiedy już ją oblizała, nie brzydząc się wcale zaczął nią jeść swoją szarlotkę na ciepło. Młoda skupiła się na ciastku i wszystko było cudowne.

_________________

he whose face gives no light
shall never become a star

~ William Blake
Powrót do góry Go down
http://www.weheartit.com/Pinia
Peony von Laffert
Uczennica
avatar

Age : 23
Liczba postów : 343
Join date : 31/07/2012
Skąd : Vienna

PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   Sob 6 Paź 2012 - 10:43

To, że Jace był przewrazliwiony na punkcie jej bezpieczeństwa to wiedziała. Ile razy przecież bywało że miał do niej pretensje jak nie zadzwoniła, że jest już w domu po imprezie, albo jak zrobiła coś, jego zdaniem niebezpiecznego, nawet jeśli było to tylko nieuważne przejście przez ulicę? Dlatego i ona nie mogła zareagować inaczej jak dowiedziała się o jego ćpaniu, niż bardzo wyraźnie pokazać że nie podoba jej się sposób w jaki niszczy sobie życie. Oczywiście nie dostrzegając, że nie tylko on w tym duecie się wyniszcza, ale teraz raczej nie myślała o tym, zajmując myśli gigantyczną porcją lodów.
- wydaje mi się, że tez znam ludzi, którzy niezbyt by się przejęli moją ewentualną śmiercią z uduszenia w misiowym przytuleniu babci Daisy - odparła cierpko, nie wypowiadając na głos kogo konkretnie. Mogła się tylko domyślać jak ciekawy jest jej wizerunek w niektórych oczach, co teraz okazywało się zaskakująco nieistotne. - no lał, dzięki wiesz... - powiedziała, jednak mimo wszystko uważając się za kogoś na tyle ważnego w dżejsowym życiu, że no generalnie nie przeszkadzał mu fakt, ŻE ŻYJE. I wbiła wzrok w trzymaną przez siebie łyżeczkę, żeby nie podążać wzrokiem tam, gdzie Jace. Nie chciała patrzeć na zalotną kelnerkę, za wystarczająco uderzający w poczucie pewności siebie uwazając fakt, że stał przed nią czekoladowo-gruszkowy puchar i była pewna, że nie wywinie się od zjedzeniu go. W sumie nie chciała, już wręcz czuła w ustach smak owoców i czekolady, tylko też wiedziała, że za pól godziny będzie tego żałować.
- No nie wyobrażam sobie, żeby kiedyś nie mieć dzieci - zaczęła patrząc na Lottę, biorąc do ust łyżeczkę z nagraniami lodami. Pysznymi. Że od razu wzięła drugą, tym razem z kawałkiem gruszki.
Zerknęła na Małą jedzącą ciasto z Jacem i uśmiechnęło się mimowolnie. Naprawdę wyglądało to bardzo uroczo, zwłaszcza że przywykła do właśnie takiego Jace'a, milutkiego skurwiela, jej, którego może nie straciła tak do końca. I któremu jeszcze ukradnie ten samochód, była tego pewna, coraz bardziej wraz z kolejnymi łyżkami jedzonego deseru.
- oj nie boję się, że zadbacie dziś o mnie - powiedziała siląc się na żartobliwy ton, choć niezbyt widziało jej się jedzenie wszystkiego, co jej babcia Daisy podsunie pod nos. Jednak jadła lody i z uśmiechem patrzyła na swoich towarzyszy, najwyraźniej z zamiarem przebywania z nimi do jutrzejszego poranka. A uskutecznianie tego zaczęli już chwilę później, wychodząc z lodziarni z pełnymi brzuchami.

zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Isla Bonita Gelaterie   

Powrót do góry Go down
 
Isla Bonita Gelaterie
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Isla Hueso

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Centrum
-
Skocz do: