IndeksCalendarFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 G-A-Y

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Prudence Wright
Administrator
avatar

Age : 22
Liczba postów : 1099
Join date : 16/01/2012
Skąd : Torquay; UK

PisanieTemat: G-A-Y   Czw 19 Sty 2012 - 21:48



Najsłynniejszy gejowski klub w Londynie, pełen gorącej atmosfery i dobrej muzyki.
Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Sob 28 Lip 2012 - 20:21

Z niespodziewanie autentycznym piskiem radości Arya poczęła łokciami przepychać się wśród tłumu rozentuzjazmowanych i w jej imaginacji już roznegliżowanych mężczyzn w kierunku wejścia do Gay. O którym słyszała taaaaak dużo przecież i tak długo upraszała swoich gejowskich przyjaciół od serca, coby wzięli ją ze sobą o tego fantastycznego miejsca! Bo takim je sobie wyobrażała. Przepełnione zupełnie i przegrzane nagimi męskimi ciałami, iskrzącymi się od obleśnego potu, dzięki któremu łatwiej Ruks prześlizgnie się do baru, coby przepitolić całą wypłatę na kolorowe drinki. Banały. Aryjka wielbi banały i jara się nimi niesamowicie.
Obsypując natarczywie pocałunkami całe ramionko Mikeya (do policzka nie sięgała) i chwytając władczo za nadgarstek Marcellusa, pociągnęła ich energicznie w sam środeczek zamieszania jakiegoś, które okazało się niczym innym a serwowaniem darmowych shotów wejściowych. Ujmując kieliszek z niebiesko zabarwionym alkoholem rozejrzała się po wnętrzu klubu, do którego tak długo wzdychała i tęskniła. Oszołomiła ją gra świateł i natłok wszelkich efektów wizualnych, które czyniły parkiet właściwie imitacją wybuchu czarnobylskiego w pigułce. Ze swojej pozycji - nachylając się nad barierką pod którą wił się pierdyliard mężczyzn - świetny widok na strategicznie ustawione śliwkowe sofy miała, bez krępacji przyglądając się wyjątkowo zawzięcie wymieniającej się DNA parze dwudziestolatków. Na oko tak. Chociaż ciężko stwierdzić.
Bez wahania przemknęła gdzieś pod łokciami mnóstwa ludzi i wskoczyła na wysoki stołek przy długim blacie (nie zapomniawszy po drodze zepchać Marcela i Mikeya na parkiet), uśmiechając się promiennie do barmana, gotowego na przyjęcie zamówienia od dziwnej, zdecydowanie nieletniej dziołszki.
Która poprawiła materiał nowej czarnej bluzeczki z uroczą kokardą na wątpliwej piersi i o najkolorowszego drinka jaki istnieje poprosiła.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Nie 29 Lip 2012 - 23:55

Nawet w życiu Chloe Demarchelier działy się rzeczy zwykłe. Co ostatnio zauważała coraz częściej, wreszcie uwalniając się od koszmarnej, nękającej ją wizji neverendingowych dramatów, które rozjebundę czyniły niemalże na każdej możliwej płaszczyźnie jej życia.
A równowagę znajdowała właśnie w tych codziennych, rutynowych czynnościach, zupełnie pozbawionych dramatu, aż chciałoby się rzec, że uciechą były dla niej ostatnio rzeczy zwyczajnie n u d n e. I co ją jednocześnie satysfakcjonowało niezmiernie, bo pobyć sobie ot nudnym, ze świadomością że jest zaręczona, miała dziecko, które zdążyła już stracić, miała je z chłopakiem (wciąż?) swojej najlepszej przyjaciółki z którym to miała romans, a tego wszystkiego dokonała zanim ukończyła wiosen osiemnaście, do którego to momentu pozostały jej już tylko cztery miesiące.
Wieczór jednak wydawał jej się nudny, zwłaszcza po tak upojnym, leniwym popołudniu, które spędziła nad książką zajadając gruszki w imbirowym syropie, że postanowiła zrobić coś, co robi normalna nastolatka, czyli spotkać się ze znajomymi.
Jednym konkretnym, z którym ostatnio widziała się przypadkiem na mieście - takie o spotkanie po latach, ponieważ kilka ładnych lat temu byli razem na jakimś obozie dla rozpuszczonych dzieciaków. Tylko, że Casper, jak się okazało, wydoroślał, odciął się od sałatki rodziców i postanowił robić to co kocha (pierwsze drinki Chloe były właśnie jego autorstwa), łącząc to z niedawno odkrytą w sobie... niespodzianką, w postaci przejścia na drugą stronę mocy.
Dlatego też żadnych sprzeciwów skorzystała z zaproszenia do baru, gdzie teraz pracował i gdzie najwyraźniej pracował też jego nowy chłopak, a że stwierdziła, iż nic złego nie ma prawa jej się stać wśród setki homoseksualistów, wbiła się w siedem-ósmych spodnie i cienki sweterek i do klubu ruszyła z ochotą wypicia czegoś kolorowego, by do akademika powrócić w stanie średnio trzeźwym acz ogarniającym - czyli norma dla przeciętnej nastolatki.
Normą nie było jednak miejsce, którego niezbyt się krępowała wbrew pozorom, zachęcona żartami panów z kolejki na temat samotnej-dzisiejszego-wiezoru młodej dziewczyny, która rozrywki szuka pośród szalonych małych wielbicieli seksu analnego. Nie, normalne nastolatki nie bawią się w gejowskim barze. Szybko jednak odnalazła kumpla, który powitał ją gigantycznym drinkiem z równie gigantycznym kawałkiem arbuza wetkniętym w szkło, jednakże nie miał dla niej zbyt wiele czasu (ach, ta praca!), dlatego bez większego smutku poszła poszukać sobie miejsca, czując, jak jej rozbawienie potęguje się z każdą zaczepną, zabawną uwagą spedalonych, acz miłych parek, które co chwilę ją mijały i zasiadały przy barze.
Parka przytulająca się. Całująca się. Trzymająca się za ręce. Mała brunetka. Para pijąca z jednego kubka.
Mała brunetka.
Zmarszczyła lekko brwi, decydując się na przeprawę w półtoralitrowym drinkiem w kierunku... dziewczyny? Nie wyglądała na starszą od niej, co tylko dodało jej odwagi i uśmiechu na wyciętych ustach.
- Ciekawe miejsce - zagadnęła, odmachując drobną dłonią machającemu do niej Casperowi z drugiego końca baru, uspokajając spojrzeniem, że nie musi się martwić o ewentualną aranżację jej czasu tego wieczoru.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Pon 30 Lip 2012 - 0:24

Aryanna zadumała się potężnie, ciumkając słomkę w wysokiej szklance umieszczoną, kiedy zdecydowała się przeprawić na drugą stronę Londynu, coby Soho całe wyniuchać. Znaczy prawie całe - słyszała, że to właśnie w G-A-Y kumulacja tej dzielnicy się przedstawia i że nie warto szukać głębiej - chyba że się liczy na darmowego HIV tudzież glistę ludzką wypełzającą masowo z kontenera w jednej ze ślepych uliczek zasyfionych rejonów. Kiedyś prawdopodobnie nastał moment w stoickim żywocie Ruks, kiedy przysięgła sobie, że jedyny klubopodobny lokal, w jakim się znajdzie nie będzie miał nic wspólnego z niekulturalnie bawiącymi się niekulturalnymi młodymi mężczyznami bardzo niekulturalnie sytuującymi swoje zachłanne dłonie na zgrabnych acz nietykalnych dla nich pośladkach młodych panien. Obrzydlistwo. Fuj.
Co innego, jeśli rzecz tyczy się męskich dłoni na męskich pośladkach. Albo niepośladkach. Arja radochę miała. Wyobrażała sobie to wesołe skupisko testosteronu (no jacha) inaczej nieco. Bardziej... nie(m)oralnie. Spodziewała się czymś dziwnym ociekającego parkietu, wymalowanych drag queens i transwestytów co drugi krok, na zmianę z odzianymi jedynie w muszkę i slipki, przedstawiające Charliego Chaplina z długim nochalem, dostała pełną kulturkę i Tęczę. W wysokiej szklance, o której mowa wyżej. I towarzystwo nagle, ni z gruchy ni z pietruchy. W żadnym wypadku niemęskie, zdecydowanie przyjemne dla oka i tak z leksza znajome. Młode. Onie.
- Jak kojarzysz mnie z korytarzy pewnej placówki to lepiej mnie uprzedź nim uskutecznię przejebany podryw na zagubioną turystkę, której brakło paliwa AKURAT przed klubem gejowskim - westchnęła, przyglądając się dziołszce, po czym pozwoliła sobie na krótką pauzę, upijając dwa łyki drinka. - Bo szalonym zbiegiem okoliczności okaże się, że rzeczona turystka jest lubująca kobiety i tak przypadkową towarzyszkę wieczoru organoleptycznie doświadczy, że przeniesie ją na inną planetę - uśmiechnęła się pogodnie, wzruszając beztrosko ramionami i zastanawiając się po kiego grzyba uraczyła brunetkę tak uroczym zagajeniem rozmowy. W sumie napalona trochę była chyba.
- A jak jesteś z St. Bernard to olej to i zmieniam opcję słowotoku na: tak, ciekawie, racja, miło, muzyka dziwna - wywróciła oczyma, wiercąc się na wysokim stołku i obserwując namiętne tańce hulańce na rozświetlonym pierdyliardem kolorów parkiecie.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Pon 30 Lip 2012 - 21:35

Chloe również na Soho nie bywała często, chyba, że zaciągnięta siłą. Co bardzo często wiązało się z osobą Polaczka, który nieugięcie plebejstwo starał się w Demarchelierównie zaszczepić, czy to właśnie wyprawami na baaaardzo nieodpowiednie dla takiej osoby jak ona Soho, czy jedzeniem tanich burgerów na trawie, robiąc sobie focie mocno już poturbowaną cyfrówką marki Cyfrówka pod London Eye.
Jednak gdy znalazła się już wewnątrz, nie myślała o tym, gdzie jest, tak dzielnicowo, a o tym, że drink był pyszny, smakował melonami i bananami, a znając Caspera było tam wystarczająco alkoholu, by po wypiciu całości było jej ciepło, a po dwóch dodatkowych shotach uśmiechała się niebezpiecznie szeroko i pociesznie. Zwłaszcza ważąc te piętnaście i pół kilograma, co niestety nie dodawało jej umiejętności w spożywaniu nadmiernych ilości procentów.
W takiej jednak postaci przyswajała je z rozkoszą i może podekscytowana smakiem, może miejscem, może gośćmi, a może jeszcze czymś innym, początkowo nie załapała o czym nieznajoma prawi. A zorientowała się, bardzo blondynkowato, bo po kilku sekundach, jednak nie zareagowała wcale gwałtownie i... dziewiczo na ten jawny podryw. I na wzmiankę o St. Bernard, co zapaliło w jej głowie lampeczkę. Żółtą. Lisią.
Musi być ze szkoły, a na pewno nie jest uczennicą. Więc nauczycielką. I podrywa mnie. Nauczycielka-lesbijka mnie podrywa. Pierdola.
Dziwne rzeczy działy się w jej główce, że zapragnęła papierosa. A że lubiła, gdy jej zachcianki były spełniane (nawet przez samą siebie w takim wypadku), dlatego między kształtnymi wargami umieściła papierosa, paczkę w stronę brunetki przesuwając, z jawną propozycją poczęstunku. - To... jakie jeszcze inne asy masz w rękawie, prócz udawania zagubionej niemiejscowej - spytała, unosząc z rozbawieniem brew, ciekawa jak sprawa potoczy się dalej.
Wzięła łyka drinka i wypuściła dym, paląc po zmodernizowanemu góralsku. I patrzyła jak na drugim końcu baru jej kuNpel właśnie... romantycznie całuje się ze swym lubym, aż uśmiechnęła się widocznie i uniosła w jego stronę kciuk w górę, gdy się po wszystkim (szybko poszło, za szybko...) się na nią spojrzał. Wróciła jednak do nieznajomej, spokojnie się zaciągając. - Ale muszę przyznać iż ciekawy przypadek... wylądować w obcym kraju i to od razu pod klubem dla gejów - zaśmiała się lekko, wzrok teraz kierując na szklanicę z drinkiem, a nie na nieco kanciastą twarz towarzyszki.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Wto 31 Lip 2012 - 15:02

Arya uśmiechnęła się promiennie, nie potraktowana automatycznym wyparciem i sugestią że pojebana ostro musi być, w ten sposób zagajając rozmowę. Ruks urodziła się z mniej więcej zerową wyobraźnią, która pozwoliłaby jej poddawać pod dyskusję przeróżne kwestie, wobec czego brak negacji przynależności do tej samej placówki oświatowej, która (negacja) mogłaby być przedstawiona ze strony ładnej brunetki, przyjęła z nieskrywanym entuzjazmem. Będącym właściwie zupełnie typowym dla wszelkich przedsięwzięć dwudziestosiedmiolatki ale co ta wspaniała młoda kobieta może o tym wiedzieć...
- Oooch, nie wiem czy jakiekolwiek - wypaliła beztrosko, siorbnąwszy resztkę drinka i oparłszy łokieć na wysokim blacie baru. - To moje sztandarowe zagranie - dodała odrobinę zakłopotana, przeczesując w pamięci wąski szereg swoich zdolności kokieteryjnych, w poszukiwaniu alternatywy od roli turystki, do której przywykła i dla której nawet dialektu czeczeńskiego się nauczyła. Bo jej w sekrecie koleżanka-eurodziwka powiedziała, że ma tamtejsza urodę. NAWET jeśli wątpliwą. Poszukiwania skąpym sukcesem zakończone. Ograniczony pervert jebany.
- Właściwie... Możesz z siły miłosiernego serca przybliżyć mi inne perspektywy - podjęła skwapliwie kiwając głową, wyciągając jednoczześnie z przysuniętej w jej kierunku paczki papierosa. Trzymała go jednak wciąż między palcem wskazującym i kciukiem prawej dłoni, przyglądając się palącej towarzyszce. - Bo ja to zazwyczaj jestem zbyt pijana żeby emanować czarem i aluzyjnością - przyznała, odpalając koniec papierosa. Zły. Czego nie uświadomiła sobie nawet po marnej próbie zaciągnięcia. Właściwie nie musiała przyznawać się dziewczynie że JUŻ była zdecydowanie zbyt pijana. Mogła być najzwyczajniej taaak zaaferowaaaana towarzystwem dziołszki, że głowę straciła.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Wto 31 Lip 2012 - 21:20

Najmniej istotne było, że najwyraźniej doświadczyła flirtu ze strony nauczycielki z jej szkoły, która - niewykluczone - może ją w przyszłym roku uczyć, Jednakże kobiece towarzystwo było jej miłe, zwłaszcza, że miała zupełnie dość standardowej swej świty, a nie miała pojęcia co dzieje się z Prudence, bojąc się z nią skontaktować jak ostatni tchórz. Bo o ile Kornel zaskakująco dobrze wszystko odebrał, tak miałam niemal stuprocentową pewność iż przyjaciółka nie będzie już tak wyrozumiałą, wbrew pozorom.
Patrzyła zatem na nieznajomą z lekkim uśmiechem, popijając wielkiego drinka powoli.
- Nie wiem w sumie, nie przywykłam do tego rodzaju podrywu - zaczęła analizować kiedy w ogóle kogokolwiek podrywała. I orientując się, że było to bardzo dawno temu, stwierdziła, że z pewnością nie uciekała się do żadnych tekstów tupy podrywacz-wyrywacz, a zwyczajnie zaczynała rozmowę z potencjalnym... towarzyszem wieczoru. Bo do tego też nie przywykła - by podrywać kobiety.
Sama oczekiwałaby czegoś spontanicznego, jednak nie umiałą chwilowo stwierdzić, co będzie przyjacielksie, a co flirciarsko uwodzicielskie. Kiwnęła zatem palcem na fotografa stojącego za barem i kazała zrobić im zdjęcie. Otrzymawszy wizytówkę strony internetowej ów klubu, gdzie focie znajdą, powróciła do popijania driniacza, który z każdym łykiem był magicznie coraz słodszy i coraz mocniejszy.
- Och, przecież pijani ludzie są zdecydowanie bardziej uroczy niż trzeźwy. Podejrzewam, że kobiety już zupełnie - odparła, czując się... dziwnie, acz nie niezręcznie, ani w jakikolwiek sposób niekomfortowo. Jak na pogawędce z kunpelką. W gejowskim barze. Pod wpływem alkoholu. Z zaręczynwym pierśnionkiem na palcu, na którym na chwilę spoczął klołkowy wzrok.
Niemalże natychmiast oderwany. Dostawała czasem paranoi na tym punkcie, jednak rozmowa niczym złym nie była przecież. Tak jak palenie, które wciąż powol;i uskuteczniała.
- To co tak właściwie robisz w klubie gejowskim sama? - zapytała, uśmiechając się nieco ironicznie, jakby ona w innej sytuacji była - samotna wśród bandy homosów.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Sro 1 Sie 2012 - 0:12

Zastanawiającą aktualnie dla Aryi kwestią było, z czym wiążą się słowa dziewczyny. Może ma tak samo jak ona - że nie przywykła bo nie miała takiej okazji? Może była tą, którą się zazwyczaj raczy mniej bądź bardziej wyrafinowaną formą flirtu? Hmm, wtedy zasugerowałaby jaki zadziałał na nią MOCNO. Inaczej - może była zakonnicą w przebraniu? na przepustce? Czy zakonnice miewają przepustki? Nie powinny spędzać tego czasu w gejowskich klubach, zdecydowanie.
Zniesmaczenie podobną myślą szybko minęło Ruks, gdy słysząc kolejną wypowiedź z entuzjazmem klasnęła w dłonie, przewracając przy okazji pustą szklankę po drinku, stojąca przy jej łokciu. Nawet spektakularnie papieros z ust jej wypadł. Baaardzo mądra i zdecydowanie odpowiedniejsza wypowiedź dziewczęcia to była, niż reakcja Aryi na przypadkowe (poczynione przez nią sama) szkody w postaci długiego pęknięcia na szkle. I nieogarniającego spojrzenia barmana.
- To niepojęte dla mnie jest, że w każdym pieprzonym miejscu, w którym się pojawiam coś odpierdalam - zaśmiała się nerwowo, posyłając pucującemu szklanki chłopaczynie karcąco-nierozumiejące spojrzenie - nie czas na rozbawienie. Zamiast słów krytyki najzwyczajniej zamówiła pakiecik shotów, nim zwróciła się z powrotem do dziewczyny.
- No nie, Ty też się śmiejesz...? - jęknęła, być może wkręcając sobie, że w podobny do barmana sposób brunetka zareagowała, uznawszy jednak że i tak dobrze się złożyło że dzięki głośnej muzyce i zatłoczeniu nikt więcej na zajście nie zwrócił uwagi. - Widzisz sama, że ja urocza nie bywam - wzruszyła ramionami, dostrzegając leżącego na podłodze, dymiącego od strony filtra papierosa i uświadamiając sobie swój nieogar szybko przydeptała go butem, opróżniła dwa kieliszki i tyleż samo podsunęła towarzyszce. Zadumała się lekko, podpierając brodę na otwartej dłoni i wskazując na parkiet w obniżeniu klubu.
- Uczyłam się kiedyś tańca - przyznała, uznając ów fakt za niesamowicie istotny - ale to tam nie przypomina mi greckiej zorby - pokręciła zdecydowanie głową, obracając się powoli wokół własnej osi na wyłożonym czarna skora stołku.
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Sro 1 Sie 2012 - 9:10

Chloe zapewne buchnęłaby śmiechem, gdyby czytała w myślach, natomiast tylko majsterkowała przy emocjach i choć skupiała się, by wyczuć co też się w nieznajomej akurat tli, natłok osób jej to skutecznie uniemożliwiał, zatem porzuciła całkiem żmudne starania użycia swej mocy w tę drugą stronę, obserwując poczynania papierosowe, szklankowe i inne, całkiem śmieszne. Poderwała się jednak ze stołka, kierowana, jeszcze, macierzyńskimi odruchami, bo stłuczona szklanka to ostre odłamki, które mogą krzywdę poczynić i masę innych powikłań wywołać, dlatego z ulgą zarejestrowała jedynie pęknięcie szkła i wróciła na stołek, czując się na nim wyższa niż przeciętnie.
Czyli fajnie.
Więc siedziała i śmiała się. Ku, najwyraźniej, smutkowi towarzyszki, co nie okazało się wystarczające by przestać.
- Nie, to całkiem urocze - odparła wciąż rozbawiona, jednak nie na tyle krępująco, by nieznajoma poczuła się zawstydzona. Ciekawa byłą czego babeczka uczy i jakim cudem Demarchelier nie kojarzy. Znaczy w tej chwili zgadywała, że alkohol już szumiał w jej główce, co pewnie przytępiało jej zmysły i pracę umysłu. Ale zdziwiona była, naprawdę. Większość chociaż kojarzyła, z różnych powodów.
Zerknęła na podsunięte shoty, jednak po wzruszeniu ramionami wypiła obydwa, (z poczuciem, iż wcale się na tym nie skończy) zaciskając po tym oczy. Bo alkohol drapał i nie był tak słodki jak drink, do którego się teraz przyssała.
I dopiero po chwili zarejestrowała, nie w pełnej krasie niestety, słowa kobiety o jeszcze dość dziewczęcym wyglądzie. Taniec, grecka zorba.
- Uczyłaś się zorby? - zapytała z uśmiechem pobłażliwym dość i zerknęła na parkiet. Owszem, było trochę ludzi, na szczęście nie na tyle, aby się nie wcisnąć, między ocierających się o siebie gejów.
Chloe była zmuszana by uczyć się różnych tańców, żeby na bankietach paryskiej śmietanki towarzyskiej błyszczeć, i choć od zawsze uwielbiała balet, wizja tańczenia zorby do Floridy albo innego Pitbulla wydała jej się całkiem interesująca.
Dopiła swego drinka szybko i pociągnęła kobitkę za rękę na sam środek parkietu i uśmiechnęła się figlarnie, ciekawa do czego nauczycielka pod wpływem będzie zdolna.
- Pokaż mi - zażądała z błyskiem w oku, już bujając się delikatnie w rytm muzyki.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Aryanna Roux
Nauczyciel
avatar

Age : 32
Liczba postów : 38
Join date : 23/06/2012
Skąd : london calling!

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Sro 1 Sie 2012 - 11:18

W sumie - Aryanna cichaczem liczyła na to, że dziewczyna podłapie sugestię, niewinnie rzuconą w eter przez Ruks. Zauważyła jak cudnie jej pod wpływem alkoholu odlatują i w letarg popadają wszelkie ubytki w dystansie i inne hamulce, ochoczo zastępowane zupełną ignorancją na wszelkie negatywne bodźce. Była aktualnie pod tak silnym wpływem, że nawet pobłażanie - które nigdy nie działało na Aryannę kojąco czy nawet neutralnie - słyszalne i zauważalne nie zepsuło jej szampańskiego nastroju.
W ramach którego pognała za ciągnącą ją bezlitośnie na parkiet panienką (przy okazji prawie-zabijając się kilkakrotnie) bez ani połowy jęku czy sapnięcia. Raz po raz czuła się niebezpiecznie ciasno prześlizgiwana między rozgrzanymi, spoconymi, pachnącymi testosteronem i... chuj, jakimiś perfumami dżarmaniego czy inny gukczi... ciał. I nie czuła się z tym źle! Wszyscy byli tak przyjaźni, naturalnie uśmiechnięci i... coś dziwnego z oczami mieli. I nos pocierali raz po raz.
I kiedy już Arya miała podjąć próbę, by przekrzyczeń wyjący w akompaniamencie jakiejś pop gwiazdki tłum, chcąc zasugerować że może głębiej już się cisnąc nie powinny, zakręciło się jej potężnie w głowie pod wpływem nie alkoholu (WCALE) acz nagłego postoju. Permanentnego, jak wnioskowała, rozglądając się z błyszczącymi oczyma i zauważając, że jej towarzyszka poczyna kiwać się zgrabnie i powabnie. I prosi ją o dziwne rzeczy.
- Dlaczego Twój ton jest tak ostry? - zwątpiła, czując gdzieś w okolicy biodra poszturchiwania jakiegoś dwumetrowca, wijącego się jak piskorz w czerwonym świetle. To było jego kolano pewnie. Nic innego jej tu nie groziło. Chyba że niespodziewane żądania brunetki. Gdyby była zapobiegliwa lub przynajmniej TRZEŹWA, pewnie zasalutowałaby na odchodne i oddaliła się w podskokach - przecież tak nie znosiła zwierzchnictwa pod żadną postacią - teraz jednak preferowała najzwyczajniej w świecie wzruszyć ramionami i przyciągnąć dziewczę do siebie tak, żeby znalazła się bok w bok z nią, zarzuciła jej ramię na szyję i postawiła pierwsze, chwiejne kroki. Zupełnie podstawowe, bo tylko takie pamiętała. Właściwie czuła, że wyglądają śmiesznie - obydwie oscylujące wzrostem gdzieś w parterze, samiuteńkie w tłumie gejowskobiseksualnym, ona - Arya - podrygująca dziko w miejscu z uczepioną jej boku lasią. Żyć nie umierać. Nawet w zupełnie zaskakująco niezorbowy rytm się wkomponowała! - No tańcz!
Powrót do góry Go down
Chloe Demarchelier
Administrator
avatar

Liczba postów : 1003
Join date : 28/12/2011
Skąd : Sacramento

PisanieTemat: Re: G-A-Y   Pią 3 Sie 2012 - 13:14

To, że kobitka się wstawiła, Chloe zauważyła i swym lisim umysłem już powoli zaczynała układać jakieś misterium, żeby okazję wykorzystać, swą lisią stronę osobowości teraz rozkręcając na maksa. Bo składał jej się cały obraz, w tempie spowolnionym - nie była aż takim superduper zawodnikiem, coby chlać litry wódy i narzekać na trzeźwość wśród zarzyganych trupów. Jednak duży drink z miksacją alkoholi w stężeniu pewnie sporym, pięknie podany i soczkami, koktajlami i innymi płynami skutecznie osłodzony Klołce na ten moment wystarczał.
Że zaczęła tańczyć, dając się zorbowo objąć i poczęła kroki czynić, nózie krzyżując zsynchronizowana z nieznajomą i śmiejąc się przy tym perliście, choć zagłuszona muzyką rodem z Vivy po godzinie dwudziestej trzeciej (i guess, że takie klimaciki panują). Czując się równie dziwnie, wbrew temu, co pokazywała jej towarzyszka - w pełni na krokach skupiona, czyniła wszystko, by w rytmie się utrzymać i nie przewrócić razem z nią pod pachą, najwyraźniej szalenie świadoma swej odpowiedzialności jako nauczycielki. Tańca zorby ofc. Bo ona pląsała zadowolona i pijana, a Chloe otoczona niebezpiecznie wysokimi mężczyznami (dlaczego nie ubrała obcasów?) czuła się przytłoczona, aczkolwiek postanowiła spróbować pominąć kilka tych dziwnych elementów, jak parka tańcząca tuż przed jej oczami, już jeden tyłem do drugiego, co wyglądało na seks w ubraniach (chyba, że sprytnie mieli porobione otworki w spodniach - nie chciała wnikać), dlatego też wbiła wzrok w swoje i partnerki tanecznej stopy.
I tańczyła dalej, śmiejąc się głośno - wciąż beka z tego samego, dwie calineczki w gejowskim klubie tańczące zorbę do Ushera MINDFUCK - nawet gdy piosenka zmieniła się na jakąś technopodobną kontynuując pląsy, gdy nagle pchnięta została w bark nie-z-tej-strony-którą-stykała-się-z-dziopką, że zakręciło nią odrobinę i wleciała prosto w ramiona swej towarzyszki, lądując nosem na jej nosie, modląc się, by żadnej ów wystający dupsik się nie złamał, ani żeby przegroda się nie skrzywiła. Co też oznaczało, że była mniej więcej milimetr od jej ust, zbyt zaskoczona sytuacją, zbyt otumaniona naprawdę bolącym teraz barkiem i w ogóle ZBYT, by cokolwiek uczynić.

_________________


Chloe Demarchelier-Wingfield

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: G-A-Y   

Powrót do góry Go down
 
G-A-Y
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Hyde Park :: Soho-
Skocz do: